Sprostowanie w Metro – darmowym brytyjskim dzienniku

Jak informowaliśmy na Twitterze w ubiegłym tygodniu, brytyjski darmowy dziennik użył znieważającego Polskę określenia na Niemiecki Obóz Koncentracyjny Auschwitz. Oszczerstwo padło w artykule Backing for Chelsea trip to Auschwitz nt. wysłania klubu kibiców Chelsea London do Auschwitz w celach edukacyjnych w reakcji na rasistowskie incydenty na stadionach.

Natychmiast po otrzymaniu tej informacji napisaliśmy list z żądaniem sprostowania tego kłamstwa i usunięcia go ze strony internetowej. Żądanie przekazaliśmy również przez Twittera. W tej sprawie interweniowała również Ambasada RP w Londynie.

Poniżej prezentujemy treść sprostowania, które redakcja zamieściła po naszym wezwaniu w kolejnym numerze Metro.

40. rocznica wyboru papieża Jana Pawła II

Dzisiaj mija 40. rocznica wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. 16 października 1978 roku kardynał Karol Wojtyła został papieżem jako pierwszy od 455 lat nie-Włoch i najmłodszy od 1846 roku biskup Rzymu.

W czasie swojego pontyfikatu Jan Paweł II odbył 104 pielgrzymki zagraniczne, zyskując miano „papieża-pielgrzyma”, odwiedzając raz lub wielokrotnie 132 kraje i około 900 miejsc. Pierwszą pielgrzymkę do Polski Ojciec Święty odbył w dniach 2-10 czerwca 1979 roku.
Wówczas to powiedział słynne słowa:

„Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”

Wybór papieża Polaka przyczynił się do upadku komunizmu, a słowa wypowiedziane podczas inauguracji pontyfikatu „Nie lękajcie się!”, stały się jego myślą przewodnią. Jan Paweł II przypominał także, że wolność, niepodległość, dobrobyt nie są dane na zawsze i że każdy musi walczyć o rzeczy najważniejsze. Szczególnie słowa te wybrzmiały na Westerplatte, gdzie Papież zwracając się do młodzieży powiedział: „Każdy z was […] znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”.

Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku, beatyfikowany został 1 maja 2011 roku, a 27 kwietnia 2014 roku ogłoszony świętym.

Oświadczenie RDI ws. plakatu udostępnionego przez posła PO Grzegorza Furgo

Oświadczenie

Odwoływanie się i nawiązywanie do ideologii faszyzmu poprzez wykorzystywanie propagandy niemieckiej III Rzeszy musi budzić powszechny sprzeciw i potępienie. Powinny być one tym większe, że do takiej sytuacji doszło w Polsce, kraju który poniósł ogromne straty ludzkie i materialne z rąk niemieckiego okupanta.

Fotomontaż nazistowskiego plakatu z wykorzystaniem wizerunków czołowych polityków PiS (w tym Premiera i Prezesa partii), który zamieścił na swoim profilu na Twitterze poseł PO Grzegorz Furgo to nie tylko przekroczenie granic dobrego smaku. To przejaw mowy nienawiści i próba stygmatyzacji środowiska politycznego wpisująca się w tzw. przemysł pogardy, czyli proceder zorganizowanego niszczenia wizerunku. Jest to jedna z metod wykorzystywanych przez wrogów Polski do ataku na nasz kraj z użyciem Active Measures.
Walka polityczna rządzi się swoimi prawami, natomiast zestawienie polityków PiS m.in. z Józefem Stalinem rodzi pytanie o znajomość historii ze strony posła Platformy. Analogia historyczna, jaką miała przedstawiać grafika prezentowana przez posła Furgo okazała się naszym zdaniem bronią obosieczną. Skoro Jarosław Kaczyński jest dla posła odpowiednikiem Stalina, premier Mateusz Morawiecki odpowiednikiem Churchilla, to zastanawia zestawienie napisów z obu plakatów – prawdziwego, nazistowskiego „Złe duchy ponad Twym domem. Pracuj z Niemcami, a zostaniesz uratowany” i zmontowanego „Złe duchy ponad Twoim domem. Wspieraj UE, a zostaniesz uratowany”. Czy dla posła Furgo Unia Europejska i III Rzesza to dwa równorzędne byty polityczne i godne wsparcia w tej samej mierze?

Przeprosiny posła Grzegorza Furgo i tłumaczenie, iż nie wiedział o tym, że oryginał plakatu pochodził z czasów II wojny światowej nie zmienia w tej sprawie wiele. Plakat wyraźnie odzwierciedla postać m.in. Stalina, co autor wątpliwych analogii historycznych, wykształcony artysta i animator kultury z pewnością zauważył. Musiał także niewątpliwie dostrzec charakterystyczną estetykę propagandy hitlerowskiej.

