Kolejna rozprawa przeciwko Hansowi Gielenowi

Grudzień 4, 2018

Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Hansowi Gielenowi. Podczas tej rozprawy wysłuchane zostały obie strony procesu: Natalia Nitek i Hans Gielen.

Hans Gielen stawił się po raz pierwszy przed sądem w tej sprawie. Wcześniej były odczytywane jego zeznania złożone w prokuraturze. Pełnomocnik Gielena wniósł o wyłączenie jawności, co jednak sąd oddalił. Podczas rozprawy Natalia Nitek po raz kolejny cytowała słowa Gielena, który według jej zeznań mówił, iż „najlepszymi perfumami dla Polaków jest Cyklon B”. Według Nitek Gielen powiedział, że „najbardziej uradował się z katastrofy smoleńskiej, bo uważa że Polska ma być słaba, ma być mało wymagającym rynkiem, zagłębiem siły roboczej”. Zeznania Natalii Nitek dowodziły, że Gielen traktował szyderczo znak Polski Walczącej, a powstańców warszawskich nazywał bandytami. Na pytania o to, dlaczego nazywał siebie hitlerowcem, Gielen odpowiedział, że „był w stanie wzburzenia”.

Następna rozprawa została zaplanowana na 29 stycznia 2019 r. o godz. 13:30.

Przypominamy, że Natalia Nitek domaga się przeproszenia listem poleconym za naruszenie jej dóbr osobistych, w tym stosowanie wobec niej hitlerowskiej mowy nienawiści. Dodatkowo powód ma przesłać ten list również do wszystkich pracowników, którzy byli świadkami tych zdarzeń. Poza tym Natalia Nitek domaga się 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia przeznaczone na Muzeum Piaśnickie w Wejherowie.

Reduta Dobrego Imienia mając status interwenienta ubocznego wspomaga ten proces – zarówno od strony finansowej jak i prawnej.

Ostatnia rozprawa przeciwko Hansowi Gilenowi

Grudzień 3, 2018

Jutro w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, przy ul. Nowe Ogrody, o godz. 9.00, w sali 117 odbędzie się ostatnia rozprawa, w sprawie przeciwko Hansowi Gilenowi. Podczas tej rozprawy mają być wysłuchane strony – Natalia Nitek i Hans Gilen, co kończy ten proces sądowy na etapie I instancji.

Przypominamy – Natalia Nitek domaga się przeproszenia listem poleconym za naruszenie jej dóbr osobistych, w tym stosowanie wobec niej hitlerowskiej mowy nienawiści. Dodatkowo powód ma przesłać ten list również do wszystkich pracowników, którzy byli świadkami tych zdarzeń. Poza tym Natalia Nitek domaga się 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia przeznaczone na Muzeum Piaśnickie w Wejherowie.

Reduta Dobrego Imienia mając status interwenienta ubocznego wspomaga ten proces  – zarówno od strony finansowej jak i prawnej.

Reduta wspiera rekonstruktora z Marszu Niepodległości przeciwko Süddeutche Zeitung

Listopad 30, 2018

Informujemy, że Reduta Dobrego Imienia wsparła Pana Jacka Perłowskiego, w jego walce o usunięcie jego wizerunku ilustrującego tekst niemieckiej gazety Süddeutche Zeitung pt. „Kilku bandytów”, w którym opisywany był tegoroczny Marsz Niepodległości.

11 listopada 2018 roku Pan Jacek Perłowski brał udział w Marszu Niepodległości w Warszawie, jako członek grupy rekonstrukcyjnej ze Stowarzyszenia Historycznego Polonia Restituta. Członkowie grupy byli ubrani w historyczne mundury polskiej armii walczącej w czasie II wojny światowej z nazistowskimi Niemcami. Dzień później tj. w dniu 12 listopada 2018 r. redakcja Süddeutche Zeitung opublikowała artykuł pt. „Ein paar banditen”, dostępny na stronie https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-ein-paar-banditen-1.4207347?fbclid=IwAR1Ib_onNwXJ2fQL4Rd0FHuEvqH7ShpEEJCoUs0gDFphcubWJHQgLheqtiU, do którego ilustracją było zdjęcie Jacka Perłowskiego. Zdjęcie to oburzyło wiele osób, w tym członków Stowarzyszenia. Wskazuje ono bowiem, że Jacek Perłowski jest uznawany przez Niemców za jednego z „kilku bandytów”. W wezwaniu skierowany do Süddeutsche-Zeitung, pełnomocnik Perłowskiego, adwokat dr Monika Brzozowska-Pasieka napisała: Mój Mocodawca nie jest ani nacjonalistą, ani bandytą – jest patriotą. W jego rodzinie wiele osób brało udział np. w Powstaniu Warszawskim czy w walkach Armii Krajowej walcząc przeciwko Niemcom okupującym Polskę podczas II wojny światowej i mordującym polskich obywateli (w tym tych najbardziej bezbronnych) w łapankach, na ulicach czy w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Dlatego nie do przyjęcia jest dla niego sugerowanie przez niemiecki portal, że jest bandytą i ma cokolwiek wspólnego z nacjonalizmem czy grupami neo-faszystowskimi (….). Tym bardziej jest to bolesne nie tylko dla mojego Mocodawcy, ale całej polskiej społeczności, że określenie „polscy bandyci” było używane przez Niemców okupujących Polskę podczas II wojny światowej dla określenia żołnierzy polskich walczących w konspiracji przeciwko ludobójczemu systemowi niemieckiego nazizmu.

