Relacja z pierwszej rozprawy przeciwko Onet.pl

Luty 16, 2017

W dniu 16.02.2017 przed Sądem Okręgowym w Krakowie odbyła się pierwsza rozprawa przeciwko Onet.pl z powództwa p. Krystiana Brodackiego za znieważenie Polek poprzez zilustrowanie artykułu o prostytucji w Generalnym Gubernatorstwie zdjęciem kobiet prowadzonych na rozstrzelanie w Palmirach.

Relacja z tej rozprawy jest na filmie zamieszczonym poniżej, który nakręcił p. Józef Wieczorek, któremu bardzo dziękujemy za jego wysiłek reporterski

Rusza proces przeciw Onet.pl za znieważenie bohaterskich Polek

Luty 15, 2017

Maria Brodacka, córka generała i siostra oficera WP. Zdjęcie przedwojenne

W najbliższy czwartek 16 lutego 2017 r. o godz. 11.30 w Sali K 621 Sądu Okręgowego w Krakowie, ul Przy Rondzie 7, odbędzie się pierwsza rozprawa przeciwko Onet.pl.

Pozew z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia złożył Krystian Brodacki. Sprawa dotyczy zdjęcia opublikowanego 15 marca 2016 r. na portalu onet.pl. przedstawiającego kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach w tym matkę Pana Krystiana. Ilustrowało ono tekst o romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji.

Śp. Maria Brodacka została rozpoznana na zdjęciu. Jej syn Krystian Brodacki żąda za znieważenie matki przeprosin oraz 150.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Publikacja przedmiotowego artykułu, odnoszącego się do tematyki kolaboracji oraz utrzymywania intymnych kontaktów z okupantem w zestawieniu z dramatycznym zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję, głęboko go zszokowała.
Przed sądem reprezentuje go współpracująca z Redutą kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

Przypomnijmy, Krystian Brodacki jest jedynym synem Marii Brodackiej. W 1939 r. jego ojciec Antoni Stanisław Brodacki zmarł wskutek ran odniesionych w walce z Niemcami w obronie Warszawy. Jego matka, ś.p. Maria Brodacka była córką generała Wojska Polskiego, Władysława Jaxa-Rożen i siostrą kapitana WP Stanisława Jaxa-Rożen. Od pierwszych dni okupacji zaangażowała się w konspirację, działała w organizacji PLAN (Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa). Ukrywała Kazimierza Andrzeja Kotta, dowódcę wydziału bojowego PLAN – Polaka pochodzenia żydowskiego, który 14 stycznia 1940 r. został aresztowany, a 17 stycznia 1940 r. uciekł z więzienia i udał się do mieszkania Marii Brodackiej, która go ukryła, a potem szczęśliwie wyekspediowała z Warszawy. Listy gończe zaopatrzone w fotografię Kazimierza Kotta ukazały się w całym Generalnym Gubernatorstwie. Za pomoc w jego schwytaniu wyznaczono wysoką nagrodę pieniężną. Kotta jednak Niemcy nie schwytali. Maria Brodacka została aresztowana, wydała ją niańka jej wówczas 2,5 letniego synka Krystiana. Po aresztowaniu Maria Brodacka , przeszła okrutne śledztwo na Gestapo, w więzieniu na ul. Rakowieckiej i na Pawiaku, nie wydając nikogo. W dniu 14 czerwca 1940 roku została rozstrzelana w Palmirach.

Cmentarz w Palmirach

Palmiry pod Warszawą w Puszczy Kampinoskiej to miejsce masowych mordów na Polakach – zwłaszcza inteligencji. Łącznie Niemcy zabili tam 2,2 tys. osób.
Krystian Brodacki jest jedynym spadkobiercą Marii Brodackiej.

Czyn Onetu jest nie tylko zniesławieniem pamięci, czci i dobrego imienia śp. Marii Brodackiej. Jest uderzeniem w pamięć, cześć i dobre imię wszystkich bohaterskich Polek, które poniosły ofiarę życia w walce o niepodległość. Sprawa wymaga najostrzejszej reakcji i potępienia, zwłaszcza, że czynu tego dopuścił się portal, którego właścicielami są także Niemcy (AxelSpringer).

Prawdziwe powody ataków na polski rząd

Luty 10, 2017

Od samego początku, tj. od podwójnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2015 r., nowe polskie władze znalazły się w ogniu krytyki ze strony wielu mediów, polityków i instytucji w kraju i za granicą. Oficjalne powody tej zmasowanej krytyki, a czasami wręcz potępienia, to rzekome „zagrożenie demokracji” w Polsce, „odchodzenie od wspólnych europejskich zasad i wartości” przez nowe polskie władze itp. Retoryka ta – stosowana przez krajowe i zagraniczne media – dobrze brzmi, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prawdziwe powody tych agresywnych ataków na polski rząd są zupełnie inne – znacznie bardziej prozaiczne i przyziemne.

Nieuzasadniona krytyka

Sztandarowym „dowodem” na istnienie zagrożenia dla demokracji i praworządności w Polsce był kryzys wo-kół Trybunału Konstytucyjnego, trwający przez cały ubiegły rok (do końca kadencji prezesa Rzeplińskiego, która upłynęła w połowie grudnia 2016 r.). Odpowiedzialnością za kryzys obarczone zostały nowe polskie władze (PiS), choć w rzeczywistości został on wywołany nielegalnymi działaniami poprzedniego rządu (PO-PSL), podjętymi jeszcze przed wyborami w 2015 r. Krytycy nowych polskich władz – w tym instytucje UE – nie zwracali też uwagi na liczne (czasami ostentacyjne) przypadki łamania prawa i Konstytucji przez prezesa Rzeplińskiego, a także jego brak bezstronności politycznej. Domagano się za to od polskich władz działań nielegalnych, np. publikacji orzeczeń Trybunału przyjętych niezgodnie z prawem.

Inny „dowód” to rzekome „zagrożenie wolności mediów” – hasło tyleż chwytliwe, co nieprawdziwe biorąc pod uwagę, że obecnie istnieje w Polsce znacznie większy pluralizm medialny niż w przeszłości. Obecnie część mediów jest prorządowa, a część antyrządowa, natomiast w czasie rządów koalicji PO-PSL praktycznie wszystkie media publiczne i prywatne (hojnie zasilane przez rząd PO-PSL publicznymi pieniędzmi) prezentowały tylko jeden punkt widzenia (oczywiście, korzystny dla ówczesnej koalicji rządowej). Krytycy zarzucają rządowi PiS zawłaszczenie mediów publicznych po przejęciu władzy w 2015 r., nie wspominając jednak o ich całkowitym zawłaszczeniu przez koalicję PO-PSL w latach 2010-2015, ani o tym, że podobne praktyki w odniesieniu do mediów publicznych mają miejsce również w innych krajach UE.

Z kolei stanowisko polskich władz wobec kryzysu migracyjnego to „dowód” na ich rzekome odchodzenie od wspólnych europejskich zasad i wartości, takich jak solidarność czy pomoc potrzebującym. Krytycy określali polskie władze jako „nacjonalistyczne” i „ksenofobiczne”, ale nie wspominali o otwartości Polski na setki tysięcy imigrantów z Ukrainy. Nie informowali też opinii publicznej, że głównym powodem sprzeciwu polskich władz wobec polityki „otwartych drzwi”, tj. niekontrolowanego napływu do UE setek tysięcy osób (w większości niezidentyfikowanych), była troska o bezpieczeństwo obywateli UE. Krwawe zamachy terrorystyczne we Francji, Belgii i Niemczech były tragicznym potwierdzeniem tych obaw. Kuriozalne było też krytykowanie polskich władz za sprzeciw wobec „mechanizmu relokacji uchodźców”, zgodnie z którym imigranci mieliby być przymusowo (nawet wbrew ich woli) kierowani do wyznaczonych krajów UE, co byłoby jawnym zaprzeczeniem kluczowych zasad UE (takich jak swobodny przepływ osób, swoboda osiedlania się i podejmowania pracy itp).

Jeśli powyższa krytyka jest nieuzasadniona, a mimo to polskie władze są nieustannie atakowane w kraju i za granicą, to należy zastanowić się jaka jest prawdziwa motywacja tych, którzy atakują.

Powód pierwszy – utrata władzy i przywilejów

Politycy byłej koalicji rządowej PO-PSL – zwłaszcza ci z Platformy Obywatelskiej (PO) – nie mogą pogodzić się z wynikiem wyborów z 2015 r., gdyż porażka wyborcza i utrata władzy oznacza dla nich utratę licznych korzyści, które mieli przez 8 lat swoich rządów (2007-2015). Jako przykłady można wymienić: dobrze płatne stanowiska w spółkach skarbu państwa, państwowych agencjach i instytucjach, dotacje z budżetu państwa, kontrakty na zamówienia publiczne, wysokie emerytury itp. Z przywilejów tych korzystali nie tylko politycy koalicji PO-PSL, ale cały układ oligarchiczny (polityczno-biznesowo-medialny), który się wówczas rozwinął.

Politycy PO używają wszelkich środków (zaprzyjaźnione media w kraju i za granicą, krajowe i zagraniczne instytucje, demonstracje uliczne itd), aby nieustannie atakować rząd i partię rządzącą. Działania te mają na celu kreowanie fałszywego obrazu Polski i wmówienie opinii publicznej w kraju i za granicą, że w Polsce dzieje się coś niepokojącego, a nowe władze nie radzą sobie z rządzeniem krajem, więc należy je odsunąć od władzy. W rzeczywistości chodzi o obalenie demokratycznie wybranego rządu, powrót opozycji do władzy i odzyskanie utraconych przywilejów – bez konieczności czekania na kolejne wybory (zwłaszcza, że partia rządząca cieszy się dużym poparciem społecznym z uwagi na reformy wprowadzane przez rząd).

Powód drugi – strach przed rozliczeniem

Była koalicja rządowa obawia się, że jej działania w trakcie 8-letnich rządów (afery finansowe, korupcja, nepotyzm itp) zostaną rozliczone przez nową władzę, która jest znana ze zdecydowanego antykorupcyjnego podejścia (w 2006 r. poprzedni rząd PiS utworzył Centralne Biuro Antykorupcyjne – CBA). W czasie rządów koalicji PO-PSL miało miejsce wiele afer, m.in. afera hazardowa, afera autostradowa, afera stoczniowa, afe-ra stadionowa, afera taśmowa, afera Elewarru, afera Amber Gold, afera reprywatyzacyjna w Warszawie itd.

W związku z podejrzeniami o korupcję, w listopadzie 2015 r. CBA zatrzymało prominentnego polityka PSL (byłego posła i wiceministra w rządzie Donalda Tuska), a w listopadzie 2016 r. byłego europosła i senatora PO. Prokuratorskie zarzuty usłyszał też inny były polityk PO – od ponad 3 lat prezes Najwyższej Izby Kontroli, któremu Sejm uchylił immunitet w październiku 2016 r. We wrześniu 2016 r. rozpoczęła pracę sejmowa komisja śledcza, która ma wyjaśnić aferę piramidy finansowej Amber Gold i jej ewentualne powiązania z politykami rządzącymi wówczas w Polsce (przed komisję ma być wezwany m.in. były premier Donald Tusk, a także niektórzy ministrowie jego ówczesnego rządu). W 2016 r. CBA, prokuratura i minister sprawiedliwości zaczęli badać „dziką reprywatyzację” w Warszawie, tj. wyłudzanie nieruchomości lub wielomilionowych odszkodowań przez grupę adwokatów, sędziów i urzędników (jednej z osób biorących udział w tym procederze wypłacono ponad 38 mln zł odszkodowań). Kluczową rolę w „dzikiej reprywatyzacji” odgrywał warszawski ratusz kierowany od 10 lat przez prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącą PO. W październiku 2016 r. i w styczniu 2017 r. CBA zatrzymało kilka osób zamieszanych w aferę reprywatyza-cyjną (m.in. byłych urzędników i adwokata), a prokuratura prowadzi ponad 100 postępowań karnych w tej sprawie. To tylko wybrane przykłady. Z czasem podobnych przypadków będzie prawdopodobnie więcej.

Powód trzeci – naruszenie potężnych interesów

Cechą rządów koalicji PO-PSL było przyzwolenie władzy na prowadzenie nieuczciwych interesów i oszustwa podatkowe na ogromną skalę (unikanie opodatkowania, wyłudzanie zwrotu podatku VAT itp). Każdego roku budżet państwa tracił na tym kilkadziesiąt miliardów złotych (w ostatnich latach było to około 40 mld zł z podatku CIT i 40-55 mld zł z podatku VAT). W 2007 r. tzw. luka VAT wynosiła 0,6% PKB, a w 2015 r. już 2,8% PKB. Te wielomiliardowe straty budżetu państwa stanowiły jednocześnie zysk ludzi i firm zajmujących się powyższym procederem. Obecny rząd podjął działania zmierzające do uszczelnienia systemu podatkowego, co oznacza ogromne (wielomiliardowe) straty dla wielu podmiotów – krajowych i zagranicznych.

Nowe podatki sektorowe (podatek bankowy i podatek handlowy) miały na celu pozyskanie przez rząd dodatkowych funduszy z sektorów, które – mimo osiągania znacznych zysków – za czasów PO-PSL płaciły bardzo niskie podatki lub unikały opodatkowania dzięki kreatywnej księgowości i transferowały zyski za gra-nicę. Powyższe podatki naruszają interesy obu sektorów, zdominowanych przez kapitał zagraniczny. Sektor bankowy do niedawna należał w ponad 60% do kapitału zagranicznego (po kupnie Pekao SA przez PZU SA, udział ten spadł poniżej 50%). Również większość hipermarketów w Polsce ma zagranicznych właścicieli. Zyski banków może też obniżyć planowane rozwiązanie problemu toksycznych produktów finansowych (kredytów frankowych). Komisja Europejska nakazała zawieszenie podatku handlowego, choć podobne podatki istnieją w innych krajach UE. Polski rząd zaskarżył decyzję Komisji do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Rządowe reformy dotyczą też innych obszarów, jak np. wymiar sprawiedliwości (reforma prokuratury i sądownictwa) czy samorządy (ograniczenie liczby kadencji władz samorządowych). Reformy te są i będą kontestowane przez silne i dobrze zorganizowane grupy interesów (prawników, sędziów, samorządowców), mimo iż w obu obszarach od lat istnieje szereg poważnych patologii (opieszałość, absurdalne wyroki, bezprawie, bezkarność, korupcja, nepotyzm itp). Opór wynika też z faktu, że koalicja PO-PSL rządzi obecnie w 15 z 16 sejmików wojewódzkich, PO i PSL mają też wielu prezydentów miast, burmistrzów i wójtów.

Powód czwarty – różnice ideologiczne

Prawo i Sprawiedliwość to partia konserwatywna, którą można zaliczyć do szeroko pojętej chrześcijańskiej demokracji (chadecji). W Parlamencie Europejskim posłowie PiS nie należą jednak do frakcji chadeckiej, tj. Europejskiej Partii Ludowej (EPP), lecz do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR). Instytucje UE są zaś zdominowane przez dwie największe europejskie grupy polityczne, tj. chadeków i socja-listów, które popierają inne partie polityczne w Polsce, tj. PO, PSL i SLD (popierają też Nowoczesną i KOD, które są bliskie ideowo PO, ale – w przeciwieństwie do niej – nieskompromitowane rządzeniem krajem). Chadecy i socjaliści są szefami Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej. Chadecy i socjaliści rządzą też w największych państwach UE (w Niemczech i we Francji). Do końca 2016 r. również w USA rządził liberalno-lewicowy obóz polityczny niechętny PiS (prezydent Obama i Partia Demokratyczna).

PiS ma inne niż liberalno-lewicowe elity UE poglądy na integrację europejską. Jest partią odrzucającą domi-nującą w UE „polityczną poprawność” (np. w kwestii kryzysu migracyjnego). To także partia dość krytyczna wobec instytucji UE, ale – wbrew opinii mediów – nie eurosceptyczna, lecz eurorealistyczna, która uważa, że członkostwo w UE jest korzystne dla Polski, ale UE wymaga naprawy. PiS jest przeciwny członkostwu Pol-ski w strefie euro, która przeżywa kolejne kryzysy. Jest też przeciwny zbyt daleko idącej integracji europej-skiej (wizji „europejskiego superpaństwa”), a opowiada się za większą rolą państw narodowych w UE („Eu-ropa ojczyzn”). W przeciwieństwie do rządu PO-PSL, który prowadził politykę uległości wobec najsilniejszych państw UE (zwłaszcza Niemiec), rząd PiS stara się prowadzić politykę zagraniczną opartą na partnerstwie.

Co dalej?

Miniony rok rozpoczął się od styczniowych debat Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego na temat sytuacji w Polsce, a zakończył desperacką próbą destabilizacji państwa przez krajową opozycję w grudniu. Jednocześnie, miniony rok potwierdził odporność polskiego rządu na te agresywne i zmasowane ataki.

Przedstawione powyżej faktyczne powody ataków na polski rząd będą nadal aktualne w bieżącym roku i w kolejnych latach. Tak więc, biorąc pod uwagę powody wewnętrzne (pierwszy i drugi), w 2017 r. należy spodziewać się dalszych antyrządowych działań ze strony radykalnej opozycji (PO, Nowoczesnej i KOD), choć ich wiarygodność znacznie zmalała po serii kompromitacji w grudniu 2016 r. i styczniu 2017 r. Trudno powiedzieć w jakim kierunku pójdą antyrządowe działania opozycji – dalszej radykalizacji i nieodpowiedzial-ności czy raczej osłabienia, np. ze względu na wewnętrzne konflikty i rywalizację w ramach radykalnej opozycji, brak poparcia ze strony umiarkowanej opozycji (Kukiz’15 i PSL), czy malejące poparcie ze strony instytucji UE. Być może – choć na podstawie minionego roku raczej trudno na to liczyć – radykalna opozycja dojdzie w końcu do wniosku, że szkodzenie własnemu krajowi poprzez niszczenie jego reputacji i wizerunku na świecie to jednak zbyt wysoka cena za próbę obrony interesów stosunkowo wąskiej grupy ludzi.

Jeśli chodzi o inne powody (w szczególności trzeci), to wydaje się, że można tu oczekiwać pewnej ewolucjiw 2017 r. i w kolejnych latach. Można spodziewać się, że zagraniczni inwestorzy – świadomi solidnych i stabilnych fundamentów polskiej gospodarki, a także potencjału blisko 40-milionowego rynku – będą zainteresowani działalnością w Polsce, nawet jeśli będzie to dla nich oznaczać konieczność zaakceptowania nowych (bardziej uczciwych niż dotychczas) zasad prowadzenia biznesu, a także mniejszych niż dotychczas (ale nadal satysfakcjonujących) zysków. Również agencje ratingowe – nie chcąc szkodzić własnej reputacji i wiarygodności – powinny oceniać Polskę na podstawie jej sytuacji gospodarczej i finansowej (jak w grudniu 2016 r. i styczniu 2017 r.), a nie z pobudek politycznych (jak w styczniu 2016 r.).

Ostatni (czwarty) powód straci na znaczeniu w relacjach z nowymi, konserwatywnymi władzami USA. W relacjach z liberalno-lewicowymi instytucjami UE różnice ideologiczne pozostaną bez zmian, ale być może po wyborze w 2017 r. nowych szefów Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej relacje te będą bardziej konstruktywne. Na postawę instytucji UE wobec Polski mogą też mieć wpływ wyniki wyborów parlamentarnych/prezydenckich w Holandii, Francji i Niemczech, które odbędą się wiosną i jesienią 2017 r.

Warszawa, 31 stycznia 2017

Pobierz tekst w pliku PDF

polski english

Włosi zbyt często się mylą pisząc o historii

Luty 9, 2017

Zniesławienia w mediach włoskich nie ograniczają się niestety do przypadku agencji informacyjnej ANSA. Pod koniec ubiegłego roku za sprawą Państwa interwencji udało się skutecznie wpłynąć na portal La Repubblica, który użył sformułowania „campo polacco” przy okazji relacji z procesu Oskara Gröninga, byłego księgowego obozu w Auschwitz. Portal Il Primatiio Nazionale, który podjął ten sam temat, mimo interwencji sympatyków i członków RDI, odmówił usunięcia oszczerczego sformułowania, wobec czego podjęliśmy działania prawne.

W cieniu zakrojonej na dużą skalę akcji przeciwko agencji informacyjnej ANSA udało nam się uzyskać skuteczne interwencje w odniesieniu do innych włoskich mediów, które użyły sformułowania „polski obóz”:

tg24.sky.it, artykuł „Simon Wiesenthal, una vita da cacciatore di nazisti“
Sformułowanie: campo polacco di Majdanek
Reakcja: campo di nazista

Levante News, artykuł „Coreglia: Muzio ricorda la tragedia degli eberi”
Sformułowanie: lager polacco w odniesieniu do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau
Reakcja: zmiana na campo nazista tedesco nella Polonia occupata

Apelujemy także do tych z Państwa, którzy dysponują biegłą znajomością języka włoskiego i chcieliby zaangażować się w walkę o dobre imię Polski, o pomoc w tłumaczeniach i redakcji tekstów. Prosimy o wysłanie zgłoszenia na adres kontakt@reduta-dobrego-imienia.pl

ONZ prostuje – nie było polskich gett

Luty 7, 2017

Obok zniesławiających określeń takie jak polskie obozy koncentracyjne czy polskie obozy śmierci system wykrywania zniesławień RDI w Internecie wychwytuje inne określenia uderzające w dobre imię Polski. Częstym przypadkiem zniekształcania przekazu dotyczącego historii II Wojny Światowej jest używanie sformułowania „polskie getta”.

Sformułowanie „Polskie getto” najczęściej pojawia się w kontekście  wydarzeń kulturalnych, zapowiedzi spektakli, recenzji książek, publikacji wspomnień i biografii mieszkańców utworzonych przez Niemców gett.  Największym naszym sukcesem jest usunięcie sformułowania „polskie getto” na stronie ONZ. Z kolei południowoafrykański South Africa Jewish Report nie tylko zareagował na naszą prośbę dokonując koniecznych zmian edytorskich, ale także opublikował na swoich łamach list RDI w tej sprawie, oficjalnie popierając nasze stanowisko.

 

Poniżej krótkie zestawienie efektów naszej pracy w wymienionym wyżej zakresie:

  1. Club Free Time ( Nowy Jork, USA): zapowiedź projekcji filmu: “Jakub Kłamca”
    Reakcja: zmiana na “Jewish Ghetto in German occupied Poland”, wyjaśnienia.
  2. South African Jewish Report: artykuł poświęcony najstarszemu żyjącemu ocalałemu  z Holocaustu 116 letniemu Yisrael Kristal
    Reakcja: nowy tekst bez przymiotnika „polskie” w odniesieniu do getta, komentarz redakcji, przedruk stanowiska Reduty
  3. Kunstmarkt Media GmbH& Co. KG: Raport rynkowy dotyczący ryciny „Zweig mit welken Blättern”
    Reakcja: usunięto przymiotnik “polskie”, przeprosiny
  4. The Holocaust and the United Nations Outreach Programm, Kalendarium wydarzeń kulturalnych związanych
    Reakcja: zmiana na In a ghetto located in German Nazi occupied Poland, przeprosiny  wyjaśnienia
  5. Boston Public Library: Opis książki „The one Man”
    Reakcja: usunięto przymiotnik “polskie”, przeprosiny, wyjaśnienia
  6. Bohemiannationalhall: zapowiedź projekcji filmu „Jakub Kłamca”
    Reakcja: usunięto przymiotnik „polskie”, przeprosiny i wyjaśnienia

Dzięki systemowi do wykrywania zniesławień niemal każdego dnia rejestrujemy fakt użycia na świecie sformułowania „polskie getto”. Informacje o tego typu przypadkach  otrzymujemy również od Państwa. Dziękujemy i prosimy  o dalszą czujność. Nie można pozostać obojętnym na używanie tego typu zwrotów.

Presja ma sens! Ponad 2 mln wysłanych wiadomości! ANSA przeprasza

Luty 3, 2017

Włoska agencja prasowa ANSA opublikowała komunikat, w którym ubolewa z powodu użycia niewłaściwego terminu i zdaje sobie dobrze sprawę z prawdy historycznej o wydarzeniach, kiedy to armia niemiecka dokonała inwazji na Polskę, a Niemcy zbudowali obóz Auschwitz. ANSA podkreśliła także, że będzie pamiętać o konieczności ścisłego i precyzyjnego języka, który nie pozwoli na błędne interpretacje historii.

– To sukces polskiej polityki historycznej. Naszą akcję antydefamacyjną, czyli  petycję do włoskich dziennikarzy agencji ANSA podpisało 13 tys osób. Wysłaliśmy w sumie prawie 2 mln wiadomości mailowych wyrażających nasz sprzeciw! Taka liczba listów rozesłana w dość szybkim tempie na pewno utrudniła działania tej agencji. Apel tylu tysięcy osób z Polski nie mógł pozostać bez reakcji i ta reakcja nastąpiła – mówi Urszula Wójcik, rzecznik Reduty Dobrego Imienia.

Po rozmowach i ustaleniach pomiędzy Ambasadą Polską w Rzymie oraz agencją ANSA, przygotowano treść komunikatu, który został przytoczony w depeszy prasowej i opublikowany na portalu. Zapewniono nas także, że komunikat dotrze do wszystkich abonentów serwisu oraz, że dziennikarze i współpracownicy zewnętrzni zostaną uczuleni na właściwe używanie definicji dotyczącej obozów koncentracyjnych w wewnętrznym rozporządzeniu firmy, tak aby kłamliwe treści nie pojawiały się więcej w depeszach agencyjnych.

– Agencje prasowe rozsyłają swoje depesze do wszystkich mediów danego kraju, także tych lokalnych. Cieszą się takim zaufaniem, że publikowane przez nie wiadomości mogą być powielane przez innych dziennikarzy bez weryfikacji jako najbardziej dokładne i sprawdzone. Nie chcemy aby media wciąż kłamały o Polskiej historii. Czasem tylko zdecydowane rozwiązania, tak jak w tym przypadku, przynoszą efekty – dodaje rzecznik.

Ostatnio określenie „polski obóz koncentracyjny” w serwisie agencyjnym ANSA pojawiło się 16.01. i zostało powielone 30.01.2017 r. Za pierwszym razem interweniowała ambasada RP i określenie umieszczone zniknęło. Po naszym proteście w depeszy na temat prezentacji włoskiego filmu o wizycie włoskich studentów w Auschwitz, określenie to zostało zamienione na „campo di concentramento nazista”.

Dwukrotnie powielenie fałszywej informacji na temat Polski i jej historii przez agencję prasową, spowodowało, że Reduta Dobrego Imienia podjęła intensywne działania ostrzegając jednocześnie przed konsekwencjami prawnymi w przypadku niedostosowania się do wezwania.

Jeśli agencja ANSA  jeszcze raz użyje niepoprawnych sformułowań rozpoczniemy działania prawne bez ostrzeżenia.

Antyradio publikuje grafikę z hasłem „Polish Death Camps. Not German. Remember!”. Reagujemy!

Reduta Dobrego Imienia złożyła zawiadomienie do prokuratury w związku z publikacją na portalu internetowym stacji radiowej AntyRadio artykułu „I Ty możesz walczyć z polskimi obozami zagłady w internecie”. Przedmiotem zgłoszenia jest przestępstwo z art 133 kk w związku z rozpowszechnianiem grafiki pomawiającej Polaków o zbrodnie holokaustu popełnione przez Niemców w czasie II Wojny Światowej.

Od kilku tygodni jednym z najbardziej aktywizujących społeczeństwo tematów jest sprawa związana z używaniem terminu „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych/zagłady, które znajdowały się w latach 1939-1945 na terenach okupowanej Polski będących wówczas integralną częścią III Rzeszy.

Tą tematyką zainteresowało się także Antyradio, będące częścią spółki Eurozet. Antyradio opublikowało w swoim serwisie internetowym artykuł, którego główną ilustracją jest zniesławiająca grafika zawierająca stwierdzenie „Polish Death Camps. Not German. Remember!” (tłumaczenie. Polskie Obozy Śmierci. Nie niemieckie. Pamiętaj!). Słowa te umieszczone są na tle zdjęcia więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego.

Grafika ilustrująca artykuł godzi bezpośrednio w dobre imię Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego. Zakłamuje oczywiste fakty historyczne. Buduje negatywny wizerunek Rzeczypospolitej Polskiej, jej obywateli, a także społeczności polonijnej poza granicami. W konsekwencji Naród Polski, który poniósł olbrzymie straty w czasie II Wojny Światowej, z ofiary terroru III Rzeczy Niemieckiej kreowany jest jako sprawca zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości. Z kolei równolegle prowadzony jest dyskurs usprawiedliwiania zbrodniczych działań, rozpraszania i zamazywania odpowiedzialności rzeczywistych sprawców, Niemców.

Sam artykuł dziennikarza Antyradia ma jednak pozytywną wymowę. Autor odnosząc się do akcji #GermanDeathCamps przedstawia działanie portalu pomozpamietac.pl, która jest udogodnieniem, dla wszystkich którzy chcą samodzielnie reagować na sformułowania „polski obóz koncentracyjny”, jakie pojawiają się w różnych zakątkach internetu. Niestety zaprzeczające zasadom etyki dziennikarskiej jest wykorzystanie przez redaktorów grafiki zaczerpniętej z forum 4chan.org.

– Pojawia się pytanie, jak daleko mogą posunąć się dziennikarze, żeby przyciągnąć uwagę czytelnika. W naszym odczuciu, Antyradio tę granicę przekroczyło. Interes wydawcy lub dziennikarza polegający na przyciągnięciu czytelnika i zwrócenia jego uwagi, stał się w tym wypadku nadrzędnym celem. Trzeba pamiętać, że żyjemy obecnie w kulturze obrazkowej. Odbiorca często nie czyta treści artykułu, zatrzymuje się jedynie na dołączonych fotografiach i nagłówkach. Dlatego tak bardzo niebezpieczne jest zachowanie dziennikarzy Antyradia. Powielają fałszywą i obrażającą nasz naród grafikę, która dodatkowo powoduje  dezinformację – mówi Urszula Wójcik z Reduty Dobrego Imienia.

Reduta Dobrego Imienia walczy z kłamstwami historycznymi i sformułowaniami typu „polski obóz koncentracyjny” i „polskie getto”, które pojawiają się w mediach zagranicznych od czterech lat.

– Bardzo niepokojące jest, że polskie media, w tym wypadku radiowy portal internetowy, nie dbają o prawdę historyczną i przedkładają poczytność artykułu i ilość wejść na stronę internetową nad dobro naszego narodu. Stanowczo protestujemy przeciwko takim zachowaniom. Internet to medium globalne. Przekaz  umieszczany na stronach internetowych jest dostępny za pomocą wyszukiwarek internetowych, w związku z tym jest zapamiętywany i powielany w sieci. Jak mamy bronić dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej, jeśli sami Polacy celowo powielają kłamliwe treści dotyczące naszej historii. W tym wypadku są pewne nieprzekraczalne granice, których nie usprawiedliwia ani żart ani prowokacja – dodaje.

Pomagamy Kolejarzom

Możemy już oficjalnie potwierdzić, że 2 lutego br. podpisaliśmy porozumienie ze Związkiem Zawodowym Maszynistów Kolejowych w Polsce, na podstawie którego obejmujemy Związek opieką prawną. Nasi prawnicy rozpoczną proces przeciwko BBC w związku z publikacją artykułu „Beware hate speech, says Auschwitz Holocaust survivor”, w którym polscy maszyniści zostali przedstawieni jako współwinni za Holocaust, a w szczególności poprzez transport Żydów do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Reduta Dobrego Imienia pokryje koszty procesu oraz obejmie Związek opieką prawną.

Wezwanie do dziennikarzy włoskiej agencji prasowej ANSA – podpisujemy petycję!

Luty 2, 2017

Włoska agencja prasowa ANSA już po raz drugi w ciągu jednego miesiąca użyła określenia „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do Auschwitz-Birkenau. Gdy po raz pierwszy pojawiło się to określenie w serwisie agencyjnym ANSA interweniowała ambasada RP i określenie zniknęło.

Po raz drugi określenie „campo di concentramento polacco” pojawiło się w depeszy agencji ANSA 30 stycznia 2017 r.  Informacja prasowa dotyczyła prezentacji włoskiego filmu na temat wizyty włoskich studentów w Auschwitz. Po naszym proteście, następnego dnia, zwrot został zamieniony na „campo di concentramento nazista”. Nie jest to satysfakcjonujące, ponieważ nie wiadomo w tym kontekście kim są ci naziści, którzy założyli Auschwitz i mordowali ludzi.

Po drugie w tej sprawie istnieje jeszcze jeden bardzo istotny i fundamentalnie ważny element: agencje prasowe są instytucjami zaufania publicznego, co spełnia się w wymiarze praktycznym – istnieje powszechne domniemanie, że informacje podawane przez agencję prasową są sprawdzone i prawdziwe. W praktyce oznacza to, że redakcje gazet publikują informacje agencji prasowych właściwie bez ingerencji w treść, wierząc, że informacja jest wiarogodna. W konsekwencji, gdy agencja prasowa opublikuje informację kłamliwą lub oszczerczą to rozpowszechnia się ona z szybkością wirusa, ponieważ informacja ta dociera w jednym momencie do kilkuset czy kliku tysięcy klientów – a pamiętajmy, że klientami agencji prasowych w danym kraju są właściwie wszystkie liczące się media tego kraju, a w niektórych przypadkach – wszystkie liczące się media na całym świecie. Dlatego tak ważna jest jakość informacji podawanych przez agencje i zdecydowany protest w przypadku podawania przez nie informacji fałszywych czy zniesławiających.

Przygotowaliśmy petycję, która znajduje się poniżej. Petycja jest wysyłana do najważniejszych dziennikarzy agencji prasowej ANSA. Gdy będzie masowo podpisana, zwróci uwagę personelu ANSA.  W znaczący sposób zakłóci bowiem ich działania (otrzymanie kilkudziesięciu maili na skrzynkę musi zwrócić uwagę) i w konsekwencji spowoduje zastanowienie się dziennikarzy i kierownictwa ANSA nad jakością produkowanego przez nich serwisu.

W petycji domagamy się przeprosin za umieszczenie w serwisie fałszywej informacji – i nie interesuje nas to, że za drugim razem szybko zmienili tekst. Chodzi o to, że jeśli drugi raz zamieszczają oszczercze sformułowanie to znaczy, że lekceważą sobie problem. Nie zgadzamy się na to. Jeśli nie zamieszczą przeprosin w ciągu tygodnia podejmiemy akcję prawną. Będziemy o tym informować podpisujących petycję.

Poniżej zamieszczamy treść petycji w języku polskim. Wersja włoska wysyłana jest do adresatów.

Do dziennikarzy włoskiej agencji prasowej ANSA

Szanowni Państwo,

Już po raz drugi w ciągu miesiąca wasza Agencja Prasowa ANSA opublikowała depeszę prasową z użyciem zwrotu „polski obóz koncentracyjny” informując o rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Powtórne użycie tego zwrotu utwierdza nas w przekonaniu, że jest to celowe działanie wymierzone przeciwko Polsce i całemu narodowi polskiemu. Jesteśmy zbulwersowani nierzetelnością dziennikarską i próbą zakłamywania historii, w której Włosi także uczestniczyli.

Używając sformułowania „polski obóz koncentracyjny/zagłady” w depeszy przez Państwa firmowanej, powielają Państwo kłamstwo historyczne, które jest językiem nienawiści skierowanym przeciwko narodowi polskiemu z wykorzystaniem „kłamstwa oświęcimskiego” (Holocaust denial) w oparciu o uprzedzenia na tle etnicznym, mającym na celu zohydzenie i poniżenie Polaków poprzez przypisanie im zbrodni Holocaustu.

Zgodnie z Konwencją Haską wszelka odpowiedzialność za zdarzenia mające miejsce na okupowanym terytorium spoczywa na okupancie. W latach 1939-1945 tymi okupantami byli Niemcy. To państwo niemieckie założyło te obozy, funkcjonariusze niemieckiego państwa nimi zarządzali i realizowali niemiecką politykę państwową na ziemiach okupowanej przez Niemcy Polski.

Jesteśmy zaskoczeni zachowaniem agencji ANSA. Już kilkakrotnie byli Państwo wzywani przez Ambasadę RP do sprostowania sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. Reduta Dobrego Imienia Polska Liga przeciw Zniesławieniom także ostrzegła przed kolejnymi kłamstwami na ten temat. Nie zgadzamy się, aby media kłamały.

Wzywamy do zamieszczenia przeprosin przez wasza Agencję na stronie głównej waszego serwisu internetowego i w formie depeszy w głównym serwisie do wszystkich klientów. Jeśli to oświadczenie nie zostanie zamieszczone w ciągu tygodnia, podejmiemy odpowiednie kroki prawne.

Maciej Świrski, Prezes Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom

 

PODPISZ