Druga rozprawa karna przeciwko Hansowi G.

Luty 16, 2018

W Sądzie Rejonowym w Wejherowie zeznawała Natalia Nitek, była pracownica firmy Pos System, która oskarża swojego pracodawcę – Niemca Hansa G. o znieważanie obraźliwymi słowami typu: “Polacy są idiotami”, “jesteście idiotami”, “pracujcie wy niewolnicy”, “pieprzone polaczki” i grożenie śmiercią. Kilkakrotnie powtarzane słowa i gesty Hansa G. wywołały także uzasadnioną obawę o życie. Reduta Dobrego Imienia występuje w procesie jako przedstawiciel społeczny.

Natalia Nitek zeznała, że mimo zwrócenia uwagi Hansowi G., że obraża Polaków, nadal to uporczywie robił. Powtarzał hitlerowskie gesty, wykonywał w jej kierunku gesty ręką udające posiadanie broni. Przechodząc koło niej na korytarzu uderzał w ścianę obok jej głowy. Mówił, że jest hitlerowcem, aktorsko naśladował Hitlera. Wyśmiewał się z Żydów w kontekście Holokaustu, ale groził zabiciem tylko Polakom. Dodatkowo był agresywny, potrafił reagować impulsywnie. Natalia Nitek zeznała także, że gdyby wcześniej zdecydowała się na nagrywanie telefonem słów pracodawcy, dowodów na nienawiść Hansa G. wobec Polaków było by znacznie więcej.

Mimo wezwania, oskarżony Hans G., właściciel firmy Pos System, ponownie nie stawił się na rozprawie.

Prokuratura postawiła oskarżonemu zarzuty z artykułu 216 i 190 kodeksu karnego. Pełnomocnik oskarżyciela stara się o rozszerzenie zarzutów o art. 257 kodeksu karnego, w którym jest zapis o mowie nienawiści ze względu na narodowość. Przeciwko Hansowi G. toczy się już sprawa cywilna w Sądzie Okręgowym w Gdańsku z powództwa Natalii Nitek, która oskarża byłego pracodawcę o „mowę nienawiści”.

Następna rozprawa karna odbędzie się 16 marca. Zeznawały będą panie Kamińska i Mikulec – pracownice firmy Pos System.

Interwencja w Nationalpost.com

Luty 15, 2018

W związku z licznymi niedopowiedzeniami, nieścisłościami i przekłamaniami w artykule Roberta Fulforda w kanadyjskim Nationalpost.com, wysłaliśmy do redakcji list, którego treść publikujemy poniżej. Czekamy na odpowiedź.

Szanowny Panie!

Reduta Dobrego Imienia od lat zajmuje się prostowaniem nieprawdziwych informacji na temat historii Polski, a szczególnie okresu II wojny światowej. Z zainteresowaniem przeczytaliśmy Pana artykuł pt. Law can’t obscure Poland’s anti-Semitism problem then and now, zamieszczony w „National Post” pod linkiem: http://nationalpost.com/opinion/robert-fulford-law-cant-obscure-polands-anti-semitism-problem-then-and-now

Szanując Pański punkt widzenia w sprawie nowelizacji ustawy o IPN, pragniemy zaznaczyć, że nie możemy się zgodzić z niektórymi twierdzeniami, zamieszczonymi w Pana artykule. Napisał Pan, że „oczywiście obozy śmierci nie były Polskie”. Niestety, nie jest to wiedza powszechna w Europie i na świecie, gdyż Reduta Dobrego Imienia ciągle rejestruje użycie nieprawdziwej nazwy „polskie obozy śmierci”, która myli sprawców z ofiarami. Jesteśmy nadal daleko od momentu, w którym będziemy mogli stwierdzić, że „każdy wie” – jak twierdzi cytowana przez Pana Inna Rogatchi – iż obozy były niemieckie. Na fali artykułów związanych z ustawą godna wspomnienia jest wypowiedź izraelskiego aktywisty pokojowego Uri Avnerego. Na łamach „Neues Deutschland” w artykule pt. Nicht genug z 06.02.2018 ten uznany dziennikarz jednoznacznie stwierdził, że w Izraelu obowiązuje dogmat nauczania, według którego „Holocaust był wspólnym przedsięwzięciem niemiecko-polskim, a piece Auschwitz były obsługiwane przez Polaków.