W związku z powyższym, Pan Jacek Perłowski domaga się zaprzestania naruszania dóbr osobistych i natychmiastowego usunięcia jego fotografii z artykułu pt. „Ein paar banditen” dostępnego na stronie, przeproszenia go i umieszczenia przeprosin na stronie internetowej www.sueddeutsche.de/politik w formie oświadczenia następującej treści: W związku z opublikowaniem w ostatnim czasie na stronie internetowej tekstu o polskich bandytach i opatrzeniem tego tekstu wizerunkiem pana Jacka Perłowskiego, Redakcja przeprasza pana Jacka Perłowskiego za naruszenie jego prawa do wizerunku i dóbr osobistych (dobrego imienia). – w terminie 3 dni od dnia otrzymania pisma. Dodatkowo Jacek Perłowski domaga się zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 100.000 zł z tytułu naruszenia prawa do wizerunku, płatnych w terminie 3 dni od dnia otrzymania doręczonego pisma.

Przegląd mediów niemieckich po Marszu Niepodległości

Listopad 20, 2018

Niemieckie media komentują Marsz Niepodległości

Marsz Niepodległości był najbardziej widocznym elementem obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. W niemieckich mediach przedstawiony został zazwyczaj w sposób stronniczy – uwypuklona i skrytykowana została obecność narodowców. Ukazały się również artykuły przypominające historyczny kontekst przemian, jakie miały miejsce w Europie po zakończeniu I Wojny Światowej.

Czerwona mgła nad Warszawą

Umiarkowanie negatywny obraz Marszu Niepodległości kreśli Paul Flückiger, korespondent berlińskiego dziennika Der Tagesspiegel. W artykule „Warszawa w czerwonej mgle” (Im roten Nebel von Warschau, Tagesspiegel, 11.11.2018) koncentruje się na uczestniczących w marszu członkach ONR i odpalanych racach. Już w podtytule pojawiają się neofaszyści: „Setki tysięcy świętowały w Warszawie stulecie niepodległości, granaty dymne i neofaszyści psuli wrażenie“. Zauważa wprawdzie, że 200.000 osób uczestniczyło, w większości pokojowo, w organizowanym przez państwo i zabezpieczanym przez wojsko marszu, ale „dostrzega też zielone transparenty polskich neofaszystów, którzy rok wcześniej zwrócili na siebie uwagę światowych mediów”.
„Warszawa piękna, mnóstwo polskich flag. Bardzo spokojnie i póki co nie widać „faszystów” wśród Polek i Polaków z dziećmi. STOP prowokacjom (…) – apelujemy o godne świętowanie”- cytował rzecznika prasowego Komendanta Głównego Policji dziennikarz Tagesspiegla. „Rzeczywistość wyglądała jednak inaczej. Przede wszystkich świece dymne zakłócały spokojny obraz marszu. W okolicach palmy, nieopodal mostu na Wiśle, można było dostrzec także zielone flagi Falangi. Wspólnie ze zwolennikami neofaszystowskiego ONR maszerowała delegacja włoskiej „Forza Nuova“, widocznych było też kilka węgierskich flag” – informował Paul Flückiger.
Ciekawe mogą być reakcje czytelników na korespondencję z Warszawy. Oto pierwsza z brzegu:

„Dla mnie, prawdziwego przyjaciela Polski i przekonanego Europejczyka, są to bardzo niemiłe zdjęcia z Warszawy. Ten wybujały, nacjonalistyczny wybuch po prostu nie pasuje do XXI wieku! Raczej przypomina niedemokratyczną Polskę z lat 30-tych. To nie jest dobry czas dla naszych sąsiadów!”

„Kilku bandytów”

W krytycznym tonie opisana została w liberalno-lewicowym dzienniku Süddeutsche Zeitung obecność na marszu polskich narodowców. To co przykuwa uwagę w korespondencji Floriana Hassela to tytuł i oprawa graficzna, jaka została nadana artykułowi pod znamiennym tytułem „Kilku bandytów” (“Ein paar Banditen”, Süddeutsche Zeitung, 12.11.2018). Wzięty w cudzysłów tytuł odnosi się wprawdzie do słów szefa KPRM Michała Dworczyka: „Kilku bandytów nie zepsuje uroczystości i święta setek tysięcy Polaków”, ale pierwsze wrażenie jest jednoznacznie negatywne – szczególnie w połączeniu z zamieszczoną pod nim fotografią. Na pierwszym planie zdjęcie przedstawia salutującego rekonstruktora w przedwojennym mundurze polskiego oficera. Za nim grupa ludzi odpala w hołdzie race, na trzecim planie widzimy stojącą na baczność młodzież i flagi. Podpis pod zdjęciem głosi: „Flagi, dymy i wojskowe gesty: tysiące nacjonalistów gromadzi się w Warszawie”. Połączenie prowokacyjnego tytułu i zdjęcia można uznać za wyraz dziennikarskiej niekompetencji i złego smaku, ale można też doszukać się złej woli, manipulacji i chęci negatywnego ukierunkowania emocji niemieckich czytelników.

