Reduta składa dwa pozwy przeciwko europarlamentarzyście Guyowi Verhofstadtowi

Listopad 16, 2017

„60 tysięcy faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz” – Reduta Dobrego Imienia składa do Sądu Okręgowego w Warszawie dwa pozwy przeciwko Guyowi Verhofstadtowi europarlamentarzyście z Belgii, przewodniczącemu frakcji Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim, byłemu premierowi Belgii, autorowi powyższych słów.

W trakcie debaty poprzedzającej głosowanie nad rezolucją ws. praworządności w Polsce, która odbyła się 15.11.2017 r., eurodeputowany Guy Verhofstadt w skandaliczny sposób wypowiedział się na temat Marszu Niepodległości, który odbył się w Warszawie 11.11.2017 r. w dniu święta odzyskania przez Polskę Niepodległości. Wszystkich Polaków biorących udział w warszawskim zgromadzeniu nazwał faszystami, neonazistami, zwolennikami supremacji białej rasy.

Do Sądu Okręgowego w Warszawie składamy dwa pozwy. Jeden kieruje Fundacja Reduta Dobrego Imienia, która wraz z wolontariuszami brała udział w Marszu Niepodległości i nie jest organizacją faszystowską, ani neo-faszystowską. Drugi to pozew prywatny – Pani Miry Wszelakiej, Prezesa Fundacji Reduty Dobrego Imienia, uczestnika Marszu Niepodległości.

– Nie zgadzamy się na takie oskarżenia. To kłamstwa inspirowane doniesieniami medialnymi i fake newsami mediów zachodnich. Pierwsze depesze z Marszu pojawiły się dzień przed Marszem! Brałam udział w Marszu Niepodległości wraz z grupą sympatyków RDI. Nie jestem faszystką, ani neonazistką. Członkowie mojej rodziny wiele wycierpieli w obozach koncentracyjnych z rąk Niemców – faszystów. Wypowiedź Guya Verhofstadta to oszczerczy atak niepoparty dowodami. Będziemy dążyli do uchylenia immunitetu europosła – mówi Mira Wszelaka, Prezes Reduty Dobrego Imienia.

Reduta prosi o zgłaszanie się osób, które chciały by być świadkami w procesie i są gotowe wystąpić przed sądem w tej sprawie. Prosimy o informacje na adres: wolontariat@rdi.org.pl  Pozostałych uczestników Marszu, którzy czują się zniesławieni wypowiedziami Guya Verhofstadta, wzywamy do składania indywidualnych pozwów do Sądu Okręgowego w Warszawie. Na początku przyszłego tygodnia  udostępnimy na stronie internetowej www.rdi.org.pl specjalny formularz pozwu.

—-

W dniu 15.11.2017 r. Parlament Europejski wezwał do zastosowania wobec naszego kraju art 7 Traktatu. Rezolucja została przyjęta. W głosowaniu dotyczącym przyjęcia krytycznej wobec działań polskich władz rezolucji wzięło udział 661 eurodeputowanych. Za przyjęciem dokumentu głosowało 438 europosłów, przeciw jego uchwaleniu było 152 eurodeputowanych. W głosowaniu nie wzięło udziału 71 członków Parlamentu Europejskiego. Za rezolucją głosowali przedstawiciele Polski: Michał Boni, Danuta Hubner, Barbara Kudrycka, Julia Pitera, Róża Thun, Danuta Jazłowiecka.

Media zachodnie po Marszu Niepodległości. Działamy!

Listopad 14, 2017

Po raz kolejny media zachodnie manipulują faktami, żeby pokazać swoją wersję wydarzeń i zarzucić nam brak demokracji, faszyzm, nazizm, nacjonalizm i ksenofobię. Tym razem wykorzystując do swoich celów obchody Święta Niepodległości, a dokładniej Marsz Niepodległości – Marsz Patriotów.

Nie zgadzamy się na to i protestujemy!

Na portalu CitizenGo przygotowaliśmy petycję skierowaną do agencji Associated Press i dziennikarki, Vanessy Gery, która napisała zmanipulowaną depeszę z Polski (z dn. 10.11.2017), a także z dn. 11.11.2017, obie dotyczące Marszu Niepodległości (11.11.2017). Prosimy o podpisywanie: http://www.citizengo.org/pl/115250-wzywamy?tc=ty&tcid=42912433

Dodatkowo, przygotowaliśmy list do indywidualnego rozsyłania do mediów, które tę depeszę powieliły. Poniżej podajemy kilka przykładowych artykułów nazywających uczestników Marszu Niepodległości faszystami. Niektóre z tych artykułów zostały już skorygowane, co nie zmienia faktu, że informacja o 60 tysiącach polskich faszystów i nazistów zgromadzonych w Warszawie została rozpowszechniona.

Wiemy, że takich artykułów było więcej. Wybraliśmy tylko część, aby pokazać skalę problemu.

Poniżej treść wezwania. Prosimy wykorzystać do korespondencji wersję angielską, wersja polska jest tekstem poglądowym. Jeśli znajdą Państwo jeszcze inne media, które porównują Polaków biorących udział w Marszu Niepodległości do faszystów prosimy o wysłanie do nich listu a nam podanie namiarów na to medium wraz z linkiem do artykułu.

Stanowczo sprzeciwiamy się przedstawianiu uczestników Marszu Niepodległości – Marszu Patriotów zorganizowanego z okazji Święta Odzyskania przez Polskę Niepodległości, jako faszystów, nazistów, białych suprematorów, ksenofobów i antysemitów oraz wyciąganiu daleko idących wniosków na temat Polski i Polaków na podstawie działań podjętych przez nieodpowiedzialne jednostki.

Dla Polaka, przedstawiciela narodu najbardziej dotkniętego przez okrucieństwa II wojny światowej nie ma gorszej obrazy niż nazwanie go faszystą lub nazistą. Jest to skrajny przejaw mowy nienawiści.

