Konferencja Bliskowschodnia w Warszawie – reakcje mediów amerykańskich

Zespół Reduty Dobrego Imienia

James N. Mattis official photo

W dniach 13-14 lutego 2019 roku w Warszawie odbyła się współorganizowana przez Polskę i USA konferencja ministerialna poświęcona problemom Bliskiego Wschodu, a w szczególności kwestii Iranu. Na konferencji obecni byli przedstawiciele 60 państw. Wyjątkowo liczną delegację wystawiły Stany Zjednoczone, na czele z wiceprezydentem Mikem Pencem i sekretarzem stanu Mikem Pompeo. Państwa europejskie, poza Wielką Brytanią, w dużej mierze zignorowały spotkanie, przysyłając reprezentantów niższego szczebla. Na konferencji nie byli obecni przedstawiciele Iranu. Jednym z kluczowych gości był premier Izraela Benjamin Netanjahu, który otrzymał wyjątkową okazję do spotkania z przedstawicielami krajów arabskich. Jak zauważyły agencje prasowe, szczyt w Warszawie był pierwszym tego rodzaju spotkaniem od czasu konferencji w Madrycie w 1991 roku.

Na zakończenie szczytu minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz i sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosili powołanie siedmiu grup roboczych, zajmujących się kwestiami  pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Celem grup ma być wypracowanie konkretnych rozwiązań dla regionu. Głównym obszarem działania jest zwalczanie terroryzmu  i proliferacji rakiet balistycznych.

Pozytywne efekt medialny, jakim było współorganizowanie ze Stanami Zjednoczonymi  tak dużej konferencji międzynarodowej, przyćmiony został – szczególnie w opinii krajowych dziennikarzy – przez skandaliczne wypowiedzi Andrei Mitchell, reporterki amerykańskiej stacji MSNBC, która podczas transmisji z Warszawy mówiła o walce żydowskich powstańców w Getcie „przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”. Przeproszenie zajęło Mitchell dwa dni.

Zdecydowanie poważniejsze konsekwencje miały jednak wygłoszone na terenie Muzeum Żydów Polskich i przytoczone przez dziennik Jerusalem Post wypowiedzi premiera Izraela o Polakach kolaborujących nazistami. Pomimo dementi ze strony izraelskiej kontrowersje wokół domniemanych wypowiedzi narosły tak bardzo, że premier Mateusz Morawiecki zmuszony był odwołać swoją wizytę w Izraelu. W wyciszenie konfliktu zaangażowały się Stany Zjednoczone.

 

 

 

Polsko-amerykańska solidarność

 

13 lutego, w dniu rozpoczęcia warszawskiej konferencji, informacyjna stacja telewizyjna CNN zamieściła na swoim portalu artykuł pióra Jacka Czputowicza i Mike Pompeo, w którym obaj dyplomaci podkreślali strategiczne związki łączące oba kraje. Zapewniali o solidarności i partnerstwie charakteryzującym obustronne relacje Warszawy i Waszyngtonu, a także wyrażali nadzieję, że duch solidarności będzie przyświecał wszystkim uczestnikom konferencji. „Solidarność jest tym, czego oczekujemy od wszystkich krajów zebranych w tym tygodniu w Warszawie na organizowanej wspólnie konferencji ministerialnej w sprawie budowania pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie” –  pisali dyplomaci. Podkreślali również historyczne znaczenie szczytu, na który przybyły delegacje z 60 państw.

„Będziemy dyskutowali o konfliktach w Syrii i Jemenie, tak samo jak o wysiłkach na rzecz osiągnięcia pokoju między Izraelem i Palestyńczykami”- zapewniali Czaputowicz i Pompeo.

Iran, który uważany był przez komentatorów za główny temat szczytu, w artykule pojawił się tylko raz: „Oczekujemy, że każdy z krajów wyrazi poglądy, które będą zgodne z ich własnym interesem. Rozbieżności w jednym obszarze nie powinny wykluczać jedności na innych polach. Przykładowo w przeszłości nasze dwa kraje zajęły odmienne stanowiska w kwestii porozumienia nuklearnego z Iranem.”