Historyczne spojrzenie

Zakończenie I Wojny Światowej, przegrana kajzerowskich Niemiec oraz rozpad Austro-Węgier, carskiej Rosji i Imperium Osmańskiego umożliwiły odrodzenie się wielu państw. Christoph von Marschall, publicysta dziennika Der Tagesspiegel w artykule „Państwa narodowe to nie przeżytek“ (Der Nationalstaat hat sich nicht überlebt, 11.11.2018) zwraca uwagę na odmienne doświadczenia historyczne i sposób postrzegania kwestii wspólnoty narodowej w Europie Środkowowschodniej. Przy okazji autor dochodzi do ciekawych wniosków dotyczących UE.
„Sześćdziesięciu przywódców państw spotka się w niedzielę w Paryżu, aby – oficjalnie ogólnoeuropejsko – upamiętnić zakończenie I Wojny Światowej. Spotkanie to sprawia wrażanie niepełnego – Niemcy koncentrują się na Zachodzie, a szczególnie na pojednaniu z Francją. (…) Z pola widzenia traci się Europę Środkową, Wschodnią i Południowowschodnią, chociaż sto lat temu to właśnie rozgrywające się tam wydarzenia znajdowały się w centrum uwagi. Wydarzenia te do dziś mają wpływ na polityczne konflikty w Unii Europejskiej. Dotyczą one sporów o zakres narodowej suwerenności i roli ponadnarodowych organizacji w Europie, potrzebnych do uzyskania maksimum pokoju, stabilizacji i samostanowienia.” – zauważa berliński publicysta.
„Koncepcja suwerennych państw narodowych nie mogła przetrwać w latach 1918-1939; marzenie o własnym państwie pozostało wciąż żywe.” – stwierdza Christoph von Marschall Dziennikarz przypomina, że po II Wojnie Światowej rozwój krajów wschodnio- i zachodnioeuropejskich przebiegał w odmiennych kierunkach, co ma znaczący wpływ na dzisiejszą sytuację i postrzeganie kwestii tożsamości narodowej. „W Niemczech Zachodnich wykształcił się sposób pojmowania państwowości, którego nie podzielają pozostali Europejczycy – fakt ten jest uparcie ignorowany w naszym kraju” – zauważa samokrytycznie Marschall.
Publicysta Tagesspiegla przypomina, że narody Europy Środkowowschodniej odczuwały włączenie do bloku wschodniego jako narzuconą „ponadnarodowość”. To doświadczenie, zdaniem Marschalla, tłumaczy pojawiające się niezadowolenie z UE, nawet jeśli nie jest ona „wspólnotą z przymusu”. W Europie Zachodniej integracja była decyzją dobrowolną. „Tylko w Niemczech zrodziła się bardzo szczególna narracja dotycząca celów UE: integracja europejska miałaby przezwyciężyć (koncepcję) państwa narodowego, co jednocześnie oznaczałoby wybawienie od niemieckiej historii. Ale dlaczego Francuzi, Anglicy, Hiszpanie, Polacy, czy ponownie podzieleni Czesi i Słowacy mieliby uważać swoje państwa narodowe jako coś złego lub przestarzałego?” – zastanawia się Christoph von Marschall.
Końcowe wnioski w zaskakujący sposób odbiegają od prezentowanego w poprzednich artykułach stanowiska.
Zdaniem Marschalla setna rocznica zakończenia I Wojny Światowej i powstania licznych państw narodowych mogłaby stać się dla Niemców okazją do przemyśleń na temat relacji miedzy państwami narodowymi a organizacją ponadnarodową, jaką jest Unia Europejska. „Czy nie ma alternatywy dla dalszej integracji? Czy nasi sąsiedzi życzą sobie takiej integracji? Konflikty dotyczące Brexitu, Euro, migracji oraz prymatu prawodawstwa europejskiego nad narodowym zmuszają do ponownego zrównoważenia podziału władzy miedzy państwami narodowymi a UE. Umiarkowane ograniczenie kompetencji w obszarach, w których UE ewidentnie nie funkcjonuje, nie może być tematem tabu” – podsumowuje berliński publicysta.

Szukanie neofaszystów

Uważany kiedyś za konserwatywny dziennik Die Welt w artykule pod tytułem „Polski rząd bierze udział w prawicowo-narodowym marszu” (Polens Regierung läuft bei rechtsnationalem Aufmarsch mit, Die Welt 12.11.2018) uwypukla obecność przedstawicieli radykalnej prawicy z kraju i zagranicy.
„W niedzielę 200.000 osób uczestniczyło w Warszawie w masowym marszu prawicowo-nacjonalistycznych i radykalno-prawicowych sił organizowanym z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Na czele pochodu, pośrodku setek biało-czerwonych flag, szedł prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński z rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość.
W artykule sporo uwagi zwrócono na obecność na marszu włoskich nacjonalistów.
„(…) Rok temu uczestnicy marszu wykrzywiali nacjonalistyczne, rasistowskie i antysemickie hasła, czym wywołali oburzenie w kraju i za granicą. W tym roku ponownie obecna była włoska neofaszystowska Forza Nuova. Członek jej kierownictwa Salvatore Ferrara stwierdził: „Przyjechaliśmy w 50 osób, ponieważ podzielamy te same wartości: katolicką religię i nacjonalizm.”
„Polska jest aktualnie głęboko podzielona. Rządząca partia PiS krytykowana jest przede wszystkim z powodu kontrowersyjnej reformy sądownictwa. Liberalna opozycja i Komisja UE widzą w niej zagrożenie dla praworządności i demokracji. Na scenie międzynarodowej kraj jest coraz bardziej izolowany.”
Na koniec pojawia się informacja o domniemanym Polexicie:
„Krytycy zarzucają ponadto partii PiS dążenie do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Tusk, którego uważa się za możliwego kandydata w wyborach prezydenckich w 2020 roku, określił tzw. Polexit jako „śmiertelnie poważne” ryzyko.”