Naszym zdaniem wyjaśnienia wymaga sprawa antysemityzmu w Polsce przed II wojną światową i dziś, którą podjął Pan w swym tekście. Napisał Pan, że polskie władze zdają się sugerować, że Polacy byli przed II wojna światową wolni od antysemityzmu.

Nikt w Polsce nie neguje, że niektórzy Polacy prezentowali postawy antysemickie. Przykład Eligiusza Niewiadomskiego, który zamordował prezydenta Gabriela Narutowicza jest powszechnie potępiany w Polsce. Ponadto w dzisiejszej Polsce, która według Pana jest tak samo antysemicka jak przed wojną, jest niezliczona liczba ulic nazwanych na cześć zamordowanego prezydenta.

Nie może on jednak naszym zdaniem służyć jako przykład, który miałby wytłumaczyć całość relacji polsko-żydowskich przed II wojną światową. Napisał Pan, że antysemityzm odgrywał potężną rolę w polskiej polityce zarówno wtedy, jak i dziś. Przypominamy, że przez większość okresu międzywojennego w Polsce rządziła sanacja, ruch polityczny, którego liderem był Józef Piłsudski. Ta polityczna siła nie była w swoich postulatach antysemicka.

Spokojna koegzystencja to główny nurt wzajemnych relacji między Polakami a Żydami. Żydzi stanowili 10% przedwojennej populacji Polski, było ich tu około 3 miliony i mimo wzajemnych waśni i utarczek, znajdowali oni w Polsce lepsze warunki do życia niż w zdecydowanej większości państw świata. Doskonale o tym mówią liczby. Dość przypomnieć, że w Warszawie żyło więcej Żydów niż w Palestynie, w Łodzi więcej niż we Francji, a w Krakowie więcej niż we Włoszech.

Przywoływanie tragicznego przykładu zabójstwa pierwszego prezydenta II RP narusza naszym zdaniem proporcje w opisywaniu relacji polsko-żydowskich przed II wojną światową. Sugerowanie, że dzisiaj antysemityzm „odgrywa potężną rolę” w polskiej polityce to naszym zdaniem stwierdzenie nie do przyjęcia. Nie kto inny, a oskarżany przez Pana o „skrajnie prawicowy populizm” lider PiS Jarosław Kaczyński powiedział kilka dni temu wyraźnie, że „musimy zdecydowanie odrzucać antysemityzm”.

Na koniec wypada też przytoczyć fakt, który w całym artykule może czytelnikowi umknąć. We współczesnej Polsce postawy antysemickie nie mają racji bytu także z tego powodu, że Żydów w Polsce dziś praktycznie nie ma. Jak Pan wie, jest to efekt zorganizowania i prowadzenia przez Niemcy na polskiej ziemi obozów zagłady. To fakt, o którym nie możemy zapominać.

I co miał Pan na myśli mówiąc o innych polskich zbrodniach przeciw ludzkości?

Reduta Dobrego Imienia
Polska Liga przeciw Zniesławieniom

 

Polemika z artykułem w magazynie Smithsonian.com

Luty 12, 2018

Podejmując reakcję w mediach w związku z artykułami, jakie ukazały się po podpisaniu przez Prezydenta Polski nowelizacji ustawy o IPN, wysłaliśmy polemikę do artykułu opublikowanego w magazynie Smithsonian.com  https://www.smithsonianmag.com/smart-news/poland-grants-initial-approval-controversial-death-camp-bill-180967975/ To jedna z wielu interwencji jakie podjęliśmy w ostatnim czasie.

Szanowni Państwo!

Po przeczytaniu artykułu “The Controversy Around Poland’s Proposed Ban on the Term Polish Death Camps” można odnieść wrażenie , że historia II wojny światowej związana jest ze zbrodniami na Żydach dokonanymi przez tajemniczych nazistów o niezidentyfikowanej narodowości. Jak się okazuje z Państwa artykułu, zbrodnie te zostały dokonane przy współudziale – powołanych przez nazistów – polskich agencji rządowych i znikomym oporze garstki niezorganizowanych Polaków.

Ustawa, do której tak krytycznie odnosi się Państwa artykuł, nie jest żadną próby cenzury. W dobie informacji, kiedy fake news, może stać się groźniejszy niż broń masowego rażenia, obrona przed pomówieniem jest świętym prawem każdej wspólnoty. Nowe prawo wyraźnie podkreśla, że karane będzie przypisywanie Polakom udziału w zbrodniach niemieckich. Podobne regulacje występują w kilkunastu krajach świata.

