Propaganda przeciw Polsce

 

  • Celowe, masowe i skomplikowane operacje
  • Podważanie wiarygodności oficjalnych informacji
  • Uderzenie w jedność NATO i UE

Rosja w pandemii dezinformuje: sieje chaos i panikę

PODWAŻANIE WIARYGODNOŚCI SPOŁECZEŃSTWA DO PAŃSTWA I JEGO SŁUŻB

 

Mimo pandemii rosyjskie działania dezinformacyjne trwają, uderzając w Polskę i kraje bałtyckie, a więc państwa, które cały czas stoją na stanowisku utrzymania sankcji wobec Rosji. Fake newsy oraz dezinformacja, różnymi metodami oraz w różnej formie, uderzają także w jedność NATO i UE. W tym świetle nowa propozycja ministra Ławrowa, o możliwości „odideologizowanego” porozumienia polsko-rosyjskiego, nie wydaje się być poważna, a  póki co może być uznawana za element wojny informacyjnej[1].

 

 Rzekome blokowanie rosyjskiej pomocy humanitarnej dla Włoch

 Nieprawdziwa informacja o rzekomej odmowie udostępnienia polskiej przestrzeni powietrznej dla rosyjskiego samolotu Ił-76 z pomocą humanitarną dla Włoch (sprzęt i specjaliści do walki z koronawirusem) pochodziła pierwotnie z Twittera rosyjskiego senatora Aleksieja Puszkowa. 23 marca Puszkow napisał, że „Polska nie przepuściła rosyjskich samolotów z pomocą dla Włoch przez swoją przestrzeń powietrzną” i ocenił, że „To podłość na poziomie polityki krajowej. Tym bardziej, że pomoc kierowano do sojusznika Polski w UE i NATO. Rosja z niczym nie powinna odtąd wychodzić naprzeciw Polsce. Z niczym”. Puszkow wielokrotnie w poprzednich miesiącach zabierał głos w kwestii relacji polsko-rosyjskich, zawsze krytykując Polskę.

Tekst Puszkowa szybko podchwyciły rosyjskie media, np. dzień później pojawił się artykuł na „Kosmomolskaja Prawda”, pt. jednoznacznym tytułem: „Polska nie przepuściła Ił-76 z pomocą medyczną dla Włoch”. W artykule napisano, że „użytkownicy internetu”, bazując na narzędziu do śledzenia lotów FlightRadar24, zwrócili uwagę na to, że samolot zrobił „dziwny hak”, czyli leciał nie nad Polską i Białorusią, a nad Morzem Czarnym. Aby zobrazować sytuację dodano prostą, ale wymowną grafikę – mapkę z zaznaczonymi dwiema trasami lotu, jakoby pierwotną (nad Polską) i rzeczywistą (nad Morzem Czarnym), podając jako źródło program FlightRadar24. W wyraźnie antypolskim tekście o braku polskiej solidarności z Włochami zawarto również tezę, że Polska nie przepuściła IŁ-a podejrzewając, że jakoby leci on z ładunkiem o przeznaczeniu wojskowym[2].

Ił-76 z pomocą medyczną dla Włochów zmagających się z COVID-19 rzeczywiście nie leciał nad Polską, tylko nad Morzem Czarnym, Turcją, Bułgarią, Macedonią Północną i Albanią, co potwierdza zapis trasy w FlightRadar24. Strona polska dość szybko określiła wpis senatora Puszkowa, znanego z antypolskich wypowiedzi, a za nim innych mediów rosyjskich, jako typowy fake news, nie polegający na prawdzie, poza trasą lotu  samolotu Ił-76, która w tej akcji dezinformacyjnej była elementem prawdziwym. Reszta była dezinformacją uderzającą w Polskę oraz – co wyraźnie wybrzmiało w artykule – w domniemany brak jedności i solidarności w ramach UE.

Jako pierwszy dementi ogłosił podsekretarz stanu w MSZ Marcin Przydacz, który napisał via Twitter, że „Żaden samolot lecący z pomocą dla Włoch nie został zablokowany. Polska przestrzeń powietrzna dla tranzytu jest otwarta”. Podobne dementi wydało wkrótce polskie MSZ; brak jakiejkolwiek prośby ze strony rosyjskiej podkreślił także Urząd Lotnictwa Cywilnego. Co ciekawe podsekretarz Marcin Przydacz zwrócił jeszcze uwagę na tło wydarzenia: „Czas napięcia zw. z epidemią wykorzystywany jest także do rozbijania jedności europejskiej i transatlantyckiej. (poprzez dezinformacje)”[3].

