Oświadczenie Reduty Dobrego Imienia w związku z doniesieniami medialnymi o planowanych przez samorząd Gdańska obchodach rocznicy 1 września 1939

Jak donoszą media i publikacje zamieszczone na portalu internetowym należącym do miasta Gdańsk, władze Gdańska zapowiedziały, że z okazji obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na 1 września planowany jest marsz z „gośćmi z Niemiec, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za winy swoich przodków”, następnie zorganizowane zostaną „wspólne radosne tańce i degustacja charakterystycznych potraw i wspólne przeżywanie rocznicy”.

1 września jest datą świętą. Napaść Niemiec na Polskę w porozumieniu z Sowietami rozpoczęła czterdziestopięcioletnią tragedię narodów Rzeczypospolitej, zamordowanej przez sąsiadów i zdradzonej przez sojuszników. Straty wojenne i skutki wymordowania polskich elit przez Niemców i Sowietów odczuwamy do dzisiaj. Współczesna Polska byłaby innym krajem, gdyby nie Niemcy i ich mordercza ideologia, która doprowadziła do wybuchu wojny.

Urządzanie 1 września marszów i tańców, degustacji potraw dla „wspólnego przeżywania rocznicy” jest nie tylko naigrawaniem się z ofiar wojny wywołanej przez Niemcy, ale także sprowadzaniem zwyczaju opłakiwania tragedii do popkulturowych imprez, których celem nie jest bynajmniej – wbrew zapewnieniom władz miasta Gdańska – upamiętnienie wydarzeń, lecz spłycenie ich znaczenia, zdjęcie odium odpowiedzialności z narodu sprawców i zamazanie podziału na sprawców i ofiary wojny.

Wzywamy władze miasta Gdańska do zaprzestania szargania pamięci ofiar II wojny światowej w mieście, które jest symbolem początku największej tragedii w historii narodów wchodzących w skład Rzeczypospolitej. Wzywamy do godnego upamiętnienia wydarzeń z 1 września 1939 – ze szczególnym uwzględnieniem oddania czci pomordowanym przez Niemców Obrońcom Poczty Polskiej, ofiarom Piaśnicy i milionom ofiar niemieckiego i sowieckiego bestialstwa.

Wzywamy Wojewodę Pomorskiego do kontroli działań władz samorządowych w związku z planowanym marszem i obchodami rocznicy 1 września, wynikającej z prerogatyw na podstawie Ustawy z dn. 23 stycznia 2009 o wojewodzie i administracji rządowej (Dz. U. z 2015 roku, poz.525 ze zm.).

Wzywamy Prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku do, wynikającej z prerogatyw na podstawie Ustawy z dn. 7 października 1992 (Dz.U. z 2016 r. poz. 561), kontroli zasadności wydatków i gospodarności samorządu Gdańska w przedmiotowej sprawie.

Obchody rocznicy napaści Niemiec na Polskę nie mogą być sprowadzone do poziomu komedii z niemieckiego teatrzyku rewiowego! Ofiary należy opłakiwać, a sprawców potępić i ukarać!

Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia

 

Sensational Ruling by the District Court in Warsaw

Warsaw court ruled that German newspaper “Frankfurter Rundschau” has to apologise to Maciej Świrski, the head of the Polish League Against Defamation.

Mr Świrski sued the newspaper for its publication about the Polish history policy from June 2017, which – as “Frankfurter Rundschau” wrote – aimed to “present the Holocaust as an entirely German deed.”

The head of the Polish League Against Defamation argued in his lawsuit that presenting alleged complicity of Poland in the extermination of Jews is “violation of his national identity, heritage and good name of a Pole.”

The court ruled that “an average reader of the article could infer that Poles as a nation and Poland as a country took part in the Holocaust.” The verdict states that “Maciej Świrski, due to this social activities, profession and life experiences, has a right to demand an apology.

The Polish League Against Defamation wrote in a press release that the verdict is “groundbreaking.”

“On June 16, 2017, in an article ‘Right-wing reversing history in Auschwitz’ published on the website of “Frankfurter Rundschau”, there were untrue reports that the aim of Polish history policy is ‘to present the Extermination of Jews as a purely German deed – without Poland’s participation’.”

The court ruled that the newspaper has to publish the apology on its website for the period of one week. The ruling is not yet final.

The Polish League Against Defamation is pursuing around a dozen cases in which they demand apologies for insulting Poles by untrue statements, allegations and accusations.

