Głos odchodzącego pokolenia

Maciej Świrski

28 grudnia 2018 roku Sąd Okręgowy w Krakowie wydał wyrok w sprawie z pozwu Kapitana Zbigniewa Radłowskiego i Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej przeciwko twórcom miniserialu „Nasze matki, nasi
ojcowie”. ZDF i UFA-Fiction mają solidarnie przeprosić Polaka Zbigniewa Radłowskiego i Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej w wyniku przegranego procesu o ochronę dóbr osobistych poprzez umieszczenie przeprosin w godzinach emisji serialu na antenie TVP i trzech telewizji niemieckich. Mają także zamieścić przeprosiny na swoich internetowych stronach głównych przez okres trzech miesięcy. Dodatkowo sąd orzekł, że obaj producenci mają zapłacić kapitanowi Radłowskiemu 20.000 zł zadośćuczynienia. To wielki polski sukces.

 

Sprawa miniserialu „Nasze matki, nasi ojcowie” rozpoczęła się dla mnie wkrótce po założeniu Reduty Dobrego Imienia. Gdy w marcu 2013 roku pojawiła się informacja o premierze tego serialu, o tak antypolskim zabarwieniu, zorganizowałem pikietę protestacyjną na ulicy Dąbrowskiego w Warszawie, pod warszawską siedzibą ZDF. Zrobiliśmy to wspólnie z Towarzystwem Patriotycznym Jana Pietrzaka, pod którego egidą Reduta na samym początku swojej działalności znalazła schronienie. Później, gdy Reduta Dobrego Imienia stała się osobną fundacją przeciwdziałanie wymowie tego serialu było przez cały czas naszym głównym celem.

 

Wkrótce okazało się, że serial UMUV (w terminologii Reduty Dobrego Imienia tak nazywamy ten paszkwil, od słów „Unsere Mütter, unsere Väter”) będzie emitowany także przez Telewizję Polską SA, ówcześnie
pod kierownictwem Juliusza Brauna.  To on podjął decyzję by, jak mówił: „polski widz mógł się zapoznać z wymową tego filmu”. W mojej ocenie wyświetlenie UMUV w polskiej, państwowej
telewizji udaremniło polskie wysiłki w celu osłabienia jego wymowy. 10 czerwca 2013 roku napisałem list otwarty do Juliusza Brauna w tej sprawie – bez odzewu. Po emisji UMUV w TVP dnia 13 czerwca 2013 roku, gdy
Polacy „zapoznali się wymową tego filmu”, jak chciał Juliusz Braun, a w kraju zapanowało powszechne oburzenie na ten serial, złożyłem 20 czerwca 2013 roku do Prokuratury Warszawa Mokotów doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Prezesa Telewizji Polskiej SA w postaci udziału w znieważeniu narodu polskiego (art. 133 KK). Ówczesna prokuratura najpierw odrzuciła to doniesienie, a potem po naszym zażaleniu podjęła sprawę i umorzyła ją w maju 2014 roku. Po zażaleniu złożonym przez Redutę Dobrego Imienia w tej sprawie sąd
wydał postanowienie o konieczności prowadzenia postępowania, wydając zarazem bardzo istotne zalecenia prokuraturze: konieczność przesłuchania świadków, obejrzenia filmu (!), powołania biegłych.
Później pisaliśmy jeszcze w tej sprawie list otwarty do ówczesnego Premiera RP – Pana Donalda Tuska. List pozostał niestety bez odzewu.

 

W lutym 2014 roku przeprowadziliśmy pierwszą poważną akcję petycyjną ponieważ British Airways na pokładach swoich samolotów wyświetlała UMUV, a poinformowali nas o tym wolontariusze Reduty Dobrego Imienia. Wtedy właśnie po raz pierwszy zostało zastosowane
sformułowanie używane przez Redutę Dobrego Imienia w korespondencji do adresatów protestów.  Kwestia oszczerczych
sformułowań, takich jak „polskie obozy koncentracyjne” albo wymowa
serialu UMUV nazywana jest przez nas „językiem nienawiści na
podstawie uprzedzeń rasowych albo narodowościowych”. I jest to skuteczne. British Airways
po chwilowym oporze w ciągu półtora tygodnia zdecydowało się na
wycofanie UMUV z pokładowego centrum rozrywki, co wiązało się z
dodatkowym serwisowaniem samolotów. Akcja ta pokazała potencjał
oburzenia Polaków tym filmem i chęci działania w
obronie dobrego imienia Polski.

 

Dnia 19 listopada 2013 roku Pan Kapitan Zbigniew Radłowski, żołnierz Armii Krajowej, więzień Auschwitz i Powstaniec Warszawski oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej z pomocą pełnomocników Dr Moniki
Brzozowskiej-Pasieka oraz Jerzego Pasieki z kancelarii Pasieka Derlikowski Brzozowska i Partnerzy złożyli pozew przeciwko twórcom serialu – niemieckiej telewizji ZDF i UFA – Fiction za naruszenie dóbr osobistych Żołnierzy AK. Pełnomocnicy prowadzili sprawę pro publico bono. Merytorycznie proces rozpoczął się 18 lipca 2016 roku.

 

Nie muszę wyjaśniać, dlaczego ten pozew został złożony. Dla patriotycznej części opinii publicznej sprawa jest
oczywista – serial, który w fałszywym świetle przedstawia Armię
Krajową, który robi z żołnierzy największej armii podziemnej
bandytów i antysemitów musiał znaleźć odpowiedź.
Reduta Dobrego Imienia włączyła się aktywnie w informowanie o sprawie
przeciwko twórcom serialu.

 

Najważniejsza jest jednak postać Zbigniewa Radłowskiego – żołnierza
Armii Krajowej, który w momencie rozpoczęcia sprawy miał już 91 lat.
Kapitan Radłowski nie mógł spokojnie patrzeć, w jaki sposób Niemcy
przedstawiają historię II Wojny Światowej i jego towarzyszy broni.
Jest to Żołnierz, który jest wierny swojej przysiędze i wierny pamięci
poległych i zmarłych kolegów. Żołnierz, który nie mógł milczeć gdy
gloryfikowany jest niemiecki udział w wojnie przez Niemców wywołanej i
przerzucane są niemieckie winy na Polaków. Jego bunt przeciwko
niemieckiej propagandzie jest znamienny. To nie kto inny, ale żołnierz
Armii Krajowej, a nie ówcześnie rządzący podjął działania prawne
przeciwko niemieckim oszczercom.
Patrząc na tę sprawę, ciągnącą się ponad 4 lata (na początku nie było
wiadomo, czy sąd sprawę przyjmie, potem zmienił się sędzia prowadzący)
musimy wiedzieć, że pomimo oczywistych dla polskiego patrioty kwestii
szkalowania Armii Krajowej sprawa ta zawierała (i zawiera, bo Niemcy
zapowiedzieli apelację) kwestie niezwykle istotne z punktu widzenia
walki o dobre imię Polski.

 

Po pierwsze sąd musiał rozstrzygnąć, czy jest właściwy do
rozpatrywania tej sprawy. Strona przeciwna wnosiła o oddalenie,
ponieważ jest to serial produkcji niemieckiej. Na pierwszej rozprawie
sąd uznał, że jest właściwy do rozpatrywania sprawy.