 

Szczyt antyirański

 

W opinii większości komentatorów szczyt dotyczył jednak przede wszystkim kwestii irańskiej polityki nuklearnej i miał służyć ograniczeniu wpływów Teheranu na Bliskim Wschodzie. Cieniem na konferencji kładła się decyzja prezydenta Trumpa, który w maju 2018 roku zdecydował o wyjściu USA z porozumienia nuklearnego z Teheranem.   Porozumienie to  (JCPOA – Joint Comprehensive Plan of Action) zostało zawarte w 2015 roku. Uczestniczyły w nim wszystkie wielkie mocarstwa na czele ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami i Rosją oraz Unia Europejska. Porozumienie miało na celu ograniczenie rozwoju irańskich prac nad technologią nuklearną – w zamian zniesione zostały sankcje. Szczególnie państwa europejskie zainteresowane były rozwojem relacji handlowych z Iranem.

 

 

 

Władze irańskie z oburzeniem zareagowały na wieści o planowanej konferencji – zostało to odnotowane przez amerykańskie media. 11 stycznia CNN zamieściła obszerny artykuł na temat sprzeciwu Iranu względem planowanej konferencji bliskowschodniej w Warszawie. CNN informowała o wezwaniu chargé d’affaires polskiej ambasady w Teheranie, Wojciecha Unolta, do irańskiego MSZ. Zacytowano również stanowisko szefa irańskiego MSZ Javada Zarifa, który w ostrych słowach skrytykował polski rząd: „Ci, którzy uczestniczyli w ostatniej antyirańskiej konferencji organizowanej przez USA są dziś martwi, okryci hańbą lub zmarginalizowani. A Iran jest dziś silniejszy niż kiedykolwiek. Polski rząd nie zmyje z siebie tej hańby: podczas II Wojny Światowej Iran ratował Polaków, dziś polski rząd jest  gospodarzem antyirańskiego cyrku”.

Oliwy do ognia  dolał wpis zamieszczony 13 lutego na oficjalnym koncie premiera Izraela: „To otwarte spotkanie z przedstawicielami czołowych państw arabskich, którzy siadają razem z Izraelem, by posunąć naprzód wspólny interes wojny z Iranem”. Wpis został wprawdzie szybko usunięty i zastąpiony łagodniejszą wersją, ale Teheran zyskał koronny argument na potwierdzenie tezy o antyirańskim charakterze spotkania. David M. Herszenhor z wpływowego amerykańskiego portalu Politico odnotowuje to wydarzenie i pisze: „Twitterowy ostrzał szybko zniszczył jakiekolwiek wyobrażenia na temat bliskowschodniej konferencji pokojowej oraz iluzję, że spotkanie w Warszawie nie jest skoncentrowane na Iranie”.

Odmienną opinię zaprezentował amerykański pisarz, dziennikarz i znany bloger Matthew Yglesias (400 tys. obserwujących na Twitterze) twierdząc, że osoby obsługujące twitterowe konto premiera Izraela mogły błędnie przetłumaczyć jego wypowiedź z języka hebrajskiego.

Zamieszanie wokół wpisu Netanjahu powinno być przestrogą przed zbyt swobodnymi  wypowiedziami. Niestety, takich wypowiedzi w kontekście szczytu pojawiło się wiele.

 

Dziennikarska kompromitacja  

 

Do pierwszego, bardzo zaskakującego i obraźliwego dla polskiej strony incydentu medialnego doszło 13 lutego z udziałem doświadczonej amerykańskiej dziennikarki Andrei Mitchell. Korespondentka amerykańskiej stacji MSNBC (telewizji uważanej za sympatyzującą z Demokratami i  bardzo krytycznej względem prezydenta Trumpa)  podczas transmisji z Warszawy mówiła o „walce żydowskich powstańców w Getcie przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”. Dziennikarka nie wymieniła przy tym Niemców, którzy napadali na Polskę, stworzyli getto i wymordowali jego mieszkańców.

Pierwsza reakcja ze strony polskiej ambasady w Waszyngtonie była bardzo dyplomatyczna. „Dziękujemy @mitchellreports i @MSNBC za relację z Warszawy. Jednak powstanie w getcie warszawskim w 1943 roku było bohaterskim aktem wymierzonym przeciwko niemieckim nazistom, którzy utworzyli getto i przeprowadzili Holokaust. Podczas II wojny światowej Polska została zaatakowana i była okupowana przez niemiecki reżim nazistowski” – napisano na Twitterze. Wkrótce polska ambasada w USA w oficjalnym piśmie wezwała 72-letnią dziennikarkę do sprostowania niezgodnych z prawdą historyczną i krzywdzących dla Polaków wypowiedzi. „Tak skandaliczne błędy nie powinny mieć miejsca w dziennikarstwie” – napisała ambasada. Zaproszono też Mitchell do odwiedzenia miejsc upamiętniających oba powstania w Warszawie.

Słowa Mitchell wywołały falę oburzenia w Polsce. IPN zażądał od dziennikarki sprostowania i zapowiedział, że jeśli Mitchell tego nie zrobi, to sprawa może trafić do sądu.  Ostatecznie 14 lutego Mitchell przeprosiła za swoją wypowiedź. Dziennikarka napisała na Twitterze: „Przejęzyczyłam się we wczorajszym reportażu, gdy mówiłam o powstaniu w getcie warszawskim w 1943 roku. By było jasne, polski rząd nie był zaangażowany w te przerażające czyny. Przepraszam za tę niefortunną nieścisłość”.

Do wypowiedzi Andrei Mitchell odniósł się premier Mateusz Morawiecki: „w Polsce okupowanej przez Niemcy nie istniał żaden «polski reżim» – to wielkie niezrozumienie warunków wojny. Zarówno Polacy, jak i Żydzi byli bestialsko mordowani przez Niemców. Polscy żołnierze walczyli każdego dnia II Wojny Światowej o wolność i życie wszystkich narodów” – stwierdził premier.

Również Światowy Kongres Żydów zażądał, by NBC i MSNBC sprostowały fałszywe wypowiedzi swojej korespondentki. „Światowy Kongres Żydów żąda, by NBC i MSNBC wydały natychmiastowe sprostowanie tego fałszywego sformułowania. Getto warszawskie było diabelskim tworem, zorganizowanym przez nazistowskie Niemcy w okupowanej Polsce. (…) Żydowscy powstańcy podjęli walkę z Niemcami” –  napisał prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder.

 

 

Upamiętnienie powstańców 

 

Podczas trwania konferencji w czołowych amerykańskich dziennikach ukazały się dłuższe artykuły, które podkreślały polsko-amerykańską współpracę i zgodnie z prawdą historyczną mówiły również o oporze polskiego społeczeństwa oraz ofiarach poniesionych podczas II Wojny Światowej. 14 lutego znany z krytycznego stosunku do prezydenta Trumpa dziennik New York Times zamieścił na swoim portalu obszerną relację z Warszawy przygotowaną przez amerykańską agencję prasową Associated Press. W artykule „Amerykański wiceprezydent składa hołd Żydom i Polakom, którzy stawiali opór nazistom” (US Vice President Honors Jews, Poles Who Resisted Nazis, New York Times, 14.02.2019) szczegółowo opisane zostały poszczególne punkty wizyty Mike’a Pence’a oraz ich tło  historyczne. Warto przytoczyć obszerniejsze fragmenty artykułu i zwrócić uwagę na podniosły ton i styl relacji, który wychodzi poza ramy zwykłej relacji:

„Wiceprezydent USA Mike Pence oddał we wtorek hołd cierpieniom Żydów i Polaków, jakich doświadczyli podczas niemieckiej okupacji w czasie II Wojny Światowej. Wiceprezydent odwiedził pomniki upamiętniające ich cierpienia i bohaterstwo. Pełna symboliki wizyta w zniszczonym przez wojska Adolfa Hitlera mieście była gestem przyjaźni w stosunku do dwóch spośród najbliższych sojuszników Ameryki: Izraela i Polski.   Miało to miejsce na dzień przed pierwszą wizytą Pence’a w Auschwitz – miejscu pamięci, w którym nazistowscy Niemcy – na terenie okupowanej wówczas Polski – zabili 1.1 miliona osób, w większości Żydów”.

„Pence najpierw w towarzystwie premiera Izraela Benjamina Netanjahu i premiera Polski Mateusza Morawieckiego oddał hołd żydowskich powstańców, którzy w 1943 roku rozpoczęli walkę z wojskami nazistowskich Niemiec w Warszawskim Getcie” – opisuje wizytę Associated Press. W artykule poinformowano o wizycie wiceprezydenta USA i premiera Izraela w Muzeum Żydów Polskich, które „opowiada historię trwającej 1000 lat [obecności] Żydów w Polsce”.

