Ku trwałym zmianom

Z PROF. PIOTREM GLIŃSKIM, WICEPREMIEREM, MINISTREM KULTURY I DZIEDZICTWA NARODOWEGO ROZMAWIA MACIEJ ŚWIRSKI

Maciej Świrski: Panie Premierze, czemu miał służyć program Niepodległa?  Opozycja zarzucała bezpośrednio przed 11 listopada, że nie ma drugiej imprezy wielkości Marszu Niepodległości, która byłaby zorganizowana przez rząd.  

Piotr Gliński:Program Niepodległa miał służyć zmianie paradygmatu świętowania i obchodzenia ważnych wydarzeń państwowych. Jego nadrzędnym celem jest  budowa wspólnoty obywatelskiej wszystkich Polaków oraz dążenie, aby obchody Święta Niepodległości angażowały jak największą grupę rodaków.

Z badań przeprowadzonych przez Narodowe Centrum Kultury wynika, że większość Polaków chce bezpośrednio i osobiście uczestniczyć w obchodach tego dnia, a nie tylko oglądać oficjalne wydarzenia w telewizji. Program Niepodległa, w ramach którego w całej Polsce, niemal w każdej gminie, w każdym powiecie, odbywa się w sumie około 3000 wydarzeń związanych ze świętowaniem niepodległości, w których mogą uczestniczyć tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi – to jest odpowiedź na tę potrzebę. I to jest też odejście od dominującego do tej pory w naszych obchodach odgórnie organizowanego, koturnowego świętowania niepodległości, zdominowanego przez oficjalne wystąpienia i wydarzenia w stolicy. Program Niepodległa to przede wszystkim wsparcie inicjatyw lokalnych, samorządowych, pozarządowych – tych najbliżej ludzi, najbliżej każdego obywatela. 

A dla tych, którzy oczekują, którym dla świętowania potrzebne jest duże wydarzenie  – dla tych wszystkich jest koncert na 50 000 widzów na Stadionie Narodowym w Warszawie. Na 50 000, bo więcej stadion nie pomieści, a wejściówek (darmowych wejściówek) już dawno nie ma (chyba, że ktoś będzie bardzo chciał). 

Koncert będzie można też oglądać – chyba po raz pierwszy w historii – na antenach pięciu głównych telewizji – o 20.15 w TVP 1, TV Trwam i TV Republika oraz po godz. 21 w TVN i w Polsacie. To też pokazuje, jak bardzo i idea, i program Niepodległa łączy Polaków i jak bardzo jest potrzebny. A po koncercie – pokaz fajerwerków na 100-lecie!

Niepodległa organizuje też 11 listopada akcję „Do hymnu” – wspólnego śpiewania hymnu w samo południe. Polski hymn będzie śpiewany w kilkuset, może nawet w tysiącach, patrząc na dynamikę zgłoszeń, miejscach w całej Polsce i w kilkudziesięciu na całym świecie, od Nowej Zelandii poprzez Japonię, Bliski Wschód, Europę, aż po Stany Zjednoczone i Peru, wybrzmi też na antenach wielu polskich stacji radiowych. A po hymnie – wielki Festiwal „Niepodległa” na Krakowskim Przedmieściu, na którym nie zabraknie atrakcji, i tych związanych z historią, i tych bardziej współczesnych.  

MŚ: Czy program Niepodległa, który jest przecież wieloletnim programem rządowym miał być dla środowisk medialno-politycznych? 

PG: Program, jakkolwiek ma w nazwie określenie „rządowy”, jest kierowany przede wszystkim do ludzi, do Polaków. Jego „rządowość” polega na odpowiedzialności rządu za jego realizację i finansowanie. Natomiast jego beneficjentami są samorządy, organizacje pozarządowe, działacze społeczni, którzy w swoich lokalnych społecznościach organizują wydarzenia dla nich ważne i istotne, którzy obok świętowania w ramach centralnych obchodów, upamiętniają także lokalne wydarzenia związane z odzyskiwaniem niepodległości, nierzadko – z walką o polskość, o przynależność do odrodzonego państwa polskiego. Środowiska medialno-polityczne mają swoje oczekiwania podyktowane przyzwyczajeniami, oczekują wielkiej parady, marszu, awantury, bo do tego zostały przyzwyczajone przez naszych poprzedników. I dlatego nie bardzo się potrafią odnaleźć w sytuacji, kiedy głównymi wydarzeniami są wydarzenia kulturalne – jak koncert – czy radosny rodzinny piknik, który ma przypominać o naszej historii, nie tylko tej militarnej, ale także pokazanej przez kulturę, sztukę, przystępną. To po części wynika również z tego, że świętujemy tę naszą odzyskaną niepodległość w listopadzie – miesiącu, który w naszej szerokości geograficznej nie sprzyja imprezom piknikowym czy festiwalowym na świeżym powietrzu, ale w tym szczególnym roku jak widać nawet aura nam sprzyja i zapowiada się piękne wspólne świętowanie – w całej Polsce. Liczę, że media i nasi polityczni przeciwnicy w końcu dostrzegą, że Polska to nie tylko oni, ale to przede wszystkim ludzie, Polacy. W tym i media, i politycy. 

MŚ: Jak Pan premier ocenia realizację celów polskiej polityki historycznej w kontekście programu Niepodległa? Co trzeba poprawić? Co się udało? 

PG: Udało się wprowadzić politykę historyczną do dyskursu publicznego. Udało nam się rozpocząć budowę Muzeum Historii Polski. Udało nam się wprowadzić do publicznej świadomości tematy, które były z niej wypychane i marginalizowane. Podjęliśmy się realizacji wielu przedsięwzięć artystycznych podejmujących tematykę naszej historii. Powołaliśmy OBnT, dzisiaj Instytut Pileckiego, który prowadzi naukowe badania najnowszej historii Polski i działa na rzecz jej odkłamywania – także poza Polską. 

W programie „Niepodległa” realizujemy tysiące wydarzeń w kraju i za granicą, które z pewnością wzmocnią nasz poczucie tożsamości narodowej oraz zwiększą wiedzę o Polsce i naszej historii na świecie. 

MŚ: Patrząc z perspektywy trzech lat – na ile udało się Panu Premierowi wdrożyć w życie plany, które robił Pan na początku rządów w MKiDN? Co jest największym osiągnięciem a co się nie udało? 

PG: W ostatnich trzech latach wydatki na kulturę z budżetu państwa wzrosły o ponad 30% i grubo przekroczyły próg 1% budżetu. Skutecznie realizujemy plan rozbudowy sieci muzeów w Polsce, tworzymy nowe instytucje kultury, wzmacniamy ważne instytucje w regionach, skutecznie prowadzimy działania restytucyjne. Jednocześnie działamy na rzecz rozwoju sektorów kreatywnych, wprowadzamy ulgi i zachęty finansowe dla producentów gier wideo i producentów filmowych. To jest rezultat ciężkiej pracy, organicznej, dzień po dniu, po kilkanaście godzin dziennie. Czy dało się więcej? Być może tak. Ale też trzeba pamiętać, że działaliśmy w pewnych warunkach zastanych. Można się irytować, że budowa Muzeum Historii Polski dopiero ruszyła – ale już ruszyła, udało się, dzięki zaangażowaniu wielu osób, nadrobić część zapóźnień po poprzednikach. Nie jesteśmy jednak cudotwórcami. Posuwamy te – i wiele innych projektów do przodu. Na pewno nie udało się zrobić wszystkiego – bo na to trzeba również środków, a budżet nie jest bez dna, nie można prowadzić wszystkich projektów równocześnie i z równym zaangażowaniem. Jednak krok po kroku realizujemy plan. 

MŚ: Film „Kler” został w części sfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej – instytucji podległej MKiDN. Czy MKiDN mogło powstrzymać tego rodzaju szokującą produkcję na etapie rozpatrywania wniosku? Na ile Pan, jako Minister Kultury może ingerować w takich sytuacjach? 

PG: Odpowiedzialność za bieżącą działalność instytucji oraz czuwanie nad racjonalnym i efektywnym gospodarowaniem posiadanymi środkami finansowymi i materialnymi należy do kompetencji dyrektora instytucji kultury. Instytucje kultury są w swych działaniach autonomiczne, zaś organizator (w tym przypadku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego) jedynie powołuje lub – w przypadku zaistniałych ściśle określonych ustawą przesłanek – odwołuje dyrektora i nie ma wpływu na jego bieżące decyzje. PISF kierowała wówczas powołana przez moją poprzedniczkę Magdalena Sroka. Jednocześnie zwracam uwagę, że na etapie projektu ocenianego przez PISF tytuł filmu brzmiał „3”.  Dyrektorka PISF została odwołana, gdy tylko zaistniały ku temu przesłanki prawne. 

MŚ:W Muzeum Polin ostatnio odbyła się konferencja (o której Reduta udostępniła informację) podczas której prelegenci mówili m.in. o „zasłanianiu się przez Polaków Sprawiedliwymi w celu ukrycia swojego antysemityzmu”. Jaki wpływ Ministerstwo Kultury ma na działania Muzeum Polin?  

PG: Tu mamy do czynienia z podobną sytuacją jeszcze trudniejszą niż w  przypadku PISF. Pełną odpowiedzialność za bieżącą działalność muzeum ponosi jego dyrektor. W przypadku Muzeum Polin sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że MKIDN jest jednym z trzech organizatorów – obok miasta Warszawy i Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. Te trzy podmioty wspólnie muszą wskazać kandydata na dyrektora. Obecny dyrektor sprawuje swoją funkcję od 2014 r., w przyszłym roku upływa jego kadencja, będziemy na pewno o tym rozmawiać. Ja osobiście szczególnie boleśnie odczuwam to, że Muzeum wpisało się w trend przypisywania władzom publicznym Polski – wyłonionym w wolnych i demokratycznych wyborach – działań, które przywodzić miałyby na myśl analogie z działaniami narzuconego Polakom komunistycznego reżimu, podczas gdy kierowane przeze mnie ministerstwo podejmuje inicjatywy w jaskrawy sposób tym tezom zaprzeczające. W tym zakresie pan dyrektor na pewno narusza założenia programowe, które stanowiły podstawę jego wyboru na tę funkcję, o czym informowałem pozostałych organizatorów muzeum. Uważam, że pewne twierdzenia i tezy, które padają podczas organizowanych przez Muzeum wydarzeń powinny się spotkać ze zdecydowaną reakcją dyrektora, który ma obowiązek dbać o markę instytucji, jej dobre imię i wpływać na uspokojenie atmosfery dialogu polsko-żydowskiego.

MŚ:Dlaczego w polskim życiu publicznym jest taki poziom agresji przeciwko obozowi patriotycznemu? Mówił Pan wielokrotnie o naruszeniu przez Dobrą Zmianę interesów pewnych grup. Co to za grupy? Czy dotyczy to także sektora kultury, którym Pan zarządza? Jeśli tak to jaka jest recepta na przezwyciężenie tych ataków? 

PG: Naruszamy interesy wielu grup, w tym tych, których siła oddziaływania jest z jednej strony – bardzo duża, bo to grupy związane z kulturą, sztuką, z tym wszystkim, co działa na emocje, a więc ma ogromny wpływ na odbiorców. Z drugiej – przypominam też, jak dzisiaj wygląda polski rynek medialny. W cywilizowanym kraju to nie do pomyślenia! M.in. dlatego jesteśmy tak wściekle atakowani. Obecne jeszcze rzetelne media nie są w stanie skutecznie równoważyć takiego przekazu. Jak przezwyciężać takie ataki? Prawdą. Prawdą i pracą, codzienną, żmudną, skuteczną realizacją programu. To czasami przypomina walkę z wiatrakami, ta konieczność prostowania wszystkich kłamstw i przeinaczeń, ale nie ma innej rady. Kropla drąży skałę nie siłą, a ciągłym padaniem. 

MŚ: I na koniec pytanie osobiste – jak Pan sobie radzi z tą nienawiścią, którą od początku Pańskiej obecności w MKiDN generują takie osoby jak Mieszkowski. Co trzeba robić, żeby to przetrwać i nie ulec? 

PG: Trzeba wierzyć w to, co się robi, widzieć cel i sens pracy, której się podjęło.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.