100 lat Niepodległej

Zaborca, by przypieczętować swoje zwycięstwo, eksponować symbole naszego poddaństwa i upodlenia, stawiał budowle. W 1912 roku gigantyczny, wysoki na 70 m sobór Aleksandra Newskiego – w sercu Warszawy na Placu Saskim. W 1956 roku Pałac Kultury I Nauki im. Józefa Stalina w miejsce specjalnie wyburzonego centrum Warszawy, wysoki na 237 m. Sobór – symbol rosyjskiej dominacji rozebrano w 1926 roku, a w Niepodległej od lat coraz głośniej mówi się o rozbiórce PKiN.

Oto symbole i polityczne klamry spinające 100 lat odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą.

 223 lata temu trzy imperia – carska Rosja, królewskie Prus i cesarska Austria, scementowane wzajemnym sojuszem interesów politycznych, wymazały Polskę z mapy świata. Niepogodzeni z tym bezprawiem jej obywatele, o różnych poglądach i stanie majątkowym, zostali strażnikami przyszłych losów swej Ojczyzny. Ich dzieje zostały wpisane w wielką epopeję przetrwania Narodu. Pięć pokoleń naszych przodków walczyło o byt swej Ojczyzny, o przetrwanie. Polacy przez cały okres niewoli pracowali dla wolnej Ojczyzny, nie tylko przez walkę, ale też przez naukę, budowę fabryk, pracę społeczną i działania, z których jesteśmy dumni do dziś. Dzięki nim jesteśmy równoprawnymi obywatelami całego świata, przetrwał naród, Polska „nie zginęła.”

Od początku XX wieku stawało się jasne, że zbliża się konflikt zbrojny dwóch obozów sojuszniczych – mocarstw Ententy (Francji, Anglii i Rosji) oraz sojuszu Państw Centralnych Austro-Węgier i Rzeszy Niemieckiej. Polskie kręgi polityczne przygotowywały się aktywnie do odzyskania niezależności narodowej. Jednak po rozwianiu się nadziei na zmianę podczas kryzysu rewolucyjnego w Rosji w latach 1904-1905, pozostała już – jak się wydawało – tylko droga współpracy z zaborcami. Tak uważały kręgi narodowe z Romanem Dmowskim na czele, chcące wykorzystać osłabienie caratu i wprowadzenie w Rosji chociaż szczątkowego parlamentaryzmu. Choć ich  plany szybko zawiodły, Roman Dmowski nadal chciał współpracować  z Rosją, nawet wbrew jej woli. Wydawało się, że Polacy mogą liczyć tylko na łaskę zaborców, i że żadna okoliczność nie jest w stanie zmienić położenia Polaków w Europie XX wieku.

Jednak duch Polski przez cały czas niewoli objawiał się w czynie zbrojnym, zatem część kręgów politycznych czyniła przygotowania do aktywnej walki. Niepodległościowe skrzydło Polskiej Partii Socjalistycznej z Józefem Piłsudskim na czele, od chwili widocznej klęski Rosji w wojnie z Japonią w 1904 roku i wrzenia rewolucyjnego w carskiej monarchii, uruchomiło aktywną walkę z rosyjskim aparatem władzy w Królestwie Polskim. Okazało się jednak, że nie był to jeszcze czas wywalczenia wolności. Był to jednak sprawdzian możliwości czynu zbrojnego i egzamin dla kadr nowych bojowników o niepodległość. Od 1908 roku Józef Piłsudski, wykorzystując większe możliwości działania dzięki autonomii w Galicji, przygotowywał kadry dla polskiego wojska. Wraz z współpracownikami utworzył ruch strzelecki, mający być awangardą późniejszej armii narodowej.  Był to czas 100-letnich rocznic napoleońskich, batalii z udziałem polskich formacji Księstwa Warszawskiego i 50-letniej rocznicy zrywu 1863 roku, powszechnie świętowanej w Galicji. Piłsudski czerpał z napoleońskiej i powstańczej spuścizny.

Tak o tym pisał wiosną 1914 roku: …  nauka z pogardliwym uśmiechem wzrusza ramionami na ciężkie, w krwawym pocie czynione próby improwizowania organizacji wojskowej, z triumfem wskazując na następstwa takiej imprezy – we Francji w 1870 roku, w kuropatkinowskich improwizacjach w wojnie japońskiej, wreszcie przypisze klęski tureckie właśnie tej okoliczności. A jednak, jednak nowoczesna nauka o wojnie zaczyna się właściwie od improwizacji republikańskich i napoleońskich armii, od czasów, gdy mniej się namyślano nad stworzeniem prawie bez kadrów stutysięcznej armii, niż obecnie nad dodaniem do mozolnie stworzonej organizacji jednego jakiegoś batalionu. I wtedy improwizacja dała Francji absolutne zwycięstwo nad wrogami jeszcze przedtem, nim geniusz Napoleona zajaśniał w całej pełni; przedtem, nim została wytworzona Wielka Armia Jeny, Austerlitzu, Wagramu i Frydlandu.

(Artykuły ze „Strzelca” – „Z wojny bałkańskiej – Turcy” tom III, str. 330 m- 331.)

W gorącym sierpniu 1914 roku trzy wrogie imperia: Cesarstwo Rosyjskie Romanowów, Niemieckie Cesarstwo Hohenzollernów i Cesarsko-Królewska Austria Habsburgów, które wcześniej rozdarły Rzeczpospolitą, stanęły przeciwko sobie. Rozpoczęła się wymodlona przez Adama Mickiewicza “Wojna ludów”. Po wybuchu tej światowej zawieruchy Polacy powołani do szeregów zaborców służyli w ich armiach. Codziennością stały się bratobójcze zmagania, a polska krew była obficie przelewana za obce sprawy.  Jednak nie zabrakło w zmaganiach Wielkiej Wojny także polskich mundurów i żołnierzy walczących pod polską komendą narodową i polskimi flagami. Polacy jednak zawiedli się na Francji. III Republika Francuska bardzo mocno postawiła na rosyjski „walec parowy” – także siłę swoich kapitałów. Istotnie u schyłku lata 1914 roku rosyjskie dywizje na polach mazurskiej batalii pod Tannebergiem mimo klęski uratowały Paryż przed zajęciem przez pruskie dywizje. III Republika po protestach carskich dyplomatów szybko zakazała tworzenia polskich formacji wojskowych. Jedyna polska kompania piechoty – Legion Bajończyków – do lata 1915 roku wyginęła prawie zupełnie w hekatombie walk pozycyjnych. 

Za sprawą niebywałego zapału i straceńczej, jak się wydawało, idei walki zbrojnej nielicznych przeciwko ogromnym armiom, na polu politycznych starć pozostał Józef Piłsudski. Pisał o swoich planach: … Jedynie miecz waży dziś coś na szali losu narodów. Naród, który chciałby przymknąć oczy na tę oczywistość, przekreśliłby bezpowrotnie swą przyszłość. Nie wolno nam być takim właśnie narodem. („O polskim ruchu strzeleckim”, tom III str. 314-315) 

 Już 6 sierpnia 1914 roku w pole wyszła pierwsza Kompania Kadrowa uformowana z członków organizacji strzeleckich. Miała ona – mimo szczupłych zasobów broni i ludzi – stać się zaczątkiem polskiego wojska. Szybko nazwany przez oddanych mu żołnierzy Komendantem, Piłsudski wcielał w czyn swoje przemyślenia, chcąc tworzyć armię narodową. Jej fundamentem miał być zapał i aktywność jej żołnierzy, ich wysoka moralnść.

Strzeleckie formacje zbrojne, szybko przekształcone poprzez napływ ochotników w Legiony, stoczyły szereg ciężkich walk w bardzo trudnych warunkach polowych i taktycznych. Po dwóch latach na Wołyniu, w lecie 1916 roku legionowe pułki objęły cały odcinek frontu. Od 2 lipca 1916 roku pod Kostiuchnówką stoczyły najpoważniejszą batalię, wstrzymując na trzy dni ostrze rosyjskiej ofensywy gen. Brusiłowa. Żołnierze Legionów przez te lata wypracowali trudem i krwią ogromny szacunek – docenili ich trud Niemcy. Cesarz Wilhelm osobiście dekorował legionistów Krzyżami Żelaznymi. Wiosną i latem 1916 roku szef sztabu niemieckiego frontu wschodniego, gen. von Ludendorff w dwóch wypowiedziach stwierdził: „Musimy stworzyć państwo polskie, gdyż tylko wtedy będziemy mogli mieć na froncie wschodnim kilkadziesiąt dywizji polskich, których kadrą stanie się świetny żołnierz legionowy”; Polak jest dobrym żołnierzem … Stwórzmy księstwo polskie, następnie postawmy na nogi armię polską. 

5 listopada 1916 roku Niemcy i Austria oddzielnym Aktem proklamowały powstanie samodzielnego bytu państwowego – Królestwa Polskiego „pod berłem” Cesarzy Austrii i Niemiec. Oba państwa podniosły sprawę polska tak wysoko, jak dotąd nikt nie uczynił. Ten fakt oraz upadek cara Rosji Mikołaja II w lutym 1917 roku, zasadniczo zmieniły sytuację polityczną sprawy polskiej, wywołując ogromny rezonans międzynarodowy. Wzięła to pod uwagę administracja Stanów Zjednoczonych szykująca się na wejście do wojny. Prezydent USA Woodrow Wilson w przemówieniu do Senatu USA 22 stycznia 1917, posługując się przykładami Belgii, Serbii i Polski, oświadczył, …że powinna powstać zjednoczona, niepodległa i autonomiczna Polska. Upadek cara zaowocował wreszcie zgodą rosyjskiego Rządu Tymczasowego na tworzenie we Francji Armii Polskiej, do czego od początku wojny dążyły prozachodnie kręgi polskiej emigracji. 

Na frontach wojennych Europy od 1916 roku nastąpił zastój. Nie dały skutku strategiczne operacje obu stron. Wielka batalia o twierdzę Verdun, mimo potwornej rzezi masy żołnierskiej (500 tys.) obydwu przeciwników, nie przyniosła rozstrzygnięcia. 2 kwietnia Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę. Był to zwiastun nadchodzącej klęski Niemiec.

W kraju od początku 1917 roku działała, powstała z łaski okupantów, namiastka polskiej władzy – Tymczasowa Rada Stanu. Mimo obecności w niej wielu patriotów nie mogła już ona zmienić biegu polskich spraw, gdyż te rozstrzygały się na zachodzie poprzez działanie mocarstw alianckich, a także Rządu Tymczasowego w Rosji. Józef Piłsudski, widząc że rola Rosji jest coraz mniejsza, stawiał teraz na działanie skierowane przeciw Niemcom. Realnym skutkiem polityki niemieckiej w Królestwie była restytucja samorządów. Sama Rosja popadała w rewolucyjny chaos, co Piłsudski przewidział kilka lat wcześniej. Wskutek stopniowego rozpadu Rosji i utraty jej znaczenia, Komendant wstrzymał pracę nad poszerzaniem Legionów. Zamiast tego uruchomił półjawną Polską Organizację Wojskową (POW) jako rezerwę militarną. Nadszedł w końcu czas politycznego sprawdzianu. Próba narzucenia Legionom przez Niemców roty przysięgi (na wierność niemieckiemu cesarzowi), spotkała się z odmową jej złożenia przez Piłsudskiego i legionistów.  Niemcy rozpoczęli internowanie legionistów.

Jednakże Piłsudski cały czas rozważał różne możliwości działania. Jego zamiarem był polityczny przetarg: To był mój rachunek: grać w bridge’a, podnosić wartość Polski ze swoimi partnerami, grać wszędzie na zwyżkę, nigdy na zniżkę, i temu kto najwyżej gra, jak najsilniej dopomóc. („Przemówienie na zjeździe Legionistów w Krakowie”, tom V str. 294). Porzucił jednak zamiar wyjazdu do Rosji dla formowania tam nowych oddziałów. Postanowił pozostać wraz ze swoimi żołnierzami. 14 lipca Niemcy aresztowali 90 dowódców, a w nocy z 21 na 22 lipca 1917 roku wyraził wobec oficerów pewność, że Niemcy wojnę przegrają, a wtedy wróci do Polski jako dyktator. Kilka godzin po zakończeniu tej rozmowy Niemcy aresztowali Komendanta i wywieźli przez Gdańsk i Berlin do twierdzy w Magdeburgu.

Tamtejsze warunki odosobnienia były znośne. ...Magdeburg był więzieniem specjalnym, w którym więcej szło o izolowanie człowieka dlatego, że jest niebezpieczny, niż o jakiekolwiek inne więzienne warunki. („Psychologia więźnia”, odczyt z 24 maja 1925 r.) Poza pisaniem wspomnień Komendant układał ramy swojego działania po klęsce Niemiec i plany budowy Polskiego Państwa po swoim powrocie. Od sierpnia 1918 roku dołączył doń  Sosnkowski, jego współpracownik jeszcze z walki zbrojnej w PPS. Suche komunikaty z frontów zamieszczane w prasie przenosili na mapy. Było to oczekiwanie na czas działania, który miał w końcu nadejść.

