Dystrybutor filmu Imperium przeprasza i zmienia trailer. Zobaczymy czy zmieni film

Dystrybutor filmu Imperium, firma Lionsgate, obiecała polskiej placówce dyplomatycznej w USA zmianę treści trailera. Lionsgate przeprasza również za umieszczenie polskich symboli narodowych w kontekście neonazizmu pokazywanego w filmie.

Kompleksowe działania, podjęte przez stronę polską – MSZ i RDI – w sprawie umieszczenia w trailerze filmu „Imperium” polskich symboli narodowych w kontekście neonazizmu okazały się skuteczne.

RDI po zebraniu informacji przez Dział Dokumentacji i Analiz podjęło decyzję o „powolnej eskalacji” działań w tej sprawie. Według naszych informatorów fragment wstawiony do filmu, przedstawiający Marsz Niepodległości, mający ilustrować nazistowskie zagrożenie na całym świecie, został dobrany przypadkowo z bazy danych i działo się to właśnie w listopadzie zeszłego roku, gdy media pokazywały Marsz.

Działania Reduty podjęte w tej sprawie:

Sporządzenie raportu przez Dział Dokumentacji i Analiz, ze wskazaniem osób odpowiedzialnych.
Wysłanie prywatnego listu do dystrybutora Lionsgate z wezwaniem wycofania scen polskiego Marszu z trailera i filmu.
Wysłanie formalnego wezwania do Google z żądaniem wycofania trailera ze sceną z Marszu z zasobów Youtube.

Jak już napisaliśmy wyżej, zebrane informacje wskazywały raczej na rutynę ze strony producentów trailera – sięgniecie do zasobów bazy danych video – niż na celowe działanie, mające na celu szkalowanie Polski. Dlatego tymczasowo zrezygnowaliśmy z eskalowania poprzez petycję, tym bardziej, że taka eskalacja mogłaby przyczynić się do spopularyzowania trailera, gdyby dystrybutor odmówił zmiany.

Równoczesne działania podjęło polskie MSZ – Departament Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej. Sytuacja była o tyle delikatna, że zbyt mocne wejście czynników państwowych mogło także być wykorzystane do popularyzacji filmu.

Wszystkie te działania odniosły skutek.
I tu dochodzimy do sprawy kluczowej: zmiany pozycji Polski w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
Reakcja Lionsgate na wezwanie z polskiej strony wynika nie tylko z powodu tysięcy “dislike’ów” pod trailerem na Youtube, lecz po prostu – oszacowania przez Lionsgate, z kim ma do czynienia;  trzeba pamiętać, że równocześnie z opisywanymi wydarzeniami rozpoczynał się w Warszawie szczyt NATO. Polska przestała być ziemią nieznaną, a Polacy nieistotnym ludem, z którego zdaniem można się nie liczyć.

Będziemy obserwować rozwój sytuacji. Premiera filmu “Imperium” w Stanach Zjednoczonych ma się odbyć 19 sierpnia 2016 roku, a w Wlk. Brytanii 19 września. Wszystko wskazuje na to, że stanowisko Lionsgate będzie trwałe, jednakże należy sprawę monitorować i w przypadku braku zmian w rozpowszechnianym filmie, Reduta rozpocznie akcję prawną i petycyjną.

Maciej Świrski
Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom

Informacja RDI na temat działań w sprawie zwiastuna filmu Imperium

W dniu 5.07.2016 roku na profilu Lionsgate Movies na Youtube opublikowano zwiastun filmu „Imperium” z Danielem Radcliffe w roli głównej. Jak wynika z opisu, fabuła filmu oparta jest na faktach – historii agenta FBI który przenika do grupy neonazistowskiej planującej akcje terrorystyczne. W zwiastunie wykorzystano w ujęcie filmowe z któregoś Marszu Niepodległości, na których widoczne są powiewające na wietrze polskie flagi narodowe niesione przez uczestników marszu, tak jak wszyscy to znamy.

Dalsze sceny zwiastuna sugerują, że to ujęcie jest sceną z marszu w którym uczestniczą neonazistowskie postaci z filmu.

Tego rodzaju oburzające i uwłaczające użycie polskich barw narodowych przez twórców filmu wymaga reakcji. Dział Dokumentacji i Analiz  oraz Dział Wykonawczy Reduty Dobrego Imienia ustala szczegóły dotyczące tej produkcji filmowej, która ma wejść na ekrany kin na świecie w dniu 19 sierpnia 2016 roku.

Pracownicy, członkowie i współpracownicy RDI w Polsce i w Los Angeles ustalają, czy w filmie wykorzystano polskie symbole narodowe celowo.

Opracowywana jest petycja do producentów filmu, której uruchomienie planowane jest w czwartek, 7. Lipca 2016 w godzinach przedpołudniowych

O dalszych czynnościach będziemy informowali.

Maciej Świrski

Zwiastun:

Rozpoczynamy akcję “Zadośćuczynienie dla Zamojszczyzny”

W dniu 15.06.2016 roku w Zwierzyńcu pod Zamościem odbyło się spotkanie przedstawicieli RDI z mieszkańcami wsi zamojskich, dotkniętych podczas II wojny światowej bestialstwem niemieckim.

Spotkanie zostało zorganizowane dzięki uprzejmości Posła tej ziemi Pana Sławomira Zawiślaka.

W spotkaniu uczestniczyło około 120 osób, w większości bezpośrednich poszkodowanych, którzy jako dzieci przeżyli pacyfikacje swoich wsi.

SochySpotkanie miało na celu rozpoznanie możliwości dochodzenia zadośćuczynienia od żyjących jeszcze niemieckich sprawców zbrodni na mieszkańcach wsi Zamojszczyzny.

Ma to być zadośćuczynienie za naruszone dobra osobiste, takie jak prawo do posiadania rodziców (jeśli chodzi o sieroty, których rodziców pomordowali niemieccy okupanci).

Dział Dokumentacji i Analiz oraz Dział Prawny RDI we współpracy z Biurem Poselskim Posła Sławomira Zawiślaka zbierze od mieszkańców możliwe do wykorzystania dowody w sprawie w celu dalszej analizy.

Maciej Świrski

Prezes Reduty Dobrego Imienia

Poniżej przytaczamy wstrząsający tekst zmieszczony na stronie ojczyzna.pl spisany przez mieszkańców wsi Sochy, oddający ich cierpienie.

 

 

Jesteśmy Dziećmi Wojny

Nasze dzieciństwo – to strach, głód i łzy

W dniu 1 czerwca 1943 r. wieś Sochy przeżyła straszliwą gehennę hitlerowskiej zbrodni. Tego dnia Niemcy w odwecie za pomoc udzieloną partyzantom spalili całą wioskę oraz zabili większość jej mieszkańców.

Tego czerwcowego poranka zginęło prawie 200 osób.

Jako dzieci widzieliśmy to wszystko. Na naszych oczach faszyści zabijali naszych ojców, matki, braci i siostry. Patrzyliśmy jak dobijają strzałem w głowę, rannych którzy nie zdołali się ukryć.

Patrzyliśmy jak idą tyralierą wyszukując ukryte w zbożach rodziny.

Jeszcze dzisiaj słyszymy krzyki płaczu i rozpaczy, jęki rannych i tych którzy kończyli życie, pomieszane z serią karabinów.

W płomieniach ginęło to co kochaliśmy – nasze domy, sady i ogrody. Dzieła zniszczenia dokonały samoloty. Spadające bomby rozrywały strzępy ludzkich ciał i to co pozostało jeszcze po spalonych domach.

Na zgliszczach wioski pozostały matki z małymi dziećmi, a często same tylko osierocone dzieci.

Ten czerwcowy dzień był w oczach dziecka istnym piekłem zbrodni.