Polski głos w Die Welt

Ostra krytyka polskiego rządu pojawia się w opublikowanym w Die Welt artykule pióra Bartosza Wielińskiego pt. „My Polacy straciliśmy szansę daną nam przez historię” (Wir Polen haben die Chance der Geschichte verpasst, Die Welt , 09.11.2018). Goszczący na łamach Die Welt publicysta Gazety Wyborczej kreśli obraz zapatrzonego w przeszłość prawicowego rządu, niweczącego dorobek ostatnich 25 lat, w których za sprawą „fantastycznego wysiłku obywateli” Polska stała się „ważnym członkiem Unii Europejskiej”.
Wieliński zarzuca PiS manipulowanie historią:
„Według PiS Polacy pojawiali się wyłącznie w roli niewinnych ofiar, które prześladowane były z powodu trwania przy tradycyjnych wartościach. Ci, którzy nie zgadzają się z tą stylizacją, napiętnowani zostają jako wrogowie i zdrajcy ojczyzny. Przywódca PiS, Jarosław Kaczyński, porównał zwolenników opozycji do szpicli gestapo, którzy działali w okupowanej Polsce. PiS próbuje nawet usunąć z historii legendarnego przywódcę Solidarności, Lecha Wałęsę, oraz byłych ministrów spraw zagranicznych, Bronisława Geremka i Władysława Bartoszewskiego, pomniejszając ich zasługi dla Polski. Sprawdzane są życiorysy rodzin polityków opozycji, dziennikarzy i sędziów. Szuka się dowodów na „antypolskie“ nastawienie.”
Dziennikarz podkreśla również izolacje Polski w Unii Europejskiej. „W moim kraju, w którym obsesyjnie dyskutuje się na temat historii, dumy narodowej i godności, niechętnie rozmawia się o przyszłości i związanych z nią wyzwaniach. Odczuwalna izolacja Polski w UE jest po prostu ignorowana.”
Bartosz Wieliński widzi przyszłość Polski w ciemnych barwach:
„Wszystko dzieje się w niepewnych czasach, w których świat błyskawiczne się zmienia. Nikt nie będzie czekał, aż polski rząd zmądrzeje. Przez ćwierć wieku Polacy niestrudzenie pracowali, aby zająć miejsce w sercu Europy. Tę szansę możemy teraz utracić.”

Zrównoważone opinie

W dzienniku Die Welt pojawiały się w ostatnich tygodniach również bardziej wyważone artykuły. Zwracają uwagę dwie korespondencje z Warszawy autorstwa Philippa Fritza. W pierwszej „Polacy nie chcą polegać na Niemczech” (Auf Deutschland wollen die Polen sich nicht verlassen, Die Welt 24.10.2018) Fritz przedstawia pozytywne stosunek polskiego społeczeństwa do swojego wojska. Opisuje kontekst historyczny i podejmowane wysiłki na rzecz modernizacji sił zbrojnych. Punktem odniesienia są aktualne ćwiczenia NATO i sierpniowa Wielka Defilada Niepodległości, która odbyła się w Warszawie z okazji Święta Wojska Polskiego. Autor podkreśla bliskie relacje polsko-amerykańskie i różnice w podejściu do kwestii wojskowości w Polsce i Niemczech.
„Świadomość konieczności posiadania armii i ocena sąsiadujących państw jako źródła zagrożenia, wyraźnie odróżnia Polaków od Niemców, którzy w ostatnich latach stracili zaufanie do Bundeswehry” – zauważa Philippa Fritz.

W artykule „Twarz prawicowych ekstremistów” (Das Gesicht der Rechtsextremen, Die Welt 09.11.2018) Philippa Fritz kreśli portret Krzysztofa Bosaka, który wbrew tytułowi można ocenić jako swoiste ocieplenie wizerunku wiceprezesa Ruchu Narodowego. Co ciekawe w komentarzach pod artykułem czytelnicy ocenili lidera narodowców raczej jako „prawicowego konserwatystę”, nie znajdując u niego cech ekstremistycznych.

Do większego zrozumienia Polski i kontekstu historycznego wzywa w długim eseju „Polska zasługuje na większe zainteresowanie i empatie” Thomas Schmidt (Polen verdient mehr Neugier und Empathie, Die Welt 12.11.2018). Autor dość szczegółowo opisuje historię republiki szlacheckiej, unii polsko-litewskiej, religijnej tolerancji, wieloetniczności oraz uchwalenie Konstytucji 3 Maja. Podkreśla przy tym, że nowoczesność Polski stała się w XVIII wieku przyczyną jej słabości. Autor przybliża mroczny okres zaborów, odzyskanie niepodległości i tragedię II Wojny Światowej. Nawet jednak do tak uczciwej analizy wkradają się uprzedzenia dotyczące bieżącej sytuacji politycznej:

„Aktualny rząd polski związał się blisko z katolicyzmem. Wiele osób uważa, że w tej postawie wyraża się zacofanie. Jednak odrzucenie nowoczesności przez rząd PiS jest samo w sobie produktem tejże nowoczesności. Kiedyś Polska była wieloetniczna, wielowyznaniowa i tolerancyjna. Na trwałe zostało to w Polsce zniszczone (przez wojny i zabory).