Dalszy bieg Wielkiej Wojny ukazał słuszność strategii Komendanta. Wynik wojny zaczął się ważyć na zachodzie. Piłsudski dzięki uwięzieniu w Magdeburgu zyskał moralny i polityczny kapitał. Jego legenda już jednoczyła Polaków. Jej wartość ujawniła się w pełni zarówno w ostatnich miesiącach wojny światowej, kiedy brakowało żołnierzom wodza, jak i podczas późniejszych rokowań pokojowych.

Tymczasem po zmianie polityki Ententy wobec Polski następuje cały szereg ważnych wydarzeń.  Powstały 5 sierpnia 1917 roku w Szwajcarii Komitet Narodowy Polski z Romanem Dmowskim i Ignacym Paderewskim na czele od razu poparły wszystkie polskie kręgi polityczne w państwach Ententy. Również III Republika Francuska oraz organizacje polskie w USA uznały KNP za jedyną reprezentację Polski. W październiku uznała go Wielka Brytania i Włochy, a 10 listopada 1917 roku także Stany Zjednoczone. Komitet w osobach Dmowskiego, Piltza i Zamoyskiego negocjował przejęcie wpływu na losy Armii Polskiej we Francji. Szybki napływ ochotników z amerykańskiej Polonii sprawił, że w lutym 1918 roku pierwszy polski pułk wysłano na front w Szampanii.

W Polsce praca Piłsudskiego zaczynała owocować. Popularność internowanych Legionów i ich uwięzionego Komendanta objęła szerokie kręgi społeczeństwa. W sierpniu 1917 roku rozwiązała się Tymczasowa Rada Stanu. Obaj okupanci, chcąc jeszcze utrzymać Polaków przy sobie, 12 września 1917 roku, dekretem obu monarchów powołali Radę Regencyjną jako najwyższą władzę państwową w Królestwie Polskim. Stanowili ją trzej przedstawiciele polskich elit – arcybiskup Aleksander Kakowski, ks. Zdzisław Lubomirski i Józef Ostrowski. Rada desygnowała kandydata na premiera hr. Adama Tarnowskiego, ale sprzeciw Berlina sprawił że urząd objął historyk Jan Kucharzewski. Istnieją zatem już dwa rządy polskie, lecz tylko jeden z nich zdobywa uznanie mocarstw Ententy.

Przez lato i jesień 1917 roku Rosja ogarnięta chaosem przestała się liczyć w dalszych zmaganiach wojennych. Przywódca nowej władzy – bolszewików – Lenin, zainstalowany w Rosji za niemieckie pieniądze, wyprowadził Rosję z wojny i zawarł z Niemcami pokój w Brześciu w lutym 1918 roku. Niemcy uznały niezależną Ukrainę, i oddały jej część Królestwa Polskiego. Spowodowało to powszechne oburzenie społeczeństwa polskiego oraz upadek i tak wątłego zaufania do okupantów, jak i do bezwolnej Rady Regencyjnej. Rząd Kucharzewskiego podał się do dymisji, a walcząca jeszcze po stronie obu monarchii część formacji polskich przeszła w krwawych walkach za rosyjskie linie.

8 stycznia 1918 roku prezydent Wilson w mowie do amerykańskiego Kongresu ogłosił w swoich 14 punktach m.in. konieczność odbudowy Państwa Polskiego z dostępem do morza. Na zachodzie Niemcy ostatkiem sił, po przerzuceniu wojsk z powalonej Rosji, wiosną i latem 1918 roku uruchomili działania ofensywne. Ich zamiarem było pokonanie Francji zanim Amerykanie w pełni przystąpią do wojny. Polskie oddziały Armii Błękitnej gen. Hallera stanęły w okopach obok żołnierzy francuskich, angielskich i amerykańskich przeciw Niemcom. Wyczerpanie wojenne Niemiec było jednak już tak poważne, że mimo dużych sukcesów ich ofensywa w lipcu załamała się. Odtąd armia niemiecka toczyła sukcesywnie jedynie walki opóźniające, a wojna była dla Niemiec przegrana.

Rzesza Niemiecka na jesieni 1918 roku zabiegała pilnie o pokój, ale wojna nadal trwała. Planowano wielką ofensywę aliancką przeciw Niemcom, mającą nastąpić 14 listopada 1918 roku. Pułki 1 Dywizji Strzelców Polskich przesunięto bliżej frontu. 11 listopada część wojska około południa ładowała się na ciężarówki, część jeszcze czekała na ich przybycie, gdy dotarła do żołnierzy wieść o podpisanym w Compiégne zawieszeniu broni. W momencie klęski Niemiec polskie oddziały wojskowe, pod polską komendą i podległe Komitetowi Dmowskiego, uznanemu przez Ententę za legalny Rząd Polski, były obecne na froncie u boku aliantów. Polska była obecna w koalicji zwycięskich mocarstw.

Rada Regencyjna usiłowała tymczasem metodami administracyjnymi ogłaszać stan niezależności względem okupantów. 7 października deklarowała powstanie niepodległego państwa i skłoniła niemieckiego gen. von Beselera do układów. Ogłosił on złożenie urzędu i likwidację Gubernatorstwa na koniec 1918 roku. Rada 12 października przejęła władzę nad wojskiem, przyjęła nową przysięgę i mianowała dowódcę, gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego. Liczebność wojska szybko rosła, ale było to w sumie kilkanaście tysięcy żołnierzy, co w obliczu 50 tys. wojsk niemieckich w Królestwie i około 600 tys. na wschodzie było niczym. Rząd Kucharzewskiego wyznaczył na szefa spraw wojskowych Józefa Piłsudskiego i zażądano jego uwolnienia. 

Rozpadały się też Austro-Węgry. W październiku powstały niezależne polskie organizacje między innymi  Polska Komisja Likwidacyjna. De facto od początku listopada 1918 roku –  ze znacznym społecznym poparciem – trwało na terenach polskich powstanie „listopadowe”, uruchomione siłami POW. Piłsudski rok wcześniej o tej organizacji powiedział: Nie mamy dość siły żeby wroga zarżnąć, ale mamy ich dość żeby go dorżnąć. Toczyły się już negocjacje co do warunków opuszczenia Galicji przez austriackie wojsko i administrację. Rozbrajano garnizony. Przez pierwsze dni listopada w lubelskim i kieleckim trwała ewakuacja oficerów i żołnierzy CK-armii. Rozpad monarchii zaowocował ruchami odśrodkowymi wznieconymi przez inne narody. 1 listopada część Lwowa zajęły ukraińskie formacje wojskowe. W mieście przystąpiła do walki ludność polska, bohatersko broniąca miasta, walczyły nawet kilkuletnie dzieci – „Orlęta Lwowskie”.

Grupa działaczy z PPS-u i POW z inicjatywy płk. Rydza-Śmigłego 7 listopada powołała w Lublinie Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim jako premierem. 8 listopada Niemcy ogarnięte rewolucją uwolniły Piłsudskiego z Magdeburga. Mimo nacisków za strony niemieckiej, Piłsudski stanowczo odmówił podpisania deklaracji lojalności względem interesów Niemiec. Pociąg z Piłsudskim i Sosnkowskim wieczorem 9 listopada wjechał na terytorium Polski. Kiedy zatrzymał się na jakiejś stacyjce, żeby nabrać wody, Piłsudski zauważył na peronie ślepca, który otoczony gromadą słuchaczy grał na skrzypcach i śpiewał Pierwszą Brygadę. Te kilka słów dodało mi nadzwyczajnej otuchy. Pomyślałem sobie, że widocznie moja praca przetrwała i żyje.  Przyjeżdżającego do Warszawy Piłsudskiego powitał ks. Lubomirski z Rady Regencyjnej. 

W Warszawie wrzało, oddziały niemieckie ogarniał rewolucyjny ferment, co było skutkiem wiadomości o buntach armii w samych Niemczech. Piłsudski nie spotkał się z żadnym oficerem z niemieckiego sztabu. Postawił na wyzyskanie słabości zrewoltowanego garnizonu niemieckiego w Warszawie. Rozpoczęto rozbrajać niemieckich żołnierzy i oficerów, co przebiegło bez większych problemów. Już wieczorem 10 listopada do Piłsudskiego przybyli delegaci niemieckiej „Rady robotniczo-żołnierskiej” z pełnomocnictwem do rokowań. Komendant wymusił na nich oddanie broni, oddanie Polakom parku kolejowego oraz zaniechania porachunków żołnierzy z oficerami.