Oszczerczy artykuł w Kyiv Post – interweniujemy

Reduta Dobrego Imienia interweniowała ws. oszczerczego artykułu w Kyiv Post – anglojęzycznym tygodniku wydawanym na Ukrainie. Autor artykułu pt. Honest History: Ukrainians today still struggle with memory of Holocaust, opublikowanego również w papierowym wydaniu – Josh Kovensky – stwierdził, że w mordowaniu Żydów podczas pogromu lwowskiego w 1941 roku, obok oddziałów niemieckich i ukraińskich, brały udział także odziały polskie. Jest to kłamstwo historyczne. Polacy nie tylko nie uczestniczyli w eksterminacji ludności żydowskiej, ale sami byli ofiarami okupantów sowieckiego i niemieckiego, jak również nowo powstałych, paramilitarnych organizacji ukraińskich nacjonalistów OUN-B.

W związku z tym, żądamy od gazety sprostowania i przeprosin w kolejnym numerze oraz usunięcia kłamliwych i znieważających treści ze strony internetowej.

Poniżej treść listu i jego tłumaczenie w języku angielskim.

Szanowny Panie Kovensky,

W Pana artykule “Honest History: Ukrainians today still struggle with memory of Holocaust” opublikowanym na stronie: https://www.kyivpost.com/ukraine-politics/ukrainians-today-still-struggle-memory-holocaust.html oraz na 3 stronie 16. numeru Kyiv Post, wydanego 20 kwietnia 2018, błędnie Pan stwierdził, że w Holokauście na Ukrainie, obok oddziałów niemieckich i ukraińskich, brały udział jakieś nieokreślone bliżej ‘oddziały polskie’, które rozstrzeliwały ludność cywilną. Stwierdzenie to brzmi: „Jews were taken out of their homes and beaten in the streets. Thousands were shot by German, Polish and Ukrainian killing squads, with OUN members taking part, according to eyewitness accounts”. Jako dowód podaje Pan wyjętą z kontekstu wypowiedź ocalałego następującą po wspomnianym stwierdzeniu, która jednak nie potwierdza Pana oskarżeń wobec Polaków.

To stwierdzenie jest kłamstwem i zniesławieniem polskiego państwa i narodu.

Polacy nie brali udziału w eksterminacji lwowskich Żydów. Polacy byli pierwszymi ofiarami totalitaryzmów nazistowskiego oraz sowieckiego i jako jedyni w Europie z żadnym z nich nie współpracowali. Pana zarzuty są tym bardziej krzywdzące, że nie wspomina Pan w swoim artykule o masowych zbrodniach popełnionych przez OUN i UPA na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w latach 1943-45, zwanych Rzezią Wołyńską, w której życie straciło około 100 tys. Polaków, w tym dzieci, kobiety i osoby starsze.

Biorąc to pod uwagę, oskarżanie Polaków o udział w Holokauście jest zamianą roli ofiary w sprawcę, zakłamywaniem historii.

Dlatego żądamy usunięcia nieprawdziwych treści ze strony internetowej oraz opublikowania przeprosin i sprostowania, również w papierowym wydaniu Kyiv Post na tej samej stronie o treści:
„W numerze 16. Kyiv Post wydanym 20 kwietnia 2018 podałem nieprawdziwą informację o udziale polskich oddziałów w pogromie lwowskich Żydów. Polskie oddziały nie brały udziału w Holocauście. Za błąd przepraszam”

List w języku angielskim:

Dear Mr Kovensky,

In your article entitled Honest History: Ukrainians today still struggle with memory of Holocaust, published on https://www.kyivpost.com/ukraine-politics/ukrainians-today-still-struggle-memory-holocaust.html, and on page 3 of the Kyiv Post Issue 16, published on 20 April 2018, you made the erroneous statement that, in addition to German and Ukrainian troops, there were some unidentified Polish units taking part in the Holocaust in Ukraine and shooting local civilians. Your exact words were as follows. “Jews were taken out of their homes and beaten in the streets. Thousands were shot by German, Polish and Ukrainian killing squads, with OUN members taking part, according to eyewitness accounts”. To support your claim, immediately after it you quote an out-of-context account of a survivor of those events, which, however, does not confirm your accusations against the Poles.

This statement is untrue and defamatory in relation to the Polish State and the Polish people.

Poles did not take part in the extermination of Lviv Jews. In fact, the Poles were the first victims of the Nazi and Soviet totalitarian systems, and were the only nation in Europe which did not collaborate with either of those. What makes your accusations even more unfair is that you fail to mention in your article the mass murders committed by the Organisation of Ukrainian Nationalists (OUN) and the Ukrainian Insurgent Army (UPA) against Polish civilians in Volhynia and Eastern Lesser Poland, which took the lives of some 100,000 Poles, including women, children, and older people.