 

 Ćwiczenia NATO jako zagrożenie dla ludności cywilnej krajów bałtyckich

 Fala skoordynowanych fake newsów i manipulacji, związanych z ćwiczeniami NATO, uderzyła w kraje bałtyckie. Wydźwięk zmasowanych, wielopłaszczynowych operacji informacyjnych jest taki, że ćwiczenia wojskowe NATO w dobie pandemii grożą życiu i zdrowiu mieszkańców, co powoduje ich obawy i sprzeciw.

Jednym z celów narracji jest obniżenie zaufania mieszkańców krajów bałtyckich do NATO, stąd pisze się o „manewrach zarazy NATO na Łotwie”, a więc sugeruje się zwiększone zagrożenie epidemiologiczne, jakie niesie ze sobą obecność wojsk NATO w regionie. Do tego typu fake newsów i dezinformacji, w tym wspomnianego o roznoszeniu COVID-19 przez żołnierzy Sojuszu, oficjalnie odniosło się dowództwo NATO, które dementowało pięć głównych tez rosyjskiej dezinformacji, a więc: 1 COVID-19 rozbija jednosć NATO; 2 kraje NATO nie wspierają się w walce z COVID-19, 3 COVID-9 jest bronią biologiczną NATO, 4 ćwiczenia NATO roznoszą COVID-19, 5 NATO zachęca do wydatków na wojsko kosztem opieki medycznej[4].

Sojusz o prowadzanie tej narracji i akcji dezinformacyjnej oskarża źródła rosyjskie. Głównymi narzędziami rosyjskiej dezinformacji w krajach bałtyckich mają być m.in. portal Rubaltic.ru należący do Research Center on Societal/Political Issues „Russian Baltics” z siedzibą w Kaliningradzie oraz rządowa agencja informacyjna Sputnik (wydania w języku rosyjskim i lokalnych). Wśród wielu tez antynatowskich, polegających na manipulacji lub jawnej nieprawdzwie, pojawia się m.in. sugerowanie, iż lokalne społeczeństwa obawiają się żołnierzy NATO i są przeciwni ich stacjonowaniu, bowiem jest to element nieprzewidywalny, skory do awantur, a obecnie roznoszący koronawirusa. Na stronach Rubaltic i Sputnik atakowane były m.in. kwietniowe ćwiczenia „Steel Bowler”, jako „manewry zarazy”, grożące rozpowszechnieniem koronawirusa.

Na przykładzie forsowanego przez agencję Sputnik przekazu o Łotwie ignorującej koronawirusa w związku z ćwiczeniami można prześledzić, które portale korzystają z notek informacyjnych i artykułów Sputnika, a więc źródła powiązanego z Kremlem. Tekst „Łotwa ignoruje koronawirusa, aby gościć ćwiczenia NATO” opublikowały 10 kwietnia 2020 z tym samym zdjęciem m.in  dwa portale z siedzibą w Pakistanie: Urdupoint.com i Thepakistanpost.net, powołując się na Sputnika.[5]

Ciekawym jest fakt, że niewielka Łotwa znalazła się w obszarze zainteresowania pakistańskiej agencji informacyjnej.

Skala ataków dezinformacyjnych jest bardzo duża, nie ogranicza się do zwykłych manipulacji i pomówień via media, ale również do działań hackerskich. Niedawno rozsyłano nieprawdziwe e-maile, podszywając się pod sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, o rzekomym wycofaniu wojsk NATO z Litwy. „To kolejna z wielu prób przekształcenia kryzysu związanego z pandemią koronawirusa w kryzys bezpieczeństwa” – ocenił te działania minister obrony Litwy Raimundas Karoblis. „Takie fałszywe wiadomości mają na celu zasianie nieufności między sojusznikami i partnerami NATO”[6]. Jak już wspomniano skala ataków dezinformacyjnych jest duża – odnotowuje się setki przypadków fake newsów, dezinformacji, oszczerstw.