Następne dni i lata to czas nędzy, głodu i zimna. Mieszkaliśmy w piwnicach wypalonych domów lub naprędce skleconych szałasach z niedopalonych desek. W ciągłym strachu czy Niemcy nie powrócą.

Ci którzy przeżyli przez wiele lat z trudem i kosztem olbrzymich wyrzeczeń odbudowywali własne gospodarstwa.

Ciężkie to były chwile – bez dachu nad głową, bez środków do życia i czyjejkolwiek pomocy.

Bóg jednak pozwolił, że przeżyliśmy to wszystko, że żyjemy – choć wielu z nas już odeszło.

Dzisiaj często jesteśmy dotknięci chorobami, niesprawnością czy inwalidztwem. To co przeżyliśmy zniszczyło nasze zdrowie.

Trwałe są w nas ślady przeżytej zbrodni – to blizny na naszych ciałach i rany w naszych sercach po utraconych najbliższych.

Przypominają nam o nich krzyże, na grobach cmentarza pomordowanych, znajdującego się na końcu naszej wioski. Obok cmentarza, staraniem mieszkańców stanęła kaplica jako Pomnik Zbrodni i Męczeństwa niewinnie pomordowanych naszych ojców i matek.

Niechaj pamięć o nich nigdy nie zginie. To cmentarne krzyże i kaplica będą przypominały także przyszłym pokoleniom o ofierze życia, którą złożyli mieszkańcy wioski.

Do chwili obecnej nie otrzymaliśmy żadnego odszkodowania za wyrządzone zło. Mimo wielu lat starań, żadne z nas nie zostało uznane za Dziecko Zamojszczyzny.

Dzisiaj tkwi w nas żal, że żadna władza w Polsce nie przyszła nam z pomocą. A przecież to co przeżyliśmy nie było mniej bolesne od przeżyć tych, którzy tę pamięć otrzymują.

Nic nie jest w stanie przywrócić nam utraconego dzieciństwa nie zastąpi nam miłości utraconych rodziców.

Jednak świadomość, że ktoś przejął się wyrządzoną nam krzywdą, że moglibyśmy liczyć na pomoc władz, pozwoli nam jaśniej spojrzeć na czekającą nas przyszłość, pozwoli czuć się nam bezpieczniej.

http://ojczyzna.pl/dzieciwojny/sochy.html

sochycment

Reduta wysyła list do 1400 niemieckich dziennikarzy

Niedawno w polskich mediach pojawiły się informacje na temat konferencji dla niemieckich dziennikarzy jaka odbyła się w niemieckim MSZ. Tematem konferencji był ponoć instruktaż pisania na temat Polski.

W związku z tym wysłaliśmy do 1400 niemieckich dziennikarzy i ponad 200 redakcji niemieckich mediów list z informacją na temat rzeczywistej sytuacji w Polsce.

Treść listu przewodniego i informacji na temat rzeczywistej sytuacji w Polsce  (w tłumaczeniu na jęz. polski) zamieszczamy poniżej. Plik PDF z treścią informacji na temat Polski (w języku niemieckim) można pobrać klikając zamieszczony pod tekstem guzik.

Teść listu przewodniego:

Szanowni Państwo Niemieccy Dziennikarze,

Polskie media obiegła informacja, że w niemieckim MSZ odbyła się konferencja z dziennikarzami z całych Niemiec, podczas której poinstruowano ich w jaki sposób należy pisać o Polsce: że w jest u nas reżim typu putinowskiego, że należy używać w stosunku do Polski określeń typu „dziki Wschód”.

Jesteśmy pewni, że Dziennikarze Niemieccy nie sprzeniewierzą się misji rzetelnego dziennikarstwa i będą pisać prawdę o Polsce, dlatego przesyłamy w załączniku informację o rzeczywistej sytuacji w naszym kraju.

Równocześnie chcielibyśmy przypomnieć, że już kiedyś w Niemczech instrukcje na temat Polski były z niemieckiego ministerstwa wysyłane. Było to Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego pod przewodnictwem doktora Goebbelsa.

Z poważaniem

Maciej Świrski

Prezes Zarządu Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom

Treść informacji:

Z niepokojem obserwujemy toczące się na arenie międzynarodowej dyskusje dotyczące rzekomego zagrożenia demokracji w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości (PiS), zamachu na Trybunał Konstytucyjny (TK), „zawłaszczania państwa”. Niektóre media upowszechniają opinie o „przyjmowaniu putinowskich standardów w życiu publicznym”. Te pogłoski nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a przyczyniają się do budowania negatywnego obrazu Polski, o czym wielokrotnie już informowaliśmy międzynarodową opinię publiczną.

dokumentbokZwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich oraz zdecydowane zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych, a także sukces wyborczy ruchu społecznego Kukiz15, stały się wyrazem oczekiwania Polaków na daleko idące reformy państwa. Utrzymujące się nadal w sondażach wysokie poparcie dla PiS, a nawet jego wzrost, potwierdza, że większość społeczeństwa akceptuje dokonujące się w Polsce zmiany i obdarza rządzących zaufaniem. Poprzednio rządząca partia, Platforma Obywatelska (PO), do dziś nie może pogodzić się z werdyktem wyborców. Przez lata w kraju postępował proces, który można określić jako oligarchizacja państwa. Doprowadził on do sytuacji, w której pod szyldem instytucji demokratycznych i zasad demokracji różne grupy interesów podejmowały istotne dla funkcjonowania kraju decyzje. To właśnie obawa przed utratą przez te grupy uprzywilejowanej pozycji w mediach, gospodarce i administracji państwowej jest obecnie prawdziwą przyczyną antyrządowych protestów w Polsce. Nie mają one nic wspólnego z rzekomym zagrożeniem demokracji. Jest to sztuczne podsycanie emocji, bez wskazywania konstruktywnych rozwiązań.

Działania podejmowane przez aktualne władze, wybrane w demokratycznych, uznanych przez niezależnych obserwatorów wyborach, służą temu, by m.in. sądy i media lepiej odzwierciedlały wolę wyborców. To także przywracanie systemu wartości spójnego z naszą tradycją i tożsamością kulturową. Wolność i demokracja są dla nas wartościami nadrzędnymi.

Zasadnicza dyskusja polityczna toczy się aktualnie wokół Trybunału Konstytucyjnego (TK) – chodzi o kwestie związane z wyborem i zaprzysiężeniem członków TK oraz dokonywane zmiany ustawowe.

Swoisty zamach na niezależność Trybunału dokonał się, gdy w czerwcu 2015 roku, tuż przed końcem kadencji Sejmu, wobec groźby porażki w zbliżających się wyborach parlamentarnych, poprzedni obóz rządowy przygotował i uchwalił ustawę o TK (tzw. ustawa czerwcowa). W tworzeniu „ustawy czerwcowej” aktywny udział brało dwóch sędziów TK, z prezesem TK na czele. Tym samym złamane zostało prawo – Art.178 pt.3 Konstytucji, brzmi: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Na mocy tej właśnie ustawy, przegłosowanej w ówczesnym parlamencie głosami posłów PO, PSL i SLD, powołano nowych członków TK jeszcze przed końcem kadencji ich poprzedników (!). Wybór sędziów, którego powinien dokonać dopiero następny parlament, był działaniem niezgodnym z Konstytucją (co potwierdził w niedawnym orzeczeniu sam TK) i stanowił swoisty zamach na mechanizm gwarantujący pluralizm Trybunału, stojący u podstaw jego niezależności.

Sytuacja, jaka powstała na skutek powyższych działań ówczesnych władz RP, postawiła przed prezydentem Andrzejem Dudą i nowym parlamentem wymóg znalezienia rozwiązań mających na celu przywrócenie faktycznej ochrony ładu konstytucyjnego. Polskie władze zwróciły się o opinię w tej sprawie do Komisji Weneckiej jako organu doradczego Rady Europy. W pierwszej połowie marca Komisja przyjęła opinię na temat sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce i wydała stosowne zalecenia. Obóz rządzący aktualnie je realizuje.

Wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans, w czasie swojej wizyty w Polsce, 5 kwietnia br., zwrócił uwagę na fakt, iż dzisiaj wszystkie strony konfliktu podkreślają gotowość do dialogu i poszukiwania rozwiązań. Również Sekretarz Generalny Rady Europy Thorbjoern Jagland w miniony poniedziałek, 4 kwietnia, spotkał się w sprawie TK z prezydentem Andrzejem Dudą, premier Beatą Szydło, marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim, ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą, wicepremierem i ministrem kultury Piotrem Glińskim oraz szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim. W jego ocenie problem TK powinien zostać rozwiązany w polskim parlamencie.

Pytany przez dziennikarzy o rolę opozycji w poszukiwaniu kompromisu i wskazywaną przez większość parlamentarną odpowiedzialność PO, która to partia, mając większość w poprzednim parlamencie, przeforsowała swoich kandydatów na sędziów TK, Jagland powiedział, że odpowiedzialność poprzedniej większości parlamentarnej stwierdził TK w swoim wyroku. Uznał, że wybór dwóch sędziów dokonany przez Sejm poprzedniej kadencji był niekonstytucyjny. Przypomniał, że w opinii Komisji Weneckiej trzech sędziów TK wskazanych przez poprzedni parlament zostało wybranych w sposób prawomocny.

Stosownie do zaleceń Komisji Weneckiej, już w zeszły czwartek, 31 marca, z inicjatywy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, doszło do spotkania liderów ośmiu partii. Rozpoczął się polityczny dialog. Jednocześnie ruszyły prace zespołu ekspertów powołanych przez marszałka Sejmu. Ma on przeanalizować sytuację wokół TK i opinię Komisji Weneckiej. Jarosław Kaczyński po spotkaniu zapowiedział, że Sejm podejmie prace nad nową ustawą o TK, co stanowi rozwiązanie kompromisowe i przychylenie się do wniosków Komisji Weneckiej.

Osiągnięcie konsensusu wymaga czasu i spokoju. Podsycanie niezdrowych emocji czy wywieranie nacisku w żadnym wypadku temu nie służy. A Polska pokazała już w swojej najnowszej historii, że potrafi osiągać porozumienia ponad podziałami.

„Polska stoi w obliczu wewnętrznych zmagań, ale także zmian w regionie i świecie. Myślę, że wszyscy jesteśmy przekonani, że Polska dojdzie do właściwego rezultatu – myślę o naszych wspólnych wartościach; rządach prawa, szacunku dla demokracji, demokracji przedstawicielskiej” – powiedział w czasie wizyty w Polsce przedstawiciel Kongresu USA David Cicilline, demokrata z Rhode Island.

Trwające 8 lat rządy koalicji Platformy Obywatelskiej (PO) i Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) można najkrócej podsumować stwierdzeniem, że rządzący traktowali państwo (jego instytucje i zasoby) oraz pieniądze podatników jako swoją prywatną własność. Polityka ośmiu lat ostatniego rządu przyniosła poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Przy rosnącym PKB i rosnących średnich dochodach, malał popyt wewnętrzny i wpływy budżetowe z podatku VAT, a rosło zadłużenie gospodarstw domowych i zwiększała się sfera ubóstwa. Obrazu dopełnia fakt, iż rządząca koalicja odrzucała, bez względu na liczbę zebranych podpisów, społeczne wnioski referendalne i społeczne projekty ustaw. Ignorowała wnioski płynące z konsultacji społecznych przy rządowych projektach ustaw. To właśnie było jawne zaprzeczanie zasadom demokracji.

Jako kraj przestrzegający prawa i standardów powszechnie uznawanych w kręgu cywilizacji europejskiej, nie możemy w milczeniu przyjmować informacji nieprawdziwych czy tzw. półprawd, które wprowadzają w błąd międzynarodową opinię i szkodzą dobremu imieniu Polski i Polaków.

Przewidywalność i stabilność naszego kraju ma szczególne znaczenie wobec zagrożeń, z jakimi obecnie zmaga się Unia Europejska. To również niezwykle ważny aspekt w kontekście zbliżających się wydarzeń w Polsce – szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży.

Download

Precz z antypolską pogardą! Informacja RDI o rozpoczęciu akcji antydyfamacyjnej

Informacja Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom o rozpoczęciu akcji antydyfamacyjnej

Warszawa, 2016-03-18

Sprawa 2016/03/GER/003/R/H/Ap

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom rozpoczyna działania antydyfamacyjne przeciwko Niemcowi, Hansowi Guntherowi G., prezesowi firmy w miejscowości Kosakowo (woj pomorskie).

W Telewizji Republika i w internecie pojawiło się nagranie z rozmowy G. z pracownicą jego firmy. Naśladuje on odgłos rozstrzeliwania, mówiąc o ustawianiu Polaków pod ścianą.

Mówi m.in.

„Chcę! Zabiłbym wszystkich Polaków. Nie miałbym z tym problemu. Nienawidzę Polaków, naprawdę. Nienawidzę. To nie, że ich nie lubię. Nienawidzę ich. Tak, jestem, jestem hitlerowcem, ale to wina tego kraju, że taki jestem“.

W dniu 17 marca 2016 r.  o godz.  21. 30 nagranie wyemitowała Telewizja Republika.

W audycji red. Ewy Stankiewicz podczas rozmowy z byłą pracownicą firmy którą zarzadza G. p. Natalią Nitek widzowie dowiedzieli się o skandalicznym zachowaniu G., o używanym przez niego języku nienawiści w stosunku do Polaków.

Firma, którą G. prowadzi w Polsce od lat, mieści się w Kosakowie, powiat pucki, nieopodal Wielkiej Piaśnicy, w której Niemcy popełnili pierwszą masową zbrodnię ludobójstwa podczas II wojny światowej. Jesienią 1939 zamordowali tam kilkanaście tysięcy Polaków. W Lasach Piaśnickich zostali zamordowani także mieszkańcy Kosakowa – Paweł Słowik – kierownik szkoły powszechnej i ks. Alojzy Kaszubowski – proboszcz parafii w Kosakowie.

Piaśnica_executionNiemiec G. mówi dziś o rozstrzeliwaniu Polaków. Mówi to w miejscu, gdzie nieopodal są masowe groby zamordowanych przez niemieckich oprawców z Selbstschutzu, często sąsiadów z tych samych miejscowości.

Słowa G. są dobrze znane Polakom. To język niemieckich zbrodniarzy z lat 1939-45 żywcem przeniesiony do naszych czasów. Język pełen nienawiści i rasistowskiej pogardy dla Polaków. To

Rozstrzelanie Polaków w Lasach Piaśnickich, 1939

język morderców z SS, Selbstschutzu, Feldgendarmerie i Wehrmachtu.

Nie zamierzamy tolerować dłużej antypolskiej pogardy na ziemi, w której spoczywają ofiary Niemców..

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom podejmie wszelkie starania, by Hans Gunther G. odpowiedział przed sądem za mowę nienawiści skierowaną do Polaków.