Therefore, to accuse the Polish people of participating in the Holocaust is to turn the victim into the oppressor, and to distort history. For this reason, we demand that you remove this untrue content from your website, and that you publish an apology, and place the following correction, including in the paper edition of the Kyiv Post on the same page:

“In Issue 16 of the Kyiv Post, published on 20 April 2018, I made an untrue claim about the participation of Polish units in the pogrom of Lviv Jews. Polish troops did not take part in the Holocaust. I sincerely apoloise for this error.”

Sincerely,
Maciej Świrski
Chairman of the Polish League Against Defamation

List Prezesa RDI do Papieża Franciszka ws. słów na temat Polaków

W związku ze słowami wygłoszonymi 26 września przez Papieża Franciszka w drodze powrotnej z wizyty apostolskiej na Litwie, Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia wystosował list do Ojca Świętego, z prośbą o wydanie stosownego oświadczenia i „naprawienie niewątpliwej szkody wyrządzonej wizerunkowi Polski i Polaków”. Przypomnijmy, że Papież, podkreślając cierpienia, jakie dotykały Litwinów ze wschodu i z zachodu, powiedział: „Kiedy pomyśli się o wschodzie, jest tam wasza trudna historia. Ale część tej tragicznej historii przyszła z Zachodu, od Niemców, od Polaków, ale przede wszystkim od nazizmu”.

W liście prezes Reduty zwrócił uwagę na to, że „słowa przypisujące Polakom współodpowiedzialność za tragiczną historię Litwy, stawiające ich w jednym szeregu z Niemcami i dokonanymi przez nich zbrodniami pozostają poza nurtem prawdy, próbując zrównać rolę sprawcy i ofiary”.

Poniżej prezentujemy treść listu, a w załączniku jego oryginalną wersję:

Jego Świątobliwość Papież Franciszek

Za pośrednictwem
Jego Ekscelencji
+ Salvatore Pennacchio
Nuncjusza Apostolskiego
Al. Jana Chrystiana Szucha 12
00-582 Warszawa

Wasza Świątobliwość!

Podobnie jak większość moich rodaków z dużym zainteresowaniem śledziłem wizytę apostolską Waszej Świątobliwości na Litwie, kraju który za sprawą wspólnej historii jest wyjątkowo bliski Polakom.

Owa wspólna historia ma swoje korzenie w przełomowym dla Litwy wydarzeniu, jakim była chrystianizacja w 1386 roku. Miała ona ścisły związek z małżeństwem pogańskiego wówczas władcy Litwy Jagiełły z chrześcijańską władczynią Polski – św. Jadwigą. W ten sposób, dzięki Polsce, Litwa przyjęła naukę Chrystusa, co włączyło ją do kręgu cywilizacji chrześcijańskiej. To małżeństwo i koronacja księcia litewskiego na króla Polski połączyła oba narody wiążąc je osobą wspólnego władcy – unią personalną. W 1569 roku oba narody podjęły decyzję o związaniu się unią realną i utworzyły wspólne państwo – Rzeczpospolitą Obojga Narodów (złożone z Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego), łącząc się zarówno politycznie jak i duchowo. Ta więź rozerwana została u schyłku XVIII wieku poprzez rozbiory dokonane przez agresywne absolutystyczne państwa sąsiedzkie – Rosję, Prusy i Austrię, które położyły kres istnieniu wspólnego państwa Polaków i Litwinów, a także innych narodów (Białorusinów, Ukraińców, Żydów, dla których było schronieniem) państwa demokracji szlacheckiej.

Po 120 latach niewoli, w 1918 roku, na skutek ówczesnych uwarunkowań politycznych, nie doszło do odrodzenia tamtego wspólnego państwa. Odrodziła się Polska, a Wielkie Księstwo Litewskie pozostało rozdarte na części – większa jego część pozostała pod władzą Rosji sowieckiej, część zachodnia została włączona do Polski a z pozostałych ziem utworzono samodzielne państwo litewskie. To był bardzo bolesny podział. Z jego powodu cierpiał bardzo bł. biskup wileński Jerzy Matulewicz, Litwin i odnowiciel polskiego zakonu marianów, gorący patriota litewski i polski zarazem.

Relacje polsko – litewskie to kilkaset lat wspólnej historii i wypływającej z niej spuścizny naukowo – kulturalnej. To także tragiczne w skutkach zmierzenie się obu narodów z najokrutniejszymi totalitaryzmami XX wieku: z niemieckim nazizmem i sowieckim komunizmem.

Mając tę świadomość z zaskoczeniem i niedowierzaniem odebrałem słowa Waszej Świątobliwości wygłoszone 26 września w drodze powrotnej z wizyty apostolskiej na Litwie. Podkreślając, że kraj ten wiele wycierpiał ze wschodu i z zachodu, zwracając się do Litwinów, Wasza Świątobliwość dodał „kiedy pomyśli się o wschodzie, jest tam wasza trudna historia. Ale część tej tragicznej historii przyszła z Zachodu, od Niemców, od Polaków, ale przede wszystkim od nazizmu”.