Artykuł przybliża również tragiczne losy Polaków w okupowanej Warszawie. „Pence w towarzystwie premiera Morawieckiego odwiedził pomnik Powstania Warszawskiego z 1944 roku – to ważne miejsce dla Polaków, w którym prezydent Donald Trump w 2017 roku wygłosił mowę. W trakcie zrywu polscy powstańcy chwycili za broń przeciwko bardzo silnym jednostkom niemieckim. Opierali się przez 63 dni, zanim Niemcy zdławili powstanie.  W odwecie Niemcy zamordowali około 200.000 Polaków i zrównali Warszawę z ziemią.

 

Autor artkułu zauważa, że celem zorganizowanej przez USA i Polskę bliskowschodniej konferencji było w dużej mierze „izolowanie Iranu”. Przytoczone zostały również słowa wiceprezydenta Pence’a, który podczas wygłoszonej 14 lutego 2019 roku mowy stwierdził, iż „irański reżim otwarcie opowiada się za nowym Holocaustem”.

 

W korespondencji autor odniósł się do obraźliwej wypowiedzi Andrei Mitchell. „Naród polski i izraelski zbudowały swoje nowoczesne tożsamości na doświadczeniach z II Wojny Światowej – oba powstania pozostają po dziś dzień źródłem dumy i chwały. Błędne przypisywanie odpowiedzialności za zabrodnie powoduje wielką obrazę. Doświadczona dziennikarka stacji NBC Andrea Mitchell dowiedziała się o tym, gdy w czasie środowej transmisji na żywo z Warszawy powiedziała, że Żydzi walczyli przeciwko «polskiemu i nazistowskiemu reżimowi».”

 

 

 

Wiceprezydent Pence w Auschwitz

 

W dzienniku Washington Post znajdujemy również obszerną relację z wizyty wiceprezydenta Mike’a Pence’a oraz prezydenta Andrzeja Dudy w byłym hitlerowskim obozie zagłady Auschwitz. Prezydentom towarzyszyły ich małżonki: Karen Pence i Agata Kornhauser-Duda oraz Jared Kushner – zięć prezydenta Trumpa. W artykule pt. „Amerykański wiceprezydent Mike Pence po raz pierwszy odwiedza Auschwitz” (US Vice President Mike Pence makes his first Auschwitz visit, Washington Post 15.02.2019) Vanessa Gera szczegółowo opisuje przebieg samej wizyty i zwraca uwagę na jej kontekst historyczny: „Była to pierwsza wizyta Penca, konserwatywnego chrześcijanina, w miejscu, w którym niemieckie wojska (siły), okupujące w czasie II Wojny Światowej Europę Wschodnią, zamordowały 1,1 miliona osób. Większość ofiar stanowili Żydzi, ale byli wśród niech też Polacy, Romowie i inni”.

Autorka wspomina również o polskich ofiarach Auschwitz: „Pence zwiedził ekspozycję, na której znajdowały się również ludzki włosy i rzeczy osobiste ofiar, zanim złożył wieniec przed Ścianą Śmierci, na dziedzińcu gdzie dokonywano egzekucji więźniów. Wielu spośród zastrzelonych stanowili Polacy, którzy należeli do podziemia walczącego z niemiecką okupacją”.

Wiceprezydent odniósł się do wizyty w Auschwitz  następnego dnia  podczas Konferencji Bezpieczeństwa  w Monachium: „Było to dla mnie miejsce niewypowiedzianej tragedii, przypomnienie do czego zdolne są tyranie. Ale wydaje mi się, że jest to również miejsce zwycięstwa wolności.(…) Pojechałem tam z osobami, których bliscy byli w Auschwitz – niektórzy przeżyli, inni nie. Ale możliwość wspólnego spotkania z nimi (…) w wolnej od tyranii Polsce i Europie  pozostanie ze mną do końca życia jako wyjątkowe doświadczenie”.

W artykule wspomniano również, że podczas czterodniowej wizyty wiceprezydent USA spotkał się z polskimi i amerykańskimi żołnierzami, stacjonującymi w  naszym kraju.

 

Kontrowersje wokół słów Netanjahu

 

Największe kontrowersji medialne wywołała wypowiedź premiera Benjamina Netanjahu, która miała paść 14 lutego 2019 roku w rozmowie z  dziennikarzami podczas jego wizyty w Muzeum Żydów Polskich. Jest kilka wersji słów izraelskiego premiera. Wersja zaprezentowana przez izraelski portal Haaretz (najstarszy dziennik izraelski, wydawany od 1918 roku) mówiła, że Netanjahu stwierdził, iż w Polsce, pomimo ustawy o IPN, istnieje wolność słowa. „Polacy kolaborowali z nazistami i nie znam nikogo, kto zostałby pozwany za takie stwierdzenie” – miał według portalu Haaretz powiedzieć izraelski premier.

Zdecydowanie ostrzejszą wersję (później zmienioną na łagodniejszą) zaprezentował portal dziennika The Jerusalem Post, pisząc, że Netanjahu na spotkaniu z izraelskimi dziennikarzami „jasno stwierdził, że  Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów w czasie Holokaustu”.  (“Poles cooperated with the Germans” during the Holocaust, Netanyahu said, Tovah Lazaroff, Jerusalem Post, 15.02.2019).

Słowa premiera Izraela wywołały reakcję polskich władz. Prezydent Duda na Twitterze napisał: „Jeśli wypowiedź Premiera Netanjahu brzmiała tak, jak podają media, gotów jestem udostępnić Rezydencję Prezydenta RP ‘Zameczek’ w Wiśle na spotkanie Premierów Grupy Wyszehradzkiej (V4). Izrael nie jest w tej sytuacji dobrym miejscem by się spotykać, mimo wcześniejszych ustaleń”.

 

Dyplomatyczny kryzys

 

Ambasada Izraela zdementowała informacje medialne na temat wypowiedzi premiera Netanjahu. W piątek 15 lutego 2019 roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów upubliczniła wiadomość, jaką Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce, przesłała do Marka Korowajczyka  – dyrektora Departamentu Spraw Zagranicznych KPRM:

„Szanowny Panie Dyrektorze, bardzo proszę o przekazanie Kancelarii Premiera Morawieckiego, że informacje podane przez Jerusalem Post na temat wypowiedzi premiera Netanjahu są nieprawdziwe. Byłam obecna przy briefingu premiera i nie mówił on, że polski naród kolaborował z nazistami, a jedynie że żadna osoba nie została pozwana do sądu za wspominanie o tych Polakach, którzy z nimi współpracowali. Przede wszystkim Premier Netanjahu chce podziękować za ciepłe przyjęcie podczas swojej wizyty. Jeśli chodzi o briefing dla prasy izraelskiej – odpowiadając na pytanie o wspólną deklarację dwóch Premierów [z 27 czerwca 2018 r.], Premier Netanjahu powiedział, że jednoznacznie je podtrzymuje i dodał, że nikt nie został pozwany do sądu za wypowiadanie stwierdzeń o tym że byli Polacy, którzy indywidualnie współpracowali z Niemcami. W żadnym momencie nie wspominał w tym kontekście o «polskim narodzie». Premier Netanjahu z niecierpliwością czeka na spotkanie z premierem Morawieckim w przyszłym tygodniu. To jest osobista wiadomość od mojego premiera. Jerusalem Post już zmienił swój artykuł, odnotowując, że wcześniejsza wersja była nieprawdziwa – stało się tak na prośbę premiera Netanjahu”.

17lutego 2019 roku doszło – na prośbę strony izraelskiej – do rozmowy telefonicznej premiera Netanjahu z premierem Morawieckim. Benjamin Netanjahu zapewnił, że w trakcie rozmowy z dziennikarzami w Muzeum Żydów Polskich nie miał na myśli, iż wszyscy Polacy współpracowali z nazistami. Jego wypowiedź miała, jak zapewnił, dotyczyć tylko „indywidualnych” przedstawicieli narodu polskiego. Premier Morawiecki miał przyjąć do wiadomości wyjaśnienia premiera Netanjahu. Mateusz Morawiecki podkreślił, że sprawa prawdy historycznej i ofiary, jaką Polska poniosła w trakcie II Wojny Światowej ma dla Polski fundamentalne znaczenie.

 

Zaostrzenie sporu

 

Ostatecznie zapadła decyzja, że premier Mateusz Morawiecki nie poleci na planowany w dniach 18-19 lutego szczyt Grupy Wyszehradzkiej do Jerozolimy. Polskę miał reprezentować minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, ale obraźliwe wypowiedzi nowo mianowanego szefa izraelskiego MSZ Israela Katza o tym, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki” (stacja iNews24, 17.02.2019) przeniosły dyplomatyczny spór na wyższy poziom. Wypowiedź Israela Katz brzmiała następująco:

„Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami i – tak jak powiedział Icchak Szamir (były premier Izraela – red.), któremu Polacy zamordowali ojca, «Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki», I nikt nie będzie nam mówił, jak mamy się wyrażać i jak pamiętać naszych poległych”.

Wiceszef MSZ Bartosz Cichocki we wpisie zamieszczonym w języku angielskim na Twitterze nazwał wypowiedź Katza jako „antypolską”.

W poniedziałek 18 lutego minister Jacek Czaputowicz podczas spotkania z dziennikarzami określił wypowiedź Israela Katza jako szkodliwą dla wzajemnych relacji. „My uważamy, że te wypowiedzi są nieakceptowalne, (…) uważamy, że one pobudzają antypolonizm, antysemityzm, mają charakter rasistowski i nie służą dobrze pojednaniu czy też w ogóle stosunkom polsko-izraelskim. (…) Dlatego oczekujemy, że strona izraelska się wycofa z tych słów”. Również premier Mateusz Morawiecki nazwał w rozmowie z polskimi dziennikarzami sformułowania Israela Katza rasistowskimi:

„Padły te słowa, nie możemy sobie pozwolić na akceptację takich rasistowskich wystąpień, ale z całą mocą podkreślamy, że będziemy walczyć o prawdę historyczną, walczyć o honor Polaków, którzy od pierwszego do ostatniego dnia II Wojny Światowej walczyli o wolność, walczyli o życie swoje i wszystkich obywateli polskich. (…) Te słowa wczorajsze to przykład antypolonizmu, rasistowskiego antypolonizmu, na który na pewno nie możemy się zgodzić i na pewno na to będziemy reagować” – stwierdził polski premier.

Ostatecznie, w odpowiedzi na słowa izraelskiego ministra, zapadła w Warszawie decyzja o wycofaniu całej polskiej delegacji z planowanego szczytu V4 w Jerozolimie.

 

Amerykańskie reakcje

 

W próbę obniżenia temperatury sporu zaangażował się amerykański Departament Stanu. Ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher, skrytykowała 19 lutego na Twitterze szefa izraelskiego MSZ: „Między bliskimi sojusznikami, takimi jak Polska i Izrael, nie ma miejsca na takie obraźliwe komentarze jak wczorajsza wypowiedź izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza” – napisała Mossbacher. Również sekretarz Stanu USA Mike Pompeo w rozmowie telefonicznej (21.02.2019) z ministrem Jackiem Czaputowiczem wyraził pełne zrozumienie dla polskich reakcji na nieprzyjazne sformułowania strony izraelskiej. Podziękował także ze przygotowanie konferencji bliskowschodniej w Warszawie i poinformował, że niebawem USA zaprezentują propozycje dotyczące zwiększonej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Ambasador  USA w Polsce wyraziła opinię, że Israel  Katz powinien przeprosić za swoje słowa.

 

Głosy z Izraela

 

Intersującą ewolucję przeszedł również Jerusalem Post w ocenie całego zdarzenia. 22 lutego redaktor naczelny Yaakov Katz opublikował artykuł redakcyjny, w którym dokonał analizy najnowszego izraelsko-polskiego kryzysu („The anatomy of a diplomatic crisis”, Jerusalem Post, 22.02.2019). Ocenił, że  Jerusalem Post padła ofiarą manipulacji i w żadnym razie nie zamierzała wywoływać dyplomatycznego skandalu. Autor podkreślił, że podobnie jak inni dziennikarze, ich korespondent w trakcie spotkania z izraelskim premierem usłyszał rodzajnik określony w słowie Polacy (the Poles) zamiast, jak tłumaczył się później Netanjahu „niektórzy Polacy” (some Poles). Zdaniem redaktora naczelnego jego gazeta miała zostać  niesłusznie pomówiona przez izraelskie władze o manipulowanie faktami. Gdy kryzys zdawał się zasadniczo zażegany, padły słowa Israela Katza o antysemityzmie Polaków wypitym z mlekiem matki.

Naczelny Jerusalem Post zwraca uwagę na kontekst, w którym padły obraźliwe dla Polaków słowa izraelskiego premiera o kolaboracji. Autor przypomina, że z perspektywy Warszawy premier Netanjahu otrzymał wielki prezent w postaci konferencji bliskowschodniej – szczególnie, że Polacy zgodzili się na nią wbrew woli większości krajów Europy.

Yaakow Katz prowadzi wywód na temat historycznej wrażliwości Polaków, nie zawsze czyni to precyzyjnie, ale przyznaje się do błędów własnej gazety. Na początku lutego zacytowano bowiem badania Szymona Datnera z lat 70-tych, który miał szacować liczbę zabitych przez Polaków Żydów na 200 tys. osób. „Problem w tym, że opublikowane w latach badania wykazywały liczbę 100 tys. zabitych, ale jednocześnie mówiły o tym, że  Polacy uratowali 100 tys. Żydów” – pisze Yaakow Katz.  „Czy wśród Polaków byli mordercy? Niestety tak. Ale, jak pokazują drzewa w Yad Vashem, było też 6863 polskich sprawiedliwych wśród Narodów Świata – najwięcej spośród wszystkich narodów” – podkreśla Yaakow Katz.

W dalszej części artykułu zawraca uwagę na skrytykowanie przez Instytut Yad Vashem ubiegłorocznej deklaracji obu premierów, która miała zakończyć spór wokół nowelizacji ustawy IPN.

„Przyszłe polsko-izraelskie stosunki dyplomatyczne są ważne, ale nie mogą one opierać się na wymazanej historii. W najbliższych tygodniach przywódcy obu krajów będą musieli znaleźć wyjście z tego kryzysu, wyjście które zachowa zarówno żydowską historię jak i polską dumę narodową” – konkluduje izraelski publicysta.

 

 

XXX

 

 

Zorganizowanie Konferencji Bliskowschodniej w Warszawie przy wszystkich kontrowersjach, jakie jej towarzyszyły, okazało się sukcesem polskiej dyplomacji. Polska zaprezentowała się jako jeden z najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych, będących gwarantem światowego bezpieczeństwa. Odnotowały to również światowe media. W  prasie amerykańskiej, znanej z liberalnego nastawienia, zamieszczono długie korespondencje  z Warszawy, w których Polska przedstawiona została, wraz z Izraelem, jako jeden z najważniejszych sojuszników USA. Kontrowersje wokół wypowiedzi amerykańskiej korespondentki Andrei Mitchell przyniosły paradoksalnie efekt w postaci nagłośnienia jej błędów i przedstawienia prawdziwych aspektów polskiej historii. O polskim heroizmie i Powstaniu Warszawskim pisano np. w obszernej korespondencji zmieszczonej w New York Times. Również organizacje takie jak Światowy Kongres Żydów wezwały do sprostowania wypowiedzi Mitchell.

Najtrudniejszym i zupełnie niespodziewanym testem polskiej dyplomacji okazały się kontrowersje wokół wypowiedzi premiera Benjamina Netanjahu. Późniejsze obraźliwe słowa ministra spraw zagranicznych Israela Katza doprowadziły do zaognienia kryzysu. Polska dyplomacja stanęła na wysokości zadania, wykazując się opanowaniem i pryncypialnością. Odwołanie wizyty premiera Morawieckiego w Jerozolimie było w tej sytuacji jedynym możliwym rozwiązaniem. Zdecydowany sprzeciw wobec prób przeinaczania historii i przypisywania współodpowiedzialności za Holocaust jest polską racją stanu.

Po raz pierwszy polski punkt widzenia został poparty w sporze ze stroną izraelską przez USA. Świadczy to nie tylko o uznaniu polskiej argumentacji, ale również o rosnącej pozycji Polski w relacjach z USA. Wynika to ze strategicznej pozycji naszego kraju oraz zacieśnienia wojskowo-gospodarczej współpracy. Konsekwencją najnowszych doświadczeń powinno być zintensyfikowanie wysiłków na rzecz upowszechnienia (zarówno w kraju, jak i za granicą) wiedzy o polskiej historii. Pomóc temu może konsekwentna i wielopłaszczyznowa polityka historyczna. Badania naukowe muszą mieć charakter stały i być połączone z permanentnym monitorowaniem prób fałszowania naszej historii. W XXI wieku wizerunek państw staje się obszarem bezpośrednio związanym z ich międzynarodową pozycją i bezpieczeństwem.

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.