ZDF krytykuje nacjonalizm

Heute Journal – flagowy program informacyjny telewizji publicznej ZDF – poświęcił 11.11.2018 roku Marszowi Niepodległości kilkuminutowy materiał. Co istotne, relacja z Polski poprzedzona została materiałem z paryskich obchodów zakończenia I Wojny Światowej. Spotkanie szefów państw w Paryżu stało się okazją do podkreślenia rozdźwięku między Europą a Stanami Zjednoczonymi. „Z tym większym niepokojem spoglądają Europejczycy na amerykańskiego prezydenta, który już nie czuje się z nimi związany” – stwierdziła prowadząca wydanie dziennikarka. W relacji wideo skrytykowany został domniemany nacjonalizm prezydenta Donalda Trumpa i podkreślona otwartość „zabierającego głos w imieniu wolnego świata” Emmanuela Macrona. „Patriotyzm jest przeciwieństwem nacjonalizmu” – zacytowany został francuski prezydent.
Uwypuklanie różnic i antagonizmów między Europą i Ameryką stało się częstym motywem w niemieckich mediach. Aktualnym polem sporu jest deklarowana przez Francję chęć stworzenia Europejskiej Armii i ograniczenia zakupów broni z USA.
Wprowadzenie do materiału na temat polskiego Święta Niepodległości warte jest szerszego zacytowania:
„Patriotyzm jest dokładnym przeciwieństwem nacjonalizmu, powiedział francuski prezydent Emmanuel Macron, ale wyrażona przez niego obawa przed odradzaniem się dawnych demonów nie dotyczy tylko USA. (…) We wschodniej części kontynentu od dawna rządzą nacjonaliści, którzy postrzegają Unię Europejską nie jako wspólnotę wartości, lecz rodzaj towarzystwa handlowego. (…) W Polsce rządząca partia PiS wezwała w Warszawie do uczestnictwa w tzw. Marszu Niepodległości. W poprzednich latach, w dniu polskiego święta narodowego, uczestniczyła w nim radykalna prawica. Tym razem włączona została do uroczystości państwowych.”
W materiale wideo stwierdzono, że wśród uczestników marszu granice między patriotyzmem a nacjonalizmem są płynne. Podkreślono obecność wielu młodych osób i niechęć do napływu imigrantów. Reportaż podsumowany został w następujący sposób: „Gdzie kończy się patriotyzm a zaczyna nacjonalizm? Ich rząd doszedł do wnioski, że pasują do siebie.”

Wilno w 100-lecie odzyskania niepodległości

Listopad 16, 2018

Główne obchody 100-lecia odzyskania niepodległości odbywały się oczywiście w Warszawie. Jednak w wielu miejscach w Polsce i na świecie, Polacy lokalnie celebrowali ten wspaniały dzień. Szczególny wymiar miały uroczystości na tzw. Kresach. Nasz wysłannik pojechał do Wilna, żeby zobaczyć co na 11 listopada przygotowała Polonia z Litwy. Mimo chłodu, aura tego dnia była wyjątkowo pogodna a w całym mieście czuć było ożywienie. Tu i ówdzie widać było powiewające biało-czerwone flagi. Co chwilę słychać było ludzi rozmawiających po polsku, w miejsca obchodów ciągnęły grupy ludzi ze wszystkich stron.

Oficjalne uroczystości z udziałem ambasadora RP na Litwie miały miejsce o 13:00 czasu litewskiego. Tak jak na całym świecie w ramach akcji „Niepodległa do hymnu!” odśpiewano Mazurek Dąbrowskiego. Później miało miejsce złożenie wieńców oraz modlitwa przy Mauzoleum Matki i Serca Syna na Rossie. Niewielki cmentarz nie był w stanie pomieścić wszystkich uczestników. Wielu z nich wypełniło ulicę tuż obok.

Niestety oddzielne uroczystości przygotowały polskie organizacje w tym m.in. Związek Polaków na Litwie. Część mieszkańców Wileńszczyzny prosiła o ich przesunięcie, gdyż na godz. 13.00 zaplanowano inaugurację święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej. Ponadto nie dało się zmienić godziny przybycia Sztafety Niepodległości. Bieg rozpoczął się w piątek, 9 listopada w Kownie. 200 osób po przebiegnięciu 300 km dotarło o godz. 12.00 na cmentarz na Rossie. W sztafecie brali udział zarówno miejscowi Polacy z Wileńszczyzny jak i ich rodacy z Polski. O godz. 12.00 czasu litewskiego złożono wieńce przy grobie Matki i Serca Syna na Rossie oraz odśpiewano hymn Polski.

W tych uroczystościach poza mieszkańcami Wileńszczyzny, żeby uczcić Józefa Piłsudskiego, honorowego obywatela Lidy, brali udział między innymi członkowie lidzkiego oddziału Związku Polaków na Białorusi. Także tutaj, tak jak w przypadku oficjalnych uroczystości frekwencja była naprawdę duża, chociaż rozdzielenie tych dwóch wydarzeń pozostawiło pewien niesmak.