Nie zgadzamy się też na tworzenie negatywnego wizerunku rodzin, osób starszych i młodego pokolenia polskich patriotów demonstrujących umiłowanie swojej ojczyzny poprzez uczestnictwo w Marszu Niepodległości – Marszu Patriotów.

Przypominamy, że nazizm (narodowy socjalizm, czasem określany jako hitleryzm) wyrosły na bazie faszyzmu, to rasistowska, antykomunistyczna, antydemokratyczna i antysemicka ideologia Niemieckiej Narodowosocjalistycznej Partii Robotników (NSDAP).

Dla Państwa informacji, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jasno sprzeciwia się propagowaniu jakichkolwiek idei totalitarnych, faszystowskich czy innych opartych na nienawiści i uprzedzeniach. (Art. 256)

Praktyki, których dopuszczają się dziennikarze Państwa redakcji są zaprzeczeniem obiektywizmu, ponieważ kierując się antypolonizmem tworzą treści o Polsce zamkniętej, sympatyzującej z ideami rasizmu, faszyzmu, islamofobii, ksenofobii, homofobii, totalitaryzmu. To wprowadzanie w błąd opinii publicznej i programowanie umysłów odbiorców na całym świecie do niechęci wobec Polski i Polaków, tworzenie stereotypów i uprzedzeń, opartych na fałszu i nienawiści.

Jako przypomnienie polskiej historii polecamy zapoznanie się z krótkim filmem przygotowanym przez Instytut Pamięci Narodowej: https://www.youtube.com/watch?v=Q88AkN1hNYM

 


Obdiorca:

Podajemy adresy mailowe na które można wysyłać korespondencję. W komunikacji z redakcjami prosimy używać także pozostałych kanałów komunikacyjnych (Twitter, Facebook, formularz kontaktowy)

wsj.ltrs@wsj.com

edit.features@wsj.com

wsjcontact@wsj.com

thorold.barker@wsj.com

news@dailymail.co.uk

susan.roberts@dailymail.co.uk

newsdesk@independent.co.uk

managingeditor@independent.co.uk

letters@independent.co.uk

cbrousseau@globeandmail.com

dwalmsley@globeandmail.com

sstewart@globeandmail.com

amurphy@globeandmail.com

Foreign@globeandmail.com

letters@theaustralian.com.au

online@theaustralian.com.au

world@theaustralian.com.au

feedback@thetimes.co.uk

foreign.news@thetimes.co.uk

barbara.levin@turner.com

jonathan.hawkins@turner.com

dan.faulks@turner.com

hugo.bebbington@turner.com

chantal.ward@turner.com

julien.tan@turner.com

letters@washpost.com

corrections@washpost.com

newsmanager@foxnews.com

Refet.Kaplan@FOXNEWS.COM

pressoffice@aljazeera.net

 

Treść listu w języku angielskim (do użycia w korespondencji):

We emphatically object to depicting the participants of the Independence March – Patriots March, which was organized to celebrate the Regaining of Poland’s Independence, as fascists, Nazis, white supremacists, xenophobes and antisemitic. Conflating far-reaching deductions about Poland and Poles on the basis of the actions by irresponsible individuals is deplorable.

For a Polish national, and as such a representative of the nation most affected by the atrocities of World War II,  there is no greater insult than to be called a fascist or Nazi. This is an extreme display of hate speech.

We, furthermore, do not condone the creation of a negative image of families, the elderly and the young generation of Polish patriots who demonstrate their love of country by participating in the Independence March – Patriots March.

Enough to remember that Nazism (National Socialism, otherwise referred to as Hitlerism), grew on the basis of fascism, and is the racist, anticommunist, antidemocratic and antisemitic ideology of the National Socialist German Workers’ Party (NSDAP).

For your information, the Constitution of the Republic of Poland explicitly forbids the propagation of all and any totalitarian, fascist or other ideologies formed on hatred and prejudice. (Art. 256)

The practices perpetrated by your media’s journalists are a negation of objective journalism. They thus become the inspiration for newspapers and television stations driven by anti-Polish attitude to construct content about a closed Poland, sympathizing with racist, fascist, Islamophobic, xenophobic, homophobic, totalitarian ideas. This misleads public opinion and programs worldwide audiences and viewers to dislike Poland and Poles, creating negative stereotypes and biases, based on falsehood and hatred.

To reacquaint yourselves with Polish history we suggest you view the following brief film prepared by the Institute of National Remembrance:  https://www.youtube.com/watch?v=Q88AkN1hNYM

 

Angielski podręcznik manipuluje prawdą!

Październik 27, 2017

Zostaliśmy zaalarmowani poprzez media społecznościowe o oszczerstwie na temat Polski w angielskim podręczniku. Książka pt. „Welcome to Poland”, zawiera akapit o następującej treści:

Polish Jews
Although Poland has always claimed to have a policy of religious tolerance, Polish Jews were often forced to live in ghettos. During World War II, some Polish Catholics showed little concern for the thousands of Jews being killed by the Nazis. In Jedwabne, Catholic Poles even killed their Jewish neighbours. Approximately 20,000 Jews still live in Poland today.

Tłumaczenie robocze:

Polscy Żydzi
Chociaż Polacy zawsze szczycili się tolerancją religijną, polscy Żydzi byli często zmuszani do życia w gettach. Podczas II wojny światowej część polskich katolików wykazywała niewielką troskę o tysiące Żydów mordowanych przez nazistów. W Jedwabnem polscy katolicy nawet zamordowali swoich żydowskich sąsiadów. Obecnie nadal w Polsce żyje ok 20 000 Żydów.

 

Reduta Dobrego Imienia wysłała 13 października pismo do wydawnictwa z wezwaniem do wycofania podręcznika. W związku z brakiem odpowiedzi, o pomoc poproszeni zostali także wolontariusze, którzy wysłali do wydawnictwa wraz z nami korespondencję o treści:

Szanowni Państwo!

Piszemy do Państwa, aby zwrócić uwagę na zniesławiający akapit „Polscy Żydzi” w książce zatytułowanej „Witamy w Polsce”, która zniekształca obraz Polski i nosi znamiona mowy nienawiści wymierzonej w naród Polski.