Te słowa ranią Polaków, których przodkowie – jako współgospodarze należących dziś do Litwy ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego – razem z Litwinami, Białorusinami i Żydami potrafili budować dobre relacje i mimo różnic, we wzajemnym szacunku, działać na rzecz dobra wspólnego. Te słowa ranią także tych Polaków, których przodkowie krzewili oświatę i naukę, a także kultywowali chrześcijaństwo, prosząc o wstawiennictwo Matkę Boską Ostrobramską. Te słowa są także wielką niesprawiedliwością wobec tych, których przodkowie byli w bestialski sposób mordowani przez niemieckich i sowieckich okupantów.

Niestety, wspólne karty naszej historii znają i takie przypadki jak zbrodnia w Ponarach pod Wilnem, gdzie Niemcy wspomagani przez ochotnicze litewskie oddziały Ypatingasis būrys zamordowali ponad 100 tys. ludzi: ok. 80 tys. Żydów i blisko 20 tys. Polaków, w tym inteligencję polską zamieszkałą na Litwie razem ze znamienitymi profesorami Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Moja Ciotka cudem uniknęła tam śmierci.

Dzisiaj pamiętając o wspólnej, niekiedy podszytej urazami przeszłości, musimy budować nowe, dobre relacje. Musimy to jednak robić w duchu prawdy i na jej fundamencie, zwłaszcza w obliczu trudnej sytuacji geopolitycznej i zagrożeń związanych z rewolucją kulturową.

Słowa przypisujące Polakom współodpowiedzialność za tragiczną historię Litwy, stawiające ich w jednym szeregu z Niemcami i dokonanymi przez nich zbrodniami pozostają poza nurtem prawdy, próbując zrównać rolę sprawcy i ofiary. Wpisują się one także w bardzo niebezpieczny trend pewnych wrogich Polsce środowisk, które dla osiągnięcia korzyści materialnych i politycznych szerzą dezinformację m.in. poprzez przypisywanie Polakom cudzych zbrodni.

Licząc na zrozumienie zwracam się do Waszej Świątobliwości z pokorną prośbą o naprawienie tej niewątpliwej szkody wyrządzonej wizerunkowi Polski i Polaków poprzez wydanie stosownego oświadczenia. Szkody, która jest tym większa, że słowa Waszej Świątobliwości padły w momencie wzmożonych niesprawiedliwych ataków na Kościół Katolicki, a Naród Polski w ciągu swoich tysiącletnich dziejów pozostał wierny Stolicy Apostolskiej.

Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia
Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom

List do Papieża Franciszka

List w języku angielskim

Polka jako ofiara Shoah? Interweniujemy

Do naszej Fundacji dotarła informacja, o tym że niemieckie kino Babylon, organizator przeglądu filmów dotyczących zagłady Żydów podczas II wojny światowej, wykorzystał do jego promocji wizerunek Polki, 14 letniej Czesi Kwoki, zamordowanej przez Niemców w Auschwitz. Baner z jej wizerunkiem zawisł nad wejściem do berlińskiego kina.

W reakcji na te doniesienia, Reduta Dobrego Imienia wysłała list do dyrektora festiwalu, Timothy’ego Grossmana, w którym przestawiamy historię krótkiego życia Czesi oraz domagamy się przywrócenia jej prawdziwej tożsamości w materiałach promujących przegląd SHOAH.

Poniżej treść listu:

Szanowny Panie Grossman!

Piszemy do Pana w sprawie fotografii czternastoletniej Polki, katoliczki Czesławy Kwoki, której podobizna wykonana w niemieckim obozie zagłady Auschwitz została wykorzystana w materiałach promujących przegląd filmów poświęconych Holocaustowi.

Przypominamy, że Czesia była jedną z kilkudziesięciu tysięcy polskich ofiar zgładzonych przez Niemców w Auschwitz.

Zilustrowanie państwa Festiwalu – poświęconemu Shoah – podobizną młodej Polki i katoliczki uznajemy za przełom w dotychczasowym podejściu do kwestii ofiar II Wojny Światowej. Do tej pory środowiska, które poświęcały się – poza obszarem Polski – upamiętnianiu ofiar niemieckiego ludobójstwa, nie wspominały ani słowem o Polakach, ani też nie publikowały podobizn polskich ofiar. Musimy z uznaniem wspomnieć o państwa przełomowym działaniu, ale zarazem także przypomnieć fakty, aby umiejscowić podobiznę Czesi Kwoki we właściwym kontekście historycznym