Ludzie zbierają się na cmentarzu na Rossie

Wrażenie robiła inauguracja święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej, która również przyciągnęła tłumy. Polskie modły niosły się po wileńskim starym mieście.


Ostra brama – inauguracja święta Opieki Matki Boskiej Ostrobramskiej

Z kolei na 14:30 zaplanowano pełne rozmachu wydarzenie „Sto par w polonezie na Placu Ratuszowym na stulecie Niepodległości Litwy i Polski”. Plac ratuszowy wypełnił się obserwatorami. Polonez wzbudził wiele zachwytów, tak wśród przechodniów, jak i wśród tych, którzy obserwowali wydarzenie w internecie. Razem z Polakami zatańczyli także Litwini, a po polonezie została wykonana litewska polka.


Polonez na Placu Ratuszowym

Ostatnim akcentem uroczystości był koncert „CHOPIN GENIUS LOCI” w wykonaniu Włodzimierz Nahorny Sextet w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, który odbył się o 17:00. Jego organizatorami była Ambasada RP na Litwie oraz Zarząd Miejski Związku Polaków na Litwie. Tego dnia również kościoły w których odprawiane są msze po polsku pękały w szwach. Polacy modlili się o pomyślne czasy i dziękowali Bogu za odzyskaną przed 100 laty niepodległość. Robiło to niezwykłe wrażenie.

Co warte odnotowania, władze litewskie (które jak wiemy nie są przychylne polskiej mniejszości) również włączyły się do świętowania zachęcając do wywieszania polskich flag 11 listopada co tu i ówdzie miało miejsce. O 12:00 czasu litewskiego na placu Łukiskim, na największym placu w Wilnie, uroczyście podniesiono flagi Polski i Litwy z udziałem Przewodniczącego Sejmu RL Viktorasa Pranckietisa. Zawieszono je również na wielu litewskich placówkach (m.in. siedzibie Prezydenta, Sejmu i Rządu RL). Oprócz tego życzenia po polsku złożyła Polakom prezydent Litwy a litewskie koleje nagrały film na którym za pomocą sygnałów kolei wykonały hymn Polski. Wieczorem z kolei w Wilnie na biało i czerwono został podświetlony pomnik Trzech Krzyży oraz dwa mosty: Biały i Mendoga.


Pałac prezydencki udekorowany na cześć 100-lecia odzyskania niepodległości

Polacy w pogodnej atmosferze i całkiem licznie świętowali 100-lecie odzyskania niepodległości. Chociaż takie święto nie rozwiąże problemów jakie dzielą Polaków i Litwinów, to wsparcie uroczystości przez litewską stronę może dawać nadzieję na poprawę relacji.

Niemiłym akcentem było rozdzielenie części uroczystości, jednak czuć było, że Polacy którzy brali w nich udział, nie byli zainteresowani podziałami tylko uczczeniem wielkiej rocznicy.

Declaration on Independence March 2018

A statement by the Polish League Against Defamation on the subject of how the March of Independence, organized on November 11, 2018, in Warsaw was reported.

In a peaceful march about 250,000 people passed through the streets of Warsaw.
In a festive atmosphere, the participants proudly carried the white and red national colors. As has been the tradition for the last few years, many families with children took part. The march took a peaceful course, which was noted by the police, despite the fact that during some important moments, flares were lit.

Unfortunately, we are anxiously and sadly observing media reports and statements in social media which suggest that the March of Independence was a Fascist, anti-Semitic or even a neo-Nazi manifestation.

Such opinions harm the good name of hundreds of thousands of people – Polish patriots who together on that day wanted to demonstrate their love for the Homeland. It is also a defamation of the Polish state, on the international arena, through the use of hate speech in relation to the assembly of Poles.

The Independence March, which for years has been organized by NGO’s, this year had a unique character due to the 100th anniversary of Poland regaining its independence. Under the leadership of the President and the Prime Minister, participants showed that Poles are proud of their hard fought-for Independence and want to demonstrate their happiness to the whole world.

According to the law, freedom of speech and the expression of one’s views prevail in Poland. The Independence March was not the only demonstration held on that day in Warsaw to commemorate November 11th. Leftist circles also organized their own demonstration. No Fascist or neo-Nazi organizations would be able to register a public assembly because Fascism and Nazism are illegal in Poland and are subject to penal sanctions, and state authorities enforce this law. Courts in Poland are independent and do not register totalitarian organizations.

When reporting the 2018 Independence March, some media decided to note the presence of flags carried by small groups of participants, which contained symbols that some considered to be “fascist”. The same media failed to note the sea of white-and-red flags, which the Poles, in a festive mood, decided to show to the world that day. Some media went as far as to call the Polish white-red flags “Fascist symbols.” Such statements, present not only in the Polish media, and reproduced uncritically in social media, indicate that we are dealing with a deep crisis of journalism, which no longer fulfills its historically allocated functions.

First of all, a professional journalist is expected to reliably relate facts. According to the Polish dictionary, the word “relate” is defined as “giving an eyewitness report of the course of an event”. Reading what has been “related” from the Independence March, both this year and from previous years, one has the impression that some of the journalists writing about the event were not witnesses and that their reports are second-hand information – or pure lies written according to their editor’s preconceived views.