Nie możemy i nie będziemy podważać tego, że Polscy Żydzi byli zmuszani do życia w gettach, ale sprawcą tych haniebnych wydarzeń w okupowanej Polsce byli Niemcy.

Nie możemy i nie będziemy podważać tego, że niektórzy polscy katolicy wykazywali mało troski o tysiące żydów mordowanych przez Niemców, ale nie możemy i nie będziemy podważać tego, że wielu polskich katolików wykazywało ogromną troskę wobec tysięcy żydów mordowanych przez Niemców, i sami z rąk Niemców tracili swe życie za okazywani tejże troski nawet o jedno żydowskie istnienie.

Nie możemy i nie będziemy podważać tego, że Polska nie tylko uważała się za, ale i naprawdę była i jest tolerancyjną wobec religii.

W kontrze do panującej opinii, historia Polskich Żydów nie zawsze była historią biedy i prześladowania, Przez długi czas, Żydzi cieszyli się w Polsce bezpiecznym niebem; jak inaczej wytłumaczyć niezwykły wzrost społeczności Polskich żydów i jego centralnego ośrodka rozwoju religijnego i świeckiego życia żydowskiego? Antysemicka trucizna, która pozwoliła się odczuć w 19 wieku, osiągnęła stan niszczącej furii w wieku dwudziestym. Nawet jeśli Hitler wybrał Polskę jako rzeźnię dla „ostatecznego rozwiązania” i zbyt wielu Polaków obróciło się plecami do jego ofiar, nigdy nie można błędnie wierzyć, że Holocaust został popełniony przez Polaków. Nie może także ignorowane być to, że trzy miliony Polaków zginęło z rąk niemieckich. / Przedmowa Richarda Pipesa, z książki „Żydzi w Polsce”, autorstwa Igo Pogonowskiego.

Postrzegamy książkę napisaną przez Umaima Mullę-Feroze i Paula Grajnerta jako destruktywną, kłamliwą, zniesławiającą, zniekształcającą prawdziwy obraz Polski i polskiej historii i co może najważniejsze – zatruwającą i tworzącą uprzedzenia wśród najbardziej ufnych istot – dzieci.

Wraz z Redutą Dobrego Imienia wzywam do wycofania wszystkich egzemplarzy książki z obiegu.

Z poważaniem

O sprawie powiadomione zostało także Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Apel RDI – potrzebne wsparcie w procesie przeciwko Facebookowi!

Październik 19, 2017

Potrzebujemy kolejnego wsparcia przy działaniach przeciwko nierównemu traktowaniu użytkowników przez Facebooka.

Prosimy o wysyłanie do nas na adres kontakt@reduta-dobrego-imienia.pl informacji, że Facebook zablokował lub usunął Państwa strony internetowe, grupy i profile. Będziemy wdzięczni jeśli opiszą Państwo całą sytuację, podadzą nazwę usuniętej strony lub grupy oraz jeśli dołączą Państwo printscreany oraz adresy URL na potwierdzenie sytuacji (jeśli Państwo mają takie pliki). Jeśli nie, prosimy o przesłanie oświadczeń z własnoręcznym podpisem, że założyli Państwo grupę/profil na Facebooku, który został usunięty bez Państwa zgody.

Szczególnie istotne dla sprawy są opisy sytuacji z roku 2016, które miały miejsce przy okazji blokowania wydarzeń związanych z Marszem Niepodległości. Będziemy także wdzięczni za opisy nowych sytuacji, pozwoli nam to bowiem uzasadnić, że wydarzenia z 2016 r. nie były jednorazowymi przypadkami, a  Facebook w dalszym ciągu stosuje nieuzasadnione praktyki.

Jednocześnie informujemy, że Państwa wiadomości mogą stać się dowodem w sprawie sądowej.

W treści maila należy dopisać następującą formułę:

Ja, ________ (imię i nazwisko) zgadzam się na dołączenie do sprawy sądowej przeciwko Facebook, jako dowodów plików, zawartych w poniższym mailu, dotyczących usuwania treści z mojego profilu ____________(nazwa profilu) w dniu _________ . Imię i nazwisko

Prosimy o podzielenie się tą informacją z innymi!

Dość kłamstw w Corriere della Sera! / PETYCJA

Październik 18, 2017

Włoski dziennik Corriere della Sera opublikował artykuł „Wojtyla e la fraternità, non dimentichiamolo” autorstwa Gian Antonio Stella (http://www.corriere.it/opinioni/17_ottobre_11/wojtyla-fraternita-8a44cb4a-adcf-11e7-aeaa-c10a797c4526.shtml), w którym zarzuca Polakom kolaborację z Niemcami i współudział w zagładzie Żydów.

Do tekstu odniosła się także ambasada RP w Rzymie.

Poniżej tekst listu, którego tłumaczenie trafi do redakcji Corriere della Sera, redaktora naczelnego i wydawcy pisma. Prosimy o podpisywanie petycji na portalu CitizenGo i wyrażenie sprzeciwu.

—–

Popieram list Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom

Stanowczo protestujemy przeciwko artykułowi Gian Antonio Stella „Wojtyla e la fraternità, non dimentichiamolo” zawierającemu oszczercze tezy zarzucające Polakom kolaborację z Niemcami i współudział w zagładzie Żydów. Wzywamy do sprostowania zawartych w nim informacji lub jego całkowite usunięcie.

Przypominamy autorowi i redakcji, że Polska była jedynym krajem bez rządu kolaboracyjnego, którego Państwo podziemne nakładało karę śmierci za kolaborację, w tym denucjację Żydów i ukrywających ich Polaków. Legalny polski rząd na uchodźctwie i kierowane przez niego polskie państwo podziemne podjęło szereg działań w kwestii ratowania skazanych na zagładę Żydów.