Konstrukcja Państwa artykułu, dobór argumentów i cytatów wypacza ideę wprowadzanych zmian legislacyjnych.

Polska nie miała rządu kolaboracyjnego jak Francja, ochotniczych oddziałów SS jak większość europejskich krajów, nie zmieniała frontów w czasie trwania wojny (tak jak Węgry), wojskowi nie współpracowali z III Rzeszą (jak Quisling w Norwegii), a tłumy jej obywateli nie wiwatowały na cześć wkraczających oddziałów niemieckiej armii jak to miało miejsce w Austrii.

O kolaboracji i współudziale narodu w zagładzie nie przesądzają czyny kryminalne pojedynczych ludzi, niezależnie od tego, czy byli to chłopi czy przedstawiciele innej grupy społecznej. Potwierdza je masowy charakter poparcia społecznego. W przypadku Polski masowy charakter wyrażał się przede wszystkim w oporze przeciwko nazistowskim Niemcom. Opór, którego częścią była niezgoda na eksterminacje, został bardzo dobrze udokumentowany – w przeciwieństwie do wciąż podnoszonego zarzutu współudziału narodu polskiego w zagładzie Żydów. Przykładem oporu wobec niemieckiego najeźdźcy  niech będą chociażby medale przyznawane przez Yad Vashem – Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Polacy stanowią największą grupę w tym zaszczytnym gronie (6706 osób), chociaż w odróżnieniu od innych okupowanych krajów w Polsce za pomoc Żydom groziła kara śmierci zarówno dla pomagającego, jak i dla całej jego rodziny. Niemieckich „sprawiedliwych” jest dziesięciokrotnie mniej.

Z kolei kiedy mowa o Polakach mających współuczestniczyć w potwornym dziele Holokaustu – mowa jest o „licznych, „wielu”. Do granic możliwości eksploatuje się, także w Państwa artykule, odosobnione wypadki, które miały miejsce w Jedwabnem. Do dziś nie są one do końca wyjaśnione – mord w Jedwabnem opiera się na często sprzecznych relacjach świadków, a na drodze wyjaśnieniom stoją protesty przed ekshumacją ofiar tej zbrodni.

Legalne instytucje polskiego państwa nigdy nie zawarły jakiegokolwiek porozumienia z okupantem. Przeciwnie, aktywnie walczyły z Niemcami i realizowanym przez nich programem eksterminacji narodu żydowskiego.

Agendami polskiego państwa nie była ani tzw. granatowa policja, ani kolej, jak sugeruje Państwa artykuł. Była nią natomiast Żegota, czyli organizacja powołana do systemowej pomocy polskim Żydom. Instytucją państwa polskiego była też Armia Krajowa, której wyspecjalizowane komórki wykonywały wyroki śmierci na szmalcownikach i pojedynczych kolaborantach. Przypisywanie Polakom współudziału w Zagładzie ze względu na istnienie tzw. „granatowej policji” czy kolei, w której pracowali polscy kolejarze, jest całkowitym nieporozumieniem. Wszystkie te instytucje – bazujące na przedwojennej infrastrukturze II RP i jej zasobach kadrowych, po wkroczeniu Niemców zostały włączone niemieckie struktury państwowe i podporządkowane machinie wojennej III Rzeszy.

Powołanie takich służb jak „granatowa policja” i obsadzenie jej członkami społeczeństwa podbitego kraju nie jest fenomenem polskim i wynika z logiki okupacji – żadna siła okupacyjna nie jest w stanie samodzielnie zabezpieczyć funkcjonowania wszystkich usług sektora publicznego okupowanego przez siebie kraju, realizowanych przez straż pożarną, inspekcje sanitarne, urzędy pocztowe czy kolei. Wykorzystują do tego mieszkańców okupowanego terenu. Tak też stało się w Polsce.

Wśród narodów Europy, są kraje które zawarły pakt z diabłem. Polska była ewenementem. Kraj nad Wisłą nie wpisuje się w sztywny i obowiązujący schemat, wg którego w zawinili wszyscy, tyle że w różnym stopniu.

Taki kraj w dzisiejszej Europie jest wyrzutem sumienia, bo jego obywatele udowodnili, że można było się zachować inaczej.

Na uwagę zasługuje fakt, że w artykule nie pada ani razu słowo Niemcy czy niemiecki.