Authors of such texts have given up journalistic honesty in favor of ideology, according to which attachment to one’s Homeland and its history, respect for tradition and its symbols, and finally religion – are considered wrong and harmful, and for which there is no room in today’s globalized world.

The existence of Polish patriots is a fact, and we would like to remind people writing about the history of Poland that during World War II, Poland suffered the largest percentage of losses at the hands of Germans with Nazi views. Every fifth Polish citizen died at the hands of the Nazis. How is it therefore possible to find 250,000 Nazis in Poland, since every Polish family lost someone at the hands of the Nazis’? Such accusations contradict logic and are used to create an image of Poles as Nazis and anti-Semites. Is this not being done in order to reduce confidence in Poland, just as it is gaining a safe position based on the NATO alliance and expanding its defense system in the face of the aggressive policy of its neighboring superpower?

Poland’s traumatic experiences during World War II, as well as its period under Soviet domination, means that totalitarian ideologies of the twentieth century, such as Nazism, Fascism and Communism are widely condemned in Poland and that there is no room for them in public life.

The 2018 Independence March was one of the ways of celebrating one of the most important events in the history of Poland. Poles are proud that they can commemorate generations of fellow Poles, who were not fortunate enough to live in a free Homeland. Among the participants of the march were many who remember the Communist years well, when the celebration of the anniversary of November 11 was not only strictly prohibited, but threatened with arrest. Since 1989, it has been a patriotic event in which Poles can jointly demonstrate their pride in being Poles, regardless of their political views. Assigning Polish patriots labels of “Nazism” or “Fascism” is simply media intimidation, so that Polish symbols and Polish patriots do not appear in public.

We Poles know that freedom is not “given to us, but asked of us” and every year we are increasingly enjoying our independence. For centuries, our forefathers proved that Poles are determined to defend their identity, freedom and existence, regardless of what the cost may be. Not so long ago, “Solidarity” won Poland and other nations of Europe freedom from the Soviet occupier. And the word “freedom” is the key to understanding what we are dealing with: Poles enjoy their freedom by demonstrating attachment to patriotic values, enjoy freedom of expression in a democratic state. This is a common value for all Poles, no matter what political views they profess. The media campaign unleashed against the participants of the Independence March is an attempt to force Poles to give up their freedom of speech – and it is being done by the very people who have the word freedom permanently on their lips.

We are appealing to the media, who are writing about the march on the occasion of the anniversary of our regaining our Independence, to cease using hate speech towards Poland and us Poles. We also appeal for honesty from journalists, as journalism is a profession of public trust! Portraying a false and distorted picture, in the name of ideological blindness that destroys pluralistic societies cannot be allowed, as it leads to enslavement. We Poles have proved, more than once, that we are ready to incur the highest sacrifice in defense of freedom, and negative media campaigns only strengthen us.

Maciej Świrski

Chairman of the Polish League against Defamation

Oświadczenie na temat sposobu relacjonowania Marszu Niepodległości

Listopad 15, 2018

Oświadczenie Reduty Dobrego Imienia na temat sposobu relacjonowania Marszu Niepodległości, zorganizowanego 11 listopada 2018 roku w Warszawie.

W pokojowym marszu po ulicach Warszawy przeszło ok. 250 tysięcy osób. W świątecznej atmosferze szli ludzie eksponujący dumnie biało-czerwone barwy. Tradycyjnie było dużo rodzin z dziećmi. Marsz miał spokojny, pokojowy przebieg, co odnotowała policja, mimo tego, iż jak podczas podobnych ważnych wspólnotowych momentów odpalane były race i świece dymne.

Niestety z niepokojem i przykrością obserwujemy medialne doniesienia oraz wypowiedzi w mediach społecznościowych sugerujące, jakoby Marsz Niepodległości był faszystowską, antysemicką czy neonazistowską manifestacją.

Są to opinie krzywdzące i godzące w dobre imię setek tysięcy osób – polskich patriotów, którzy tego dnia chcieli wspólnotowo zademonstrować swoją miłość do Ojczyzny. Jest to również szkalowanie państwa polskiego na arenie międzynarodowej, poprzez używanie mowy nienawiści w stosunku do wspólnoty Polaków.

Marsz Niepodległości od lat organizowany przez organizację pozarządową w tym roku miał wyjątkowy charakter ze względu na przypadającą rocznicę 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Pod przywództwem Prezydenta i Premiera, uczestnicy pokazali, że Polacy są dumni i cieszą się ze swojej wywalczonej niepodległości i chcą zademonstrować to całemu światu.

Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce panuje wolność słowa oraz wyrażania swoich poglądów. Marsz Niepodległości nie był więc jedyną demonstracją, która odbyła się tego dnia w Warszawie z okazji 11 listopada. Swoją demonstrację zorganizowały również między innymi, środowiska lewicowe. Żadna z organizacji faszystowskich czy neonazistowskich nie miałaby możliwości zarejestrowania zgromadzenia publicznego, ponieważ faszyzm i nazizm są w Polsce nielegalne i podlegają penalizacji, a organy państwa to egzekwują. Sądy w Polsce są niezawisłe i nie rejestrują organizacji o charakterze totalitarnym

Relacjonując Marsz Niepodległości 2018 część mediów postanowiła odnotować obecność flag niesionych przez małe grupy uczestników, które zawierały symbole przez niektórych uznawane za „faszystowskie”. W tych samych mediach przemilczane zostało morze biało-czerwonych flag, które w świątecznym nastroju Polacy postanowili tego dnia pokazać światu. Niektóre media posunęły się do tego, że nazwały polskie biało-czerwone flagi „symbolami faszystowskimi”. Tego rodzaju stwierdzenia obecne nie tylko w polskich mediach, powielane bezkrytycznie w mediach społecznościowych wskazują, że mamy do czynienia z głębokim kryzysem dziennikarstwa, które nie wypełnia swoich historycznie ukształtowanych funkcji.