In German: Sensationelles Urteil des Landgerichts in Warschau

Lipcowy numer magazynu “Reduta Online”!

Na stronie internetowej pojawiło się lipcowe wydanie magazynu „Reduta Online”, trochę z aktualnościami rocznicowymi, a trochę analityczno-programowe.

Zwracam uwagę Czytelników na tekst Tadeusza Płużańskiego o tzw. „pogromie kieleckim”. Cudzysłów tu jest potrzebny, dlatego że współczesne badania i źródła, o których pisze Płużański pokazują, że to tragiczne wydarzenie było prowokacją NKWD, starannie wyreżyserowaną w odpowiednim momencie polskiej historii – tuż po sfałszowanym przez to samo NKWD tzw. „referendum ludowym”. Zauważmy, że – a współcześni znają to z własnego doświadczenia – zawsze, gdy sprawa polska pojawia się na agendzie politycznej świata, to równocześnie mają miejsce wydarzenia, wskazujące na rzekomy antysemityzm całego narodu polskiego – i zauważmy, że dzieje się tak także współcześnie, jest to element dzisiejszej wojny dezinformacyjnej prowadzonej przeciwko Polsce. Moim zdaniem prowokacja kielecka z 4 lipca 1946 roku była właśnie po to, aby społeczeństwa Zachodu mogły odetchnąć z ulgą, że nie muszą już kłopotać swojego sumienia zdradą jałtańską, bo przecież „ci Polacy to sami antysemici, mordujący Żydów. I dobrze, że Sowieci zrobią z nimi porządek”.

Wymiar propagandowy tego wydarzenia trwa do dzisiaj, powielany w setkach i tysiącach opracowań – ponieważ taka „prawda” o tym wydarzeniu ukształtowana została w latach, gdy Polska nie mogła przeciwdziałać oszczerczej propagandzie, bo była pod komunistyczna okupacją. Nieodzowne jest zatem sięgnięcie do źródeł wytworzonych bezpośrednio po tym wydarzeniu – Płużański pisze w swoim tekście o raporcie powstałym w Kurii Kieleckiej na polecenie Biskupa Kaczmarka (który sam stał się ofiarą komunistycznego bestialstwa). Reduta postara się wydać ten raport, tak aby stał się dostępny dla wszystkich, którzy chcą dotrzeć do wiedzy o wydarzeniach, a nie polegają tylko na sowieckich fałszywkach z 1946 roku.

Inną rocznicą obchodzoną w lipcu jest rocznica ludobójstwa wołyńskiego, dokonanego w 1943 roku przez UPA-OUN na Polakach. Apogeum tragedii miało miejsce w lipcu tamtego roku, tzw. „krwawa niedziela” 11 lipca 1943 roku, gdy ukraińscy oprawcy zaatakowali swych polskich sąsiadów, realizując plan „czystki etnicznej” na ziemiach przez wieki zamieszkałych przez Polaków i Ukraińców jako wspólnej ojczyźnie obu narodów. Wołyń jest symbolem nie tylko ludobójstwa, ale i – współcześnie – hipokryzji i złej woli władz dzisiejszej niepodległej Ukrainy, które nie chcą uznać, że to, co uczynili wtedy Ukraińcy Polakom było ludobójstwem. Niezgoda na przeprowadzenie ekshumacji jest w istocie rzeczy tchórzliwym unikaniem odpowiedzialności. Do tego dochodzi kwestia współczesnej ukraińskiej polityki historycznej obecnej nie tylko na Ukrainie, ale także w Polsce – nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że antypolska w swej istocie polityka historyczna Ukrainy jest obecna w głowach i sercach prawie dwóch milionów Ukraińców na stałe przebywających w Polsce.

Piszę o tym nie po to, żeby rozbudzać jakieś antyukraińskie resentymenty, ale żeby wskazać, że istnieje pilna potrzeba zajęcia się tą sprawą przez Państwo Polskie – o czym pisaliśmy w specjalnym raporcie na ten temat opublikowanym w 2017 roku, który przypominamy w tym numerze. Niestety – pozostaje on cały czas aktualny. Ukraina, której niepodległość jest dla Polski jednym z ważniejszych elementów polityki zagranicznej i która otrzymuje pomoc od Polski zarówno w wymiarze politycznym, jak i materialnym, prowadzi politykę historyczną, która jest nie do zaakceptowania dla Polski. Obyśmy nie musieli doświadczać tragicznych skutków tego zaniedbania.