– 4 grudnia 1942 r. roku powstała Żegota – wyspecjalizowana agenda polskiego państwa podziemnego odpowiedzialna wyłącznie za ratowanie Żydów
– Jan Karski ryzykując życie informował rządy krajów alianckich o trwającej zagładzie
– Oficer AK Witold Pilecki przedostał się do obozu Auschwitz, aby zorganizować w nim ruch oporu

Polskie społeczeństwo, które utraciło swoje elity – lekarzy, oficerów, naukowców – za sprawą niemieckich i rosyjskich mordów dokonanych między innymi w Piaśnicy (ok. 14 000), Palmirach (ok. 1700), Katyniu (ok. 21 000), wspięło się przy wsparciu polskiego Kościoła Katolickiego na wyżyny poświęcenia, nieznanego gdzie indziej na świecie. W Polsce w odróżnieniu od innych okupowanych przez Niemców krajów za pomoc Żydom groziła kara śmierci zarówno dla pomagającego, jak i dla całej jego rodziny. Mimo terroru nieznanego w żadnym innym okupowanym kraju w Polsce znalazło się najwięcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Do dzisiaj nieznana jest tak naprawdę liczba Polaków, którzy jak rodzina Ulmów poświęcili swe życie na rzecz ratowania Żydów. Symbolem polskiego bohaterstwa i poświęcenia jest Irena Sendler. Ostatnio za sprawą filmu „The Zookeeper’s wife” świat dowiedział się o Antoninie Żabińskiej, żonie dyrektora warszawskiego ZOO, która ocaliła dziesiątki Żydów z warszawskiego getta.

Tysiące Żydów ocalało za sprawą kościoła katolickiego.

W wyniku II wojny światowej Polska poniosła największe straty materialne i ludzkie, Warszawa, była bardziej zniszczona niż Hiroszima i Nagasaki. W jednym tylko dniu podczas Powstania Warszawskiego z zimną krwią zamordowano 10.000 kobiet i dzieci. Niemiecki dowódca odpowiedzialny za ten mord żył przez nikogo niepokojony do końca swoich dni jako szanowany niemiecki obywatel i burmistrz miasta. Na terenach wschodniej Polski 100.000 ludzi zginęło w nieludzkich, niewyobrażalnych cierpieniach zgotowanych przez Ukraińców sprzymierzonych z Hitlerem.

W sumie w wyniku wojny rozpętanej przez Niemcy w 1939 r. Zginęło prawie 6 mln obywateli polskich, w tym 3 mln polskich Żydów.

Cierpienia polskich ofiar nie tylko nie zostały w jakikolwiek sposób zadośćuczynione, ale też przez dziesiątki lat przemilczane i nieuhonorowane. Do dziś te fakty nie istnieją w świadomości zachodniej opinii publicznej.

W warunkach krwawej okupacji, zgładzonych elit społecznych, zdarzały się odosobnione przypadki działań zdemoralizowanych jednostek, które mogły cieszyć się poparciem potężnego, omnipotentnego niemieckiego i radzieckiego okupanta.

Do granic możliwości eksploatuje się z kolei odosobnione wypadki, które miały miejsce w Jedwabnem i w Kielcach. Do dziś nie są one do końca wyjaśnione – mord w Jedwabnem opiera się na często sprzecznych relacjach świadków, a na przeszkodzie wyjaśnieniom stoją protesty przed ekshumacją ofiar tej zbrodni. W przypadku Kielc, do którego także odwołuje się autor oszczerczego artykułu, stwierdzony jest udział komunistycznych służb mających na celu zrażenie zachodniej opinii publicznej do Polski, zdradzonej na konferencji w Jałcie. Pogrom kielecki wydarzył się kilka dni po sfałszowanym przez komunistów referendum i to wydarzenie zagłuszyło wymowę faktu złamania przez komunistów układów pomiędzy sojusznikami z II wojny światowej w sprawie Polski.

Trzeba mieć wyjątkową złą wolę, aby na podstawie tych odosobnionych przykładów wyciągać tak krzywdzące uogólnione wnioski jak robi to autor artykułu w Corriere della Sera.

Jest wyrazem skrajnego szowinizmu, dyskryminacji, wg której poświęca się wyjątkową uwagę jednej grupie etnicznej, wyciąga na podstawie odosobnionych zdarzeń uogólnione kłamliwe wnioski. Zamyka to drogę do prawdziwego dialogu, pojednania, integracji i przyjaźni narodów w zjednoczonej Europie, o której mówił papież Jan Paweł II.

Ten styl stygmatyzacji wybranych grup etnicznych typowy dla ideologii faszyzmu pokazuje, że Corriere della Sera, nie uwolnił się od myślenia w schematach dzielenia ludzi na lepszych i gorszych i tkwi w zmutowanej formie myślenia totalitarnego.

Pisanie o współpracy Polaków i Niemców w trakcie II wojny światowej ramię w ramię jest niewyobrażalnym absurdem, przykładem niespotykanej ignorancji dziennikarskiej i języka nienawiści w celu zniesławienia Polaków z powodów etnicznej dyskryminacji skierowanej przeciwko narodowi polskiemu.

W związku z powyższym jeszcze raz wzywamy do sprostowania lub usunięcia oszczerczego artykułu.

http://www.citizengo.org/pl/104378-stiamo-protestando-contro-larticolo-contenente-delle-tesi-diffamatorie-secondo-le-quali-i

Jest pozew przeciwko Frankfurter Allgemeine Zeitung!

Październik 12, 2017

Sąd Okręgowy w Warszawie otrzymał do rozpatrzenia pozew przeciwko Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ). Reduta Dobrego Imienia występuje przeciwko niemieckiej gazecie we własnej sprawie, aby wyegzekwować sprostowanie artykułu zawierającego nieprawdziwe lub nieścisłe oskarżenia, godzące w dobre imię, reputację i wiarygodność organizacji.