Po drugie wyrok, który zapadł 28 grudnia 2018 roku, nie jest
ograniczeniem wolności twórczej. Sąd wypowiedział się jednoznacznie w
tej sprawie: tam, gdzie mamy do czynienia z fabularną twórczością
filmową, która w istocie jest mieszaniem gatunków – dokumentu,
fabularyzowanego dokumentu i fabuły – tam, gdzie jest mowa o
„bezspornych faktach” ma być powiedziana prawda. W serialu „Nasze
matki, nasi ojcowie” dopuszczono się nieuprawnionego uogólnienia.
Nawet jeśli miały miejsce jakieś antysemickie wystąpienia żołnierzy
należących do AK, to prawda historyczna jest taka (nie kwestionowana
przez nikogo), że Armia Krajowa nie była organizacją antysemicką, a
tak została przedstawiona w filmie. Pozwani nie udowodnili, że w ogóle
miała miejsce kiedykolwiek w historii kluczowa dla sprawy
scena, w której przedstawieni w filmie „żołnierze AK” otwierają wagon
z więźniami obozu koncentracyjnego, rozpoznają ich jako Żydów i
pozostawiają na pastwę „Nazistów”. Jest to wymysł mający
usprawiedliwić antypolską wymowę serialu, a równocześnie uzasadnić
niemiecką narrację historyczną wokół tej sprawy, co już zresztą widać
w komentarzach niemieckich mediów po wyroku krakowskiego sądu. Mówi
się tam, że „antysemickie ataki Armii Krajowej miały miejsce”. Jest to
swoiste zapętlenie dezinformacji – na podstawie fałszywego przekazu
filmowego kształtuje się świadomość odbiorcy, a ten wydaje sądy o
historii na podstawie tego fałszu. Nie zmienia to faktu, że dzięki
wygranemu procesowi, powstaje doktryna prawna w takich sprawach.

 

Wielka tu jest zasługa Dr Moniki Brzozowskiej-Pasieka, która specjalizuje się w sprawach o naruszenie dóbr osobistych zwłaszcza w sprawach precedensowych.  Mowa końcowa Pani Mecenas odwoływała się do wyroków ETPC, które są dostępne jedynie w wersji angielskiej lub francuskiej i które oddają ducha europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Nie do przecenienia była również pomoc mec. Jerzego Pasieki, który od niemal 30 lat zajmuje się sprawami cywilnymi. Bez wątpienia Sędzia Kamil Grzesik wykazał się bezstronnością, bezkompromisowym docieraniem
do prawdy i odwagą. Uzasadnienie wyroku można obejrzeć na stronie www Reduty Dobrego Imienia http://rdi.org.pl.

 

Wyrok w sprawie wytoczonej przez Pana Kapitana Zbigniewa Radłowskiego
i Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej jasno pokazuje polską
determinację w obronie prawdy, godności i czci Żołnierzy Armii
Krajowej, i Polski w ogóle. Proces ten wygrany w pierwszej instancji
jest niejako głosem pokolenia, które złożyło dla Polski ofiarę życia i które już odchodzi pełne niepokoju, czy my, ich
następcy, zdołamy tę godność i cześć obronić. Kapitan Radłowski w
swojej wzruszającej mowie końcowej na zakończenie procesu wypowiedział
to jednoznacznie i pięknie zarazem:

 

Długo żyłem, wiele przeżyłem, ale żadne z moich dotychczasowychdoświadczeń nie przygotowało mnie na tę sytuację, na konieczność walkio prawdę historyczną w sądach, kilkadziesiąt lat po zakończeniudrugiej wojny światowej. Ta prawda o wydarzeniach, które były udziałemwielu milionów Polaków wydawała nam się tak oczywista, że nie możliwado podważenia. Zrobiłem co mogłem dla Polski, dla moich poległych iumarłych już kolegów i koleżanek z Armii Krajowej. Teraz tu, zwracamsię przede wszystkim do wszystkich młodych Polaków – wszystko jest wWaszych rękach i w Waszych sercach. Róbcie co możecie, żeby obronićprawdę. Żebyście nie musieli wstydzić się i przepraszać za winy niepopełnione przez Waszych ojców, dziadów czy pradziadów. Żebyście niemusieli płacić za zbrodnie których Oni nie dokonali. Pamiętajcie, żemacie wszelkie powody do dumy. Polacy to odważny i wspaniały naródgotów iść innym z pomocą i zapłacić za to najwyższą cenę, cenę życia!

 

 

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „Sieci”.

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.