Przypominamy również opowieść pana Zdzisława Koguciuka, którego rodzina została zamordowana na Wołyniu, a który nieustannie działa, aby upamiętniać Ofiary wołyńskiego ludobójstwa. Tekst z roku 2017, wciąż aktualny, trafnie zwraca uwagę na to, że relacje z Ukrainą należy budować w oparciu o prawdę.

Lipiec to również Grunwald. Dlatego publikujemy okolicznościowy tekst Jacka Korabity Kowalskiego na temat tej bitwy i na stronie www magazynu „Reduta Online” zamieszczamy film z pieśnią o Bitwie Grunwaldzkiej, ułożoną na stulecie bitwy – w wykonaniu Jacka Kowalskiego, któremu Reduta patronuje.

Z kolei w moim tekście – który jest fragmentem książki, nad którą obecnie pracuję – piszę o polityce historycznej jako niezbędnym narzędziu polityki zagranicznej i wewnętrznej każdego poważnego państwa. Oczywiście z polskiego punktu widzenia najbardziej nas obchodzą polityki historyczne Rosji i Niemiec – w tekście staram się przedstawić cele, jakimi się kierują, a także polskie uwarunkowania w tej mierze.

Z polityką historyczną jako narzędziem wpływu pośrednio wiąże się kwestia mediów społecznościowych, wywierających na współczesny świat przemożny wpływ. W 2016 roku pozwałem Facebooka przed polski sąd za ograniczenie moich swobód konstytucyjnych i cenzurę. Jest to sprawa precedensowa, ponieważ po raz pierwszy udało się doprowadzić do tego, żeby taka sprawa odbywała się nie przed sądem w Kalifornii. Tekst, który publikujemy, został pierwotnie opublikowany w Washington Examiner, czytanym przez amerykańskich konserwatystów. Sprawa zdobyła rozgłos i otrzymałem wiele zapytań z USA, ponieważ kwestia wpływu mediów społecznościowych na życie obywateli jest w tej chwili gorącym tematem politycznym. Niedawno w Białym Domu odbyła się konferencja na temat social media – jak widać Amerykanie intensywnie zaczynają myśleć na ten temat, a głównym pytaniem jest, jak Big Tech, czyli Facebook, Google, Twitter, Apple i Amazon ograniczają wolność obywateli? Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że mamy do czynienia z oligopolem, który kształtuje rzeczywistość i ogląd tej rzeczywistości. Moim zdaniem sprawy dojrzały do uregulowania państwowego w skali globalnej.

A na koniec zapraszamy do przeczytania tekstu naszego stałego felietonisty – Wodza Tȟašúŋke Witkó, który pisze o tzw. decentralizacji – pomyśle, który narodził się w kręgach opozycji, a który jest niczym innym, jak propozycją rozbicia Państwa Polskiego na dzielnice, a w efekcie – likwidacji tego Państwa. W dobie ataku na same podstawy cywilizacyjne Zachodu i na podstawy polskości tego rodzaju pomysły są po prostu niedopuszczalne. Polska może się obronić przeciwko atakującym tylko poprzez unitarny charakter państwa, a szczególną rolę w tej obronie muszą mieć szkoły – unitarny charakter szkolnictwa, którego programy nauczania muszą być spójne – właśnie ze względu na to, że atak na polskość, tradycję, wiarę i obyczajowość na świecie odbył się poprzez zdecentralizowany system szkolny – tak, jak to się stało w Stanach Zjednoczonych.

W bieżącym numerze zamieszczamy również zaproszenie do upamiętnienia kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego poprzez udział w Żywym Znaku 2019, 1 sierpnia o godzinie 17 na Placu Zamkowym w Warszawie. Krótki opis tej inicjatywy znajdą Państwo na stronach Magazynu.

Zapraszam do lektury!
Maciej Świrski

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Pamiętamy!

Dzisiaj obchodzimy 76. rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu, wydarzenia, które stało się apogeum pierwszej fazy rzezi wołyńskiej. 11 lipca 1943 roku o świcie UPA, często przy aktywnym współudziale miejscowej ludności ukraińskiej zaatakowała 99 miejscowości, w których żyli Polacy, a dzień później, 12 lipca kolejne 50 miejscowości. Historycy obliczają, że w „krwawą niedzielę” mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków, głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw.