11 listopada akcja rozbrajania Niemców przybrała masową formę. Polscy żołnierze obsadzali ważniejsze budynki. Gruchnęła radosna wieść o zawieszeniu broni na zachodnim froncie. Wojsko niemieckie do reszty ogarnęła apatia i chęć powrotu do domów. Sam Piłsudski udał się do rewolucyjnej Rady Żołnierskiej i zaapelował o spokój, który zapewni wszystkim szybki wyjazd do ojczystych Niemiec. Wczesnym rankiem 12 listopada z polskiej stolicy chyłkiem uciekł statkiem rzecznym były gubernator gen. Hans von Beseler. W tym samym dniu odjechał z Warszawy pierwszy pociąg z ewakuowanymi żołnierzami armii niemieckiej. Zaczęła obowiązywać umowa ewakuacyjna, zapewniająca im odjazd trasą przez Mławę do Prus Wschodnich.

Dobre relacje z wojskiem niemieckim zaowocowały powstrzymaniem ofensywnych kroków  na wschodzie Królestwa. 19 listopada Warszawę opuściła załoga Cytadeli – miasto było w zasadzie wolne od Niemców, 2 grudnia ewakuowały się ostatnie szpitale. Do połowy grudnia urzędował w Warszawie poseł Harry hr. Kessler, szantażujący Polaków groźbą wymuszonego przejścia 600 tysięcy żołnierzy z niemieckiej Armii Wschodniej przez Polskę. Żelazny upór Piłsudskiego umożliwił rozwiązanie tego problemu, a Kessler 15 grudnia opuścił Warszawę.

11 listopada około południa przybył do Piłsudskiego Bogusław Miedziński i w imieniu Lubelskiego Rządu oddał się do dyspozycji Komendanta, następnego zaś dnia rząd lubelski rozwiązał się. Warszawskie ulice masowo deklarowały poparcie dla Piłsudskiego. Ostatecznie Rada Regencyjna uchwaliła przekazanie Piłsudskiemu władzy nad wojskiem.  12 listopada Piłsudski, już jako Naczelnik Wojsk i szef rządu wydał swój pierwszy rozkaz oraz podjął pierwsze decyzje dotyczące pomocy dla Lwowa. Symbolicznie decyzję podjął po rozmowie z przybyłym ze Lwowa samolotem por. Stefanem Stecem, lotnikiem który ozdobił swoja maszynę biało-czerwoną szachownicą. Stała się ona wkrótce znakiem rodzącego się lotnictwa polskiego. Już 12 listopada nakazał gen. Roji w Krakowie przerwanie akcji przeciwko Czechom na Spiszu i Orawie, w celu zabrania stamtąd sił dla odsieczy dla Lwowa. Rozkazy wydane 16 listopada przyśpieszyły wyruszenie odsieczy, która 22 listopada oswobodziła Lwów, po czym Piłsudski osobiście udał się do miasta.

Rząd Republiki Polskiej powziął Dekret z dnia 22 listopada 1918 roku o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej, w którym ustanowił urząd Naczelnika Państwa, na który powołał Józefa Piłsudskiego. Po przeforsowaniu najpilniejszych spraw politycznych i utworzeniu rządu Józef Piłsudski postawił na szybką organizację armii. 

Komendant równocześnie z grą polityczną w kraju organizował zabezpieczenie terytorium z zewnątrz. Zagrożeniem dla raczkującego Państwa było wojsko niemieckie na jego wschodnich terenach – na terenach okupacji  Litwy i Białorusi stacjonowało jeszcze kilkaset tysięcy wojska. Formacje te ulegały niejednokrotnie rozkładowi rewolucyjnemu. Wiadomym było, że w miarę cofania się Niemców, bolszewicy będą przesuwać na zachód swoje siły zbrojne dla opanowania terenu. Ich dywizje miały zająć Białoruś i Litwę. Niemcy odchodząc pozostawiali bolszewikom broń, co było akceptowane przez Berlin. Naczelny Wódz Józef Piłsudski 26 listopada nakazał formowanie dywizji litewsko-białoruskiej. Był to naglący problem. W Wilnie było około 10 tys. jeńców rosyjskich poddawanych bolszewickiej agitacji. Misje sowieckie działały bardzo prężnie. 21 i 22 grudnia mityngi dla niemieckich żołnierzy urządzali bolszewiccy komisarze trockiści Adolf Abramowicz Joffe i Lew Kamieniew. Powstała Rada Delegatów Robotniczych. Tak wyglądał początek sowiecko-niemieckiej współpracy skierowanej przeciw Polsce.

Bardzo pilnie potrzebna była w kraju armia gen. Hallera, stojąca we Francji. Podlegała on politycznie Komitetowi Dmowskiego, a jej termin przyjazdu nie był jeszcze znany. Komitet był w bliskim kontakcie z rządami alianckimi. Piłsudski zdawał sobie sprawę ze znaczenia tego gremium. W liście do Romana Dmowskiego wysłanym z Przemyśla 21 grudnia 1918 roku, zawiadamiając prezesa Komitetu Narodowego o wysłaniu delegacji, mającej się porozumieć z Komitetem w sprawie współdziałania pisał następująco:  … Niech mi pan wierzy, że nade wszystko życzę sobie uniknięcia podwójnego przedstawicielstwa Polski wobec aliantów: tylko jedno wspólne przedstawicielstwo może sprawić, że nasze żądania zostaną wysłuchane. Troska o tę jedność jest przyczyną, że nie spieszyłem się z przystąpieniem do tej sprawy…

Dla Naczelnika Państwa jedność polityczna była największym imponderabilium. Dlatego koniecznym stało się poszerzenie bazy politycznej i wyznaczenie nowego Rządu. Zwłaszcza w konsekwencji wzrastającego niezadowolenia i groźby rozruchów. Rozpoczęto w Krakowie negocjacje z przybyłym do kraju Ignacym Paderewskim. Doszło do porozumienia. Nie było to w smak środowiskom lewicy. W połowie stycznia 1919 roku w Belwederze z Piłsudskim spotkali się Witold Jodko-Narkiewicz i Władysław Baranowski z PPS. Zabiegali oni u Komendanta o zachowanie Moraczewskiego na stanowisku premiera. Obaj pragnęli, żeby jako polityk PPS miał on dalej wpływ na sprawy państwa i by PPS współrządziła.

Jednak 16 stycznia 1919 roku obowiązki premiera rządu objął Ignacy Jan Paderewski, uznany natychmiast przez Komitet Paryski Dmowskiego. 26 stycznia odbyły się wybory do Sejmu, który miał doprowadzić do uchwalenia Konstytucji Państwa. 10 lutego na pierwszym posiedzeniu zebrał się Sejm, nazwany Ustawodawczym. Jego obrady otworzył Naczelnik Państwa. W Sejmie Ustawodawczym zaistniały wszystkie polityczne ugrupowania, posiadające zbliżoną liczbę mandatów. Na pierwszym posiedzeniu zatwierdzono dekrety wydane dotąd przez rząd Moraczewskiego. 20 lutego, na trzecim posiedzeniu Piłsudski przekazał swoją władzę marszałkowi Sejmu. W tym dniu jednogłośnie uchwalono tymczasową „Małą Konstytucję”. Zgodnie z jej brzmieniem powierzono jednogłośnie dalsze pełnienie obowiązków Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu. Miał on wykonywać wolę Sejmu we współpracy z Radą Ministrów. Później gorzko stwierdził: Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej w Polsce nikt nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać. Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. (Przemówienie do przedstawicieli stronnictw sejmowych z 29 maja 1926 r.)

Tego też dnia przed Sejmem stanął Ignacy Paderewski jako premier i ogłosił program swojego rządu. W Rzeczpospolitej powołano wszelkie instytucje demokratycznej administracji. Cały ten proces trwał zaledwie sześć tygodni! Główna zasługa takiej szybkiej budowy zrębów ustroju Państwa leżała w tytanicznej pracy Józefa Piłsudskiego. Twórcy koncepcji walki zbrojnej o wolność Polski, organizatora i dowódcy Legionów – jedynej przez pierwsze lata Wojny Światowej siły zbrojnej czysto polskiej – Komendanta, Brygadiera, a obecnie Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Teraz on właśnie miał dalej jednoczyć rozdarty na części kraj i przywracać świadomość powrotu państwa polskiego. 

Według Piłsudskiego w ciągu jednego pokolenia – sprzed rewolucji 1905 roku aż po czas wybuchu Wielkiej Wojny – zostaliśmy organicznie wcieleni do trzech obcych nam i wrogich organizmów państwowych. Były to czasy szybszego i coraz szerszego zaniku nie tylko poczucia ale i pojęcia własnego – polskiego – państwa i rządu. 

