Duchowe odrodzenie w czasach zaborów

Kiedy u schyłku XVIII w. Polska, ulegając sile sąsiednich mocarstw – Rosji, Prus i Austrii – utraciła własny byt państwowy, to Kościół i wiara sprawiły, że Polacy nie utracili ducha. Przez 123 lata żyli pod zaborami, bez własnego państwa, a jednak zachowali swoją tożsamość. Państwa zaborcze starały się wymazać pamięć o Polsce, Polaków zrusyfikować lub zgermanizować (znana jest sprawa bohaterskich dzieci z Wrześni z początku XX w., które mimo chłosty odmówiły modlenia się w szkole po niemiecku). Zaborcy dobrze zdawali  sobie sprawę z istotnej roli wiary w życiu narodu polskiego i na różne sposoby utrudniali działalność i rozwój Kościoła katolickiego, m.in. poprzez kasaty zakonów. Nie zabrakło jednak ludzi oddanych Bogu, Kościołowi i ziemskiej Ojczyźnie. Wśród nich warto wymienić św. o. Rafała Kalinowskiego (zm. 1907) – powstańca styczniowego, zesłańca i w końcu karmelitę, świętych biskupów: Zygmunta Szczęsnego Felińskiego (zm.  1895), Józefa Bilczewskiego (zm.  1923) i Józefa Pelczara (zm. 1924), a także bł. Jerzego Matulewicza (zm.  1927), Litwina, odnowiciela zakonu marianów i założyciela eucharystek. Można powiedzieć, że w Polsce pod zaborami następowało odrodzenie religijne. Mimo wszelkich przeszkód powstawały nowe zakony, m.in. służebniczek (zał. przez bł. Edmunda Bojanowskiego zm.  1871), zmartwychwstańców (zał. we Francji, wśród emigracji), felicjanek (zał. przez bł. Marię Angelę Truszkowską zm.  1899), niepokalanek, nazaretanek (zał. przez bł. Franciszkę Siedliską zm.  1902).

Nie sposób pominąć postaci z Krakowa, służącej-mistyczki, bł. Anieli Salawy (zm.  1922). Z Krakowem związany był także weteran powstania styczniowego Adam Chmielowski, znany jako św. Brat Albert (zm.  1916). Ten utalentowany malarz porzucił sztukę, aby z miłości do Boga służyć najuboższym i bezdomnym, których w Krakowie było bardzo wielu. Jego pracownia malarska stała się przytuliskiem dla krakowskiej nędzy, z biegiem czasu założył 21 różnych domów opieki, ogrzewalni, sierocińców, cały czas dzieląc życie z najbardziej potrzebującymi. Mawiał, że trzeba być dobrym jak chleb. Od niego wywodzą się albertyni i albertynki, a jego obraz Ecce homo wciąż porusza duchową głębią. Brat Albert zmarł w przededniu odzyskania przez Polskę niepodległości.

Bł. Jan Beyzym (zm.  1912), jezuita, wyruszył aż na Madagaskar, żeby służyć tam trędowatym. Olbrzymim wysiłkiem, pomimo braku wsparcia kolonialnych władz francuskich, korzystając wyłącznie z funduszy zebranych w Polsce, wybudował nowoczesny szpital i ośrodek dla chorych na trąd. Wycieńczony pracą ponad siły zaraził się tą straszną chorobą i zmarł. Jego misję kontynuowała współcześnie polska lekarka i misjonarka Wanda Błeńska (zm.  2014), zwana „matką trędowatych”, która od 1951 r. przez 43 lata pracowała w Afryce. Za swoją działalność, w tym utworzenie nowoczesnego ośrodka leczenia trądu, otrzymała honorowe obywatelstwo Ugandy.

Z Afryką związana jest postać bł. s. Marii Ledóchowskiej (zm.  1922), arystokratki, która poświęciła się szerzeniu wiary w Afryce i pomocy dla ofiar europejskiej kolonizacji na tym kontynencie. Zyskała tytuł Matki Afryki, choć nigdy nie odwiedziła Czarnego Lądu. Do dziś działa założona przez nią Sodalicja św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich.

Jej rodzoną siostrą byłą św. Urszula Ledóchowska (zm.  1939), założycielka urszulanek (szarych), wielka patriotka troszcząca się gorąco o sieroty w dobie I wojny światowej i później, a także niezwykle aktywnie działająca na rzecz odbudowującego się państwa polskiego.

komentarzy 5

  1. Bardzo dobry i potrzebny artykuł. Świetnie, że ukazują się tego typu teksty. Pilnie obserwuję rozwój Reduty Online w zakresie tematyki etc. Sam usiłuję w nim uczestniczyć. Przesyłam prozę i poezję. Resztę trzymam w szufladzie, aby nie zarzucić Redakcji. Powodzenia. Pozdrowienia.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.