Przede wszystkim w zawodzie dziennikarskim istotne jest rzetelne relacjonowanie faktów, a według słownika PWN słowo „relacja” definiowane jest jako „opowiadanie naocznego świadka o przebiegu jakiegoś zdarzenia”. Czytając „relacje” z przebiegu Marszu Niepodległości zarówno tegorocznego jak i z lat poprzednich odnosi się wrażenia, że niektórzy dziennikarze nie byli świadkami wydarzeń, że ich doniesienia pochodzą z drugiej ręki lub wręcz są zwykłymi kłamstwami pisanymi pod z góry określoną w ich redakcjach tezę.
Autorzy takich tekstów zrezygnowali z rzetelności dziennikarskiej na rzecz ideologii, według której przywiązanie do Ojczyzny i jej historii, poszanowanie tradycji i jej symboli, wreszcie religii – jest złem, i na które nie ma miejsca w zglobalizowanym i homogenicznym świecie.

Istnienie polskich patriotów jest faktem, a osobom piszącym na temat historii Polski chcielibyśmy przypomnieć, że to Polska podczas II wojny światowej z rąk Niemców o nazistowskich poglądach poniosła największe procentowo straty. Co piąty obywatel Polski zginął z ręki nazistów. Jak zatem jest możliwe, żeby w Polsce znalazło się 250 tysięcy nazistów, skoro każda polska rodzina straciła kogoś z ręki nazistów? Tego rodzaju oskarżenia przeczą logice i są używane po to, żeby sformatować wizerunek Polaków jako właśnie nazistów i antysemitów. Czy nie jest to robione po to, żeby poderwać zaufanie do Polski w momencie zdobywania bezpiecznej pozycji w oparciu o sojusz NATO i rozszerzania systemu obronnego w obliczu agresywnej polityki ościennego mocarstwa?
Traumatyczne przeżycia II wojny światowej, jak również sowiecka niewola spowodowały, że w Polsce ideologie totalitarne dwudziestego wieku, a więc nazizm, faszyzm i komunizm są powszechnie potępiane i nie ma dla nich miejsca w życiu publicznym.

Marsz Niepodległości 2018 był jedną z form uczczenia jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Polacy dumni są z tego, że mogą uczcić pokolenia rodaków które nie miały tyle szczęścia, by żyć w wolnej Ojczyźnie. Wśród uczestników marszu byli Ci, którzy dobrze pamiętają czasy komunizmu, kiedy to obchodzenie rocznicy 11 listopada nie tylko było surowo zabronione, ale wręcz groziło aresztowaniem. Zaledwie od 1989 r. jest to uroczystość o charakterze patriotycznym w której Polacy mogą razem, otwarcie demonstrować swoją dumę z bycia Polakami niezależnie od poglądów. Przypisywanie polskim patriotom „nazizmu” czy „faszyzmu” jest po prostu zastraszeniem medialnym, aby polskie symbole i polscy patrioci nie byli obecni w przestrzeni publicznej.

My Polacy wiemy, że wolność nie jest nam „dana, ale zadana” i z roku na rok coraz bardziej cieszymy się niepodległością. I przez wieki nasi przodkowie dowiedli, że Polacy są zdecydowani bronić swojej tożsamości, wolności i istnienia bez względu na to jakie koszty mieliby ponieść. Nie tak dawno to polska „Solidarność” wywalczyła wolność od sowieckiego najeźdźcy dla siebie oraz innych narodów Europy. A słowo „wolność” jest właśnie kluczowe dla zrozumienia z czym mamy do czynienia: Polacy korzystają ze swojej wolności demonstrując przywiązanie do wartości patriotycznych, korzystają z wolności wyrażania poglądów w demokratycznym państwie, które jest wspólną wartością wszystkich Polaków, bez względu na to, kto jakie poglądy wyznaje. Nagonka medialna rozpętana przeciwko uczestnikom Marszu Niepodległości jest próbą zmuszenia Polaków do rezygnacji z wolności wypowiedzi – a czynią to ci, którzy cały czas mają na ustach słowo wolność.

Media piszące o marszu z okazji Święta Niepodległości wzywamy do zaprzestania mowy nienawiści w stosunku do Polski i Polaków oraz do rzetelnego traktowania zawodu zaufania publicznego jakim jest dziennikarstwo! Nie wolno w imię ideologicznego zaślepienia, niszczącego pluralistyczne społeczeństwa, narzucać fałszywego i wypaczonego obrazu rzeczywistości. Prowadzi to do zniewolenia. Polacy dowiedli już nie raz, że są gotowi ponieść najwyższe ofiary w obronie wolności, a nagonka medialna tylko nas w tym utwierdza.

Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom