Sensacyjny wyrok w Krakowie!

Sierpień 2, 2019

Sąd Apelacyjny w Krakowie, wydał dziś precedensowy i sensacyjny wyrok. Nakazał Ringier Axel Springer Polska przeproszenie Krystiana Brodackiego na głównej stronie Onet.pl, w ramce wielkości ¼ ekranu oraz zasądził na rzecz powoda kwotę 100 000 zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok ma związek z publikacją Onet.pl z marca 2016 r., w której ilustracją do tekstu o kolaboracji z Niemcami było zdjęcie kobiet prowadzonych przez Niemców na egzekucję w Palmirach. Jedną z takich kobiet była matka Krystiana Brodackiego, Maria Brodacka. Wyrok jest prawomocny.

– W sprawach o naruszenie tożsamości narodowej, w sprawach, które obrażają wszystkich Polaków my już przestaliśmy prosić: „A może usuniecie informację?”, „A może przeprosicie?”. My teraz mówimy: „Usuwajcie nieprawdziwe informacje, przepraszajcie i płaćcie!”. Rekordowa kwota zadośćuczynienia i fantastyczne przeprosiny – główna strona Onet.pl, ramka ¼ ekranu, czyli główna strona najpopularniejszego, największego ogólnopolskiego portalu i to aż przez tydzień – mówi Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, która zainicjowała proces, poniosła wszelkie koszty procesowe i monitorowała sprawę.

– Oczywiście można mówić, że kwota jest zbyt mała, ale pamiętajmy: tygodniowe przeprosiny na głównej stronie to jednocześnie – jak się wydaje – brak wpływu z reklam na tej powierzchni. Kwota 100 000 złotych to również kwota robiąca wrażenie. Dodatkowo jeszcze kilka lat temu sądy polskie mówiły: „Musicie się sądzić w Niemczech z niemieckimi podmiotami”. A dziś sądzimy się w Polsce i wygrywamy niebagatelne kwoty. Pamiętajmy też, że żądanie wysokich kwot zadośćuczynienia wiąże się z wysokim wpisem sądowym (5% od żądanej sumy), który w tym przypadku – w obu instancjach – wpłaciła Reduta – dodaje prezes Reduty.

– Z pewnością wyrok jest precedensowy. Z punktu widzenia prawnego otrzymaliśmy bez wątpienia rekordowe – jak dotychczas – zadośćuczynienie za naruszenie dobra osobistego w postaci tożsamości narodowej i kultu pamięci o zmarłej mamie. Sąd uznał bowiem kwotę 100 000 zł jako adekwatną w niniejszej sprawie. Zasądził również przeproszenie, a treść przeproszenia to ponad 1000 znaków. W dotychczasowych wyrokach o naruszenie kultu pamięci o osobach zmarłych, jeśli sąd zasądzał zadośćuczynienie czy przeproszenie, to było to zazwyczaj kilka zdań oraz 10 000 do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nigdy jeszcze nie było wygranej sprawy o zadośćuczynienie za naruszenie prawa do tożsamości narodowej – mów dr Monika Brzozowska-Pasieka, pełnomocnik Krystiana Brodackiego.

Przypominamy: 15 marca 2016 r. na głównej stronie pozwanego portalu Onet.pl ukazało się zdjęcie kobiet idących na rozstrzelanie w lesie w Palmirach, prowadzonych przez niemieckich żołnierzy ubranych w wojskowe mundury. Zdjęcie było ilustracją do artykułu Daniela Olczykowskiego pt. „Związki Polek z niemieckimi żołnierzami podczas II wojny światowej. Dla wielu ludzi to wciąż nie do pomyślenia”.
Przedmiotowe zdjęcie opatrzone zostało nadrukowanym na nim napisem „romans z niemieckim żołnierzem był surowo zakazany, ale w Polsce żyją dzieci będące owocem takich związków”.
Artykuł Daniela Olczykowskiego to wywiad z autorką książki pt. „Pokochałam wroga”, Mirosławą Karetą. Jest w nim mowa między innymi o „leżącej kolaboracji”, „przyjaciółkach niemieckich żołnierzy” czy „ bytowej prostytucji”.

***

Maria Brodacka była córką generała Wojska Polskiego Władysława Jaxa-Rożena i siostrą kapitana WP Stanisława Jaxa-Rożena oraz Bogdana Jaxa-Rożena, wydawcy periodyku „Orka na ugorze”, a jej mąż Antoni Stanisław Brodacki, ojciec Krystiana, zmarł wskutek odniesionych ran w obronie Warszawy w 1939 r. Maria Brodacka została aresztowana przez Gestapo w styczniu 1940 r., następnie była brutalnie torturowana przez Niemców w trakcie śledztwa za to, że ukrywała Kazimierza Kota, Polaka żydowskiego pochodzenia, szefa Wydziału Bojowego konspiracyjnej organizacji PLAN, do której sama należała. Mimo brutalnego śledztwa nie wydała nikogo i została rozstrzelana przez Niemców w Palmirach 14 czerwca 1940 r.

Na zdjęciu zamieszczonym przez Onet.pl do artykułu o romansach Polek z niemieckimi żołnierzami uwiecznione zostały ostatnie chwile kobiet prowadzonych, tak jak Maria Brodacka, na rozstrzelanie w Palmirach.

Ze zdjęciem tym Krystian Brodacki – znany propagator jazzu w Polsce – zetknął się pierwszy raz w latach 60., kiedy wychowująca go ciocia wskazała, że rozpoznaje na fotografii jego matkę, Marię Brodacką. Od tamtej pory Krystian Brodacki zdjęcie to traktuje niemalże jak relikwię – drogą pamiątkę po swojej matce. Publikacja materiału dotyczącego kolaboracji oraz utrzymywania kontaktów z okupantem w zestawieniu z dramatycznym zdjęciem kobiet prowadzonych na egzekucję głęboko go zszokowała i dotknęła. Publikacja ta – zdaniem sądu – narusza jego dobra osobiste: kult pamięci osoby zmarłej, prawo do tożsamości narodowej i rodzinnej, prawo do godności i czci.

To już kolejny sukces Reduty Dobrego Imienia. W zeszłym tygodniu Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał niemieckiej gazecie Frankfurter Rundschau przeproszenie Macieja Świrskiego, prezesa Reduty Dobrego Imienia, za publikację dotyczącą polskiej polityki historycznej, której celem, zdaniem niemieckiej gazety, jest „przedstawienie zagłady Żydów jako czynu czysto niemieckiego”. Sąd po raz pierwszy tak jednoznacznie uznał, że twierdzenia, że Zagłada nie była czynem czysto niemieckim, jest de facto uderzeniem w Naród Polski i tym samym uderzeniem w każdego Polaka.

Procesy sądowe Reduty Dobrego Imienia

Wygrane procesy sądowe:
Wyroki prawomocne
1. Krystian Brodacki – wspomagany przez RDI – przeciwko Ringer Axel Springer . Sąd zasądził na rzecz Krystiana Brodackiego 100.000 zł zadośćuczynienia oraz przeproszenie na głównej stronie onet.pl;
2. Rodzina żołnierzy AK – wspomagana przez RDI – przeciwko Wprost – nakazanie publikacji sprostowania szeregu nieprawdziwych informacji o rodzinie braci Bąków
3. Waldemar Pajdowski, żołnierz AK – wspomagany przez RDI – przeciwko lokalnej gazecie. Sąd nakazał przeproszenie w gazecie oraz zapłatę 20.000 zł zadośćuczynienia
4. Maciej Świrski przeciwko Newsweek.pl o sprostowanie. Sąd zasądził sprostowanie, że nieprawdziwa jest informacja o tym, że istniały polskie obozy koncentracyjne
Wyroki nieprawomocne
1. Natalia Nitek – wspomagany przez RDI – przeciwko Hansowi G. Sąd zasądził publiczne przeproszenie oraz zapłatę 50.000 zł tytułem zadośćuczynienia
2. Maciej Świrski przeciwko Frankfurter Rundschau – Sąd nakazał Frankfuter Rundschau przeproszenie Macieja Świrskiego
3. Kapitan Z. Radłowski, Światowy Związek Żołnierzy AK – reprezentowani przez dr Monikę Brzozowską – Pasieka i Jerzego Pasieka, sprawa monitorowana przez RDI. Sąd nakazał przeproszenie w kilku stacjach telewizyjnych ZDF oraz w Telewizji Polskiej, zadośćuczynienie w kwocie 20.000 zł oraz prezentowanie filmu z tablicą historyczną poprzedzającą emisję.
4. Sprawa FAZ przeciwko Reduta Dobrego Imienia – sprawa przegrana w niemieckim sądzie przez FAZ

Prowadzone sprawy:
1. Sprawa Natalii Nitek – wspomagana przez RDI – przeciwko Hansowi G. – sprawa karna
2. Sprawa Macieja Świrskiego przeciwko Facebook – sprawa cywilna, wnosimy o przeproszenie za dyskryminację
3. Sprawa Stowarzyszenie Rodziny Żołnierzy Wyklętych – wspomagane przez RDI – przeciwko Joanna Senyszyn – wnosimy o przeproszenie oraz 100.000 zł
4. Sprawa Jacka Perłowskiego – wspomagany przez RDI – przeciwko Suddeutsche Zeitung Suddeutscher Verlag GmbH – wnosimy o przeproszenie oraz 100.000 zł zadośćuczynienia
5. Sprawa Filomena Leszczyńska – wspomagany przez RDI – przeciwko Jan Grabowski i Barbara Engelking – wnosimy o przeproszenie oraz 100.000 zł zadośćuczynienia
6. Sprawa Jana Grabowskiego przeciwko Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Jan Grabowski żąda od RDI przeproszenia

75. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Sierpień 1, 2019

Dzisiaj obchodzimy 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Powstanie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku o godz. 17.00, tzw. godzinie „W”  na mocy rozkazu komendanta głównego Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”.

Celem powstania było wyzwolenie Warszawy spod okupacji niemieckiej jeszcze przed wkroczeniem do miasta Armii Czerwonej. Armia Krajowa i władze Polskiego Państwa Podziemnego zamierzały ujawnić się w roli gospodarza i wystąpić jako jedyna legalna władza niepodległej Rzeczypospolitej wobec zależnego od Stalina Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.

Powstanie Warszawskie planowano na kilka dni, upadło jednak dopiero po 63 dniach heroicznej walki, 2 października 1944 roku. Szacuje się, że w efekcie walk zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK i od 150 tys. do 180 tys. cywilów. Po kapitulacji Warszawa została doszczętnie zniszczona przez Niemców.

Już w ten czwartek chcemy w wyjątkowy sposób uczcić dzień, w którym Powstańcy Warszawscy stanęli do boju nie tylko o Warszawę, ale i o niepodległość całej Rzeczpospolitej.

1 sierpnia w godzinie „W”, na placu Zamkowym zapraszamy Was serdecznie do wspólnego stworzenia już po raz siódmy znaku Polski Walczącej. Zaczynamy o godzinie 16:00!

Posted by Żywy znak dla Powstania Warszawskiego on Tuesday, July 2, 2019

Oświadczenie Reduty Dobrego Imienia w związku z doniesieniami medialnymi o planowanych przez samorząd Gdańska obchodach rocznicy 1 września 1939

Lipiec 31, 2019

Jak donoszą media i publikacje zamieszczone na portalu internetowym należącym do miasta Gdańsk, władze Gdańska zapowiedziały, że z okazji obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na 1 września planowany jest marsz z „gośćmi z Niemiec, którzy chcą wziąć odpowiedzialność za winy swoich przodków”, następnie zorganizowane zostaną „wspólne radosne tańce i degustacja charakterystycznych potraw i wspólne przeżywanie rocznicy”.

1 września jest datą świętą. Napaść Niemiec na Polskę w porozumieniu z Sowietami rozpoczęła czterdziestopięcioletnią tragedię narodów Rzeczypospolitej, zamordowanej przez sąsiadów i zdradzonej przez sojuszników. Straty wojenne i skutki wymordowania polskich elit przez Niemców i Sowietów odczuwamy do dzisiaj. Współczesna Polska byłaby innym krajem, gdyby nie Niemcy i ich mordercza ideologia, która doprowadziła do wybuchu wojny.

Urządzanie 1 września marszów i tańców, degustacji potraw dla „wspólnego przeżywania rocznicy” jest nie tylko naigrawaniem się z ofiar wojny wywołanej przez Niemcy, ale także sprowadzaniem zwyczaju opłakiwania tragedii do popkulturowych imprez, których celem nie jest bynajmniej – wbrew zapewnieniom władz miasta Gdańska – upamiętnienie wydarzeń, lecz spłycenie ich znaczenia, zdjęcie odium odpowiedzialności z narodu sprawców i zamazanie podziału na sprawców i ofiary wojny.

Wzywamy władze miasta Gdańska do zaprzestania szargania pamięci ofiar II wojny światowej w mieście, które jest symbolem początku największej tragedii w historii narodów wchodzących w skład Rzeczypospolitej. Wzywamy do godnego upamiętnienia wydarzeń z 1 września 1939 – ze szczególnym uwzględnieniem oddania czci pomordowanym przez Niemców Obrońcom Poczty Polskiej, ofiarom Piaśnicy i milionom ofiar niemieckiego i sowieckiego bestialstwa.

Wzywamy Wojewodę Pomorskiego do kontroli działań władz samorządowych w związku z planowanym marszem i obchodami rocznicy 1 września, wynikającej z prerogatyw na podstawie Ustawy z dn. 23 stycznia 2009 o wojewodzie i administracji rządowej (Dz. U. z 2015 roku, poz.525 ze zm.).

Wzywamy Prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku do, wynikającej z prerogatyw na podstawie Ustawy z dn. 7 października 1992 (Dz.U. z 2016 r. poz. 561), kontroli zasadności wydatków i gospodarności samorządu Gdańska w przedmiotowej sprawie.

Obchody rocznicy napaści Niemiec na Polskę nie mogą być sprowadzone do poziomu komedii z niemieckiego teatrzyku rewiowego! Ofiary należy opłakiwać, a sprawców potępić i ukarać!

Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia

 

Sensational Ruling by the District Court in Warsaw

Lipiec 29, 2019

Warsaw court ruled that German newspaper “Frankfurter Rundschau” has to apologise to Maciej Świrski, the head of the Polish League Against Defamation.

Mr Świrski sued the newspaper for its publication about the Polish history policy from June 2017, which – as “Frankfurter Rundschau” wrote – aimed to “present the Holocaust as an entirely German deed.”

The head of the Polish League Against Defamation argued in his lawsuit that presenting alleged complicity of Poland in the extermination of Jews is “violation of his national identity, heritage and good name of a Pole.”

The court ruled that “an average reader of the article could infer that Poles as a nation and Poland as a country took part in the Holocaust.” The verdict states that “Maciej Świrski, due to this social activities, profession and life experiences, has a right to demand an apology.

The Polish League Against Defamation wrote in a press release that the verdict is “groundbreaking.”

“On June 16, 2017, in an article ‘Right-wing reversing history in Auschwitz’ published on the website of “Frankfurter Rundschau”, there were untrue reports that the aim of Polish history policy is ‘to present the Extermination of Jews as a purely German deed – without Poland’s participation’.”

The court ruled that the newspaper has to publish the apology on its website for the period of one week. The ruling is not yet final.

The Polish League Against Defamation is pursuing around a dozen cases in which they demand apologies for insulting Poles by untrue statements, allegations and accusations.

In German: Sensationelles Urteil des Landgerichts in Warschau

Sensacyjny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie

Lipiec 25, 2019

Warszawski Sąd Okręgowy nakazał niemieckiej gazecie Frankfurter Rundschau przeproszenie Macieja Świrskiego, prezesa Reduty Dobrego Imienia za publikację dotyczącą polskiej polityki historycznej, której celem, zdaniem niemieckiej gazety, jest „przedstawienie zagłady Żydów jako czynu czysto niemieckiego”.  Sprawa jest przełomowa, bo po raz pierwszy w Polsce sąd uznał, że za tezy o rzekomym współudziale Polaków w Zagładzie Żydów przeprosić należy Polaka urodzonego już po II wojnie światowej i którego wydarzenia z lat 1939-1945 bezpośrednio nie dotyczyły.

Od strony prawnej jest to absolutny przełom. W dotychczasowych sprawach prowadzonych o naruszenie dobrego imienia w postaci tożsamości i dziedzictwa narodowego powodem zawsze była osoba, która przeżyła II wojnę światową. Tutaj jest inaczej – mówi dr Monika Brzozowska-Pasieka, pełnomocnik Macieja Świrskiego. – Sąd uznał, że Maciej Świrski, choć urodził się już po wojnie, z uwagi na swoją działalność społeczną, zawód, ścieżkę życiową oraz działalność Reduty, ma prawo domagać się przeprosin za to, że Niemcy oskarżają Polaków o współudział w Zagładzie. Sąd uznał, że Pan Maciej Świrski jako prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia ma prawo żądać przeprosin, bo jego tożsamość narodowa jako Polaka została przez Frankfurter Rundschau naruszona – podsumowuje wyrok pełnomocnik prezesa RDI.

Zdaniem dr Moniki Brzozowskiej-Pasieki o przełomowości tej sprawy może świadczyć fakt, że sąd po raz pierwszy tak jednoznacznie uznał, że twierdzenia, że Zagłada nie była czynem czysto niemieckim, jest de facto uderzeniem w Naród Polski i tym samym uderzeniem w każdego Polaka.

Zgodnie z wyrokiem Frankfurter Rundschau ma zamieścić na okres 1 tygodnia na stronie internetowej, gdzie znalazł się artykuł, przeprosiny poniższej treści, w języku niemieckim:

„PRZEPROSINY. Redakcja Frankfurter Rundschau przeprasza Polaka – Macieja Świrskiego – Fundatora Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom, za naruszenie jego dóbr osobistych, wskutek nieprawdziwych informacji umieszczonych w artykule pt. „Prawicowe odwracanie historii w Auschwitz” o rzekomym współudziale Polaków w mordowaniu Żydów podczas II wojny światowej oraz o rzekomej polskiej kolaboracji z Niemcami. Redakcja Frankfurter Rundschau”

Wyrok jest nieprawomocny.

16 czerwca 2017 roku w artykule zamieszczonym w serwisie internetowym Frankfurter Rundschau zatytułowanym „Prawicowe odwracanie historii w Auschwitz” pojawiły się nieprawdziwe informacje, że celem polskiej polityki historycznej jest „przedstawienie Zagłady Żydów jako czynu czysto niemieckiego – bez udziału Polski”. Dodatkowo niemiecki dziennik napisał, że „Słowa [B.] Szydło wpisują się idealnie w nową polską politykę pamięci historycznej. Jej celem jest przedstawienie Zagłady jako czynu wyłącznie niemieckiego.”

Sprawę o naruszenie dobrego imienia wytoczył Maciej Świrski – prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia. W pozwie argumentował, że wskazywanie rzekomego współudziału Polski w Zagładzie Żydów jest naruszeniem jego tożsamości narodowej i dziedzictwa narodowego oraz dobrego imienia jako Polaka.

Jestem naprawdę zadowolony, że ten proces kończy się takim wyrokiem. Tym samym dopracowaliśmy się pewnej doktryny prawnej, która pozwoli wszystkim Polakom na obronę swojego dobrego imienia w stosunku do tych, którzy oskarżają cały Naród Polski i Państwo Polskie o sprawstwo Holokaustu. Siedem lat ciężkiej pracy Reduty, prawników z nami związanych i wolontariuszy właśnie procentuje. Pamiętajmy, że prawda o II wojnie światowej, prawda o tym kto był jej sprawcą należy się nie tylko nam, ale wszystkim zamordowanym Ofiarom tej wojny. Wszelkie fałszowanie prawdy, przez przypisywanie Polakom sprawstwa Holokaustu jest także znieważaniem pamięci Ofiar, po których pozostał tylko popiół i ból spowodowany ich nieobecnością w polskim życiu. Dlatego ten wyrok jest tak ważny – mówi Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia.

Sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku, uznając pozew za uzasadniony, wskazał, że „doszło tutaj do odwrócenia ról i przeciętny czytelnik gazety mógł zrozumieć taką sugestię, że Polacy jako Naród i jako Państwo polskie brało udział w Zagładzie Żydów”. Jest to zdaniem sądu „odwrócenie podstawowych pojęć” a tym samym Maciej Świrski – prezes Reduty Dobrego Imienia został obrażony – jego dobre imię jako Polaka zostało naruszone.

W zeszłym roku, zapadł prawomocny wyrok, w którym Sąd Apelacyjny w Warszawie, również uznał, że Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia ma prawo do sprostowania nieprawdziwej informacji o polskich obozach koncentracyjnych. Była to głośna sprawa przeciwko Newsweek.pl. Tam był tryb prasowy i polska gazeta, a tutaj mamy naruszenie dóbr osobistych i niemieckie medium – dodaje mec. Monika Brzozowska-Pasieka.

Reduta Dobrego Imienia prowadzi obecnie kilkanaście spraw, w których domaga się przeprosin od różnych podmiotów za naruszanie dobrego imienia Polaków, poprzez nieprawdziwe stwierdzenia, oskarżenia czy sugestie.

Wersja komunikatu w języku angielskim: Sensational Ruling by the District Court in Warsaw

Wersja komunikatu w języku niemieckim: Sensationelles Urteil des Landgerichts in Warschau

Lipcowy numer magazynu “Reduta Online”!

Lipiec 22, 2019

Na stronie internetowej pojawiło się lipcowe wydanie magazynu „Reduta Online”, trochę z aktualnościami rocznicowymi, a trochę analityczno-programowe.

Zwracam uwagę Czytelników na tekst Tadeusza Płużańskiego o tzw. „pogromie kieleckim”. Cudzysłów tu jest potrzebny, dlatego że współczesne badania i źródła, o których pisze Płużański pokazują, że to tragiczne wydarzenie było prowokacją NKWD, starannie wyreżyserowaną w odpowiednim momencie polskiej historii – tuż po sfałszowanym przez to samo NKWD tzw. „referendum ludowym”. Zauważmy, że – a współcześni znają to z własnego doświadczenia – zawsze, gdy sprawa polska pojawia się na agendzie politycznej świata, to równocześnie mają miejsce wydarzenia, wskazujące na rzekomy antysemityzm całego narodu polskiego – i zauważmy, że dzieje się tak także współcześnie, jest to element dzisiejszej wojny dezinformacyjnej prowadzonej przeciwko Polsce. Moim zdaniem prowokacja kielecka z 4 lipca 1946 roku była właśnie po to, aby społeczeństwa Zachodu mogły odetchnąć z ulgą, że nie muszą już kłopotać swojego sumienia zdradą jałtańską, bo przecież „ci Polacy to sami antysemici, mordujący Żydów. I dobrze, że Sowieci zrobią z nimi porządek”.

Wymiar propagandowy tego wydarzenia trwa do dzisiaj, powielany w setkach i tysiącach opracowań – ponieważ taka „prawda” o tym wydarzeniu ukształtowana została w latach, gdy Polska nie mogła przeciwdziałać oszczerczej propagandzie, bo była pod komunistyczna okupacją. Nieodzowne jest zatem sięgnięcie do źródeł wytworzonych bezpośrednio po tym wydarzeniu – Płużański pisze w swoim tekście o raporcie powstałym w Kurii Kieleckiej na polecenie Biskupa Kaczmarka (który sam stał się ofiarą komunistycznego bestialstwa). Reduta postara się wydać ten raport, tak aby stał się dostępny dla wszystkich, którzy chcą dotrzeć do wiedzy o wydarzeniach, a nie polegają tylko na sowieckich fałszywkach z 1946 roku.

Inną rocznicą obchodzoną w lipcu jest rocznica ludobójstwa wołyńskiego, dokonanego w 1943 roku przez UPA-OUN na Polakach. Apogeum tragedii miało miejsce w lipcu tamtego roku, tzw. „krwawa niedziela” 11 lipca 1943 roku, gdy ukraińscy oprawcy zaatakowali swych polskich sąsiadów, realizując plan „czystki etnicznej” na ziemiach przez wieki zamieszkałych przez Polaków i Ukraińców jako wspólnej ojczyźnie obu narodów. Wołyń jest symbolem nie tylko ludobójstwa, ale i – współcześnie – hipokryzji i złej woli władz dzisiejszej niepodległej Ukrainy, które nie chcą uznać, że to, co uczynili wtedy Ukraińcy Polakom było ludobójstwem. Niezgoda na przeprowadzenie ekshumacji jest w istocie rzeczy tchórzliwym unikaniem odpowiedzialności. Do tego dochodzi kwestia współczesnej ukraińskiej polityki historycznej obecnej nie tylko na Ukrainie, ale także w Polsce – nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że antypolska w swej istocie polityka historyczna Ukrainy jest obecna w głowach i sercach prawie dwóch milionów Ukraińców na stałe przebywających w Polsce.

Piszę o tym nie po to, żeby rozbudzać jakieś antyukraińskie resentymenty, ale żeby wskazać, że istnieje pilna potrzeba zajęcia się tą sprawą przez Państwo Polskie – o czym pisaliśmy w specjalnym raporcie na ten temat opublikowanym w 2017 roku, który przypominamy w tym numerze. Niestety – pozostaje on cały czas aktualny. Ukraina, której niepodległość jest dla Polski jednym z ważniejszych elementów polityki zagranicznej i która otrzymuje pomoc od Polski zarówno w wymiarze politycznym, jak i materialnym, prowadzi politykę historyczną, która jest nie do zaakceptowania dla Polski. Obyśmy nie musieli doświadczać tragicznych skutków tego zaniedbania.

Przypominamy również opowieść pana Zdzisława Koguciuka, którego rodzina została zamordowana na Wołyniu, a który nieustannie działa, aby upamiętniać Ofiary wołyńskiego ludobójstwa. Tekst z roku 2017, wciąż aktualny, trafnie zwraca uwagę na to, że relacje z Ukrainą należy budować w oparciu o prawdę.

Lipiec to również Grunwald. Dlatego publikujemy okolicznościowy tekst Jacka Korabity Kowalskiego na temat tej bitwy i na stronie www magazynu „Reduta Online” zamieszczamy film z pieśnią o Bitwie Grunwaldzkiej, ułożoną na stulecie bitwy – w wykonaniu Jacka Kowalskiego, któremu Reduta patronuje.

Z kolei w moim tekście – który jest fragmentem książki, nad którą obecnie pracuję – piszę o polityce historycznej jako niezbędnym narzędziu polityki zagranicznej i wewnętrznej każdego poważnego państwa. Oczywiście z polskiego punktu widzenia najbardziej nas obchodzą polityki historyczne Rosji i Niemiec – w tekście staram się przedstawić cele, jakimi się kierują, a także polskie uwarunkowania w tej mierze.

Z polityką historyczną jako narzędziem wpływu pośrednio wiąże się kwestia mediów społecznościowych, wywierających na współczesny świat przemożny wpływ. W 2016 roku pozwałem Facebooka przed polski sąd za ograniczenie moich swobód konstytucyjnych i cenzurę. Jest to sprawa precedensowa, ponieważ po raz pierwszy udało się doprowadzić do tego, żeby taka sprawa odbywała się nie przed sądem w Kalifornii. Tekst, który publikujemy, został pierwotnie opublikowany w Washington Examiner, czytanym przez amerykańskich konserwatystów. Sprawa zdobyła rozgłos i otrzymałem wiele zapytań z USA, ponieważ kwestia wpływu mediów społecznościowych na życie obywateli jest w tej chwili gorącym tematem politycznym. Niedawno w Białym Domu odbyła się konferencja na temat social media – jak widać Amerykanie intensywnie zaczynają myśleć na ten temat, a głównym pytaniem jest, jak Big Tech, czyli Facebook, Google, Twitter, Apple i Amazon ograniczają wolność obywateli? Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że mamy do czynienia z oligopolem, który kształtuje rzeczywistość i ogląd tej rzeczywistości. Moim zdaniem sprawy dojrzały do uregulowania państwowego w skali globalnej.

A na koniec zapraszamy do przeczytania tekstu naszego stałego felietonisty – Wodza Tȟašúŋke Witkó, który pisze o tzw. decentralizacji – pomyśle, który narodził się w kręgach opozycji, a który jest niczym innym, jak propozycją rozbicia Państwa Polskiego na dzielnice, a w efekcie – likwidacji tego Państwa. W dobie ataku na same podstawy cywilizacyjne Zachodu i na podstawy polskości tego rodzaju pomysły są po prostu niedopuszczalne. Polska może się obronić przeciwko atakującym tylko poprzez unitarny charakter państwa, a szczególną rolę w tej obronie muszą mieć szkoły – unitarny charakter szkolnictwa, którego programy nauczania muszą być spójne – właśnie ze względu na to, że atak na polskość, tradycję, wiarę i obyczajowość na świecie odbył się poprzez zdecentralizowany system szkolny – tak, jak to się stało w Stanach Zjednoczonych.

W bieżącym numerze zamieszczamy również zaproszenie do upamiętnienia kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego poprzez udział w Żywym Znaku 2019, 1 sierpnia o godzinie 17 na Placu Zamkowym w Warszawie. Krótki opis tej inicjatywy znajdą Państwo na stronach Magazynu.

Zapraszam do lektury!
Maciej Świrski

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Pamiętamy!

Lipiec 11, 2019

Dzisiaj obchodzimy 76. rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu, wydarzenia, które stało się apogeum pierwszej fazy rzezi wołyńskiej. 11 lipca 1943 roku o świcie UPA, często przy aktywnym współudziale miejscowej ludności ukraińskiej zaatakowała 99 miejscowości, w których żyli Polacy, a dzień później, 12 lipca kolejne 50 miejscowości. Historycy obliczają, że w „krwawą niedzielę” mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków, głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw.

Lipiec i sierpień 1943 r. stał się okresem największej liczby napadów UPA w trakcie całej rzezi wołyńskiej. Według szacunków badaczy, ludobójstwo na Wołyniu w latach 1943-1945 pochłonęło ok 50-60 tys. polskich ofiar, zaś ukraińskie czystki na Kresach i w Małopolsce Wschodniej od 100 do 200 tys. Polaków oraz kilka tysięcy ratujących Ukraińców.

Na mocy uchwały Sejmu z 22 lipca 2016 roku, dzień 11 lipca ustanowiony został jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

Polecamy Państwu szczególnie stronę zbrodniawolynska.pl, na której znajdą Państwo podstawowe informacje dotyczące rzezi na Wołyniu. Polecamy też wersję tej strony w języku angielskim: volhyniamassacre.eu

Obejmijmy wszystkie ofiary ukraińskiego ludobójstwa pamięcią i modlitwą.

Interwencja w Museum of London

Czerwiec 28, 2019

W związku z tym, że Alwyn Collinson, historyk zatrudniony w Museum of London opublikował na prywatnym koncie Twittera kłamliwe i oszczercze informacje dotyczące historii Polski, prezes Reduty Dobrego Imienia skierował list do jego pracodawcy. O sprawie została także poinformowana Ambasada Polski w Wielkiej Brytanii.

Pani Sharon Ament
Dyrektor Muzeum Londynu

Szanowna Pani!

Państwa pracownik Alwyn Collinson prezentuje publicznie poglądy dotyczące historii Polski w trakcie II wojny światowej, które nie tylko są nieprawdziwe ale również krzywdzące. Według Collinsona „polscy nacjonaliści” pomagali niemieckiemu Einsatzgruppen w zabijaniu swoich żydowskich sąsiadów. Poglądy te prezentuje w ramach swojego konta na twitterze (https://twitter.com/RealTimeWWII/status/1144168453537980416). Jest to teza niemająca nic wspólnego z prawdą. Polacy nie tworzyli żadnych oddziałów w ramach niemieckiego aparatu represji podczas II wojny światowej. Ponadto żadna polska organizacja nie wspierała działań III Rzeszy. Co więcej, działania Einsatzgruppen były wymierzone także przeciwko ludności polskiej, która cierpiała w trakcie okupacji razem z mieszkającą w Polsce ludnością żydowską. Pamiętać również należy, że ludność żydowska to w tym wypadku byli obywatele Polski okupowanej przez Niemców i Sowietów. Sugestie Collinsona nie tylko są nieprawdziwe, ale też godzą w dobre imię tysięcy polskich ofiar Einsatzgruppen. Są też tym bardziej szkodliwe, gdyż ze względu na szeroki odbiór (500 tys. obserwujących), upowszechnia sowieckie kłamstwa żeby osłabić pozycję Polski w NATO, także jako sojusznika Wielkiej Brytanii.

Wzywamy do więc do opublikowania sprostowania i usunięcia kłamliwych wpisów.

Z szacunkiem,

Maciej Świrski,

Prezes

Reduta Dobrego Imienia Polska Liga przeciw Zniesławieniom

Maciej Świrski: Facebook próbował ocenzurować nasze obchody niepodległości. Z tego względu pozwałem ich w Polsce.

Czerwiec 19, 2019

Prezentujemy artykuł prezesa Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego jaki ukazał się w Washington Examiner 17 czerwca 2019 roku. Skierowany jest do opinii amerykańskiej. Oryginalny tekst znajdą Państwo tutaj: Facebook tried to censor our independence celebration. Now, I’m suing them in Poland
Poniżej natomiast przeczytać można wersję polską artykułu:

W listopadzie 2016 r., gdy większość Amerykanów nie była jeszcze świadoma cenzury w mediach społecznościowych, pozwałem Facebooka. Jeżeli nie słyszeli Państwo o tej przełomowej sprawie, to jest to zrozumiałe, ponieważ pozew złożyłem w polskim sądzie. 

Oskarżyłem giganta z Doliny Krzemowej o pogwałcenie moich praw wynikających z Konstytucji RP poprzez ograniczanie swobody komunikacji. Po latach odwlekania procesu przez Facebooka w zeszłym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa.

Doświadczywszy kilkudziesięciu lat brutalnej opresji ze strony sowietów i nazistów, Polska traktuje swobodę przepływu informacji i wymiany poglądów jako świętą zasadę ujętą w Konstytucji, na którą jest wyczulona być może jeszcze bardziej niż Stany Zjednoczone. Podczas strajków Solidarności w 1980 r. byłem nastolatkiem. Siedziałem wówczas z uchem przy głośniku radia, próbując słuchać Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki przez szum radzieckich urządzeń zagłuszających. W tamtych czasach władze komunistyczne krajów Wschodniej Europy cenzurowały wszystko, nawet kwity pralnicze, a co dopiero wiadomości. Dostęp do informacji podlegał ścisłej kontroli.