Niestety zamiast zmierzyć się z wyrzutem sumienia, większość medialnych przekazów próbuje ten wyrzut sumienia wyprzeć, powielając zniekształcony obraz polskiej najnowszej historii.

Artykuł jest tego wyjątkowo jaskrawym przykładem.

Polska Liga przeciw Zniesławieniom

Kliknij, jeśli chcesz przeczytać list do redakcji w języku angielskim.

Z potrzeby serca! Polacy ratujący Żydów

Luty 7, 2018

W odpowiedzi na liczne artykuły i komentarze, sugerujące że Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust, rozpoczynamy akcję „Z potrzeby serca! Polacy ratujący Żydów”. Przez najbliższe tygodnie będziemy przedstawiali historie Polaków, którzy ratowali Żydów z narażeniem życia własnego i swojej rodziny. Wielu ratujących nie przeżyło II wojny światowej, niejednokrotnie zginęli z rąk Niemców wraz z tymi, którym chcieli pomóc. Historie, które przywołujemy pochodzą z obszernego opracowania Janiny Hery pt. „Polacy ratujący Żydów. Słownik” wydanego nakładem wydawnictwa Neriton w 2014 r.

Grafiki przygotowaliśmy w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej, będą publikowane na profilu Facebook Reduty Dobrego Imienia, na Twitterze oraz na stronie www: http://www.anti-defamation.pl/rdiplad/z-potrzeby-serca/(w grafiki można kliknąć i pobrać w dużym wymiarze i wówczas powielać, drukować itp.)

Już teraz prosimy o powielanie, wysyłanie znajomym, rozprzestrzenianie w sieciach społecznościowych, publikowanie na forach zagranicznych mediów. Nie możemy zapomnieć o tych często bezimiennych Polakach, nigdy nie nagrodzonych medalami, ratujących z potrzeby serca… Mamy moralny obowiązek opowiadać o naszych rodakach i ich losach także tym, którzy historię Polski i II wojny światowej na naszych ziemiach znają tylko pobieżnie.

Jednocześnie jeśli Państwo mają w swoich rodzinach podobne historie, prosimy o przesłanie ich do nas na adres: kontakt@reduta-dobrego-imienia.pl

Stanowisko ws. ostatnich oszczerstw wobec Polski

Styczeń 31, 2018

Reduta Dobrego Imienia interweniuje w sprawie oszczerstw, które w ostatnich dniach można było zaobserwować w zagranicznych mediach w związku z nowelizacją ustawy o IPN. Nasze stanowisko wysłaliśmy do licznych mediów, które podjęły temat ustawy o IPN i powielały jednocześnie kłamstwa na temat polskiej historii II wojny światowej, m.in. sugerując, że Polacy kolaborowali z Niemcami.

W stanowisku wystosowanym do redakcji zagranicznych mediów podkreśliliśmy prawdę o historii Polski w czasie II wojny światowej, a więc to, że Polska nie kolaborowała z Niemcami, nie zafałszowuje swoich dziejów, a Polacy w trudnych i okrutnych warunkach pomagali Żydom, mimo grożącej za to kary śmierci.

Reduta Dobrego Imienia wyraziła poparcie dla nowelizacji ustawy o IPN. Przypomnieliśmy, że rozwiązania prawne, podobne do tych, jakie obecnie są wprowadzane w Polsce, obowiązują w wielu innych krajach, w tym w Izraelu.

Reduta Dobrego Imienia złożyła także zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dziennikarkę The Jerusalem Post Lahav Harkov, polegającego na publicznym pomawianiu Narodu Polskiego i każdego z Polaków z osobna. Dziennikarka na swoim profilu na portalu internetowym Twitter używała kilkunastokrotnie określenia “Polish death camps”.

W uzasadnieniu zawiadomienia do prokuratury napisaliśmy: “27 stycznia 2018 roku na portalu internetowym Twitter pod adresem https://twitter.com/LahavHarkov/status/957294785622171654 przez zaufany profil osoby przedstawiającej się jako dziennikarka The Jerusalem Post Lahav Harkov, został przez nią opublikowany post składający się z 14 jednakowych określeń o treści “Polish death camps”.

Post autorstwa dziennikarki odbił się szerokim echem na całym świecie, a Reduta postanowiła interweniować, by kłamstwo dotyczące niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych nie pozostało w tym przypadku bezkarne.