Czesia Kwoka była polską katoliczką. Urodziła się 15 sierpnia 1928 roku w Wólce Złojeckiej, wsi w powiecie zamojskim. 13 grudnia 1942 roku razem z matką Katarzyną trafiła do niemieckiego obozu w Auschwitz w ramach pierwszego transportu z niemieckiego obozu przejściowego w Zamościu, zaś 12 marca 1943 roku została zabita zastrzykiem fenolu. Czesia Kwoka zalicza się do tzw. Dzieci Zamojszczyzny, a więc ok. 30. tys. polskich dzieci przymusowo wysiedlonych przez Niemców z terenu Zamojszczyzny, a następnie zamordowanych lub zrabowanych na wychowanie w niemieckich rodzinach w ramach tzw. Aktion Zamość. W miejsce wysiedlonych ok. 110 tys. Polaków na tereny Zamojszczyzny sprowadzono ludność etnicznie niemiecką z innych krajów Europy. Czesia Kwoka uosabia więc tragedię polskiej ludności Zamojszczyzny w czasie II wojny światowej. Jej fotografię wykonał obozowy fotograf Wilhelm Brasse, który relacjonował, że przed jej wykonaniem Czesia Kwoka była bita przez jedną z nadzorczyń.

Zarówno akcje pacyfikacyjne jak i eksterminacyjne prowadzone przez Niemców w stosunku do Polaków były formą zaplanowanej zagłady narodu polskiego. To, co Niemcy uczynili Czesi, podobnie jak wielu tysiącom Polaków jest tego niezbitym dowodem. Były to zbrodnie ludobójstwa (genocide) na narodzie polskim, co zostało stwierdzone podczas procesu w Norymberdze w 1946 roku.

Wobec powyższego Czesia Kwoka powinna odzyskać tożsamość w ramach całej kampanii promocyjno – informacyjnej towarzyszącej festiwalowi. Nie jest ona jedną z anonimowych ofiar Holokaustu. Skoro dokonali już państwo, jako organizatorzy Festiwalu przełomu w myśleniu na temat polskich ofiar II Wojny Światowej należy się to pamięci tego dziecka, jednego z tysięcy pomordowanych przez Niemców.

Dlatego oczekujemy konsekwencji w Państwa działaniu w postaci zamieszczenia informacji o tożsamości Czesi Kwoki i jej historii we wszystkich materiałach promocyjnych i informacyjnych, a także we wszystkich mediach które informowały o festiwalu.

List w języku niemieckim

Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie – reakcje niemieckich mediów

Spór amerykańsko-niemiecki rozgrywa się na wielu płaszczyznach, a co kilka tygodni rozszerza się na nowe obszary. Prezydent Donald Trump ma fatalną prasę w Niemczech, a tamtejsze społeczeństwo według badań opinii publicznej w 70% nie uważa Stanów Zjednoczonych za przewidywalnego sojusznika. Wizyta polskiego prezydenta w USA (18.09.2018) spotkała się z żywym zainteresowaniem niemieckich publicystów, szczególnie w kontekście amerykańskiej krytyki gazociągu Nord Stream II.

Na plan pierwszy ubiegłotygodniowej wizyty polskiego prezydenta w Waszyngtonie wysuwały się kwestie wojskowe. Obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce, której przez lata przeciwne były Niemcy, od 2017 roku jest faktem. Intensywne dążenia polskiego rządu i prezydenta do zmiany jej rotacyjnego charakteru na stały weszły ostatnio w nową fazę. Propozycja stworzenia stałej bazy dla wojsk amerykańskich – obrazowo nazwanej przez prezydenta Dudę „Fort Trump” uzyskała nową dynamikę i zauważona została przez niemieckie media.

Stała baza – krytyczny ton

Większość niemieckich komentatorów wyraża sceptycyzm co do możliwości powstania stałej bazy amerykańskiej na terenie Polski. Florian Hassel, warszawski korespondent Süddeutsche Zeitzung, w artykule pod znamiennym tytułem „Żart“ (Ein Scherz, 19.09.2018) negatywnie ocenia polską inicjatywę. „Bez podania wynoszącej 2 mld USD ceny oraz żartobliwej propozycji nazwania bazy „Fort Trump” media nie zwróciłyby uwagi na wizytę polskiego prezydenta w Białym Domu i reakcję Donalda Trumpa. (…) Amerykanie odrzucają tę koncepcję. Polska próbuje, pomijając NATO i europejskich sojuszników, pozyskać Waszyngton dla udzielenia jej bilateralnych gwarancji bezpieczeństwa przeciwko Rosji. Okazujący często sympatię wobec Moskwy prezydent USA D. Trump raczej nie zaangażuje się w ten pomysł. Również sceptycznie nastawieni do Rosji generałowie NATO, tacy jak Ben Hoghes, do 2017 naczelny dowódca wojsk lądowych USA w Europie, sprzeciwiają się stałej bazie w Polsce, ponieważ ‘podsycałaby rosyjskie lęki’”. Niemiecki korespondent dziwi się, że „narodowo-populistyczny rząd” ujawnia takie inicjatywy, które zazwyczaj dyskutowane są w zaciszu gabinetów. Zdaniem Hassela polska propozycja jest zapewne zagraniem pijarowskim, mającym na celu pozyskanie patriotycznych wyborców.

Warto zauważyć zbitkę pojęć, jaka utrwalana jest w korespondencji: Trump jest „prorosyjski”, polski rząd „narodowo-populistyczny”, a wyważeni generałowie nie chcą prowokować Rosji.
Tego samego dnia na łamach Süddeutsche Zeitung ukazał się też drugi artykuł Floriana Hassela poświęcony propozycji powstania stałej bazy amerykańskiej w Polsce. W artykule “Fort Trump musi poczekać” (Fort Trump muss warten, 19.09.2018) publicysta przedstawia szersze tło polskich starań. Przypomina, że od 2017 roku rotacyjnie obecnych jest w Polsce, krajach bałtyckich i Rumunii 4,5 tys. amerykańskich żołnierzy. Polska zabiega o zwiększenie ich liczby.

„Jednak oczekiwane teraz przez Warszawę stacjonowanie amerykańskiej dywizji pancernej – liczącej nawet 15 tys. żołnierzy – to już zupełnie inna kwestia. W 1997 roku NATO i Rosja ustaliły, że w Europie Środkowej i Wschodniej nie będą stacjonowały znaczące jednostki NATO. Polski minister obrony stwierdził w maju, że Deklaracja NATO-Rosja z 1997 roku jest tylko ‘deklaracją polityczną’ pozbawioną ‘mocy prawnej’. Ponadto Moskwa zachowuje się agresywnie – w ćwiczeniach Zapad we wrześniu 2017 roku w pobliżu zachodniej granicy Rosji ćwiczyć miało 100 tys. żołnierzy.”
Florian Hassel przytacza wypowiedź amerykańskiego ministra obrony Jima Mattisa, który w zeszłym tygodniu stwierdził, iż temat stałej bazy jest wnikliwie analizowany i że „nie zapadły jeszcze żadne decyzje”. Zdaniem korespondenta Süddeutsche Zeitung polskie media sceptycznie oceniły inicjatywę prezydenta Andrzeja Dudy. Na potwierdzanie swej tezy przytacza artykuł z Gazety Wyborczej: „(…) jaki sens ma wydawanie dwóch mld USD na bazę, jeżeli rocznie na modernizację przestarzałego sprzętu przeznacza się w Polsce trzy mld USD”. Hassel cytuje też dziennik Rzeczpospolita, w którym pomysł nadania amerykańskiej bazie nazwy „Fort Trump” określony został mianem „infantylnej inicjatywy”.

Nord Stream 2 – gazowe rozgrywki

Wizytę prezydenta Dudy w Waszyngtonie odnotowuje też w swoim internetowym wydaniu liberalny tygodnik Der Spiegel. Uwypuklony został oczywiście militarny wymiar polsko-amerykańskiej współpracy i oferta finansowego wsparcia budowy stałej bazy amerykańskiej w Polsce. Propozycja polskiej strony jest „bardzo poważnie rozważana” – cytuje prezydenta Trumpa Spiegel. Przytoczona została również wypowiedź Donalda Trumpa na temat „obrony bogatych krajów, które za to nie płacą”. Spiegel uważa, że mogło tu chodzić o Niemcy, chociaż nie zostały one wymienione z nazwy.
W kwestiach importu gazu z Rosji Spiegel nie miał już wątpliwości, kto był adresatem krytyki. „Trump bezpośrednio skrytykował Niemcy za budowę gazociągu Nord Stream 2. ‘To bardzo nieszczęśliwa sytuacja dla niemieckiego narodu, gdy Niemcy płacą miliardy dolarów za sprowadzanie energii z Rosji.’ ” W artykule znajduje się – podobnie jak w kilku innych publikacjach – sprostowanie informacji podanej przez prezydenta Trumpa na temat ilości gazu sprowadzanego z Rosji. „Sugerowana przez Trumpa zależność Niemiec od dostaw energii z Rosji nie odpowiada faktom. Trump zawsze twierdził, że Niemcy importują aż 70% energii z Rosji. W rzeczywistości zgodnie z oficjalnymi niemieckimi danymi dostawy te stanowią 23%.”

Komentarze czytelników

Interesująco wyglądają komentarze czytelników Spiegla, jakie zostały zamieszczone pod artykułem. Są one dość charakterystyczne, chociaż trudno stwierdzić , czy były one spontaniczne.

Nr. 1
„Boli mnie, jako przyjaciela Polski, że w Warszawie władzę sprawuje rząd, który w swoich strukturach myślenia tkwi w latach 20-tych i 30-tych. Polski rząd nie chce zrozumieć, że ich przyjaciele, partnerzy i kooperanci znajdują się w Europie – w całej Europie od Atlantyku aż po Ural! Naprawdę trudno wyobrazić sobie większą głupotę polityczną niż to infantylne podlizywanie się nieobliczalnemu Trumpowi !”

Nr. 2
„A co UE myśli o tym specyficznie polskim „zaproszeniu”? Czy EU/NATO życzą sobie dalszego stacjonowania wojsk NATO na terenie UE? Czy też poszczególne kraje mogą samodzielnie decydować o swojej okupacji?”

Nr. 3
„Jestem oburzony! (…) Polska powinna się zastanowić, czy jej dalsze członkostwo w UE pokrywa się z ideałami polskiego państwa.”

Nr. 4
„Takich pretensji, skierowanych głównie przeciwko Niemcom, a nie przeciwko Rosji od dawna się spodziewałem. (…)”

Nr. 5
„To wprost niewiarygodne jak zachowują się te wschodnioeuropejskie kraje. Jeżeli nie odpowiada im UE, to powinny z niej wystąpić. Nord Stream 2 daje nam tani gaz z Rosji. I co w tym złego?”

Nr . 6
„To szansa dla Niemiec. Niech Amerykanie przeniosą się na wschód, a my stworzymy razem z Austrią i Szwajcarią blok państw neutralnych. Nareszcie wyjdziemy z NATO.”

Sprytna zagrywka

W nieco odmiennym tonie na temat wizyty polskiego prezydenta w USA wypowiada się na łamach dziennika Die Welt Silke Mülherr. W artykule pt. „Chłopski spryt Dudy pokazuje, jak należy obchodzić się z Trumpem” (Dudas Bauernschläue zeigt, wie man mit Trump umgehen muss, 19.09.2018) komentatorka ocenia wizytę jako sukces polskiego prezydenta. Jednocześnie trudno nie dostrzec dość rozpowszechnionego za Odrą poczucia niechęci i wyższości w stosunku do działań polskich polityków.
„Strach przed Władimirem Putinem zmusił warszawską dyplomację do pozbycia się ociężałości. Również Niemcy powinny dokładnie się przyjrzeć temu, co zostało uzgodnione” – sugeruje Mülherr.
„Polska nie wyróżniała się ostatnio strategicznym talentem w polityce międzynarodowej. W sporze z Komisją Europejską na temat reform sądownictwa, które w Brukseli postrzegane są jako ograniczenia praworządności, Warszawa działa w sposób prosty i niezdarny. (…) Obóz Kaczyńskiego skoncentrowany jest zbytnio na Polsce i często nie interesuje się sytuacją międzynarodową” – uważa Mülherr.
Publicystka Die Welt docenia skuteczność wizyty polskiego prezydenta w USA, ale wydźwięk tej pochwały jest dwuznaczny. „Duda naciskał na prezydenta Trumpa w sprawie zwiększenia ilości amerykańskich wojsk w Polsce i wykazał się przy tym chłopskim sprytem. Stała baza amerykańska mogłaby nosić nazwę Fort Trump – schlebiał Duda gospodarzowi Białego Domu. Najwyraźniej w Warszawie zrozumiano, jak funkcjonuje amerykański prezydent i jak można go zaangażować do realizacji swoich celów ”
Porozumienie między Polską i USA w sprawie przeciwdziałania gazociągowi Nord Stream 2 jest sprytne – ocenia Mülherr. Włączenie się do gry Stanów Zjednoczonych, które same zainteresowane są eksportem skroplonego gazu, przechyla szalę na korzyść Polski. „Dobrze rozegrane, jak na kraj, który rzadko patrzy poza czubek swojego nosa” – podsumowuje dziennikarka Die Welt.

Polityka wschodnia 2.0

Wizyta prezydenta Dudy w Waszyngtonie poprzedził szczyt Trójmorza. Można odnieść wrażenie, że amerykańskie wsparcie dla idei Trójmorza (dotąd raczej werbalne), ożywiło niemiecką dyplomację. W przededniu spotkania państw Trójmorza w Bukareszcie Niemcy zgłosiły chęć uczestniczenia w tej inicjatywie. Ciekawą interpretację tej niespodziewanej zmiany kursu możemy przeczytać w Süddeutsche Zeitung w artykule pt. „Nagle jednak dołączamy”. (Auf einmal doch dabei, 18.09.2018).
Daniel Brössler przypomina, że ogłoszone przez prezydenta Trumpa rok temu w Warszawie wsparcie dla inicjatywy Trójmorza zaniepokoiło Berlin. Spotkanie z polskim premierem w Bukareszcie nie mogło być proste. „Zamiast miłego powitania Maas (niemiecki Minister Spraw Zagranicznych” usłyszał od Morawieckiego ostrzeżenie. ‘Wzmocnienie Gazpromu i budowa gazociągu Nord Stream 2 nie jest pomocne – żeby wyrazić to powściągliwie’ – ubolewał Morawiecki.” Heiko Mass kontrował, że jest to projekt gospodarczy. Celem jego obecności na szczycie w Bukareszcie miało być zademonstrowanie, że „Niemcy nie patrzą tylko na Zachód”. Zdaniem Daniel Brösslera szczyt Trójmorza jest elementem szerszej walki o wpływy w Europie. „Wiele krajów regionu sceptycznie zapatruje się na prowadzenie polityki skierowanej przeciwko Niemcom. Równie sceptycznie podchodzą one do przywódczych aspiracji Warszawy. Kraje te naciskają, aby inicjatywa miała raczej praktyczny wymiar i skupiała się na poprawie wspólnej infrastruktury” – uważa niemiecki komentator. Obecność szefa niemieckiego MSZ miała być wyrazem politycznej korekty kursu dokonanej przez Berlin i zapowiedzią nowej „polityki wschodniej”.
„Chodzi tu o politykę, która krytykuje ograniczanie praworządności w Polsce i autorytarne tendencje na Węgrzech, ale jednocześnie osłabia zarzut braku zaangażowania w problemy sąsiadów ze wschodu. Również ostrzejsze wypowiedzi Maasa pod adresem Rosji zdają się to potwierdzać” – zauważa Brössler.
Dziennikarz przytacza wypowiedź szefa niemieckiego MSZ, który tak uzasadniał chęć przystąpienia swojego kraju do inicjatywy Trójmorza: „Niemcy pasują tu pod każdym względem: geograficznym, politycznym i gospodarczym. Jesteśmy krajem położonym częściowo nad Bałtykiem, którego historia łączy go zarówno z Zachodnią jak i Wschodnią Europą.

Podsumowanie

Trudno pozbyć się wrażenia, że w wielu artykułach niemieckich dziennikarzy na temat Polski nadal dominuje trudno skrywana niechęć i poczucie wyższości. Próby analizy zaciemniane są przez anty-konserwatywne uprzedzenia i klisze. Brakuje zazwyczaj obiektywnej oceny rosnącego potencjału ekonomicznego i strategicznego zaznaczenia Polski zarówno w wymiarze europejskim jak i transatlantyckim.
Nie zmienia to faktu, że informacja o rozważaniu powstania stałej bazy amerykańskiej w Polsce przebiła się do niemieckich mediów. Wypowiedzi płynące z Waszyngtonu o zacieśnieniu współpracy i zakupie nowoczesnych systemów uzbrojenia nie pozostały bez echa. Podnosi to rangę Polski, a jednocześnie uzmysławia zagrożenie płynące ze strony Rosji. Z ulgą przyjęta została też wiadomość o niewprowadzaniu przez USA sankcji skierowanych przeciwko zachodnim firmom współtworzącym Nord Stream 2.

17 września 1939. Pamiętamy

Dzisiaj obchodzimy 79. rocznicę zbrojnej napaści ZSRR na Polskę, będącą od 1 września w stanie wojny z Niemcami. Agresja ze strony ZSRR przypieczętowała IV rozbiór Polski.

17 września 1939 r. ZSRR złamał polsko-sowiecki pakt o nieagresji, realizując tym samym zobowiązania zawarte w tajnym protokole do paktu Ribbentrop-Mołotow. Armia Czerwona w liczbie ponad 600 tys. żołnierzy dokonała agresji na terytorium Rzeczypospolitej bez wcześniejszego wypowiedzenia wojny, łamiąc zasady prawa międzynarodowego.

Po wkroczeniu do Polski żołnierze Armii Czerwonej dokonywali licznych zabójstw, grabieży i gwałtów. Agresja ZSRR w dużym stopniu była nakierowana na eksterminację polskich elit. Po napaści aresztowano ponad 200 tys. Polaków, w tym oficerów, ziemian i prawników. Z kolei masowe wywózki na Syberię dotknęły około 1 mln 350 tys. Polaków. Konsekwencją 17 września były również późniejsze zbrodnie w Katyniu, Twerze i Charkowie, gdzie w sumie zamordowano około 22,5 tys. oficerów i policjantów.

W tym szczególnym dniu pamiętajmy o Polakach będących ofiarami II wojny światowej.

“Survivors of the Holocaust” wycofany z lotniskowej dystrybucji

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w liście skierowanym do Reduty Dobrego Imienia, potwierdza wycofanie komiksu „Survivors of the Holocaust” z lotniskowej dystrybucji.

Takie zapewnienie ministerstwo otrzymało od prezesa Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II – Kraków Balice. W liście do Reduty Jarosław Sellin, Sekretarz Stanu podziękował za skuteczną interwencję.
My z kolei dziękujemy jednemu z internautów, który poinformował nas o sprawie.

Przypominamy, że po naszej interwencji także wydawca zobowiązał się do zmiany ilustracji szkalujących Polskę.