Maciej Świrski

Prezes Zarządu

Reduta Dobrego Imienia –Polska Liga przeciw Zniesławieniom

 

 

Ochrona dobrego imienia Żołnierzy AK – bronimy oddziału 993/W (likwidacyjnego)

Tadeusz_Towarnicki_4Reduta Dobrego Imienia zorganizowała w dn. 11.03.2016 konferencję prasową w sprawie skandalicznego tekstu który pojawił się w numerze 8/2016 Tygodnika Wprost, omawiającego książkę „Ptaki drapieżne. Historia Lucjana ‚Sępa’ Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK” autorstwa Michała Wójcika i Emila Marata (Wydawnictwo Znak literanova, Kraków 2016)

W konferencji wzięli udział: Maciej Świrski – prezes RDI, mec. Monika Brzozowska – Dyrektor Działu Prawnego RDI, Juliusz Kulesza (odznaczony przez IPN tytułem Kustosz Pamięc)i – badacz dziejów oddziału 993/W bojowego oddziału likwidacyjnego Kontrwywiadu KG AK, Mariusz Olczak z Archiwum Akt Nowych – badacz dziejów Armii Krajowej, Jakub Bąk – wnuk Hipolita Bąka, żołnierza oddziału 993/W, Agnieszka Bąk –  córka Stanisława Bąka, żołnierza oddział 993/W

Tadeusz Towarnicki “Naprawa” (z lewej)  d-ca oddz. 993/W
źr. www.1944.pl

Książka „Ptaki drapieżne” i omawiający ją artykuł we Wprost w nr. 8/2016 uderza w dobre imię żołnierzy Armii Krajowej, walczących na najtrudniejszym odcinku walki podziemnej – likwidacji konfidentów Gestapo, szmalcowników i gestapowców. Szczególnie zaś uderza w dobre imię Braci Bąk, będących trzonem oddziału 993/W, bohaterskich żołnierzy, odznaczonych najwyższymi odznaczeniami bojowymi – Virtuti Militari i Krzyżami Walecznych. Dlatego podczas konferencji obecni byli przedstawiciele Rodziny.

W omówieniu książki we “Wprost” Bracia Bąk przedstawieni są jako bandyci, a działania oddziału 993/W, który przeprowadził najważniejsze akcje likwidacyjne w okupowanej Warszawie (m.in. „Za Kotarą”, „Europejska”, „Durrfeld”, „Leitgeber”, „Komitet Ukraiński”) jako indywidualne akcje zemsty, czy prywatne porachunki.

Książka, nosząc tytuł odnoszący się do losów jednego z żołnierzy oddziału 993/W wykorzystuje jedynie w niecałych 40 % słowa wypowiedziane przez „Sępa” Wiśniewskiego – reszta są to luźne dywagacje Wójcika i Marata na temat konspiracji i Polskiego Państwa Podziemnego, w znaczny sposób deprecjonujące polskie podziemie i władze Armii Krajowej.

Juliusz Kulesza, badacz historii oddziału (i sam kombatant AK) został poproszony przez autorów o konsultacje i napisanie wstępu do książki, lecz odmówił po zapoznaniu się z treścią, ponieważ tekst aż roi się od przeinaczeń, przekłamań i po prostu szkolnych błędów (np. autorzy mylą Delegata Rządu na Kraj Jana Stanisława Jankowskiego ze Stanisławem Jankowskim „Agatonem” – cichociemnym i dowódcą Wydziału Legalizacji i Techniki w Oddziale II Komedy Głównej AK)

Rodzina Braci Bąk wystosowała do redakcji “Wprost” żądanie sprostowania, a asystę prawną i  organizacyjną zapewniła Reduta.

O dalszym rozwoju sprawy będziemy informować.

Wywiad prezesa Reduty dla izraelskiego dziennika Maariv

W dniu 22. 01. 2016 roku w izraelskim dzienniku Maariv ukazał się wywiad z prezesem Reduty Dobrego Imienia. Dziennik zamieścił obszerny fragment wywiadu, który poniżej publikujemy w całości. Wywiad przeprowadził Nissan Tzur, korespondent Maariv w Polsce.

Jak Pan skomentuje propozycję ustawy penalizującej użycie sformułowanie „polskie obozy śmierci”?

OK__IMAG4015Prawo to jest niezbędne do tego, żeby zatrzymać oszczerstwa, które od dłuższego czasu dotykają Polskę i Polaków. Sformułowanie „POK” i podobne jest po prostu „kłamstwem oświęcimskim” – czyli zaprzeczeniem niemieckiego sprawstwa Holocaustu.  Oczywiście nie zawsze użycie tego sformułowania wynika ze złej woli, premedytacji – w większości jest to wynik ignorancji i braku wiedzy historycznej. Ale ponieważ prawo kształtuje postawy – uchwalenie takiego prawa pozwoli na wyeliminowanie zniesławiających określeń z mediów międzynarodowych. Tu należy czytelnikom z Izraela powiedzieć, że Polacy użycie tego określenia odbierają jako zniesławienie także dlatego – o czym w świecie się nie pamięta – że byli ofiarami niemieckiego ludobójstwa. Tak, trzeba tu jasno powiedzieć – dwa bratnie narody, Polacy i Żydzi, mieszkający wspólnie od wieków padły ofiarą niemieckich okrucieństw. I trzeba powiedzieć też to, że wprowadzenia takiego prawa o karaniu za POK jest z korzyścią nie tylko dla Polaków, ale także dla Żydów, ponieważ pozwoli to na skuteczną walkę z fałszowaniem historii przez wszystkich tych, którzy chcą zdjąć winę z Niemców. Zbrodnie dokonane przez Niemców są nie do zatarcia po wieczne czasy, wina niemiecka nie jest do zdjęcia pomimo wszelkich wysiłków ich propagandy historycznej.

Jakie plany ma Pańska organizacja w sprawie „polskich obozów”? Czy już zrobiliście w ciągu ostatnich miesięcy/tygodni?

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom identyfikuje wszelkie przypadki kłamstw i zniesławień wymierzonych w Polskę i Polaków  gromadząc je w Dziale Dokumentacji. Jednak najważniejszym elementem jest reakcja na pojawiające się oszczerstwa związana z jego nagłośnieniem w formie petycji, informacji do mediów, listów i domaganiem się usunięcia lub sprostowania ew. napiętnowania oszczercy aż w końcu – akcją prawną.

Najczęściej oszczerstwa dotyczą właśnie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne/zagłady”, „nazistowskie obozy zagłady w Polsce” (sugerujące, że naziści byli Polakami) lub wręcz „polskie nazistowskie obozy zagłady”. Powyższe sformułowania często publikowane są  w międzynarodowych mediach. Wszystkie takie przypadki są identyfikowane przez Dział Dokumentacji Reduty, a do redakcji wysyłane są oficjalne sprostowania.

Tylko w ostatnim czasie Reduta interweniowała kilkanaście razy na okoliczność użycia sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. Tak było w przypadku norweskiej publicznej telewizji NRK, która w ubiegłym roku opublikowała je na swojej stronie internetowej. Reduta interweniowała u ambasadora, w norweskiej Radzie Etyki Mediów, przeprowadziła także spotkanie szkoleniowe dla norweskich dziennikarzy informując o rzeczywistej sytuacji w okupowanej przez Niemców Polsce. Dopiero jednak zorganizowana przez Redutę petycja do norweskiej Rady Etyki Mediów podpisana przez ponad 41 tys. osób przyniosła efekt. Sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” zostało zastąpione przez „niemieckie obozy koncentracyjne na terenie okupowanej przez nazistów Polsce”.

Z prawdziwym wysypem kłamliwego sformułowania „polskie obozy zagłady” w mediach mamy zwykle do czynienia w okresie rocznic, jak np. rocznica wyzwolenia Auschwitz. Co roku przodowały w tym media w Niemczech. W tym roku Reduta wykonała jednak krok wyprzedzający i na kilka dni przed kolejną rocznicą wyzwolenia obozu przeprowadziła szeroko zakrojoną akcję informacyjną skierowaną właśnie do niemieckich mediów, także lokalnych. W takiej sytuacji trudno tłumaczyć się brakiem wystarczającej wiedzy. W efekcie nie zanotowaliśmy żadnego przypadku użycia oszczerczego sformułowania w tych mediach.

Pojawiły się za to m.in. w internetowym wydaniu włoskiego „Corriere Dela Sera” czy  rosyjskiej agencji RIA Nowosti. W takich przypadkach po wysłaniu przez Redutę wniosku o sprostowanie, błąd skorygowano lub jak w przypadku RIA Novosti, informację usunięto z serwisu.

Widzimy zatem, że szeroko zakrojona akcja informacyjna ma głęboki sens i jest to dla nas jeden z drogowskazów do działań w najbliższej przyszłości.

Mamy jednak do czynienia także z ewidentnymi zafałszowaniami historii przez osoby, które trudno posądzać o brak elementarnej wiedzy historycznej.  Tak było w przypadku pseudo- historyka Tomasza Grossa, który wyspecjalizował się w szkalowaniu Polaków przypisując nam m.in. współsprawstwo Holokaustu stwierdzeniem  jakoby „w czasie wojny Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców” w artykule „Europejczycy Wschodni nie mają wstydu” opublikowanym 13 września 2015 r. na łamach Die Welt. Za to oszczerstwo Reduta skierowała sprawę przeciwko J.T. Grossowi o czyn z art. 133 kodeksu karnego w sprawie publicznego znieważenia Narodu Polskiego do prokuratury. Wystąpiliśmy  także z petycją w sprawie osobistego nadzoru prokuratora generalnego nad śledztwem, zachęcając obywateli do składania osobistych doniesień. Ponad sto osób złożyło takie doniesienie. Co ciekawe, od czasu podjęcia działań w sprawie J.T Grossa serwery WWW Reduty przez wiele tygodni podlegały systematycznym atakom. Postępowanie nadal  jest w toku, podobnie jak skierowany przez nas w październiku 2015 r. wniosek do Prezydenta o pozbawienie J.T. Grossa tytułu Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP. Obecnie sprawa ta jest rozpatrywana przez kancelarię Prezydenta.

Innym przypadkiem jest choćby stwierdzenie wypowiedziane przez Joëla MerguiCentralnego Konsystorza Żydowskiego Francji na antenie francuskiej iTele należącej do Canal+, który 6 stycznia br. stwierdził, że „nigdy jeszcze społeczność żydowska nie powstała zbrojnie w imieniu Judaizmu, aby zniszczyć Hiszpanię, która ich wygnała, czy też Polskę, która ich zagazowała.” W tej sprawie także wysłaliśmy sprostowanie powołując się na prawodawstwo francuskie.

Oszczerstwa pojawiają się także w publikacjach książkowych. Ostatnim takim przypadkiem jest wyjątkowo kłamliwe sformułowanie „polskie SS” w publikacji Dany Wagner i Ratny Omidvar wydanej przez Between the Lines w Kanadzie. W tej sprawie Reduta wystosowała do wydawnictwa wniosek o natychmiastowe wycofanie nakładu ze sprzedaży i przypisaniu jednostkom SS właściwej narodowości – czyli niemieckiej. Co ciekawe, autorki – a nie wydawnictwo, zapowiedziały jedynie wprowadzenie erraty z określeniem „the SS”. To nas absolutnie nie satysfakcjonuje, o czym Reduta poinformowała w specjalnej petycji. Książka szkalująca Polaków nadal jest w obiegu. Ta sprawa jest rozwojowa i prawdopodobnie znajdzie swój finał na sali sądowej.

Nie brakuje także przypadków oszczerstw i manipulacji uprawianych za pomocą produkcji filmowych. Mam tu na myśli choćby trzy odcinkowy serial produkcji niemieckiej „Nasze matki, nasi ojcowie”, który został wyemitowany w czerwcu 2013 r. w TVP. W serialu tym żołnierze Armii Krajowej zostali pomówieni o antysemityzm i współudział w zbrodniach nazistowskich. Reduta skierowała tę sprawę tj. o czyn z art. 133 kk w sprawie publicznego znieważenia Narodu Polskiego do prokuratury. Po zakończeniu czynności w ramach międzynarodowej pomocy prawnej śledztwo w tej sprawie ponownie zostało podjęte.

Innym przykładem jest oskarowy film „Ida”, który w pozbawionych elementarnej wiedzy o historii II WŚ widzach może wywołać fałszywe przeświadczenie, że to Polacy wymordowali europejskich Żydów i zrabowali ich majątek. Dlatego Reduta wystosowała stanowczy protest do Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej domagając się umieszczenia w czołówce filmu podstawowych informacji dotyczących prawdy historycznej z tamtego okresu. Zaproponowaliśmy umieszczenie  kilku oczywistych prawd o których zawsze należy pamiętać. Pozwolę sobie je przypomnieć:

  1. Polska była pod okupacją niemiecką w latach 1939-1945
  2. Niemieccy okupanci prowadzili politykę eksterminacji Żydów.
  3. W okupowanej przez Niemców Polsce za ukrywanie Żydów Niemcy karali śmiercią nie tylko tego, który ukrywał, ale także całą jego rodzinę, pomimo to wielu Polaków ukrywało Żydów.
  4. W ten sposób zginęły tysiące Polaków oddających życie za sąsiadów i współobywateli Rzeczypospolitej – prześladowanych Żydów.
  5. Legalne władze Polskiego Państwa Podziemnego, uznawane przez Aliantów, z całą surowością karały śmiercią przypadki prześladowania Żydów przez tych z Polaków, których zdemoralizowała okrutna i bezwzględna okupacja niemiecka.
  6. Instytut YadVashem najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom.

Propozycja penalizacji sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” pojawia się w tym samym czasie gdy polski rząd rozważa odebranie Orderu Zasługi Janowi Tomaszowi Grossowi. Biorąc pod uwagę fakt, że niektóryz Polacy brali udział w okrucieństwach w stosunku do swoich żydowskich sąsiadów, czy nie czuje Pan, że to jest jakiś rodzaj kampanii polskiego rządu aby zdjąć odpowiedzialność z Polaków źle czyniących (wrong doing) podczas Holocaustu? I dodatkowo  tej kwestii – Prezydent Duda oskarżył Bronisława Komorowskiego o „oczernianie reputacji Polski poprzez przepraszanie za masakry przeprowadzone przez Polaków podczas Holokaustu”. Czy zgadza się Pan z Panem Dudą?

Po pierwsze – to nie polski rząd zainicjował działania w sprawie Grossa, lecz moja organizacja – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. I stało się to ze względu na to, że w momencie gdy polski rząd negocjował z partnerami europejskimi kwestię tzw. obowiązkowych kwot imigracyjnych swoim tekstem w którym oskarżył Polaków o ksenofobię i antysemityzm i napisał także kłamliwie, że „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców” – co spowodowało osłabienie polskiego stanowiska negocjacyjnego. Po pierwsze Polacy nie są ksenofobami i antysemitami, a po drugie – tzw. „sprawa Grossa” jest szersza niż tylko jego tzw. „praca naukowa”. Order Zasługi , którym Gross został odznaczony otrzymuje się w Polsce na „rozwijanie i umacnianie dobrych relacji Polski z innymi narodami”. Otóż jego książki na temat relacji polsko-żydowskich, poprzez stawianie skrajnych tez, wyolbrzymianie wydarzeń marginalnych i oskarżanie WSZYSTKICH Polaków o antysemityzm i mordowanie Żydów – przecież nie buduje dobrych relacji z narodem żydowskim, lecz generuje konflikt. Gross po prostu sprzeniewierzył się ideom jakie stoją za tym orderem i dlatego wystosowaliśmy petycję do Prezydenta Polski w sprawie odebrania orderu Grossowi. Nie można honorować człowieka, który powoduje konflikt z innymi narodami!

Jeśli Pan pyta o działania Prezydenta Dudy w tej sprawie – proszę pytać rzecznika Prezydenta. Nie ma  „rządowego planu ukrycia polskich win”. W sprawie tych z Polaków, którzy w jakiś sposób prześladowali Żydów w trakcie wojny rozliczaliśmy się bardzo surowo w czasie wojny – i robiły to Sądy Specjalne konspiracyjnej Armii Krajowej, a oddziały likwidacyjne wykonywały wyroki śmierci, na tych, którzy Żydów wydawali w ręce Niemców.

Według mnie absolutnie skandalicznym było, że były prezydent Komorowski, w czasie gdy pełnił urząd odważył się powiedzieć o Polakach, że jest „narodem sprawców”. To stwierdzenie Komorowskiego legitymizuje kłamliwą propagandę historyczną Niemiec, chcących podzielić się swoimi winami z II wojny światowej. A trzeba pamiętać, że Niemcom udało się rozdzielić słowo „Germany”od słowa „Nazi” i w tej chwili wielu ludzi jest przekonanych, że Niemcy byli okupowani przez jakichś „Nazistów”. Na to kłamstwo nie ma i nie może być zgody.

Jak Pan myśli, dlaczego ze wszystkich krajów Niemcy wybrali Polskę, aby zbudować tu większość ich obozów śmierci?

A dlaczego Niemcy, spośród wielu krajów, wybrali właśnie Polskę, by wprowadzić przepis, że za pomoc Żydowi zostanie zabity sprawca i cała jego rodzina?

Pańskie pytanie odbieram jako ukrytą sugestię, że Niemcy dlatego utworzyli te obozy na terytorium okupowanej Polski bo rzekomo wszyscy Polacy byli czy są antysemitami. Otóż wobec takiej interpretacji i takim poglądom szczególnie się sprzeciwiamy.  Skoro karano śmiercią za pomoc Żydom, to znaczy, że Polacy chcieli tej pomocy udzielać!

Niemcy ulokowali te obozy w okupowanej przez nich Polsce ponieważ tu było największe skupisko Żydów w Europie – prawie 3,5 mln Żydów było obywatelami Polski. I trzeba pamiętać, że Niemcy mordowali  w obozach Żydów i Polaków, Romów-Sinti, obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. A więc na lokalizację wpłynęły względy praktyczne, a po drugie – w Polsce nie istniały żadne formy polskiego państwa kolaborującego z Niemcami, a więc nie było także w jakikolwiek sposób opinii z którą Niemcy mogliby się liczyć. Po prostu – Polacy i inni Słowianie byli przez Niemców traktowani jako „podludzie” (Untermensch), przeznaczeni do późniejszej eksterminacji (chociaż w trakcie okupacji ta eksterminacja już trwała). Inaczej niż w Danii, Francji czy Holandii – gdzie w prawdzie pod okupacją, ale jednak istniał jakiś rodzaj opinii publicznej. Nie mówiąc już o tym, że z Holandii czy Francji informacja o Holocauście szybciej by dotarła do Aliantów (którzy dowiedzieli się o Holokauście dzięki Janowi Karskiemu i Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu którzy z narażeniem życia zdobywali te informacje). Gdyby Auschwitz był w Holandii albo we Francji informacja do Anglii i wolnego świata dotarłaby dużo wcześniej, a i tak zostałaby zapewne zignorowana. Generalnie podsumowując Holokaust był możliwy właśnie dlatego, że Niemcy zniszczyli państwo polskie i w konsekwencji nie mogło ono swoich żydowskich obywateli obronić. A Polacy heroicznie w warunkach nieludzkiej okupacji starali się jednak mimo zagrożenia życia pomóc Żydom. Była organizacja „Żegota”, która niosła tę pomoc w ramach polskiej konspiracji, były wysiłki tysięcy  prywatnych osób, tak jak wspomniani już Ulmowie. Oblicza się że aby pomóc jednemu Żydowi potrzeba było wysiłku około 50 Polaków, narażających życie.

Czy sądzi Pan, że jest jakaś próba zranić wizerunek Polski i reputację w ostatnich latach poprzez użuycie terminu „polskie obozy śmierci” albo w jakiś inny sposób? Jeśli tak to dalczego?

Zniesławienia przeciwko Polsce i Polakom w postaci używania określenia „POK” „POŚ” „polskie komory gazowe” i podobne używane są z dwóch powodów: pierwszy to ignorancja, wynikająca z nieznajomości historii i bezrefleksyjnego uleganiu wrogiej w stosunku do Polski propagandzie. Drugi powód to zła wola i celowe działanie mające na celu zniszczenie wizerunku Polski. I chciałbym się tu odwołać do bezpośrednich doświadczeń czytelników w Izraelu: państwo Izrael i IDF jest oskarżane o rozmaite okrucieństwa w stosunku do Palestyńczyków, antyizraelska propaganda we współczesnym świecie generuje postawy antysemickie, zwłaszcza to co słychać ze strony lewicowej opinii na zachodzie Europy. W konsekwencji Żydzi w Europie czują się coraz bardziej zagrożeni, a w dobie islamskiego radykalizmu i kryzysu migracyjnego te oskarżenia w stosunku do Izraela, niszczące wizerunek waszego państwa powodują niechęć do pomocy Izraelowi w sytuacji zagrożenia. A przecież Żydzi z Izraela, dumni z odbudowy swojego państwa wiedzą, że Izrael broni się przed barbarzyńskimi atakami terrorystów. Izraelczycy wiedzą jaka jest prawda.

Podobna jest obecnie sytuacja Polaków: Polacy wiedzą jaka jest dzisiejsza Polska, wiedzą, że w Polsce praktycznie nie ma zagrożenia antysemityzmem,  w szerokich kręgach społeczeństwa Izrael cieszy się sympatią (właśnie ze względu na twardą obronę swojej niepodległości i bronienie cywilizacji przez barbarzyńcami). Polacy znają historię, wiedzą jaka jest prawda i kto naprawdę zorganizował obozy śmierci – Niemcy. Natomiast Polska jest członkiem NATO. Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego jest czysto polityczny – w przypadku napaści pomoc zaatakowanemu członkowi NATO zostanie udzielona w sposób adekwatny do zagrożenia włącznie z pomocą militarną. A więc od woli politycznej rządzących zależy czy Polska dostanie pomoc w przypadku napadu. Kto z rządzących w państwach NATO będzie wchodził w konflikt zbrojny w obronie Polski, jeśli Polacy nie będą się cieszyć sympatią obywateli państwa które ma bronić Polskę? Akcja zniesławień Polski ma swój cel – spowodowanie, żeby gwarancje w stosunku do Polski w ramach NATO praktycznie nie zadziałały. Proszę sobie odpowiedzieć kto na tym korzysta.

Link do wywiadu w wersji online Maariv: http://www.maariv.co.il/news/world/Article-527275

Informacja dla europarlamentarzystów na temat sytuacji w Polsce

Reduta Dobrego Imienia przesyła list do wszystkich posłów Parlamentu Europejskiego oraz członków Komisji Europejskiej

Z uwagą i niepokojem odnotowujemy coraz częściej pojawiające się także w Parlamencie Europejskim opinie o rzekomym zagrożeniu demokracji w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości (PiS), rzekomym zamachu na Trybunał Konstytucyjny (TK), „zawłaszczaniu państwa”, a nawet o zamachu stanu i rodzącej się dyktaturze. Te pogłoski nie mają nic wspólnego z rzeczywistą sytuacją, ale przyczyniają się do budowania negatywnego obrazu Polski. Szkodzą dobremu imieniu Polski i Polaków.

Przewidywalność i stabilność Polski ma szczególne znaczenie wobec zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych, z jakimi obecnie zmaga się Unia Europejska. Aby zatem uspokoić naszych partnerów w Unii Europejskiej i zapewnić, że Polska jest krajem przestrzegającym prawa i standardów powszechnie uznawanych w kręgu cywilizacji europejskiej, przekazujemy poniższe informacje.

 

  • Wybory prezydenckie i parlamentarne jako przejaw demokracji

Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, zdecydowane zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych oraz sukces wyborczy ruchu społecznego Kukiz15 stały się wyrazem oczekiwania Polaków na radykalne, daleko idące zmiany w funkcjonowaniu systemu państwa. Zdaje się jedynie Platforma Obywatelska (PO) nie dostrzegła dokonanej zmiany i nie chce zgodzić się z wolą wyborców (!). Przez lata w kraju postępował proces, który można określić jako oligarchizacja państwa. Doprowadziło to do sytuacji, w której pod szyldem instytucji demokratycznych i zasad demokracji różne grupy interesów podejmowały istotne dla funkcjonowania kraju decyzje. To właśnie obawa przed utratą przez te grupy uprzywilejowanej pozycji w mediach, gospodarce i administracji państwowej jest obecnie prawdziwą przyczyną antyrządowych manifestacji w Polsce. Nie mają one nic wspólnego z rzekomym zagrożeniem demokracji.

Działania podejmowane przez aktualne władze, wybrane w demokratycznych, uznanych przez niezależnych obserwatorów wyborach, służą temu, by m.in. sądy i media lepiej odzwierciedlały wolę wyborców. To także przywracanie systemu wartości spójnego z naszą tradycją i tożsamością kulturową. Jak to celnie wyraził eurodeputowany Hans-Olaf Henkel: „Nie ma innego narodu w Europie, który na przestrzeni ostatnich 100 lat tak zajadle walczył o wolność i demokrację, jak Polacy.”[1] Wolność i demokracja są dla nas nadal wartościami nadrzędnymi.

  • Dyskusje i spory dotyczące Trybunału Konstytucyjnego

Najostrzejszy i zarazem zasadniczy spór ostatnich tygodni dotyczy Trybunału Konstytucyjnego (TK) – chodzi o kwestie związane z wyborem i zaprzysiężeniem członków TK oraz dokonywane zmiany ustawowe. To stało się pretekstem do formułowania w kraju i za granicą opinii o rzekomym zamachu na demokrację, a nawet o zamachu stanu. Przetoczyła się przez Polskę fala dyskusji dotyczących standardów polskiej demokracji oraz wartości wyrażanych w konstytucji.

Tymczasem – jeśli już używać tej retoryki – zamach na niezależność Trybunału dokonał się, gdy
w czerwcu 2015 roku, tuż przed końcem kadencji Sejmu, wobec groźby porażki w zbliżających się wyborach parlamentarnych, poprzedni obóz rządowy przygotował i uchwalił ustawę o TK (tzw. ustawa czerwcowa).

W tworzeniu „ustawy czerwcowej” aktywny udział brało dwóch sędziów TK, z prezesem TK na czele. Tym samym złamane zostało prawo – Art.178 pt.3 Konstytucji, brzmi: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Na mocy tej właśnie ustawy, przegłosowanej w ówczesnym parlamencie głosami posłów PO, PSL
i SLD, powołano nowych członków TK jeszcze przed końcem kadencji ich poprzedników (!).Wybór sędziów, których powinien wybrać dopiero następny parlament, był działaniem niezgodnym z Konstytucją (co potwierdził w niedawnym orzeczeniu sam TK) i stanowił swoisty zamach na mechanizm gwarantujący pluralizm Trybunału, stojący u podstaw jego niezależności.

Sytuacja, jaka powstała na skutek powyższych działań ówczesnych władz RP, postawiła przed prezydentem Andrzejem Dudą i nowym parlamentem wymóg znalezienia nowych rozwiązań mających na celu przywrócenie faktycznej ochrony ładu konstytucyjnego.

Naturalnym jest bowiem, że każde demokratyczne państwo wypracowuje własny model sądownictwa konstytucyjnego. Osiągnięcie konsensusu wymaga jednak czasu, spokoju i dojrzałego odpowiedzialnego dialogu wszystkich środowisk i sił politycznych. Podsycanie niezdrowych emocji czy wywieranie nacisku
w żadnym wypadku temu nie służy. A Polska pokazała już w swojej nawet najnowszej historii, że potrafi osiągać porozumienia ponad podziałami.

  • Ustawa medialna a rzekome zagrożenie wolności słowa i niezależności mediów publicznych

Kolejnym tematem podnoszonym przez tzw. obrońców demokracji jest rzekome zagrożenie wolności słowa w Polsce po uchwaleniu w ostatnich dniach ustawy medialnej. Podjęte działania są oceniane jako sprzeczne z pluralizmem mediów i niezależnością mediów publicznych oraz z demokracją w Polsce. Te zarzuty, podobnie jak w przypadku TK, są całkowicie nieuzasadnione.

Społeczeństwo ma prawo do pełnej, rzetelnej i obiektywnej informacji. I jest to nadrzędną rolą mediów, przede wszystkim mediów publicznych.

Przykładów ograniczania dostępu społeczeństwa do wiedzy o sytuacji w kraju w ostatnich latach można przedstawiać wiele. Wspomnijmy choćby zmarginalizowanie informacji z 14 grudnia 2014 roku, kiedy to przez blisko 4 godziny ówczesny prezydent Bronisław Komorowski zeznawał jako świadek
w bezprecedensowym procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) płk. Aleksandra L., oskarżonych o płatną protekcję. Wydarzenie tego rodzaju w mediach prawdziwie demokratycznych byłoby wydarzeniem dnia, tymczasem media w Polsce, w tym media publiczne ograniczyły się wówczas jedynie do wzmianek o tym, że takie przesłuchanie się odbyło. Zaniechano relacjonowania przebiegu przesłuchania, pomimo, że wszystkie stacje telewizyjne miały swoje kamery na sali rozpraw. Nie podjęto tematu niejasnych i wielce kontrowersyjnych powiązań byłego prezydenta ze środowiskiem wojskowych służb specjalnych. Materiał udostępniany w mediach publicznych sprowadzał się do jednominutowego przekazu. Trudno o wyrazistszy przykład braku obiektywizmu mediów publicznych i ich nierzetelności.

Oczywiste w tej sytuacji jest podejmowanie przez obecne władze RP działań zmierzających do przywrócenia mediom publicznym ich właściwej roli, do przywrócenia w nich standardów zawodowych
i etycznych, jakich wymaga realizacja misji publicznej, a także do racjonalizacji i obniżenia kosztów zarządzania spółkami publicznej radiofonii i telewizji. Tego też oczekuje społeczeństwo, które określiło swoje oczekiwania, potrzeby i preferencje w demokratycznych wyborach.

Projekt ustawy o mediach narodowych zakłada – o czym informuje Polska Agencja Prasowa (PAP) – iż „Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa staną się mediami narodowymi; zostaną przekształcone w państwowe osoby prawne zarządzane przez dyrektora; nadzór nad nimi będzie należał do Rady Mediów Narodowych”.

W depeszy PAP czytamy m.in.: „misją Polskiej Agencji Prasowej jest pozyskiwanie i przekazywanie odbiorcom rzetelnych, obiektywnych i wszechstronnych informacji z kraju i z zagranicy. Z kolei misją instytucji narodowej radiofonii i telewizji jest kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych, przyczynianie się do zaspokajania duchowych potrzeb słuchaczy i widzów, rozbudzanie i zaspokajanie ich wszechstronnych zainteresowań, upowszechnianie dorobku polskiej i światowej nauki i twórczości artystycznej, popularyzowanie różnych form obywatelskiej aktywności, ułatwianie dostępu do obiektywnej informacji oraz tworzenie warunków pluralistycznej debaty o sprawach publicznych […][2]

Ustawa dotyczy wyłącznie mediów publicznych i w żaden sposób nie wpływa na funkcjonowanie
i przekaz mediów prywatnych. Tymczasem – jak słusznie zauważa nawet Jacek Żakowski, dziennikarz tygodnika Polityka, niesprzyjający PiS guru tzw. środowisk liberalno-demokratycznych – „miejsce solidnej debaty i informacji zajęły komercyjnie dużo bardziej wydajne partyjne jatki albo inforozrywka”. Dziennikarz zwraca uwagę, że „media publiczne stały się komercyjnie imponująco sprawne”, czego „ceną było faktyczne porzucenie misji i zmarnowanie szansy przyczyniania się do powstania w Polsce świadomego demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego, które m.in. rozumie […] jak kluczową rolę gra w demokracji budowanie i podtrzymywanie kultury demokratycznej. W europejskich stabilnych demokracjach to właśnie – obok wyznaczania standardów jakościowych dla całego rynku medialnego – jest główny cel i sens istnienia mediów publicznych”.[3] Obecne działania władz RP służą przywróceniu takiego sensu i porządku.

  • Bezpieczeństwo obywateli w kontekście noweli ustawy o Policji

Opozycja zarzuca PIS, że ten działa w pośpiechu, „pod osłoną nocy”, skraca proces legislacyjny i unika konsultacji społecznych. Tymczasem, wbrew temu zarzutowi, w Ministerstwie Cyfryzacji odbyły się konsultacje społeczne na temat wolności słowa, prywatności i swobody internetu. Wcześniej Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu PiS ws. kontroli operacyjnej prowadzonej przez tajne służby oraz zasad pobierania przez nie billingów.

Projekt nie przewiduje żadnych dodatkowych uprawnień dla służb specjalnych. Przygotowany przez PiS projekt ma wykonywać wyrok TK z lipca 2014 roku(!) o częściowej niekonstytucyjności zasad pobierania billingów oraz kontroli operacyjnych.

Poprzednie władze od połowy 2014 roku nie podjęły prac nad ustawą mimo zaleceń TK. Pośpiech był tu więc konieczny – zakwestionowane przepisy przestaną obowiązywać z dniem 6 lutego 2016 roku i wówczas służby straciłyby prawo zbierania billingów oraz kontroli operacyjnej, co sparaliżowałoby ich pracę.

Wbrew rozpowszechnianym opiniom, projekt ustawy nie łamie żadnych standardów, ale wprowadza regulacje funkcjonujące niemal we wszystkich krajach UE i wynika z konieczności zastosowania się do zaleceń TK, czego rząd PO-PSL zaniechał.

“Projekt określa zamknięty katalog danych innych niż dane telekomunikacyjne, które uprawnione służby mogą uzyskiwać od operatorów w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw. Wskazano też, że dane telekomunikacyjne, pocztowe oraz internetowe mogą być udostępniane tylko w celu realizacji konkretnych zadań określonych w ustawie regulującej działalność danej służby. […]

Właściwy sąd okręgowy miałby prawo do kontroli post factum pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych. Uprawnione organy raz na pół roku przekazywałyby do sądu sprawozdania o liczbie pozyskanych danych oraz o rodzajach przestępstw, w związku z którymi o nie wystąpiono. Sąd mógłby zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych.

Projekt reguluje też szczegółowo zasady postępowania z uzyskanymi przez służby materiałami, które mogą zawierać tajemnice zawodowe, np. lekarskie, dziennikarskie, adwokackie.”[4]

  • Ostatnie 8 lat w Polsce

Trwające 8 lat rządy koalicji Platformy Obywatelskiej (PO) i Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) można najkrócej podsumować stwierdzeniem, że rządzący traktowali państwo (jego instytucje i zasoby) oraz pieniądze podatników jako swoją prywatną własność. Władza stworzyła silny front propagandowy, wiążąc ze sobą największe media. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) została zdominowana przez ludzi wywodzących się lub powiązanych z władzą, szczególnie z PO. Dotyczyło to też zarządów i kierownictwa mediów publicznych. Usunięto z mediów publicznych wielu dziennikarzy i publicystów krytycznych w stosunku do rządu. Obowiązywał nieformalny zakaz zapraszania wielu publicystów i angażowania artystów, mających poglądy odmienne od rządowych, odcinając im dostęp do mediów publicznych.

Utworzony swoisty front medialny przygotowywał grunt pod wprowadzane przez rząd regulacje ograniczające m.in. prawa wychowawcze rodziców czy prawo do zgromadzeń. Maskował też liczne afery
i skandale z udziałem przedstawicieli władzy. Polscy internauci stworzyli listę afer z udziałem polityków koalicji PO – PSL, do jakich doszło w ciągu ostatnich ośmiu lat. Liczy ona ponad 2,5 tys. pozycji i nie uwzględnia tych, do których doszło już pod sam koniec kadencji.

Jako haniebną można określić postawę mediów w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej, w której zginęli m.in. prezydent RP Lech Kaczyński, Rzecznik Praw Obywatelskich, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, ministrowie kancelarii prezydenta i wielu posłów. Od pierwszych godzin po katastrofie media
i rządowa komisja powołana do zbadania przyczyn katastrofy konsekwentnie forsowały tezę o błędzie pilotów, mimo że nie zbadano szczątków samolotu ani czarnych skrzynek (te nadal pozostają w Rosji). Nie dokonano rzetelnej autopsji ciał ofiar. Turyści i niezależni dziennikarze znajdowali fragmenty samolotu prezydenckiego
i szczątki ofiar jeszcze wiele miesięcy po katastrofie. Dla porównania – zupełnie inne procedury zastosowano chociażby przy badaniu katastrofy nad Lockerbie czy malezyjskiego samolotu zestrzelonego nad Ukrainą.

Rozbudowany został też system inwigilacji obywateli. Liczba kontroli rozmów telefonicznych i sms, dokonanych przez służby państwowe w ciągu ostatniego roku osiągnęła pułap 2 mln 177 tys.![5]

Niemal standardem stało się ustawianie pod konkretnego wykonawcę przetargów na zamówienia publiczne albo przyznawanie bez przetargu kontraktów firmom powiązanym rodzinnie, towarzysko lub biznesowo z politykami koalicji rządzącej.

Polityka ośmiu lat ostatniego rządu przyniosła poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Przy rosnącym PKB i rosnących średnich dochodach, malał popyt wewnętrzny i wpływy budżetowe z podatku VAT, a rosło zadłużenie gospodarstw domowych i zwiększała się sfera ubóstwa.

Obrazu dopełnia fakt, iż rządząca koalicja odrzucała, bez względu na liczbę zebranych podpisów, społeczne wnioski referendalne i społeczne projekty ustaw. Ignorowała wnioski płynące z konsultacji społecznych przy rządowych projektach ustaw.

To zadziwiające, że ci, którzy teraz głośno wyrażają niepokój z powodu rzekomego zagrożenia demokracji czy postulują stosowanie sankcji wobec Polski, milczeli, kiedy demokracja była rzeczywiście zagrożona. „Hipokryzja to hołd złożony cnocie przez występek”[6]

Maciej Świrski

Prezes Reduty Dobrego Imienia

 

[1] Hans-Olaf Henkel w rozmowie z portalem wPolityce.pl z 04.01.2016 http://wpolityce.pl/polityka/277081-eurodeputowany-hans-olaf-henkel-polacy-nie-potrzebuja-dobrych-rad-niemcow-urzadzajac-nagonke-na-pis-niemieccy-chadecy-wspieraja-po-swojego-politycznego-sojusznika-nasz-wywiad

[2] Pełna treść depeszy PAP stanowi załącznik do niniejszego dokumentu

[3] Jacek Żakowski dla Wirtualnej Polski, akt. 07.01.2016,14:24

[4] PAP, 30.12.2015 18:40 http://www.pap.pl/aktualnosci/news,451595,sejm-nie-zgodzil-sie-na-odrzucenie-projektu-pis-ws-kontroli-operacyjnej-i-billingow.html

[5] http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/860217,obywatelu-pamietaj-twoja-rozmowa-jest-kontrolowana.html

[6]François de La Rochefoucauld

Ściągnij angielski tekst informacji i wyślij do znajomych:

 Download