Frankfurter Allegmeine Zietung opublikował w lipcu 2017 r. artykuł, w którym opisywał interwencje podjęte przez Redutę Dobrego Imienia – Polską Ligę przeciw Zniesławieniom wobec działalności Jana Grabowskiego, historyka z Kanady. Autor artykułu nazywa RDI organizacją „ultranacjonalistyczną”, która uważa za niewinnych polskich „granatowych” policjantów i dokonuje analogii między nimi a „sterroryzowanymi” Żydami z Rad Żydowskich (a w rzeczywistości tzw. policją żydowską, co autor skrzętnie przemilcza w tekście). Niemiecki dziennik sugeruje, że polscy policjanci kolaborowali z okupantem i są mordercami, którzy działali z własnej i nieprzymuszonej woli.

Twierdzenia zawarte w niemieckim dzienniku są nieprawdziwe, stąd wniosek w pozwie o ich sprostowanie.

Reduta Dobrego Imienia nie ma nic wspólnego z niemiecką ideologią nazizmu ani faszyzmu. Nie wzywała, nie wzywa i nie będzie wzywać – tak jak naród niemiecki, Adolf Hitler i żołnierze niemieccy podczas II wojny światowej – do zabijania Polaków, Romów czy Żydów. Reduta nie wzywała ani nie wzywa do mordowania polskich czy żydowskich dzieci – tak jak to czyniły władze niemieckie i jak to realizowano w niemieckich obozach koncentracyjnych. W RDI nie pracują również potomkowie morderców z czasów II wojny światowej, przeciwnie osoby współpracujące z Fundacją są pośrednio ofiarami zbrodni niemieckich. Działalność Reduty nie może być porównywana do działań i haseł głoszonych przez żołnierzy niemieckich, którzy mordowali ludzi selekcjonując ich ze względu na rasę bądź przynależność narodową.

– To artykuł celowo wymierzony w naszą organizację, aby zdyskredytować nasze działania i podejmowane akcje w oczach zachodniej elity. Frankurter Allgemeine Zeitung jest jednym z najpoczytniejszych dzienników niemieckich, który dodatkowo jest prenumerowany przez ludzi z całego świata. Gazeta chce nas przedstawić jako organizację nierzetelną, której opinie należy traktować z przymrużeniem oka. Dodatkowo chcą osłabić nasz wizerunek także w kontekście toczących się procesów międzynarodowych, m.in. przeciwko niemieckim producentom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym Reduta składała do sprawy tzw. list przyjaciela sądu (opinię prawną), czy też innych spraw sądowych np. przeciwko amerykańskiemu gigantowi Facebook czy hiszpańskiemu dziennikowi El Pais – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

Zadania RDI są jasno określone w statucie, a organizacja jest legalnie działającą fundacją, zarejestrowaną w Krajowym Rejestrze Sądowym. Organizacja m.in. przeciwstawia się nieprawdziwym twierdzeniom historyków o rzekomym współudziale Polaków w niemieckich morderstwach podczas II wojny światowej.

– Proces ma charakter precedensowy. Po raz pierwszy polski sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy polska organizacja może w Polsce, w oparciu o polskie prawo prasowe i przed polskim sądem, żądać publikacji sprostowania w zagranicznym medium. Sąd będzie musiał przeanalizować prawo unijne w tym zakresie. Wyrok nakazujący publikację sprostowania będzie oznaczał, że możemy w przyszłości żądać prostowania informacji nieprawdziwych lub/i nieścisłych także tych publikowanych i rozpowszechnianych przez zagraniczne media – twierdzi Mec. Monika Brzozowska – Pasieka, która reprezentuje RDI przed polskim sądem.

Reduta Dobrego Imienia obecnie prowadzi i aktywnie wspiera procesy sądowe m.in. przeciwko producentom serialu „Nasze Matki, nasi ojcowie” (ZDF), El Pais, Le Parisien oraz BBC.

„Reduta Online” – wydanie październikowe

Październik 5, 2017

Zapraszamy do lektury październikowego wydania „Reduty Online”: http://www.anti-defamation.org/redutanews/ .

W numerze przeczytają Państwo nowy artykuł pani Marty Kilich – tym razem na temat kobiecego oddziału dywersyjno-sabotażowego AK „Dysk”. Na uwagę zdecydowanie zasługuje również recenzja – autorstwa pani Katarzyny Kumpf – książki Reinholda Vettera pt. „Nacjonalizm w Europie Wschodniej. Co łączy Kaczyńskiego, Orbana z Le Pen i Wildersem”.

Przedstawiamy Państwu kolejne trzy teksty pana Lecha Galickiego – opowiadania „Chłopiec i Sen” oraz „Piotr Wielkopolski” i „Wielkopolskie świadectwo”. Publikujemy także trzecią część wojennych losów rodziny Murawskich. 

Fundacja Cultura Memoriae przygotowała opis wystawy „Kamienne świadectwo” – do tekstu załączony został również katalog wystawy poświęconej mieszkańcom Tykocina wywiezionym przez Niemców m.in. do KL Ravensbrück.

Zachęcamy do współpracy przy tworzeniu magazynu i życzymy miłej lektury!

W obronie żołnierza AK – pozew cywilny

Wrzesień 28, 2017

Poza sprawami przeciwko mediom, stajemy także po stronie konkretnych ludzi, uczestników II wojny światowej, którzy niejednokrotnie sami muszą bronić swojego honoru i dobrego imienia. Jedną z takich osób jest p. Włodzimierz Pajdowski – weteran II wojny światowej, żołnierz Armii Krajowej, obecnie wiceprzewodniczący Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Reduta Dobrego Imienia zapewnia mu pomoc prawną w sporze z gazetą „KurieR – Kultura i Rzeczywistość”. Ten lokalny miesięcznik kulturalno-historyczny od kilku lat przedstawia p. Pajdowskiego jako konfidenta UB, prowadzącego po II wojnie światowej „bandycką działalność” oraz podejmującego współpracę z organami PRL o charakterze agenturalnym.

W pozwie domagamy się zaprzestania dalszych artykułów szkalujących żołnierza AK, przeprosin i zapłaty 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Proces będzie toczył się przed Sądem Okręgowym w Łodzi, a sprawę poprowadzą mec. Monika Brzozowska – Pasieka i mec. Jerzy Pasieka.