Piłsudski od wiosny 1919 roku rozpoczął grę militarną wobec nieprzyjaciół Polski. Po kolei odsuwał niebezpieczeństwo bolszewickie od granic kraju. Przysposobił narodowi bitnego żołnierza. Odnosił wielkie zwycięstwa i dawał nadzieję na przyszłość. Usiłował zmontować sojusz z Ukrainą, co się jednak nie powiodło. Polacy w 1920 roku w walce z bolszewikami obronili niepodległość, mimo jej poważnego zagrożenia. Byt państwowy został utrwalony przez uchwalenie Konstytucji w marcu 1921 roku.

Szybko likwidowano ślady obcej okupacji w młodej Polsce. Wiele budowli zaborcy celowo wznieśli, aby przypominały naszemu narodowi obecność obcej władzy.  W samej tylko stołecznej Warszawie istniało 21 cerkwi, oczywiście przede wszystkim na potrzeby Rosjan przybyłych z centrum Imperium, w tym i dla wojska. Uczestniczenie w cerkiewnych nabożeństwach było obowiązkiem dla rosyjskich urzędników. W ciągu pierwszych lat niepodległości przywrócono kilku z nich poprzednie funkcje (na przykład usunięto przeróbki sakralne w Pałacu Staszica (dziś PAN) przy Krakowskim Przedmieściu), a resztę zburzono.

Największym problemem był usytuowany na placu Saskim wielki sobór pod wezwaniem św. Aleksandra Newskiego, którego budowę rozpoczęto w lecie 1893 roku. Jego ogrom miał przytłaczać Polaków i wzbudzać  poczucie dumy u Rosjan. Dodatkowym upokorzeniem było zebranie środków na budowę z przymusowych składek od wszystkich wójtów i burmistrzów w Królestwie Polskim, a także od parafii katolickich. Zamiast zaplanowanych 900 tys. rubli wydano na jego budowę aż 3 mln 87 tys. rubli. Dzwonnica cerkiewna wysoka na 70 m była najwyższym budynkiem w Warszawie. Polacy szybko nazwali znienawidzony symbol obcej okupacji „bizantyjskim tortem”.

Po wielkiej bdyskusji społecznej sobór zburzono. Było to trudne przedsięwzięcie, które przeprowadzono w latach 1924 – 26. Część pozostałości z rozbiórki wykorzystano w innych budynkach publicznych. Z ich użyciem wybudowano między innymi pomnik Jana Kilińskiego, przywódcy warszawskiej Insurekcji podczas Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku. Plac Saski, z umiejscowionym od listopada 1925 roku w arkadach Pałacu Saskiego Grobem Nieznanego Żołnierza, stał się miejscem symbolicznym świeżo wywalczonej Niepodległości. 

Mija 100 lat od radosnych dni roku 1918, w których wypełniło się zwieńczenie dążeń naszych przodków – zmartwychwstanie Rzeczypospolitej. Wolne i niepodległe własne Państwo, wywalczone krwią i wysiłkiem kilku pokoleń Polaków, jesienią 1918 roku stało się realnym bytem.

  Dzisiaj mija też 29 lat od zrzucenia politycznej zależności od sowieckiego „Imperium zła”. Z wielkim mozołem trwa usuwanie śladów tej okupacji, zarówno na obszarze naszej Ojczyzny, jak i też w umysłach naszych współrodaków. Dziś prawdziwi bohaterowie powracają na karty podręczników historii i uczniowskich zeszytów. Powracają na swoje godne miejsca kości skazanych na zapomnienie i hańbę pomordowanych żołnierzy Polski Walczącej. 

Niestety, w Warszawie dalej dominuje sowiecki „prezent” – budynek Pałacu Kultury i Nauki  imienia Józefa Stalina. Pałac ten miał stanąć pierwotnie na praskim brzegu Wisły, na przedmiejskim Grochowie. Wybitna służalczość i lizusostwo komunistycznych architektów zaowocowała usytuowaniem Pałacu Stalina w centrum Warszawy. Konsekwencją było wyburzenie kilku kwartałów ulic w centrum miasta. 

Mamy dzisiaj w wolnej Polsce trzy filary nowego oblicza kraju i jego stolicy – pamięć o tragicznej utracie Ojczyzny, o wielkim triumfie Polaków w 1920 roku w Bitwie Warszawskiej, oraz pamięć o jedności Polaków podczas walki o odzyskanie Ojczyzny. Niechaj będzie to wspólnym mottem dla przyszłości jako zwieńczenie 100-lecia niepodległości Polski, w 100 lecie działań pokolenia Józefa Piłsudskiego i kontynuatorów jego państwowych idei! Remigiusz Włast-Matuszak

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.