 

Referendum na Suwalszczyźnie

Skomplikowaną i dwuetapową była także akcja informacyjna sugerująca możliwość/konieczność przeprowadzenia referendum na Suwalszczyźnie. Pierwszym etapem było utworzenie nieprawdziwego wrażenia, jakoby Polacy/Polska zamierzali przeprowadzić referendum w Obwodzie Kaliningradzkim i dokonać jego aneksji. Następnie w rosyjskich mediach pojawiła się idea – w ramach retorsji – zorganizowania prorosyjskiego referendum w Suwałkach[7].

Komentator Władimir Ołenczenko, na łamach rosyjskiego portalu Pravda.ru. stwierdził: „W odpowiedzi na pomysł Polaków przeprowadzenia referendum w obwodzie kaliningradzkim należy odpowiedzieć pomysłem przeprowadzenia referendum w polskich Suwałkach, gdzie ludność jest zmęczona polskim totalitaryzmem”.

W Polsce nikt poważny nie zgłaszał żadnego pomysłu przyłączenia Obwodu Kaliningradzkiego, aby sprowokować konflikt Rosjanie wykorzystali komentarze do artykułu pt. „Koronawirus odcina Obwód Kaliningradzki”, opublikowanego przez Gazetę Wyborczą. W komentarzach pod tym tekstem, pojawiły się następujące zdania: „Zawsze można zrobić referendum, może mieszkańcy będą chcieli przyłączenia do Polszy” oraz „Lepiej by im było gdyby Królewiec przyłączyć do Polski”.

Na podstawie tych komentarzy rosyjskie media zaczęły szerzyć nieprawdziwą informację, jakoby „Polacy chcą przyłączenia obwodu Kaliningradzkiego do Polski”. W oparciu właśnie o tę falę oburzenia Ołenczenko zasugerował, że można zorganizować coś na wzór samozwańczej „Donieckiej Republiki Ludowej” w Suwałkach. Przywołanie w kontekście wzniecania potencjalnych niepokojów na Suwalszczyźnie wzorców wojny informacyjnej i hybrydowej, jaka miała miejsce na wschodniej Ukrainie (stąd rzekoma „Doniecka Republika Ludowa”) dla niektórych komentatorów nie jest zaskoczeniem. Przypominają oni, że celem głównym rosyjskiej dezinformacji jest rozbijanie jedności bloku NATO. Jak pisze np. Włodzimierz Iszczuk, redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”, „Aby zorganizować konflikt zbrojny w Polsce, Rosjanom brakuje jednej rzeczy – wprowadzenia przez Polskę polityki wielowektorowej i wielobiegunowej czyli rezygnacji z dotychczasowego strategicznego partnerstwa polsko-amerykańskiego i faktycznego opuszczenia NATO”[8].

Szerzenie ewentualnych niepokojów i prowokacji na Suwalszczyźnie, jako elementu wojny hybrydowej, jest oczywiście związane z niezwykłym znaczeniem polityczno-militarnym tego obszaru, które po aneksji Krymu i wojnie na Ukrainie, a co za tym idzie eskalacji napięcia NATO-Rosja, wzrosło jeszcze bardziej. Przesmyk suwalski porównuje się nawet do przesmyku Fulda z czasów Zimnej Wojny. Jest to obszar definiowany ostatnio jako zapalny, ważny strategicznie i geopolitycznie, gdzie może dojść do eskalacji i wybuchu ewentualnego konfliktu. Jak słusznie zauważa w swojej analizie „Znaczenie polityczno-militarne przesmyku suwalskiego” Jan Kowalczewski, jest to obszar (100-kilometrowy odcinek granicy między Litwą a Polską), tylko pozornie leżący między dwoma krajami należącymi do NATO i UE. W rzeczywistości bowiem „spoglądając z szerszej geopolitycznej perspektywy widać, że z punktu widzenia Moskwy przesmyk suwalski jest poważnym problemem. Z powodu jego istnienia, Federacja Rosyjska jest bowiem pozbawiona bezpośredniego dostępu i komunikacji lądowej z Obwodem Kaliningradzkim, czyli obszarem niezwykle ważnym dla realizacji celów politycznych wobec państw bałtyckich i Polski, gdzie skoncentrowane są znaczne rosyjskie siły wojskowe” i dalej: „W scenariuszu słabego i skłóconego NATO Rosja mogłaby się zdecydować na działania agresywne, których częścią może się stać przesmyk suwalski z powodów strategicznych i logistycznych. Brak wsparcia militarnego przez państwa Europy Zachodniej nie byłby dużą stratą natomiast pod względem politycznym mógłby znacząco ograniczyć pomoc zza oceanu”[9].

Można zatem skonstatować, że przesmyk suwalski, jako potencjalny punkt zapalny, brany jest poważnie pod uwagę w planowaniu operacyjnym nie tylko Rosji, ale także Polski i Litwy, wzmacniających potencjał bojowy w regionie.

Cele wieloletnich rosyjskich akcji dezinformacyjnych wobec Sulawszczyzny i Polski wyjaśnia Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych: „region tzw. Przesmyku Suwalskiego jest obszarem kluczowym dla całego Paktu. To jedyne połączenie lądowe między północnymi sojusznikami – Litwą, Łotwą i Estonią – a Europą Zachodnią. To kluczowy obszar dla transportu, logistyki, dostaw energetycznych itd. Od poziomu bezpieczeństwa tego regionu zależy zatem bezpieczeństwo całej wschodniej flanki NATO. Ten właśnie obszar i jego status stał się obiektem agresywnej rosyjskiej gry informacyjnej, co miało nie tylko podać w wątpliwość integralność terytorialną RP, ale również wskazać, że prowokacyjna postawa Polski, „planującej” aneksję Kaliningradu, zagraża całemu Sojuszowi. Znów pokazano Polskę jako kraj niewiarygodny i niebezpieczny dla Europy oraz całego Zachodu”[10].|

 

Rzekome skażenie polski radioaktywną chmurą znad Czarnobyla

 Zakrojoną na dużą skalę i jednocześnie skomplikowaną była niedawna operacja dezinformująca wykorzystująca pożary na Ukrainie do rozpowszechniania fake newsów w sieciach społecznościowych o rzekomym zagrożeniu radioaktywnym nad Polską. W portalach społecznościowych zaczęły krążyć informacje, powołujące się na dobrze poinformowanych znajomych (znajmy z elektrowni atomowej, wujek profesor, sanepid itd.), jakoby nad Polską miała pojawić się radioaktywna chmura znad Ukrainy, co miałoby oznaczać skażenie powietrza. Informacje o zagrożeniu przekazywane były następnie „poziomo” (np. sms) wśród zaniepokojonych użytkowników mediów społecznościowych z prośba o dalsze ich przekazywanie. Rozpowszechnianie wiadomości o „radioaktywnej chmurze ze wschodu” czy „radioaktywnym pyle znad Czarnobyla” miało charakter masowy, co więcej w sieci krążył filmik z rzekomą wizualizacją procesu przemieszczania się „chmury”. Apele o niewychodzenie z domów i nieotwieranie okien w związku z radioaktywną chmurą w Polsce nie miały żadnych podstaw. Akcja dezinformacyjna, mająca ewidentnie na celu wywołanie społecznego niepokoju, czy nawet paniki, była na tyle poważna, że interweniowały uspokajając nie tylko polskie media i rząd (m.in. Ministerstwo Klimatu), ale również dementi publikowały odpowiednie instytucje specjalistyczne, jak Polska Agencja Atomistyki i Narodowe Centrum Badań Jądrowych[11].

Ważnym elementem operacji świadczącym o realnym zagrożeniu nadciągającym nad Polskę miał być filmik, pt. „Radioaktywna chmura poleciała w wyniku pożaru w Czarnobylu 2020”. Zamieszczone wideo przedstawia animację radioaktywnej „chmury” nad Europą Wschodnią. Tytuł wizualizacji, która jest prawdziwa (jest to rutynowa symulacja naukowa), to „chwilowe stężenie w powietrzu”,[12] z której wynika, że stężenie radioaktywnego pierwiastka Cez-137 nie stanowi zagrożenia dla zdrowia publicznego. Kluczowym jest także odczytanie legendy symulacji, bowiem ułamkowe liczby podawane w filmie są w jednostce Bekerel (Bq) oznaczającej radioaktywność, a odpowiednio odczytane wartości oznaczają całkowite bezpieczeństwo (zagrożenie występuje przy wartościach milionowych Bekerela  (3-4 mln Bq), a nie ułamkowych jak na filmie. „Ktoś” posłużył się więc, do wzmocnienia fake newsa o zagrożeniu, rzeczywistą symulacją rutynowo przygotowywaną przez ukraińskie Państwowe Naukowo-Techniczne Centrum Bezpieczeństwa Jądrowego.

Dla specjalisty wynika z niej, że nie ma żadnego zagrożenia, ale bez zwrócenia uwagi na legendę i w odpowiednim kontekście (tle), film może być argumentem za naukowym uzasadnieniem fake newsów o radioaktywnej chmurze nad Polską.

Jak zauważył rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn kampania informacyjna na temat rzekomego skażenia „nosi znamiona dobrze zorg[anizowanej]. operacji informacyjnej”[13].

Sam przekaz zbudowany jest na kilku, połączonych ze sobą, elementach: bazuje na informacjach o faktycznych pożarach na Ukrainie; korzysta z historycznych skojarzeń zw. z elektrownią w Czarnobylu; korzysta z oficjalnych i nieoficjalnych, w tym prywatnych, kanałów informacyjnych;  Korzysta z autorytetów i ich „wiedzy ukrytej”, np. znajomych/naukowców/pracowników instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo RP.

Według ministra celem operacji jest:

  • sianie paniki
  • tworzenie chaosu informacyjnego w Polsce
  • podsycanie animozji w relacjach Polska-Ukraina
  • budowanie negatywnych emocji wokół energetyki atomowej
  • budowanie podłoża do dalszych manipulacji Polakami
  • podważanie zaufania do instytucji państwowych w Polsce
  • osłabianie wiarygodności oficjalnych informacji.

 

Wydaje się, że źródła tak skomplikowanej operacji dezinformacyjnej można szukać w celowym działaniu podmiotu państwowego, a nie w przypadkowych odosobnionych działaniach. Zgodnie z zasadą qui bono oraz tłem ostatnich zmasowanych rosyjskich akcji dezinformacyjnych wydaje się, że źródło tej skomplikowanej akcji jest oczywiste.

 

WNIOSKI

Mimo pandemii rosyjskie akcje dezinformacyjne mają charakter masowy i przybierają nierzadko charakter skomplikowanych operacji dezinformacyjnych

– Strategicznym celem głównym jest uderzanie w jedność UE i NATO dla osiągnięcia korzyści strategicznych np. zniesienia ciążących Rosji sankcji lub zmniejszenie zaufania społecznego do wojsk NATO

– Celem taktycznym (krótkoterminowym), korzystając z trudnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19, jest także sianie dezinformacji w poszczególnych krajach (np. Polska i kraje nadbałtyckie) w celu podważenia wiarygodności społeczeństwa dla instytucji państwowych i komponentów władzy.

– Poszczególne akcje dezinformacyjne mogą być również rodzajem testu przed większymi operacjami dezinformacyjnymi. Badany może być zasięg oddziaływania i rezonans społeczny operacji.

 

[1]     https://tass.ru/politika/8293961
[2]     https://www.kp.ru/daily/27108/4183339/
[3]     https://twitter.com/marcin_przydacz/status/1242381306689970177
[4]     https://www.nato.int/nato_static_fl2014/assets/pdf/2020/4/pdf/2004-Factsheet-Russia-Myths-COVID-19_en.pdf?utm_source=smc&utm_medium=ytdesc&utm_campaign=20200416%2Bmyths
[5] https://www.urdupoint.com/en/world/latvia-defies-coronavirus-to-host-nato-exerci-889474.html
[6]     https://www.cyberdefence24.pl/falszywy-stoltenberg-wycofuje-wojska-sojusznicze-z-litwy-dezinformacja-uderza-w-nato
[7]     https://www.pravda.ru/world/1482382-polonia_kaliningrad/
[8]     https://jagiellonia.org/przywodcy-konfederacji-chca-aby-polska-poszla-droga-ukrainy-wielowektorowa-i-wielobiegunowa-polityka-skonczy-sie-wojna/
[9]     http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-85937088-1f3a-407d-98d7-093c3683f517
[10]   https://wszystkoconajwazniejsze.pl/stanislaw-zaryn-propaganda-w-czasach-zarazy/
[11]   https://www.ncbj.gov.pl/aktualnosci/komunikat-ncbj-brak-problemow-technicznych-brak-anomalii-promieniowania-tla; https://paa.gov.pl/aktualnosc-546-komunikat_paa_w_zwiazku_z_pojawiajacymi.html;
[12] https://www.youtube.com/watch?v=0BS_pZoNMjo
[13]   https://twitter.com/StZaryn/status/1251441527152357381

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.