Polacy, którzy doświadczyli komunizmu, są szczególnie wyczuleni na wszelkie próby okradania ich kraju z części majątku narodowego, jaką jest gwarancja prawa do „uzyskiwania informacji”. Z tego też względu Konstytucja RP, wprowadzona w 1993 r. po wycofaniu z terytorium Polski wojsk radzieckich, przewiduje pełną ochronę nieograniczonego przepływu informacji we wszystkich rodzajach mediów. Obowiązujące w Polsce podwójne przepisy są w tej kwestii jeszcze bardziej jednoznaczne niż te zawarte w Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Pierwszy z przepisów zapewnia ochronę prawa do wygłaszania i pozyskiwania poglądów oraz uzyskiwania informacji: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”.

Drugi zakazuje stosowania cenzury prewencyjnej wobec wszystkich mediów i osób,  stanowiąc, że „Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. …”

Innymi słowy, Polacy domagają się nie tylko swobody wyrażania poglądów. Zależy nam również na możliwości zapoznawania się z opiniami i zamiarami innych, nie wspominając o prawie do wiadomości o świecie. Swoboda dostępu do informacji jest podstawowym prawem, którego się domagamy i które gwarantują nam regulacje prawne.

W listopadzie 2016 r., jak co roku o tej porze, szukałem informacji na temat możliwości uczestnictwa w dorocznych obchodach odzyskania przez Polskę niepodległości – wydarzeń upamiętniających wyzwolenie Polski sprzed 100 lat spod zaborów rosyjskiego, pruskiego i austriackiego. 11 listopada to dla nas data tak samo ważna jak 4 lipca dla Amerykanów. W celu znalezienia informacji sięgnąłem po Facebooka, który pozostaje najpowszechniejszym medium informacyjnym na świecie, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Korzysta z niego ok. 25% ludzkości. O dziwo, nie udało mi się znaleźć żadnych informacji na temat dorocznego Marszu Niepodległości.

Stało się tak, ponieważ Facebook – bez żadnego ostrzeżenia czy wyjaśnienia – zawiesił konta organizatorów wydarzenia. Wkrótce potem okazało się, że wyrażanie przez Polaków radości z powodu odzyskania dawno utraconej niepodległości jest dla Facebooka czymś niedopuszczalnym, tak samo jak swego czasu dla komunistów w okresie zimnej wojny czy dla nazistów w trakcie II wojny światowej. Przyglądając się postępowaniu przedstawicieli Facebooka w ostatnich latach, zacząłem nawet zastanawiać się, czy ten międzynarodowy gigant nie naśladuje naszych wieloletnich okupantów.

Podczas pierwszej rozprawy w dniu 5 czerwca, po nieudanej próbie przeniesienia sprawy do sądu w Kalifornii, prawnicy Facebooka zażądali wyłączenia jawności procesu. Nie obchodziło ich to, że Polska pozbyła się komunizmu i jego tajnych procesów. Sędzia odrzucił również i ten wniosek.

Wysunęli wówczas argument, że nie mam prawa do pozwania Facebooka z racji tego, że zawieszone zostały wszystkie konta dotyczące Dnia Niepodległości, a więc nie tylko ja utraciłem do nich dostęp.

Oczywiście każdy, kto posiada konto na Facebooku, wie, że łatwo jest zidentyfikować jego użytkowników na podstawie imienia, nazwiska, wieku, płci, miejsca zamieszkania, miejsca pracy oraz kilkudziesięciu innych cech i preferencji, w tym, jak w moim przypadku, deklarowanego patriotyzmu wobec Polski. No cóż, prawie wam się udało – tyle można powiedzieć prawnikom Facebooka. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 30 października.

Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie, rośnie zaniepokojenie skalą władzy Facebooka, Twittera i Google. Korporacje te dysponują tak ogromnymi zasobami i wpływami, że są w stanie stawiać warunki całym państwom. Jak zatem powinny wyglądać relacje pomiędzy obywatelami demokratycznych społeczeństw a tymi – jak się wydaje – nietykalnymi i autorytarnymi imperiami?

Naród polski jest dumny ze swojego dziedzictwa. Polska to jedna z najstarszych demokracji. To w niej powstała pierwsza wolna konstytucja w Europie (która została zawieszona przez Rosjan po dokonaniu przez nich zaboru w 1792 r.) i druga po Ameryce konstytucja na świecie. Czy mamy teraz zrezygnować z naszych swobód na rzecz imperium miliarderów z Doliny Krzemowej?

Mam nadzieję, że wytoczony im przez nas proces nauczy tę despotyczną korporację szanować prawa obywateli do rządzenia swoimi państwami narodowymi. Liczę na to, że powstrzymamy ich przed ignorowaniem prawa, tradycji narodowych i dorobku kulturowego oraz cenzorowaniem narodu polskiego z naruszeniem naszej Konstytucji.

Maciej Świrski jest byłym wiceprezesem Polskiej Fundacji Narodowej.