Lipiec i sierpień 1943 r. stał się okresem największej liczby napadów UPA w trakcie całej rzezi wołyńskiej. Według szacunków badaczy, ludobójstwo na Wołyniu w latach 1943-1945 pochłonęło ok 50-60 tys. polskich ofiar, zaś ukraińskie czystki na Kresach i w Małopolsce Wschodniej od 100 do 200 tys. Polaków oraz kilka tysięcy ratujących Ukraińców.

Na mocy uchwały Sejmu z 22 lipca 2016 roku, dzień 11 lipca ustanowiony został jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

Polecamy Państwu szczególnie stronę zbrodniawolynska.pl, na której znajdą Państwo podstawowe informacje dotyczące rzezi na Wołyniu. Polecamy też wersję tej strony w języku angielskim: volhyniamassacre.eu

Obejmijmy wszystkie ofiary ukraińskiego ludobójstwa pamięcią i modlitwą.

79. rocznica pierwszego transportu Polaków do Auschwitz

14 czerwca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. 79 lat temu po raz pierwszy deportowano Polaków do niemieckiego obozu Auschwitz. Polacy stali się pierwszymi ofiarami tego obozu.

14 czerwca 1940 roku do obozu Auschwitz przywieziono z więzienia w Tarnowie 728 Polaków. Wśród deportowanych znaleźli się m.in. żołnierze kampanii polskiej 1939 roku, próbujący przedostać się na Węgry, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści, studenci i harcerze.

Z 728 więźniów deportowanych 14 czerwca 1940 r., wojnę przeżyło 298, zginęło 272, a losy 158 pozostają nieznane. Do dziś żyje tylko jeden więzień z tamtego transportu: 97-letni Kazimierz Albin.

Obóz Auschwitz był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym na okupowanych ziemiach polskich. Wraz z założonym w 1941 r. obozem na Majdanku i obozem Stutthof, stanowił jedno z głównych miejsc deportacji i wyniszczania Polaków. Według szacunków do Auschwitz deportowano ok. 150 tys. Polaków, a blisko połowa z nich zginęła.

KL Auschwitz stał się w późniejszym okresie wojny największym miejscem zagłady Żydów, których zginęło tam ok. 1 mln. Oprócz Polaków i Żydów ofiarami obozu byli m.in. Cyganie (21 tys.) i jeńcy sowieccy (15 tys.).

W tym szczególnym dniu pamiętajmy o Polakach będących ofiarami niemieckich obozów zagłady.

The RDI Backs the Family of Edward Malinowski in their Lawsuit against Prof. Barbara Engelking and Dr. Jan Grabowski

The authors of the book Night Without an End (Dalej jest noc) present false information about a Polish hero – Edward Malinowski – who hid Jews during the Second World War. In their book, Barbara Engelking and Jan Grabowski refer to him as being an accomplice in the murder of Jews. The Good Name Redoubt is defending the good name of Edward Malinowski, supporting his niece in a lawsuit against the authors, and providing legal assistance.

In fragments of Night Without an End, Edward Malinowski, who was Filomena Leszczyńska’s paternal uncle, is depicted as “an accomplice in the murder of several dozen Jews who were hiding in the forest, and were handed over to Germans.” This version of history presented in Grabowski and Engelking’s publication is false, and such a depiction constitutes an infringement of the personal interests of not just Ms Leszczyńska, but also of every Pole.

Edward Malinowski, who is described in the defendants’ publication, hid Jewish people during the Second World War. One day in 1943, Germans looking for Jews hidden in nearby forest shelters came to the village of which he was leader. They demanded that the gamekeeper from Czerna (a nearby village) be brought out, and, as soon as he arrived, they set out for the woods, along with the village leader Malinowski, and several others. The peasants who accompanied them were told to bring shovels. Once there, the Germans used information from the gamekeeper to find the shelter, and they killed the Jews who were hiding there. After the war, Edward Malinowski was denounced by a neighbour, arrested by the Department of Security (UB), and accused of killing Jews. He was acquitted following a trial which included testimonies from the Jews he had hidden.

Describing the fate of one of the Jewish women hidden by Edward Malinowski, Barbara Engelking writes in Night Without an End that he was “an accomplice in the murder of several dozen Jews who were hiding in the forest, and were handed over to Germans.” At the same time, in a footnote to this fragment presenting her sources, the author provides a quote from the records of the proceedings against Malinowski conducted in 1950, in which she omits the fact that Malinowski had been hiding the Jewish woman and giving her food without taking anything in return.