Reduta Dobrego Imienia wystąpiła również z oficjalnym pismem do władz i administratorów portalu Twitter, wskazując, że cytowany post stanowi przykład mowy nienawiści skierowanej przeciw Polakom i jest kłamstwem oświęcimskim, ściganym prawem także w Izraelu.

Kara grzywny lub więzienia za “polskie obozy koncentracyjne”! – Nowelizacja ustawy o IPN

Styczeń 26, 2018

Sejm przyjął dziś (26.01.2018 r.) nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zgodnie z którą za używanie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” i podobnych będzie groziła kara grzywny lub trzech lat więzienia. W myśl nowelizacji, także organizacje pozarządowe będą mogły występować w obronie dobrego imienia w sprawach cywilnych przeciwko mediom i osobom posługującym się tego typu sformułowaniami. Posłowie przegłosowali także zapisy o zakazie negowania zbrodni popełnianych przez ukraińskich nacjonalistów.

„Każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech”. Te same kary grozić będą osobom, które dopuszczą się „rażącego pomniejszania odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Wyjątkiem od tych przepisów jest tutaj postępowanie „w ramach działalności artystycznej lub naukowej”.

Przepisy mają być stosowane zarówno do Polaków jak i cudzoziemców. Śledztwo z urzędu wszczynał będzie prokurator IPN.

Organizacje społeczne, które mają w statucie zapis o ochronie dobrego imienia Polski, uzyskają też prawo do występowania przed sądami w procesach cywilnych przeciwko oszczercom. Dotychczas musiał być bezpośredni świadek, czyli np. żołnierz Armii Krajowej lub były więzień obozu koncentracyjnego.

– Od kilku lat monitorujemy sytuację nie tylko w mediach w sprawie używania sformułowań „polski obóz koncentracyjny” i wiemy, że tego typu błędy nadal dość często się pojawiają. Sprostowania są czasem trudne do wyegzekwowania. Teraz zyskamy dodatkowy argument, który zmusi dziennikarzy do zapoznania się z historią Polski. Cieszę się także, że organizacje społeczne, m.in. Reduta uzyskają prawo do występowania w procesach sądowych. Bezpośredni świadkowie powoli odchodzą i gdyby prawo nie zostało zmienione, nie miałby kto dbać o ich godność narodową. Teraz nawet po wielu latach będą organizacje, które zadbają o prawdę o II wojnie światowej – komentuje Mira Wszelaka, prezes Reduty Dobrego Imienia.

W ustawie znalazły się także zapisy, które mają umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów.

Przypominamy, że Reduta Dobrego Imienia zebrała ponad 41 tys. podpisów pod petycja do Marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego w sprawie jak najszybszego uchwalenia tej ustawy.

Pierwsza rozprawa karna przeciwko Hansowi G.

Dziś w Sądzie Rejonowym w Wejherowie odbyła się pierwsza rozprawa karna przeciwko Hansowi G., Niemcowi, właścicielowi firmy Pos System z Pomorza, który znieważał pracowników firmy obraźliwymi słowami typu: “Polacy są idiotami”, “jesteście idiotami”, “pracujcie wy niewolnicy” i słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe, a także groził Natalii Nitek, że zabiłby każdego Polaka. Była to groźba, która wzbudziła uzasadnioną obawę o życie.

Prokuratura postawiła więc oskarżonemu zarzuty z artykułu 216 i 190 kodeksu karnego. Pełnomocnik oskarżyciela stara się o rozszerzenie zarzutów o art. 257 kodeksu karnego, w którym jest zapis o mowie nienawiści ze względu na narodowość.

Mimo wezwania, na rozprawie Hans G. się nie stawił. Jego obrońca zapewnił, że stawi się w dalszym toku postępowania. Odczytane zostały zeznania Hansa G. Zeznawała Natalia Nitek, dodatkowo zostały odczytane jej wcześniejsze zeznania z prokuratury i policji.

Reduta Dobrego Imienia została dopuszczona do procesu jako przedstawiciel społeczny.

Przeciwko Hansowi G. toczy się już sprawa cywilna w Sądzie Okręgowym w Gdańsku z powództwa Natalii Nitek, która oskarża byłego pracodawcę o „mowę nienawiści”.

Następna rozprawa karna odbędzie się 16 lutego.

Reforma wymiaru sprawiedliwości – wyjaśniamy

Styczeń 22, 2018

Reforma wymiaru sprawiedliwości to jedna z najważniejszych reform w programie Prawa i Sprawiedliwości, które zapowiadało ją już przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. Reforma ta ma charakter kompleksowy, w związku z czym była wprowadzana etapowo. Jej pierwszym elementem była reforma prokuratury dokonana na początku 2016 r. Jeśli zaś chodzi o reformę sądownictwa, której dotyczy niniejsze opracowanie, to jej kluczowe elementy zostały uchwalone w latach 2016-2017, a będą wdrażane w 2018 r.

Celem niniejszego opracowania jest rzetelne przedstawienie faktów dotyczących reformy sądownictwa w Polsce, gdyż często jest ona przedstawiana w sposób wybiórczy i tendencyjny, zarówno w kraju, jak i za granicą. Opracowanie, które przygotowaliśmy także w języku angielskim, składa się z czterech części:

Część 1. Patologie w sądownictwie przed reformą
Konieczność reformy sądownictwa wynikała z licznych patologii w polskim wymiarze sprawiedliwości, które powstały po transformacji ustrojowej z 1989 r. i przez wiele lat były ignorowane lub tolerowane przez kolejne polskie rządy. Do głównych patologii zalicza się: brak dekomunizacji, oligarchiczny charakter środowiska sędziowskiego i brak demokratycznej kontroli nad nim, niewydolność sądów i przewlekłość postępowań, niesprawiedliwość i łagodność wobec przestępców, sprzyjanie aferom finansowym, korupcję i brak etyki, upolitycznienie i stronniczość itp.

Cześć 2. Opinia publiczna o wymiarze sprawiedliwości
Reforma jest szeroko popierana przez polskie społeczeństwo, które przez wiele lat negatywnie oceniało funkcjonowanie krajowego wymiaru sprawiedliwości. W 2017 r. był on negatywnie oceniany przez ponad połowę ankietowanych, a 5 lat wcześniej przez ponad 60%. Zdecydowana większość społeczeństwa uważa, że wymiar sprawiedliwości w Polsce wymaga reformy. Latem 2017 r. poparcie dla reformy sądownictwa wyrażało ponad 80% respondentów.

Część 3. Reforma sądownictwa – zmiany prawne i instytucjonalne
Reforma obejmowała zarówno zmianę prawa (m.in. kodeksu karnego), jak i funkcjonowanie sądów oraz kluczowych instytucji wymiaru sprawiedliwości. Ustawy zaostrzające prawo karne i ustawy o ustroju sądów powszechnych weszły w życie wiosną i latem 2017 r. Pod koniec 2017 r. parlament uchwalił prezydenckie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, które weszły lub wejdą w życie w 2018 r. Pod koniec 2017 r. przedstawiono też plany reformy procedury cywilnej w sądach. Polska reforma wprowadziła rozwiązania podobne do tych, które istnieją w UE i USA. Rozwiązania te są zgodne z Konstytucją RP.

Część 4. Próby zablokowania reformy sądownictwa
Część polskiej opozycji (tzw. totalna opozycja, w tym była partia rządząca) podjęła próbę zablokowania reformy sądownictwa, przyjmując konfrontacyjną metodę „ulicy i zagranicy”. Uliczne protesty były dość liczne w lipcu 2017 r., a w listopadzie i grudniu już bardzo nieliczne. Pod naciskiem „totalnej opozycji” próbę zablokowania reformy podjęły też instytucje UE. Zarzuca im się jednak stosowanie podwójnych standardów, ingerencję w obszary znajdujące się w kompetencjach państw członkowskich itp.

Opracowanie w obu językach dostępne jest także na naszej stronie internetowej w zakładce: Raporty i dokumenty.

Reforma wymiaru sprawiedliwości PL    The reform of the justice system in Poland EN

 

Biegły filmoznawca zeznawał podczas rozprawy dotyczącej filmu “Nasze matki, nasi ojcowie”

Styczeń 18, 2018

Podczas wczorajszej rozprawy kpt. Radłowskiego przeciwko producentom niemieckiego serialu “Nasze matki, nasi ojcowie” niemieccy prawnicy podjęli zarówno próbę podważenia wiarygodności polskiego biegłego z zakresu kinematografii, jak i jego wykluczenia. Sędzia jednak nie dopuścił do kwestionowania kryterium narodowości polskiej w opiniowaniu sprawy. Wszystko zakończyło się ponad czterogodzinnym przesłuchaniem biegłego, który wiedzą i profesjonalizmem rozbił taktykę “obrony przez atak” prezentowaną przez prawników ZDF.

Proces przeciwko ZDF i UFA Fiction, producentom serialu “Nasze matki, nasi ojcowie”, wytoczył kpt. Radłowski, 92-letni żołnierz AK oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Według powodów film ukazuje żołnierzy AK jako antysemitów współwinnych zbrodni na osobach narodowości żydowskiej.

Obrońcy ZDF bezskutecznie wnioskowali o wyłączenie z przesłuchania dr hab. Konrada Klejsy z Uniwersytetu Łódzkiego, polskiego biegłego z zakresu kinematografii, który przygotował dla sądu ekspertyzę filmu. Obrońcy niemieccy twierdzili, że polski ekspert nie będzie obiektywny w ocenie niemieckiego filmu historycznego. Sędzia oddalił ten wiosek podkreślając, że jest polskim sędzią, sprawa toczy się przed polskim sądem, a propozycja strony pozwanej jest próbą podważenia prawa polskich sądów do zajmowania się tego typu sprawami. Tym samym sędzia nie dopuścił do kwestionowania kryterium narodowości polskiej w opiniowaniu sprawy i ostatecznie dopuścił biegłego do udziału w rozprawie.

W ocenie filmoznawcy, który wczoraj przez ponad cztery godziny zeznawał przed krakowskim sądem, film jednoznacznie ukazuje Polaków jako antysemitów, przypisując im współodpowiedzialność za Holokaust, a poszczególne sceny serialu sugerują, że Polacy aktywnie uczestniczyli w zabijaniu Żydów. Biegły wskazał na celowe zabiegi montażowe np. bezpośrednio po sobie następujące sceny – oczekiwanie na wyrok Gestapo i chwilę później oczekiwania na wyrok AK. Wskazał także, że scena zamykania więźniów ubranych w pasiaki w wagonie jest relatywizowaniem i przypisaniem Polakom współodpowiedzialności za zbrodnie niemieckie podczas II wojny światowej. Ma także wskazać na powszechne zachowania antysemickie w szeregach AK.

Co ciekawe niemieccy obrońcy wskazali na przeprowadzoną przez siebie sondę wśród znajomych. Zadali pytanie: co można było zrobić po otwarciu takiego wagonu? W odpowiedzi znajomi adwokatów wskazali, że wagon można było jedynie zamknąć – bo co innego – zaprosić na obiad?

Zdaniem biegłego o nastawieniu antysemickim AK świadczy także scena wykluczenia z oddziału osoby o narodowości żydowskiej ze względu na jej pochodzenie. Obrońcy ZDF byli przeciwnego zdania podkreślając, że wykluczenie ze względu na narodowość, w sytuacji kiedy taka osoba nie została pozbawiona życia i mogła opuścić oddział, nie jest zachowaniem antysemickim.

W ocenie biegłego film miał i ma wpływ na kształtowanie wiedzy historycznej.

Obrońcy strony niemieckiej reprezentujący telewizję ZDF i producenta filmu „Nasze matki, nasi ojcowie” zaznaczali, że autorzy korzystali z wolności twórczości artystycznej, ponieważ jest to film fabularny a nie historyczny, czy dokumentalny.

Podczas wczorajszej rozprawy sędzia wielokrotnie wracał do tematu ugody. Wśród wstępnych warunków, które muszą być jeszcze doprecyzowane technicznie, jest zamieszczenie tablicy przed lub po filmie z informacją o rzeczywistej roli AK w czasie II wojny światowej, usunięcie biało-czerwonych opasek z ramion aktorów grających żołnierzy AK, a także przeprosiny. W ostatnim przypadku obrońcy ZDF nie widzą możliwości przeprosin indywidualnych, czyli bezpośrednio kpt. Radłowskiego. Na wniosek sądu mają ustalić, czy możliwe będą przeprosiny zbiorowe – wszystkich żołnierzy AK. Do rozwiązania jest także kwestia zadośćuczynienia finansowego.

Obie strony mają teraz czas na ustosunkowanie się do propozycji sądu.

Następną rozprawę w formie wideokonferencji zaplanowano na 13 marca br. Sąd powołał na świadków reżysera, scenarzystę i kostiumologa.

Działania prawne przeciwko producentom prowadzi kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy z Krakowa.

Reduta Dobrego Imienia monitoruje i wspiera proces.