Pomnik

Józef Piłsudski

Bohdan Urbankowski

Tytuł tego szkicu, a nawet część argumentów narzucił mi trochę przypadek. Parę dni temu odbyła się w Płocku prapremiera mojej sztuki o Piłsudskim „Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły”. Jak bywa przy takich okazjach, musiałem udzielić kilku wywiadów jednocześnie. Dwóch redaktorów jakby się zmówiło – zadali jednobrzmiące pytanie, które było też trochę zarzutem: „Dlaczego stawiam pomnik Piłsudskiemu?”. Odpowiedziałem bez namysłu: „A komu?”. „A czy umieściłbym na nim innych polityków polskich?” – dopytywali. „Oczywiście, jednak Piłsudski byłby na tym pomniku postacią najważniejszą”. Redaktorom wystarczyło parę słów uzasadnienia – mnie nie. Zacząłem porównywać życiorys Piłsudskiego z biografiami innych przywódców, przez pamięć przelatywały mi obrazy przedstawiające Piłsudskiego na Syberii, w tajnych melinach PPS-u i w okopach Legionów, a przede wszystkim – na froncie genialnie przeprowadzonej ofensywy znad Wieprza. Porównywać można go było tylko z największymi: z twórcą Państwa Podziemnego Trauguttem, z wodzem Legionów Dąbrowskim, z Sobieskim, który ocalił Europę przed Azją. Nie miałem wątpliwości: moja nieco nonszalancka odpowiedź ma głębokie uzasadnienie historyczne. Życie Piłsudskiego to legenda warta pamięci, warta książek i pomników – tym bardziej, iż jest to legenda oparta na prawdzie historycznej. Do legend jego politycznych konkurentów dopisywano sporo zmyśleń – lecz mimo tych zabiegów nie dorównują legendzie Piłsudskiego; tylko ona jest historią kilkudziesięciu lat walki o niepodległość. Z jednego stwierdzenia tylko muszę się wycofać: to nie przypadek narzuca trudne pytania w trudnych momentach.

I tyle spontanicznej odpowiedzi. Po namyśle dodałbym jeszcze parę rzeźb przedstawiających działaczy niedocenionych przez historię: Walerego Sławka, Edwarda Rydza-Śmigłego i Kazimierza Sosnkowskiego z podziemia niepodległościowego, socjalistów: Limanowskiego, Abramowskiego, Arciszewskiego i Moraczewskiego, Wacława Sieroszewskiego i Artura Śliwińskiego z
e Stronnictwa Niezawisłości Narodowej, Macieja  Rataja z ruchu ludowego a także wciąż nie docenionego na Śląsku Alfonsa Zgrzebnioka. Za nimi jeszcze innych – o zatartych twarzach i nazwiskach. Nie umieściłbym na pomniku członków Rady Regencyjnej. Był to rząd kolaborancki, prawzór późniejszych „rządów” PRLu; nie bez powodu Piłsudski odrzucił proponowaną mu przez „regentów” współpracę. Na pomniku znaleźliby się za to członkowie  „Polrewkomu” (Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski): Kon, Marchlewski, Dzierżyński – przywódcy zdradzieckiego „rządu” pełzaliby koło butów bojowników o Niepodległą. Najbardziej pełzałby Kon – niegdyś, podobnie jak Piłsudski – więzień Cytadeli, zesłaniec i członek PPS.

I już zupełnie na koniec: gdyby ktoś uparł się na jakąś datę do czczenia Niepodległości – wyryłbym dwie: 18 listopada 1918 i 12 października 1921…

Dlaczego?

Pierwsza z dat, 18 listopada 1918 roku – Józef Piłsudski, jako Naczelnik wolnej Polski  wysłał do wszystkich szefów rządów i głów koronowanych notyfikację o odrodzeniu polskiej państwowości:

Jako Wódz Naczelny Armii Polskiej pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski. Sytuacja polityczna w Polsce i jarzmo okupacji nie pozwoliły dotychczas narodowi polskiemu wypowiedzieć się swobodnie o swym losie. Dzięki zmianom, które nastąpiły w skutek świetnych zwycięstw armij sprzymierzonych – wznowienie niepodległości i suwerenności Polski staje się odtąd faktem dokonanym.

Państwo Polskie powstaje z woli całego narodu i opiera się na podstawach demokratycznych. Rząd Polski zastąpi panowanie przemocy, która przez sto czterdzieści lat ciążyła nad losami Polski – przez ustrój zbudowany na porządku i sprawiedliwości. (…) Jestem przekonany, że potężne demokracje Zachodu udzielą swej pomocy i braterskiego poparcia Polskiej Rzeczypospolitej Odrodzonej i Niepodległej.

Druga z dat, 12 października 1921, to dzień podpisania w Rydze zawieszenia wojny z Sowietami – weszło w życie 18 października, które potem zostało potwierdzone traktatem pokojowym. To był koniec walk z rosyjskim zaborcą. Dla pedantów dopisałbym mniejszymi cyframi 12 czerwca 1921 – datę zawieszenia broni na frontach III Powstania Śląskiego, tzn. datę końca walk z zaborcą niemieckim i początek rzeczywistego pokoju. Nie byłoby jednak daty 11 listopada. Piłsudski wrócił 10 listopada, 11 była niedziela, historia zaczęła się ruszać od poniedziałku.

18 listopada 1918 roku powstał też ogólnopolski rząd Jędrzeja Moraczewskiego, który zastąpił „Rząd Lubelski” Daszyńskiego. Powstał rząd demokratyczny i, o dziwo, sprawny – rządzony dekretami Naczelnika Piłsudskiego. W ciągu trzech dni przygotowano ordynację wyborczą, ogłoszono powszechne prawo wyborcze, ustanowiono ośmiogodzinny dzień pracy. Z lat PPS-u Piłsudskiemu została troska o najsłabszych, wprowadzono inspekcję pracy, ubezpieczenia chorobowe, ochronę lokatorów, ochronę pracy kobiet, zakaz pracy dzieci. Nowy rząd gwarantował legalność związków zawodowych i prawo do strajku, a nawet uchwalił dekret o walce z paskarstwem. Demokracja może być sprawnym systemem  – jeśli ma mądrego przywódcę, który potrafi rządzić dekretami.

Drużyna niepodległości

Moja wypowiedź o pomniku – podana w efekciarskim skrócie  – mogła brzmieć kontrowersyjnie. Chciałbym zatem dorzucić słów parę o bohaterach minorum gentium, których posągi wmontowałbym w pomnik Józefa Piłsudskiego – ale nie tak wysoko.

Więc Ignacy Daszyński. Należy mu się to z urzędu: 7 listopada 1918 roku ogłosił w Lublinie powstanie władzy niezależnej  od zaborców: Tymczasowego  Rządu Ludowego Republiki Polskiej. Rzeczywistym architektem tego rządu był kierowany przez Edwarda Rydza-Śmigłego Konwent, zapleczem zbrojnym Polska Organizacja Wojskowa, której był dowódcą. Rydz zachował dla siebie stanowisko ministra wojny, Sieroszewski otrzymał tekę  informacji i propagandy, sprawy wewnętrzne objął Stanisław Thugutt z PSL Wyzwolenia, ministrem pracy i opieki społecznej został socjalista Tomasz Arciszewski. Ten lokalny i zbyt lewicowy rząd został niezbyt przychylnie oceniony przez Piłsudskiego: kury wam szczać prowadzać, nie politykę robić.  Rząd Daszyńskiego uznali socjaliści z Zagłębia i Płocka, w paru miasteczkach pojawili się rządowi komisarze – na ogół bez powodzenia. 12 listopada Daszyński przyjechał z częścią rządu do Warszawy i złożył dymisję na ręce Piłsudskiego.

W tym miejscu dodać warto, że nie Daszyński był pierwszy. Wcześniej trzeba wymienić inne nazwisko: Józef Kiedroń. Działacz polski na Śląsku Cieszyńskim, autor historycznej odezwy do ludności o przyłączeniu Śląska Cieszyńskiego do Polski – formalnie przecież jeszcze nie istniejącej. Z inicjatywy Kiedronia już 19 października 1918 roku powstała Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego, która Odezwę Kiedronia z małymi poprawkami ogłosiła 29 października 1918 roku – jako pierwszy manifest polskiej władzy na tym terenie. Kiedroń też podpisywał 5 listopada 1918 roku, jako jeden z czterech delegatów  w imieniu Rady, umowę graniczną z Czechami. Umowa została podeptana butami czeskich żołnierzy, którzy napadli na Śląsk – nie zmienia to jednak faktu, że to Księstwo Cieszyńskie było pierwszym wolny obszarem przyszłej Polski.

Gdy wspominamy Kiedronia – nie możemy nie wspomnieć zasłużonego dla Górnego Śląska Wojciecha Korfantego, który podobnie jak Kiedroń działał na rzecz sprawy polskiej i podobnie siedział w więzieniu. Korfanty był dość długo lojalistą. W latach 1903 – 1912 i w roku 1918 był posłem do Reichstagu, w okresie 1903 – 1918 do pruskiego Landtagu. Dopiero 25 października 1918 wystąpił w Reichstagu z żądaniem przyłączenia ziem zaboru pruskiego do Polski. Potem był dyktatorem III Powstania Śląskiego – niestety dosyć dziwnym: nie lubił własnego powstania.

Skoro mowa o kształtowaniu się władz polskich – wspomnieć też trzeba o Wincentym Witosie. Dziewięć dni po powstaniu Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, na wiecu 28 października w Krakowie, powołany został PKL – Polski Komitet Likwidacyjny, wkrótce potem przemianowany na Polską Komisję Likwidacyjną. PKL przejęła władzę nad miastem 31 października, tj. po wyjściu Austriaków. Na jej czele stanął poseł do parlamentu wiedeńskiego i przywódca partii chłopskiej Wincenty Witos. Niezbyt pochlebną opinię wystawił tej Komisji Jan Hupka, działacz samorządowy i publicysta, który napisał w pamiętniku (cytuję za wikipedią):  Komisja Likwidacyjna krakowska, która iure caduco przywłaszczyła sobie władzę w Galicji, jest właściwie komisją dezorganizacyjną. Komisarzem ludowym wojny jest malarz Tetmajer. Komisarzem spraw wewnętrznych – Lasocki, który mianuje na wszystkie powiaty komisarzy ludowych. W niektórych powiatach zamianował komisarzami ludowymi chłopów. Prócz tego upoważnia do tworzenia po powiatach sowietów do kontrolowania komisarzy. Niby to, mają to być rady przyboczne i kontrolujące pod nazwą powiatowych komisji likwidacyjnych. […] Odniosłem wrażenie, że spomiędzy członków PKL nikt właściwie niczego dobrze nie rozumie. Każdy rządzi na swą rękę. Witos wystawia przepustki ze swoim podpisem. Chcą drukować banknoty, stemple i znaczki pocztowe, nie rozumiejąc, że ich banknoty nie będą miały żadnej wartości. Jest to zabawa w rząd, farsa, która byłaby śmieszna, gdyby nie przyczyniała się do szerzenia anarchii. 

Komisja Likwidacyjna rzeczywiście wydała serię znaczków i w styczniu 1919 roku zakończyła działalność.

Kończąc tę prezentację dodać musimy rzecz ważną: zarówno Witos, jak Korfanty czy Dmowski łączyli patriotyzm z legalnością, co antycypuje czasy PZPR głoszącej patriotyzm  … ze związkiem Radzieckim na czele. W latach 1923 – 1926 władzę będą sprawować dawni lojaliści. Piłsudski poszedł inną drogą – budował Polskę niepodległą – a to znaczyło potajemną i kadrową. Widziany w tej perspektywie przewrót majowy okaże się konfliktem dawnych kolaborantów z dawnymi spiskowcami. Powtórzeniem tamtego konfliktu jest rozdzierająca III RP walka między nurtem niepodległościowym: Centrum, (potem PiS), KPN, SWR, RTR  a nurtem „porozumienia okrągłego stołu”,  reprezentowanym przez „zmowę”  SLD, ZSL (PSL), UD (potem UW, jeszcze później PO). Koniec dygresji.

Gdyby Piłsudski był tylko więźniem Cytadeli i zesłańcem – byłby porównywalny nawet z Feliksem Konem. Gdyby był tylko teoretykiem partyjnym – można by jego prace i poglądy zestawiać z pracami Dmowskiego, a gdyby był tylko politykiem, nielegalnym w Królestwie, pół legalnym w Galicji – można by jego działalność porównywać z działaniami przywódców  PPS D  czy PSL „Piast”. Niewątpliwie tworzyli oni jakiś aparat władzy lokalnej i równie niewątpliwie pracowali na korzyść zaborców, którzy dokonywali przebudowy swych imperiów na bardziej elastyczne, pluralistyczne. Rzecz w tym, iż był on także przywódcą państwa podziemnego PPS – ZWC, wodzem Legionów, świetnym publicystą i historykiem, Naczelnikiem Państwa i wojska. Zwycięskiego wojska. Używając sportowego porównania: był wieloboistą – w każdej z dyscyplin wybitniejszym od rywali. Dlatego tworzy jakby jednoosobową klasę dla siebie. I dlatego na wyobrażonym pomniku jest sam, to znaczy także: jest samotny

Bohdan Urbankowski.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.