It should be pointed out that the public and state-owned materials cited by the defendants as sources of information are quoted selectively. The rest of the passage regarding Edward Malinowski was concocted from false allegations, and from events which never happened. In particular, Barbara Engelking untruthfully writes that the Jew Maria Wiśniewska (then Estera Drogicka) was robbed by Edward Malinowski, and that she knew that he was an accomplice in the killing of 18 Jews. It is also not true that Ms Wiśniewska falsely testified at the trial to secure Malinowski’s acquittal.

According to the then-residents of the village, Edward Malinowski was a good village leader, who defended the residents, and never collaborated with German soldiers.

“The purpose of this lawsuit is to protect the memory of Edward Malinowski, who defended Jews during the war. He was a hero, and should be remembered as such by his niece, by their friends, and by all Poles. In my opinion, the events presented in Night Without an End are simply made up. This scandalous behaviour by the authors serves the purpose of confirming their thesis that Poles were killing Jews. In their publication, Grabowski and Engelking dishonours Edward Malinowski’s name by de facto calling him a thief and a murderer. There is no doubt that Malinowski was a hero, and we are going to prove this in court,” said Maciej Świrski, President of the Good Name Redoubt.

Filomena Leszczyńska, with support from the Good Name Redoubt, is demanding that the defendants remedy the infringement of her personal interests by making public declarations, publishing Maria Wiśniewska’s true testimonies, and paying compensation of PLN 100,000. The Good Name Redoubt is paying the costs of the case (legal representation and court fees, administrative fees, expert-witness fees and historians’ fees).

Publikujemy fragmenty pozwu przeciwko Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu

Publikujemy fragmenty pozwu, który wytoczony został Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu, autorom publikacji “Dalej jest noc”. Reduta broniąc dobrego imienia Edwarda Malinowskiego, wspiera jego bratanicę w procesie przeciwko autorom i zapewnia pomoc prawną.

W pozwie, który autorom książki wytoczyła Filomena Leszczyńska, bratanica Edwarda Malinowskiego, czytamy, że powódka domaga się od Grabowskiego i Engelking przeprosin “za rozpowszechnianie nieprawdziwych, zmyślonych informacji o Edwardzie Malinowskim”. Oprócz przeprosin Filomena Leszczyńska domaga się m.in. przyznania przez prof. Barbarę Engelking, że podane przez nią informacje “nie mają pokrycia w badaniach naukowych ani jakichkolwiek dokumentach”, a po prostu “pasowały do tezy, że Polacy mordowali Żydów”. Bratanica Edwarda Malinowskiego domaga się ponadto dodruku zgodnie z prawdą zeznań Marii Wiśniewskiej i zadośćuczynienia w wysokości 100 000 złotych.

Filomena Leszczyńska wie od czasów wojny o tym, że jej stryj ukrywał Żydów i czynił to bezinteresownie. W swojej rodzinie dbała o kult pamięci bohaterskiego stryja. Jak czytamy w pozwie, “jako osoba skromna, nie wnosiła o żadne korzyści z tego tytułu dla siebie lub dla rodziny. Dlatego też niezwykle dotkliwie odczuła informacje, że Edward Malinowski jest przedstawiany jako morderca (współwinny śmierci Żydów) i złodziej”.

Reduta Dobrego Imienia ponosi koszty tej sprawy (adwokackie i sądowe, administracyjne, koszty opinii biegłych i historyków).

W załącznikach znajdują się fragmenty pozwu, zarówno w wersji w języku polskim, jak i języku angielskim:

Pozew przeciwko Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu – RDI wspiera rodzinę Edwarda Malinowskiego

Autorzy publikacji „Dalej jest noc” zaprezentowali fałszywe informacje na temat jednego z polskich bohaterów – Edwarda Malinowskiego, który ukrywał Żydów. Barbara Engelking i Jan Grabowski w swojej książce nazwali go współwinnym śmierci Żydów. Reduta broni dobrego imienia Edwarda Malinowskiego wspierając jego bratanicę w procesie przeciwko autorom i zapewniając pomoc prawną.

Edward Malinowski, stryj Filomeny Leszczyńskiej został przedstawiony we fragmentach publikacji „Dalej jest noc” jako „współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom”. Publikacja Grabowskiego i Engelking zaprezentowała fałszywą wersję, a takie działania godzą w dobra osobiste nie tylko samej bratanicy, ale każdego Polaka.

