Godzina próby

Dramat aresztowanego przez Gestapo 23 marca 1943 roku Rudego – Jana Bytnara – nie skończył się pod Arsenałem. Nie skończył się też dramat jego przyjaciół i towarzyszy broni. Odbity z rąk Niemców Rudy był tak skatowany, że umarł 30 marca – cztery dni po akcji „Meksyk II” i zaledwie tydzień po swoim aresztowaniu. Tego samego dnia, w wyniku ran odniesionych w akcji uwolnienia przyjaciela, zmarł Alek – Aleksy Dawidowski. Zginęli i inni, spośród prawie trzydziestu uczestników Akcji pod Arsenałem II wojnę światową przeżyło jedenastu. Trzeci z przyjaciół, którym jeszcze pod okupacją książkę poświęcił Aleksander Kamiński, Tadeusz Zawadzki Zośka, zginął w sierpniu tego samego roku. Ilu innych zginęło wcześniej i później, choćby w Powstaniu Warszawskim! Okupacje niemiecka i sowiecka pochłonęły miliony ofiar, a wśród nich – tych, którzy nigdy nie ustali w walce i ginęli z bronią w ręku bądź w czeluściach aresztów śledczych Gestapo czy NKWD lub w obozach koncentracyjnych i łagrach.

Gdy po akcji spada napięcie, nie przychodzi spokój, a niepokój. Przychodzą wspomnienia, dawne plany, rozmowy przedwojenne i wojenne. Trudno domyślać się, co czuł Zośka, który krążył między umierającymi przyjaciółmi. Te cztery dni musiały być dla niego jak Droga Krzyżowa i Golgota przeżywane przez Uczniów, Matkę, płaczące niewiasty, Weronikę. To doświadczenie, które może przepalić człowieka, złamać go i zburzyć to, w co wierzy i czemu jest wierny. Tak zresztą, jak tysiące innych doświadczeń okupacyjnych, jak uliczne egzekucje, łapanki, wieści o kolejnych aresztowaniach, nieustanny stan zagrożenia i ciągle podejmowane ryzyko; jak codzienność okupacyjnego terroru. Tymczasem ani Zośka, ani tysiące innych, jemu podobnych, nie złamali się pod tym naporem zła. Pozostali wierni wpojonym ideałom, nie ustali w walce. Można zaryzykować stwierdzenie, że trudny egzamin zdała ich formacja – sposób, w jaki byli kształtowani przez rodziców i wychowawców i sposób, w jaki sami siebie, zupełnie świadomie, kształtowali. Domowe wychowanie w duchu patriotyzmu i przywiązania do wartości, wsparte przez gruntowną formację wychowania harcerskiego, które zgodnie z metodą harcerską wielką wagę przywiązuje do samokształcenia i pracy nad sobą, dały owoce wierności, gotowości do służby i pracy na rzecz innych, a w końcu – do walki i w razie konieczności poniesienia ofiary z życia. Barbara Wachowicz, we wstępie do „Kamieni na szaniec”, powiedziała o nich, że umieli „pięknie umierać i pięknie żyć”. No właśnie – pięknie żyć, bo chociaż najbardziej poruszające i najgłębiej w pamięć i serce zapadające jest ich często bohaterskie umieranie, to nie mniej ważne jest to, jak żyli i jak chcieli żyć.

A chcieli żyć nie tylko dla siebie, ale również, a może przede wszystkim, dla dobra wspólnego, dla Ojczyzny. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego ukazują pragnienia i plany, które ożywiały myśli i serca Rudego, Alka, Zośki i wielu innych im podobnych, chłopców i dziewcząt urodzonych w wolnej Polsce, którzy wzrastali w tych samych ideałach i wyznawali podobne wartości. Chęć budowania Ojczyzny, szukanie zajęć potrzebnych społeczeństwu, nieustanne poszerzanie własnych horyzontów i harcerska praca wychowawcza z młodszymi, dalsze przekazywanie wyznawanych wartości, nieugiętość i bezkompromisowość w walce ze złem – to postawy charakterystyczne dla pokolenia Rudego, Alka i Zośki. Jakże potrzebne są te postawy i dzisiaj, gdy wartości ulegają „rozmyciu”, a poprawność polityczna często zamyka usta nawet tym, którzy odróżniają dobro od zła. Łatwo zapomnieć o tym, że młodzież potrzebuje wyrazistych wzorców, pragnie, aby czarne zawsze było czarne, a białe – białe. Gdy zamęt i „rozmycie” wkrada się w świat wartości wychowawców, to samo szybko staje się w wychowankach, którzy dodatkowo jeszcze obojętnieją i tracą zainteresowanie tym, co istotne, o pracy nad sobą i kształtowaniu charakteru już nie wspominając. Potrzeba nam zatem – jako narodowi – porządku i przejrzystości wartości (co nie oznacza ich identyczności!); potrzeba nam prawdziwej pracy wychowawczej, która pozwoli młodzieży świadomie dbać o własną formację, o własny rozwój. Niech natchnieniem dla rodziców i wychowawców będą Rudy, Alek i Zośka – nie tylko w pięknej śmierci, ale przede wszystkim w pięknym życiu i, jak Zośka, w czarnej godzinie próby.

rys. Piotr Marzec
rys. Piotr Marzec

komentarze 4

  1. Alku, Rudy, Zosko, i Wy wszyscy, ktorych Bog w Trojcy Przenajswietszej, zna po imieniu – dziekuje. Wasz, nienapisany testament jest we mnie i zyje w nas. Poniesiemy Cie dalej Polsko. Maryjo, Matko tych wszystkich, ktorzy swoje zycie oddali za wolna Polske, spraw – aby z krwi niewinnie przelanej braci naszych, pomordowanych w lochach Gestapo i Czerezwyczajki – aby z lez naszych matek i siostr, wygnanych z odwiecznych swych siedzib – aby z mogil polskich zolnierzy, poleglych na ziemi naszej i na obczyznie – : powstala Wielka Polska, posluszna woli Twojego Syna… O. Maryjo….

  2. Oni walczyli o nasz kraj i o wszystkich żebyśmy mieli wolny i niepodległy kraj, a lewacy chcą go zniszczyć swoimi fanaberiami. Chcą wypędzić Boga z naszych granic. To dzięki niemu mamy taką wolność.

    1. co twoja wypowiedź ma do sprawy? jaką wolność? że jeden Kaczyński chwali Jaruzelskiego a drugi Gierka? zaś posłowie uchwalają uchwałę z okazji Fatimy? kanonizacje też będą uchwalać?

Pozostaw odpowiedź H i S Michalscy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.