RDI zapewnia opiekę prawną oraz ponosi wszystkie koszty związane ze sprawą.

Reforma sądownictwa i temat odszkodowań wojennych – reakcje niemieckich mediów

Wrzesień 21, 2017

Planowana reforma sądownictwa w Polsce spotkała się ze zmasowaną reakcją niemieckich mediów. Ton prasy – jak ma to miejsce zasadniczo od czasu zwycięstwa PIS w wyborach parlamentarnych – był zdecydowanie krytyczny. Nasileniu uległy nawoływania niemieckich publicystów do wprowadzenia formalnych i nieformalnych sankcji unijnych względem Polski. Można odnieść wrażenie, że głos niemieckich mediów coraz częściej zbieżny jest z poglądami berlińskich polityków i unijnych komisarzy, a czasami ich wyręcza.

Poruszenie przez polski rząd tematu reparacji wojennych zaskoczyło niemieckich publicystów. Kwestia odszkodowań wojennych długofalowo może stać się główną linią sporu w relacjach z Berlinem.

Praktyczne rady Tagesspiegla

Uderzająca jest częstotliwość tekstów poświęconych w całości lub częściowo Polsce. Ukazujący się w Berlinie liberalny dziennik Der Tagesspiegel tylko w lipcu zamieścił w dziale polityka około czterdziestu artykułów poruszających tematy związane z Polską.

W artykule „Czas na inteligentne sankcje względem Erdogana” (26.07.2017) znany berliński publicysta, Christoph von Marschall, podpowiada unijnym decydentom, jakich sankcji należy użyć przeciwko Turcji oraz – wymienianym w tym samym zdaniu – Polsce i Węgrom. W przypadku Turcji publicysta sugeruje uderzenie w turystykę. (Na przykład przez zniechęcanie niemieckich turystów za sprawą oficjalnych ostrzeżeń dotyczących stanu bezpieczeństwa w Turcji). Marschall wzywa także do ukarana Polski i Węgier za domniemane pogwałcenie zasad praworządności. Uważa jednak, że sankcje polegające na pozbawieniu Polski prawa głosu okażą się nieskuteczne. W opinii Marschalla dopiero ograniczenie funduszy unijnych (np. poprzez niekończące się sprawdzanie wniosków o dofinansowanie), może przynieść oczekiwaną przez niego zmianę kierunku polskiej polityki.

Polski atak na Europę

Podobny ton wypowiedzi można znaleźć w zamieszczonym tydzień wcześniej komentarzu Marschalla pod znamiennym tytułem: „Koniec państwa prawa. Polski atak na Europę” (Tageesspiegel 20.07.2017). Autor straszy już w pierwszym zdaniu: „Takiego ataku na swoje fundamentalne wartości Unia Europejska jeszcze nie doświadczyła. Powoli można mieć wątpliwości, czy na dłuższą metę będzie w stanie go przetrwać.( …) demokratycznie wybrany polski rząd demontuje państwo prawa i zasadę trójpodziału władzy”. Zdaniem Marschalla wydarzenia (np. proponowana reforma sądownictwa), jakie mają miejsce w Polsce, stanowią „fundamentalne zagrożenie dla istnienia liberalnej demokracji w Europie.” Były korespondent w Waszyngtonie uważa, że w porównaniu z domniemanym kryzysem demokracji w Polsce bledną inne problemy: masowy napływ uchodźców i kłopoty z Euro. Publicysta tradycyjnie już boleje nad brakiem skutecznych mechanizmów, przy pomocy których można byłoby karać łamiący zasady kraj unijny – chodzi tu oczywiście o Polskę, którą określa mianem „złoczyńcy”.

Znamienne są też sformułowania i skojarzenia, którymi posługują się niemieccy publicyści: Polska stanowi zagrożenie dla Europy – jest złoczyńcą, którego wraz z węgierskim wspólnikiem należy ukarać. Można odnieść wrażenie, że tego typu teksty mają z jednej strony zachęcić berlińskich polityków do śmielszych działań skierowanych przeciwko Polsce, a jednocześnie wzbudzić w czytelnikach niechęć do kraju burzącego europejski ład.
Ciekawe jest zakończenie artykułu. Niemiecki publicysta uważa, że prezydent Andrzej Duda jest ostatnią osobą, mogącą – poprzez zawetowanie ustaw reformujących sadownictwo – zapobiec wypisaniu się Polski „z rodziny praworządnych państw”. Marschall apeluje więc o wykorzystanie wszelkich możliwych kanałów dyplomatycznych, w celu wpłynięcia na polskiego prezydenta i Pierwszą Damę.

Sądowy Trójgłos

W wydaniu z 30 lipca Tagesspiegel opublikował teksty trzech autorów prezentujących swoje spojrzenie na planowaną reformę sadownictwa w Polsce. Ryszard Czarnecki, polityk PIS i wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego, w swoim artykule „Polska droga” zarysował stanowisko polskiego rządu i przybliżył główne elementy reformy. Na przykładzie rażących naruszeń prawa, takich jak choćby afera korupcyjna w krakowskim Sądzie Apelacyjnym, uzasadniał przyczyny poparcia społecznego dla planowanych zmian. Zauważył przy tym, że ”źle by się stało, gdyby w kwestii reformy sądownictwa niemieckie media i politycy opowiadali się przeciwko woli polskiego społeczeństwa”.
Odrębne spojrzenie zaprezentował w swoim tekście „Tyrania większości” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecki politolog i komentator Klaus Bachmann. Zdaniem Bachmanna rządząca większość, po wyeliminowaniu Trybunału Konstytucyjnego, dopuszcza się łamania konstytucji. Nieopublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego określa mianem politycznego „grzechu pierworodnego”, który poprzedził późniejsze, zadaniem Bachmanna niezgodne z konstytucją działania PIS-u.

Do sankcji przeciwko Polsce wzywa w swoim tekście „Niegodni wspierania” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecka europarlamentarzystka Sylvia-Yvonne Kaufmann (SPD). Zdaniem autorki rząd Beaty Szydło przebudowuje Polskę i prowadzi do jej izolacji wewnątrz Unii Europejskiej. Czołowym przykładem ma być reforma sądownictwa, która zdaniem Kaufmann służy jedynie przejęciu nad nim kontroli. Autorka uważa ograniczenie prawa głosu Polski w Radzie Unii Europejskiej jako trudne do zrealizowania, ponieważ Węgry już zapowiedziały swoje weto. W ramach możliwych sankcji Kaufmann przywołuje pomysł komisarz ds. sadownictwa Very Jurovej, która zaproponowała, aby przyznawanie środków unijnych od 2021 r. uzależnione było od przestrzegania praworządności przez korzystające z nich państwa członkowskie.

Ultimatum dla Polski – podpowiedzi posła Budki

Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwości, w rozmowie z niemieckim dziennikiem Die Zeit (23.08.2017) apeluje, by wobec Polski postawiono ultimatum: albo rząd cofnie się w kwestii reform sądownictwa, albo na nasz kraj nałożone zostaną sankcje.

„Unia musi postawić Polsce ultimatum. Tylko zdecydowane działania mogą sprawić, że rząd się ugnie. Jestem ostatnią osobą, która cieszyłaby się z sankcji, ponieważ dotknęłyby one przede wszystkim polskie społeczeństwo(…). Z tego powodu jest to bardzo trudna decyzja. Unia musi pokazać siłę, a jednocześnie przekonać, że nie jest ona nastawiona przeciwko Polsce, lecz przeciwko rządowi”.

Były minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz zaznacza także, że po wetach prezydenckich ma nadzieję na powstanie w otoczeniu prezydenta Andrzeja Dudy środowiska politycznego, w skład którego wejdą umiarkowani politycy PIS.

Reparacje wojenne

Temat reparacji wojennych podniósł poziom krytyki Polski w niemieckich mediach na wyższy poziom, a tematykę sądowniczą zepchnął na dalszy plan. Początkowo niemieccy publicyści wydawali się zaskoczeni i zdezorientowani poruszeniem tej tematyki – dotyczy ona bowiem spraw fundamentalnych.

Jak przyznaje Christoph von Marschall w artykule „Spór o Polskę paraliżuje Unię Europejską” (Tagesspiegel 16.09.2017) kwestia reparacji wojennych jest bardzo delikatną materią: „Mieszają się tu aspekty moralne, prawne i polityczne. Tego, co Niemcy wyrządziły Polsce podczas II Wojny Światowej, nie da się naprawić lub moralnie odkupić przy pomocy reparacji wojennych. Polska inteligencja została wymordowana, a większa część obywateli zniewolona. Holokaust okaleczył całe społeczeństwo. Polska przez stulecia wyróżniała się relatywnie tolerancyjnym nastawieniem do Żydów, co sprawiło, że osiedliło się ich tam najwięcej spośród wszystkich krajów Europy.”

Zdaniem publicysty kwestia odszkodowań wojennych pod względem prawnym została już zamknięta. „Polska otrzymała 100.000 kilometrów kwadratowych obszarów należących uprzednio do Niemiec, które pod względem ekonomicznym były zazwyczaj bardziej nowoczesne niż przedwojenna Polska.” Marschall przypomina, że Unia powstała, jako reakcja na okropieństwa obu wojen i martwi się europejskim wymiarem polskich roszczeń: „Niemcy stały się po 1989 roku rzecznikiem Polski i ułatwiły jej drogę do członkostwa w Unii Europejskiej (…). Obstawanie przez PIS przy reparacjach wojennych sprawia wrażenie prowokacji i niewdzięczności – nawet jeśli wina Niemiec pozostaje bezsporna.”

Warto zauważyć, że komentarze czytelników Tagesspiegla na temat odszkodowań były w zdecydowanej większości negatywne i zgodne z linią zaprezentowaną w artykule. Dominowało przeświadczenie o niewdzięczności strony polskiej i niechęć do PIS.

Koniec pojednania

W podobnym tonie utrzymany jest komentarz pióra Michaela Thumanna „Pojednanie było wczoraj” (13.09.2017, Die Zeit). „Nie chodzi tu o przepracowanie wspomnień, lecz o unieważnienie zasad, co do których Polacy i Niemcy porozumieli się kilkadziesiąt lat temu. Nie da się wycenić przyjaźni i dobrego sąsiedztwa przy pomocy pieniędzy. Pojednania nie da się kupić (…)” – stwierdza publicysta, nie zauważając nagonki prasy niemieckiej na Polskę, która ma miejsce od dwóch lat.

Szybko znajduje też wytłumaczenie dla podniesienia przez Polskę kwestii odszkodowań wojennych i zerwania z dotychczasowym modelem polsko-niemieckiego pojednania: „Dlaczego rząd populisty Jarosława Kaczyńskiego zrywa z tą tradycją? Pewne jest, że nie motywuje go pamięć o przeszłości swojego kraju. Chodzi o jego osobistą przyszłość. Kaczyński czuje się otoczony przez wrogów – zarówno u siebie w kraju jak i w Unii Europejskiej. W tym kontekście jasnym się staje, dlaczego kwestia reparacji wojennych pojawiła się dokładnie wtedy, gdy Komisja Europejska wszczęła postepowanie przeciwko jego rządowi”.

Jak wielu niemieckich publicystów Thumann ma kilka dobrych rad dla niemieckich polityków, jak skutecznie wywierać presję na Warszawę: „Publiczne uwagi na temat przeprowadzanego przez Kaczyńskiego demontażu polskiej demokracji muszą pochodzić z Brukseli, a nie z Berlina. Głośna krytyka tylko pomaga Jarosławowi Kaczyńskiemu”.

Odrzucenie reparacji

Niemiecki tygodnik Der Spiegel w swoim wydaniu internetowym przytacza wypowiedź szefa niemieckiego MSZ Siegmara Gabriela, iż roszczenia reparacyjne Polski obciążyłyby relacje polsko-niemieckie.

„Roszczenia reparacyjne Polski za zniszczenia w II Wojnie Światowej są zagrożeniem dla relacji polsko-niemieckich. (…) Roszczenia reparacyjne byłyby próbą zakłócenia budowanych latami bliskich i dobrych relacji między Niemcami a Polską”. Zdaniem szefa niemieckiego MSZ stosunki polsko-niemieckie nigdy nie były tak dobre i Berlin chce zrobić wszystko, aby tak zostało.

Mniej dyplomatycznie wypowiada się publicysta Süddeutsche Zeitung Stefan Ulrich. W podsumowaniu artykułu „Niemiecka wina względem Polski” (Süddeutsche Zeitung, 14.09.2017) stwierdza, że „największe zagrożenie (dla Polski) stanowi jej własny rząd. Niszczy państwo prawa, likwiduje trójpodział władzy i zwalcza swobodę poglądów, jakby chciał kontynuować dzieło komunistów.” Ulrich uważa, że z prawnego punktu widzenia Niemcy nie mają żadnych zobowiązań finansowych względem Polski, zobowiązani są jednak do specjalnej troski o swojego sąsiada: „Rząd federalny nie musi płacić żadnych miliardów w formie odszkodowań wojennych. Musi jednak w Unii Europejskiej nalegać na zakończenie ekscesów rządu PIS. Są to najbardziej wartościowe reparacje, jakie Niemcy mogą wyświadczyć na rzecz Polski.”

Podsumowanie

Od dwóch lat trwa nieprzerwana nagonka sporej części niemieckich mediów na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Znamienny jest brak gotowości do zaakceptowania trwałego charakteru zmian w Polsce. Pomijany lub bagatelizowany jest poziom społecznego poparcia, jakim cieszy się rząd Beaty Szydło, sukcesy w walce z korupcją i oszustwami podatkowymi. Dla niemieckich publicystów marginalne znaczenie mają też dobre wyniki gospodarcze (oscylujący wokół 4% wzrost PKB), niskie bezrobocie i polityka prorodzinna. Jakie są przyczyny napastliwych tekstów niemieckich dziennikarzy?

Wydaje się, że większość artykułów pisana jest pod z góry założoną tezę. Krytyka serwowana przez niemieckich publicystów ma podłoże ideologiczne. Niechęć do PIS wynika z antynarodowego refleksu, jaki po obu wojnach światowych wytworzył się w wielu zachodnich społeczeństwach. Patriotyzm (będący dla wielu publicystów synonimem nacjonalizmu) kłóci się z polityczną poprawnością. Z pozycji ideologicznych nie do zaakceptowania jest więc rząd, który otwarcie propaguje postawy patriotyczne, eksponuje przywiązanie do tradycji, wiary i historii, przy tym konsekwentnie wdraża reformy i poszerza bazę wyborczą.

Na płaszczyźnie politycznej rząd PIS stanowi wyzwanie dla dominującej pozycji Niemiec w UE. De facto otwarte kwestionowanie przez Warszawę niemiecko-francuskiego przywództwa ma nie tylko wymiar prestiżowy, ale z perspektywy Berlina i Paryża osłabia „spójność decyzyjną” UE. Poskromienie Polski stanowi w odczuciu niemieckich i francuskich elit warunek dalszej integracji Unii i dążenia do modelu federalistycznego.

Geopolityczna układanka

W wymiarze geopolitycznym (po brexicie) Polska stała się głównym i naturalnym partnerem USA w Unii Europejskiej. Kluczowa pozycja Polski na wschodniej flance NATO czyni nas nieodzownym elementem amerykańskiej strategii odstraszania względem Rosji. Militarna obecność USA w Europie w ostatnim roku najsilniej widoczna była właśnie w Polsce. Powstawanie potencjalnego (dodatkowego lub alternatywnego) centrum siły jakim de facto byłyby państwa Międzymorza może stanowić poważne wyzwanie dla koncepcji integracji UE w jej federalistycznym kształcie – szczególnie wobec kryzysu imigracyjnego. Powodzenie idei Międzymorza zależne będzie zawsze od ewentualnego poparcia USA. Waszyngton dzięki krajom tzw. Nowej Europy zyskuje możliwość projekcji wpływów na Unię Europejską.

Odszkodowania wojenne

Kwestia reparacje wojennych, jaką podniosła w relacjach z Niemcami strona polska była dla niemieckich publicystów zaskoczeniem. Kompletnie zabrakło przy tym refleksji nad rolą niemieckich mediów w pogorszeniu obustronnych stosunków. Temat odszkodowań jest dla Berlina bardzo niewygodny. Niemiecka opinia publiczna ma świadomość winy za popełnione podczas okupacji zbrodnie i zniszczenia. Abstrahując od wymiaru prawnego i ekonomicznego ewentualnych reparacji samo pojawienie się tego tematu przynosi Niemcom bardzo poważne szkody wizerunkowe. Odszkodowania wojenne stanowią bowiem potężny cios w budowaną od dziesięcioleci politykę historyczną Niemiec. Fundamentem tej polityki było stopniowe oddzielanie historii Niemiec od nazizmu, a nawet próba przedstawienia niemieckiego społeczeństwa jako ofiary narodowego socjalizmu. Utrata pozytywnego wizerunku szczególnie bolesna może okazać się dla niemieckiego przemysłu, który nastawiony jest na eksport. Trudno też wyobrazić sobie nawet ciche przywództwo Niemiec w Unii Europejskiej przy jednoczesnym konflikcie z Polską na tle odszkodowań wojennych. Inne państwa, takie jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, sceptycznie patrzące na rosnącą pozycję Berlina mogą chcieć wykorzystać temat reparacji jako formę nacisku w swoich negocjacjach z Niemcami. Bez wątpienia kwestia odszkodowań – moralnie słuszna – podniosła polsko-niemiecki spór na zdecydowanie wyższy poziom.