Podczas II wojny światowej opisywany w publikacji pozwanych Edward Malinowski ukrywał Żydów. W 1943 roku Edward Malinowski został sołtysem Malinowa. Pewnego dnia w 1943 roku do jego wsi, przyszli Niemcy w celu poszukiwania Żydów w schronach w pobliskim lesie. Kazali oni przyprowadzić gajowego z Czernej (miejscowości obok), zaś po jego przybyciu poszli z sołtysem Malinowskim oraz paroma innymi ludźmi ze wsi do lasu, a towarzyszącym im chłopom kazali wziąć łopaty. W lesie Niemcy, za pomocą informacji uzyskanych od gajowego, odnaleźli schron i pozabijali ukrywających się w nim Żydów. Po II wojnie światowej Edward Malinowski został na skutek donosu sąsiedzkiego aresztowany przez UB i oskarżony o zabójstwo Żydów. Po procesie, w którym zeznawali m.in. ukrywani przez niego Żydzi został uniewinniony.

W publikacji „Dalej jest noc” Barbara Engelking opisując losy jednej z Żydówek ukrywanych przez Edwarda Malinowskiego napisała, że „jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom”. Równocześnie w danych źródłowych w przypisie do tego fragmentu książki autorka podała cytat akt procesu Malinowskiego z 1950 roku w taki sposób, żeby czytelnik nie wiedział, że Malinowski ukrywał ją i żywił całkowicie za darmo.

Należy wskazać, że publiczne i państwowe materiały, wskazywane przez Pozwanych jako źródło informacji, są przez nich cytowane wybiórczo. Resztę relacji dotyczącej Edwarda Malinowskiego zbudowano za pomocą fałszywych i w rzeczywistości nie mających miejsca wydarzeń. W szczególności Pozwana napisała nieprawdę, że Żydówka Maria Wiśniewska (wówczas Estera Drogicka) została ograbiona przez Edwarda Malinowskiego, że wiedziała, iż był współwinny śmierci 18 Żydów. Nieprawdą jest także, że świadek Wiśniewska podczas procesu złożyła fałszywe zeznania, by doprowadziło to do uniewinnienia Malinowskiego.

Zdaniem ówczesnych mieszkańców wsi Edward Malinowski był dobrym sołtysem, nigdy nie współpracował z niemieckimi żołnierzami i bronił mieszkańców wsi. .

Pozew ma na celu obronę kultu pamięci o zmarłym Edwardzie Malinowskim, który chronił Żydów w trakcie wojny. I który był bohaterem, i jako bohater powinien być zapamiętany i postrzegany tak przez swoją bratanicę, jak i przez swoich przyjaciół, znajomych czy współczesnych Polaków. Treści, które znalazły się w publikacji „Dalej jest noc” zostały – w mojej ocenie – wręcz wymyślone. To skandaliczne zachowanie autorów publikacji ma na celu potwierdzenie tez o zabijaniu Żydów przez Polaków. Nazwisko Edwarda Malinowskiego, w publikacji Grabowskiego i Engelking, poprzez nazwanie go de facto złodziejem i mordercą zostało zbrukane. Malinowski niewątpliwie był bohaterem i udowodnimy to w sądzie – mówi Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia.

Filomena Leszczyńska, przy wsparciu RDI domaga się usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego poprzez publiczne złożenie oświadczeń, dodruku zgodnie z prawdą zeznań Marii Wiśniewskiej i zadośćuczynienie w wysokości 100 000 złotych. Reduta Dobrego Imienia ponosi koszty tej sprawy (adwokackie i sądowe, administracyjne, koszty opinii biegłych i historyków).

Prezentujemy również wersję angielską powyższego komunikatu:

“Naukowa mistyfikacja”, czyli dr Piotr Gontarczyk o pracach Barbary Engelking i Jana Grabowskiego

Poniżej udostępniamy dwie recenzje dr. Piotra Gontarczyka, dotyczące książek prof. Jana Grabowskiego i prof. Barbary Engelking, pracowników Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Obie recenzje to ważne teksty, w których dr Gontarczyk pokazuje jak dalece od rzetelności obaj autorzy wykorzystywali źródła historyczne, aby dowieść jednoznacznych i ostrych tez, z których jedną Barbara Engelking określiła zdaniem, iż to „polscy chłopi byli wolontariuszami w dziele wymordowania Żydów”.

Trzeba zaznaczyć, że szczegółowe analizy dr. Gontarczyka dotyczą tylko fragmentów publikacji Engelking i Grabowskiego, ale pokazują dobrze metodę postępowania obojga autorów ze źródłami. A metoda ta to liczne przemilczenia, manipulacje i „wygumkowywanie” z dostępnych akt faktów nie pasujących do tez głoszonych przez obojga autorów.

W recenzji pt. Między nauką a mistyfikacją, czyli o naturze piśmiennictwa prof. Jana Grabowskiego na podstawie casusu wsi Wrotnów i Międzyleś powiatu węgrowskiego, opublikowanej w „Glaukopisie” (nr 36, s. 313-323) badacz zajął się opisywanym przez Jana Grabowskiego w Dalej jest noc powiatem węgrowskim, a konkretnie fragmentem dotyczącym wsi Wrotnów i Międzyleś. Według Grabowskiego dwóch chłopów ze wsi Wrotnów, Dionizy Ładosz i Stanisław Łopiński działało jako „wolontariusze” Holocaustu mordujący Żydów.

Dr Piotr Gontarczyk dzięki żmudnej pracy wykazał, iż Grabowski dopuścił się m.in. tworzenia fikcyjnych naukowych przypisów, a „większość informacji podanych przez prof. Jana Grabowskiego na temat Wrotnowa i jego dwóch mieszkańców: Dionizego Ładosza i Stanisława Łopińskiego nie znajduje żadnego potwierdzenia w dokumentach, na podstawie których pisał swoją książkę”. Co więcej, w recenzji pióra dr. Gontarczyka, znalazły się uwagi o narracji prof. Grabowskiego, „tworzonej tym specyficznym, napastliwym, manipulanckim i nienaukowym językiem”, a do tego akapity, w których wykazuje używanie fałszywych cytatów i dokumentów, o których sam autor Dalej jest noc, wie, że są niewiarygodne. Piotr Gontarczyk stwierdził w podsumowaniu swojego artykułu, iż twórczość Jana Grabowskiego można określić jako „coś nieco z pogranicza naukowej mistyfikacji”.

Równie drobiazgowa, odwołująca się do licznych źródeł jest także polemika dr. Gontarczyka, jaką na łamach naukowego periodyku „Dzieje Najnowsze” (2018, nr 4, s. 201-224) podjął z wybranymi ustaleniami poczynionymi przez prof. Barbarę Engelking w książce Jest taki piękny słoneczny dzień. Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945. Biorąc na warsztat tę pracę, dr Gontarczyk zauważył, iż sposób obchodzenia się autorki ze źródłami jest, podobnie jak w przypadku J. Grabowskiego, nierzetelny, co powoduje, że „można wyciągnąć szereg interesujących wniosków na temat wiarygodności podawanych przez prof. Engelking informacji”.

W artykule pt. Czy bracia Hryć byli polskimi mordercami Żydów? Czyli uwagi na temat naukowej wiarygodności badań prof. Barbary Engelking, Gontarczyk zajął się fragmentem zajmującym kilka stron w książce Engelking, dotyczącym zbrodniczej działalności Jana Kamińskiego oraz braci Józefa i Aleksandra Hryciów ze wsi Chojewo w powiecie bielskim w województwie białostockim.

Z pracy Barbary Engelking wynika, że „Jan Kamiński, Józef i Aleksander Hryć dopuścili się szeregu rabunków i dziesiątków mordów na Żydach, jednak po wojnie z bliżej nieznanych przyczyn (najpewniej proceduralnych) uniknęli sprawiedliwości”. Piotr Gontarczyk wskazał, że sprawy wyglądały kompletnie inaczej. Przede wszystkim zwrócił uwagę na fakt, że Engelking omawiane przez niego akta przeczytała uważnie, ale nie przyjęła do wiadomości, choć prawdopodobnie wiedziała, iż występujące w nich oskarżenia wobec Kamińskiego i Hryciów to „fikcja literacka”. Co warto podkreślić, dr Gontarczyk przypuszcza, iż mimo niewiarygodności źródeł, trwanie przy oskarżaniu trzech Polaków, wiązało się z tym, że akta wymienionych osób „dawały znakomity materiał mogący wypełnić wyraźne zapotrzebowanie na Polaków, którzy byli «wolontariuszami w dziele wymordowania Żydów»”.

Polecamy obie recenzje dr. Piotra Gontarczyka, dostępne pod poniższymi linkami: