Przegląd mediów niemieckich – czerwiec 2020

Odsunięcie od władzy PiS / Afirmacja środowisk LGBT

CENA BYCIA WZORCOWYM JUNIOR PARTNEREM NIEMIEC

 

Tematyka polska dość często pojawiała się w niemieckich mediach. Krytycznie komentowano plan przeprowadzenia wyborów prezydenckich w maju. Pod koniec maja po raz pierwszy przebiły się informacje na temat niskiego poziomu zakażeń Covid-19 oraz relatywnie dobrego stanu polskiej gospodarki w dobie pandemii. W połowie czerwca Polska pojawiła się w kontekście planów redukcji wojsk amerykańskich w Niemczech, co wywołało ożywioną debatę na temat stanu relacji na linii Berlin- Waszyngton. Pozytywnie odebrano apel prezydenta Andrzeja Dudy o niewycofywanie wojsk amerykańskich z Europy. Jednak kandydatem, któremu sprzyjały tamtejsze media pozostał oczywiście Rafał Trzaskowski.

Jak Polska radzi sobie z koronawirusem?

Od 2015 roku Polska nie ma dobrej prasy w niemieckich mediach. Dla wielu dziennika­rzy i korespondentów polski rząd stał się obiek­tem politycznych połajanek. Z tym większym zaskoczeniem należy przyjąć opublikowany na początku czerwca w „Die Welt” tekst warszaw­skiego korespondenta gazety, Philippa Fritza, pod znamiennym tytułem „Polska goni pierwszą ligę UE” („Polens Aufholjagd in die erste Liga der EU”). Autor zaczyna nieco ironicznie od zwró­cenia uwagi na fakt otrzymania przez Polskę 65 miliardów pomocy unijnej na rzecz zwalczania skutków pandemii COVID-19. „Nie byłoby tego wielkiego sukcesu, gdyby kontynuować polity­kę poklepywania po plecach” – cytuje polskiego premiera Fritz. Jednocześnie zauważa, że zarów­no sytuacja epidemiczna jak i gospodarcza Polski odbiega od problemów, jakie można napotkać na zachodzie Europy. „Między Krakowem a Gdań­skiem zainfekowanych jest 22.825 osób, to blisko 11 razy mniej niż w Hiszpanii” – pisze korespon­dent korespon­dent „Die Welt”. Tego typu porównania rzadko pojawiały się dotąd w niemieckich mediach.

„Ani zapaść na rynkach finansowych, ani kryzys migracyjny właściwie nie dotknęły Pol­ski. Ma to swoje przyczyny ekonomiczne, poli­tyczne i geograficzne. Z pandemii koronawirusa Polska może wyjść wręcz wzmocniona” – oce­nia niemiecki publicysta.

Przyczyn mniejszej ilości zachorowań w Polsce Fritz upatruje w słabszej integracji ko­munikacyjnej z innymi regionami świata. Dzięki temu Polska mogła łatwiej poradzić sobie z pan­demią niż podobnej wielkości kraje UE. Na potwierdzenie swej tezy przytacza ilość obsłu­giwanych pasażerów na warszawskim lotnisku Chopina (15 milionów rocznie) i w Frankfurcie nad Menem (70 milionów). Co ciekawe, w spo­sób niezamierzony potwierdza to znaczenie i po­tencjał Centralnego Portu Komunikacyjnego, którego budowę planuje polski rząd.

Wprowadzając już w marcu surowe przepi­sy sanitarne udało się w Polsce uniknąć kryzysu medycznego, który dotknął Włochy. Powstrzy­mano wirusa i nie zrujnowano gospodarki – za­uważa Fritz. Zdaniem cytowanego Marka Belki (byłego szefa NBP) przyczyn dobrej sytuacji fi­ nansowej należy upatrywać w zrealizowanej za rządów PO reformie sektora bankowego. Prof. Belka skrytykował jednocześnie ciągłe podsy­canie przez PiS konfliktów z EU oraz dzielenie społeczeństwa, co jego zdaniem ma być źródłem niestabilności. Marek Belka uważa jednak, że „Polska będzie się rozwijać i doganiać ekono­micznie kraje z pierwszej ligi w UE. Można przewidywać, że wkrótce wyprzedzimy Hisz­panię pod względem wyników gospodarczych”.

W ocenie „Die Welt” gospodarcza sytuacja Polski jest dziś całkiem niezła, a szerzenie się wirusa powstrzymano. „Raz jeszcze Polska może udowodnić, jak bardzo jest kryzysoodporna. Od przystąpienia w 2004 r. do UE krajowi udało się uniknąć wszystkich poważnych kryzysów europejskich: kryzysu euro w 2009 r., kryzysu uchodźczego w 2015 r., a teraz kryzysu korona­wirusa. Polska się trzyma, gdy inni się potykają. ” – stwierdza niemiecki dziennikarz i dodaje: „(…) dzięki sprytnym posunięciom i sporej dawce szczęścia Polska stała się szczególnie atrakcyjna dla zagranicznych inwestorów. Co roku średnio 6 miliardów euro napływa do Polski w postaci inwestycji”. W swojej publikacji „Die Welt” za­wraca uwagę na najnowsze inwestycje koncernu Microsoft, który zapowiedział budowę centrum informatycznego za miliard dolarów.

Philipp Fritz oddaje głos także europosłowi Dominikowi Tarczyńskiemu, który zwrócił uwa­gę na fakt przyjęcia przez Polskę milionów ukra­ińskich (legalnych) pracowników. Jednocześnie Tarczyński skrytykował budowę gazociągu Nordstream 2 i zarzucił Niemcom w tej kwestii brak europejskiej solidarności. „Jeśli, jak podej­rzewa wielu obserwatorów, w następstwie pan­demii zachodnia Europa i Stany Zjednoczone zmniejszają swoją zależność od Chin, wówczas Polska powinna być pierwszym krajem, który skorzysta na zmianie łańcucha dostaw.” – kon­kluduje publicysta „Die Welt”.

Polska solidarność w czasie pandemii

W obu programach niemieckiej telewizji publicznej ukazały się dwa długie i zaskakująco podobne do siebie reportaże na temat tego, jak Polacy radzą sobie z pandemią. Oba reportaże ukazały się 1 czerwca i w pozytywny sposób przedstawiały polskie społeczeństwo w sytuacji kryzysowej. Zaakcentowane zostały pozytywne cechy polskiego społeczeństwa jak np. solidar­ność w obliczu zagrożenia, zdyscyplinowanie, kreatywność i chęć niesienia pomocy osobom starszym. Co ciekawe, unikano raczej aspektów politycznych. W warstwie wizualnej Polska zo­stała zaprezentowana jako nowoczesny i atrak­cyjny turystycznie kraj.

Osiemnastominutowy reportaż ARD za­wierał elementy kroniki, w której korespondent studia ARD w Warszawie relacjonował z wła­snej perspektywy kolejne etapy walki z pan­demią. Zwrócono uwagę na pełną poświecenia prace lekarzy i trudności osób, które z powodu zamknięcia granic nie mogły dotrzeć do miejsc pracy w Niemczech. Jedyny aspekt polityczny dotyczył manifestacji przedsiębiorców w War­szawie. Bardzo pozytywnie ukazana została po­stawa polskich harcerzy niosących pomoc oso­bom starszym np. szyjących maski dla szpitali. Podkreślono, że 100 tys. masek zostało w ten sposób przekazanych warszawskim szpitalom. Warto zauważyć, że fakt pozytywnego poka­zywania „umundurowanej”, a zatem z reguły dość konserwatywnej młodzieży nie jest czymś częstym w zachodnich mediach. W sposobie re­alizacji reportażu widoczna była sympatia do na­szego kraju i pozytywna ocena uwidoczniającej się w chwilach kryzysu solidarności.

Drugi z reportaży wyemitowana został przez znaną z krytycznego spojrzenia względem Pol­ski stację ZDF. W czternastominutowym mate­riale przedstawiono kilka osób reprezentujących różne środowiska. Wszystkie z ukazanych osób charakteryzowały się kreatywnością i chęcią niesienia pomocy starszym osobom zmagają­cym się ze skutkami pandemii. Ponownie za­akcentowana została rodząca się spontanicznie w czasach pandemii solidarność społeczna. Bardzo pozytywnie przedstawieni zostali rów­nież warszawscy Dominikanie i transmitowane przez internet Msze Święte. Dopiero pod koniec reportażu popadł w konfliktogenną retorykę. „Kościół katolicki w Polsce potrafi być też inny: arcykonserwatywny i homofobiczny” – można było usłyszeć komentarz narratora. Bohatera­mi tej części reportażu była para homoseksu­alistów, którzy czuli się odrzuceni przez rząd i jego zwolenników. „Cały ten rząd i część społe­czeństwa starają się nam wmówić, że jesteśmy gorszym sortem. To bardzo smutne”. Autorka reportażu stwierdziła, że szczególnie trudno jest przyznawać się do homoseksualizmu w połu­dniowo-wschodniej Polsce, gdzie prawie 100 miejscowości utworzyło strefy wolne od LGBT. Na zakończenie pokazano Polki opiekujące się pacjentami w Niemczech. Za sprawą zamknięcia granic zostały one odcięte od swoich podopiecz­nych i miejsc pracy w Niemczech.

Interesujący jest obraz Polski i Polaków, jaki wyłania się z obu reportaży. W obu przypadkach ogólny przekaz jest pozytywny (w wypadku ARD nawet bardzo). Społeczeństwo polskie jest w nich ofiarne, kreatywne i nacechowane większą niż na zachodzie solidarnością między­pokoleniową. W obu materiałach podkreślono też istotne znaczenie polskich pracowników dla niemieckiego sytemu opieki zdrowotnej. Polskie miasta zostały nowocześnie sfilmowane z uży­ciem dronów.

Można pokusić się o stwierdzanie, że nar­racja medialna na temat Polski mogłaby się błyskawicznie zmienić po spełnieniu dwóch kluczowych warunków. Pierwszym byłaby wyczekiwana przez zachodnich dziennikarzy zmiana władzy w Polsce, a drugim afirmacja środowisk LGBT. Prawdopodobnie stalibyśmy się wówczas wzorcowym (junior)partnerem Niemiec.

Ocena kandydatów

Nikt kto śledzi niemieckie media nie może mieć wątpliwości, który z kandydatów cieszy się za Odrą największą sympatią. Jest nim oczy­wiście „człowiek Europy” Rafał Trzaskowski. W zamieszczonym na łamach liberalno-lewi­cowego dziennika „Süddeutsche Zeitung” wy­wiadzie Peter Oliver Loew, dyrektor renomo­wanego Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt, tak charakteryzuje obu głównych kandydatów: „Trzaskowski jest w stanie pozy­skać wyborców zarówno po lewej, jak i po prawej stronie centrum. Zwraca się do umiarkowanych konserwatystów, liberałów, biznesu, a także bar­dziej liberalnych Polaków. Może także polegać na dobrze działającej organizacji partyjnej i umie dobrze przemawiać. Ma także przewagę nad in­nymi kandydatami [opozycji], ponieważ jest zna­ny jako prezydent Warszawy. Jednocześnie nadal ma pewien efekt nowości. Z drugiej strony Du­dzie wielu zarzuca ociężałość i bierność. Zawsze mówi o przeszłości i porusza niewiele nowych tematów. Brakuje mu charyzmy, dzięki której mógłby zdobyć nowych wyborców.”

Nawet po ewentualnej wygranej Trza­skowskiego Loew nie widzi szans na szybką zmianę w relacjach polsko-niemieckich. „Jak powiedziałem, PiS nadal będzie rządzić. Nawet z prezydentem należącym do opozycji polska polityka zagraniczna z pewnością nie zmieni się natychmiast, ponieważ wpływ [prezydenta] jest zbyt mały. Ogólnie jednak wybór Trzaskowskie­go byłby wyraźnym sygnałem dla Brukseli, że Polska może zmienić kurs.(…)”

Prezydent Duda w USA

Wizyta prezydenta Dudy w USA wywoła­ła duże zainteresowanie niemieckich mediów, szczególnie w kontekście zapowiadanego przez Donalda Trumpa wycofania części amerykań­skich żołnierzy z Niemiec.

Christoph von Marschall w artykule „Jak Trump ma uratować wybory polskiemu prezy­dentowi” krytycznie oceniał plan wizyty pre­zydenta Dudy w USA, uważając, że obietnica przeniesienia kilku tysięcy żołnierzy z Niemiec do Polski ma mu zapewnić reelekcję. Publicy­sta liberalnego dziennika „Der Tagesspiegel” nie unika początkowo ironii:

„Gdzie jeszcze można to zobaczyć: polity­ków, którzy latem 2020 r. chcą poprawić swoje szanse wyborcze, robiąc zdjęcie z Donaldem Trumpem? Prezydent Polski Andrzej Duda, któ­ry pochodzi z narodowo-konserwatywnej partii PiS, musi w niedzielę ponownie kandydować. W sondażach zbliża się do niego jego najniebez­pieczniejszy konkurent, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W tej sytuacji Duda woli poświecić znaczną część pozostałego czasu na dwa długie loty do Waszyngtonu i z powrotem oraz środową wizytę w Białym Domu, niż na kampanię w Polsce.” W dalszej części tekstu pu­blicysta przedstawia plany dotyczące wycofania części amerykańskich wojsk z Niemiec, zazna­czając, że osłabienie europejskiego filara NATO nie jest w interesie Polski – taki pogląd ma rów­nież podzielać strona polska. „Polska stałaby się bardziej bezpieczna tylko wtedy, gdyby Stany Zjednoczone nie redukowały swoich wojsk w Niemczech i przeniosły [z innych miejsc] dodatkowych żołnierzy do Polski. Jak w tych warunkach może wyglądać pomoc wyborcza, której spodziewa się Duda ze strony Trumpa? Musi pobudzać wyobraźnię, nie będąc zbyt kon­kretną“ – konkluduje Christoph von Marschall

Temat wizyty polskiego prezydenta w Wa­szyngtonie powrócił już następnego dnia w ko­lejnym artykule Marschalla pt. „Duda przeciwko wycofaniu amerykańskich wojsk z Niemiec”. „Ta wizyta w Białym Domu miała zaskakujący przebieg. Prezydent Polski Andrzej Duda przy­leciał w środę do Waszyngtonu, mając nadzieję, że otrzyma od Donalda Trumpa prezent wy­borczy: optymalnie, obietnicę rozmieszczenia znacznej liczby żołnierzy amerykańskich w Pol­sce. (…) Tym bardziej niezwykłe było główne przesłanie Dudy podczas konferencji prasowej w Białym Domu. Dwukrotnie przeciwstawił się ogłoszonemu przez Trumpa [planowi] wycofa­nia jednej trzeciej amerykańskich żołnierzy sta­cjonujących w Niemczech.” – podkreślał publi­cysta „Tagesspiegla”. W artykule przedstawiono także główne zarzuty formułowane pod adresem Niemiec przez stronę amerykańską: zbyt ni­skie nakłady na obronność i budowę gazocią­gu Nordstream 2. Marschall zwrócił również uwagę, że plan redukcji wojsk amerykańskich w Niemczech (z 35.000 do poziomu 25.000) krytykowany jest przez republikańskich senato­rów oraz byłego dowódcę wojsk amerykańskich w Europie generała Bena Hodgesa.

Reakcje po pierwszej turze wyborów

W dniu wyborów ZDF w negatywny spo­sób pokazała zwolenników PiS, powracając do narracji nacechowanej brakiem obiektywizmu. W wyemitowanej w głównym programie in­formacyjno-publicystycznym „Heute Journal” relacji z Polski dokonano prostego podziału pol­skiego społeczeństwa na nowoczesnych i świa­tłych zwolenników PO oraz zamieszkujących wioski, arcykonserwatywnch i homofobicznych zwolenników PiS. W warstwie wizualnej ze­stawiono „typowa pisowską wioskę” (to cytat) z nowoczesnymi „pięknymi apartamentowca­mi”, w których mieszkają zwolennicy Rafała Trzaskowskiego. Tym, co może najbardziej obu­rzać było najwyraźniej świadome użycie nie­korzystnych ujęć zwolenników PiS. Tego typu niekorzystne kadry są zawsze wycinane podczas montażu, chyba że chce się je wykorzystać dla ukazania rozmówcy (a raczej grupy, którą repre­zentuje) w negatywnym świetle. Prosta manipu­lacja obrazem ma na celu utwierdzenie widzów w lansowanych od 2015 roku stereotypowych poglądach i uprzedzeniach. Stopień zaangażo­wania publicznej stacji ZDF w negatywnym prezentowaniu wyborców w sąsiednim kraju i sprzyjaniu jednej opcji politycznej niezgodny jest ze standardami dziennikarstwa i uderza de facto w obustronne relacje.

Komentarze prasowe

W pierwszym powyborczym artykule „Süd­deutsche Zeitung” wieściła porażkę PiS, jaką miało być nieuzyskanie przez prezydenta An­drzeja Dudę absolutnej większości głosów. Po­dano jednocześnie wyniki sondaży (zamówio­nych przez polskie media publiczne i prywatne), które wskazywały, że w drugiej turze Andrzej Duda jest jednak faworytem.

W zamieszczony następnego dnia w „Süd­deutsche Zeitung” komentarzu „Szansa dla libe­rałów i ostrzeżenie dla PiS” Frank Nienhuysen zwracał uwagę na zróżnicowanie polskiego spo­łeczeństwa. „30 proc. głosów osiągnięte przez Trzaskowskiego pokazuje, że kraj jest znacznie bardziej zróżnicowany niż można było przypusz­czać [obserwując] zdecydowanie konserwatywny kurs ostatnich kilku lat.” – uważa publicysta. Au­tor docenia wprawdzie społeczne reformy, które wprowadził PiS, ale uważa, że reforma sądownic­twa naruszyła filary demokracji. Nienhuysen prze­konany jest o narastającym oczekiwaniu zmian dużej części wyborców: „Wielu Polaków pragnie zmiany. Przez lata doświadczali konserwatywnej polityki, która stopniowo ograniczała wolność prasy i pluralistyczną opinię publiczną. Narasta sprzeciw, który dotyczy także polityki wyklucze­nia.” Jak większość niemieckich komentatorów Nienhuysen widzi w Trzaskowskim nowoczesne­go lidera, który chce powrotu Polski do „centrum Europy”. Nie dostrzega jednak słabnącej pozycji PO, prawie 7 proc. głosów oddanych na kandydata Konfederacji oraz zupełnej klęski Roberta Biedro­nia. W opinii niemieckiego dziennikarza sukces kandydata opozycji będzie możliwy, jeśli przekona do siebie wyborców z mniejszych miejscowości. „Tylko wówczas kraj może się zmienić”.

Berliński „Der Tagesspiegel” uważa, że Trzaskowski prowadził profesjonalną kampanię wyborczą i w drugiej turze ma realne szanse na zwycięstwo.

„Różnica może wynieść [zaledwie] kilka tysięcy głosów. Ale – i to jest nowe – po raz pierwszy od 2015 r. opozycja ma realną szansę na zmianę układu sił.” – uważa Christoph von Marchall. Berliński publicysta nie ma wątpli­wości, że druga tura wyborów będzie miała klu­czowe znaczenie dla Niemiec i Europy. „Wynik wyborów prezydenckich w Polsce określi wa­runki niemiecko-polskiego sąsiedztwa w ciągu najbliższych pięciu lat i może mieć tektoniczne skutki dla przyszłości UE. Czy Polska dąży do jak najskuteczniejszej współpracy, czy też żyje narodowym egoizmem? (…) Gdyby PiS straci­ło tę kluczową dla sprawowania władzy pozy­cję, miałoby to ogromny wpływ na unijno-pol­skie spory dotyczące praworządności, sądów i wolności mediów. [Miałoby to też wpływ] na rozpoczynająca się w środę niemiecką prezy­dencję w Radzie UE” – konkluduje berliński publicysta.

Jak widać, niemieckie media nie tylko nie ukrywają swoich sympatii, ale prawie otwartym tekstem mówią, jak powinni głosować Pola­cy, aby relacje polsko-niemieckie układały się po myśli Berlina. Prowadzona od lat kampania niechęci do konserwatywnych władz przyniosła też, jak się wydaje, wymierne efekty podczas niedzielnych wyborów. Na Rafała Trzaskow­skiego oddało swój głos 52,54 proc. polskich wyborców mieszkających w Niemczech (25.790 głosów), a na prezydenta Andrzeja Dudę 20,08 proc. (9.857 głosów).

Kontekst międzynarodowy

Wybory w Polsce nakładają się na ważne procesy geopolityczne, których jesteśmy obec­nie świadkami. Zaostrza się spór pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem, a rządem niemieckim. Biały Dom krytykuje niedostatecz­ne wydatki na obronność oraz zaangażowanie w budowę gazociągu Nordstream 2. Podczas wizyty Andrzeja Dudy w Waszyngtonie Donald Trump potwierdził zamiar redukcji wojsk ame­rykańskich w Niemczech. Wywołało to falę ko­mentarzy w Berlinie. Najgłośniejszym była wy­powiedź ministra spraw zagranicznych Niemiec, Heiko Maasa, który stwierdził, że w relacjach z USA istnieje konieczność natychmiastowego działania. „Transatlantyckie relacje są niezwykle ważne i ważnymi pozostają (…). Jednak w tej formie, w jakiej znajdują się obecnie, nie odpo­wiadają wyzwaniom, które stawiają przed nimi obie strony” – stwierdził Maas w wywiadzie dla niemieckiej agencji DPA.

W języku dyplomacji oznacza to bardzo poważny rozdźwięk pomiędzy Berlinem a Wa­szyngtonem. Szef niemieckiego MSZ prze­strzegł również przed oczekiwaniami, iż po ewentualnej przegranej Donalda Truma relacje ulegną natychmiastowej poprawie. „Od czasu, gdy Trump objął urząd [prezydenta] trzy i pół roku temu, relacje Niemcy i UE ze Stanami Zjednoczonymi uległy dramatycznemu pogor­szeniu. Prezydent USA wybrał Niemcy jako ulu­bionego przeciwnika wśród sojuszników i grozi sankcjami.” – czytamy w „Die Welt”.

Relacje pomiędzy przywódcami USA i Nie­miec są dziś bardziej niż chłodne. Popularny portal internetowy GMX informuje, jakoby w rozmowach telefonicznych z kanclerz Merkal prezydent Trump używał niedyplomatycznych, a nawet obraźliwych sformułowań.

Osobnym tematem, który zaistniał ostatnio w niemieckich mediach w kontekście relacji z USA, była kwestia amerykańskiej broni ato­mowej na terenie Niemiec. Chociaż niemiecki rząd nie wycofuje się z uczestniczenia w progra­mie Nuclear Sharing, który umożliwia niemiec­kim siłom powietrznym dostęp do amerykań­skich bomb atomowych, to w prasie niemieckiej podnoszą się głosy wzywające do rezygnacji z tego programu. Spekulacje na temat możliwe­go przeniesienia składowanej w Niemczech bro­ni atomowej do proamerykańskiej Polski nabie­rają w tym kontekście dodatkowego znaczenia.

W chwili obejmowania przewodnictwa w radzie Unii Europejskiej wewnętrzna pozycja niemieckie rządu jest silna. Pomimo ponad 9 tys. zgonów spowodowanych Covid-19 systema­tycznie rośnie poparcia dla CDU, które wynosi obecnie aż 40 proc. (w listopadzie 2019 było to 27 proc.). Koalicyjna SPD cieszy się poparciem zaledwie 15 proc. wyborców. Wzrosła również popularność kanclerz Angeli Merkel.

PODSUMOWANIE

Wybory prezydenckie w Polsce oraz poprzedzająca je kampania wyborcza były uważnie śledzone przez niemieckie media. Jak można było oczekiwać, sympatią cieszył się Rafał Trzaskowski, którego ewentualne zwycięstwo ozna­czać będzie, jak przewidują niemieccy publicyści, próbę powstrzymania zmian w sądownictwie i poprawę w kwestii praworządności, a co za tym idzie ogólne polepszenie wzajemnych relacji.

 

Wśród zarzutów wysuwanych pod adresem polskich władz szczególnie często pojawia się ostatnio kwestia domniemanej dyskryminacji środowisk LGBT.

Jak pokazały reportaże w ARD i ZDF możliwa jest radykalna zmiana sposobu przedstawiania Polski w niemieckich mediach. Narracja medialna na temat Polski mogłaby się błyskawicznie zmienić po spełnieniu dwóch kluczowych warunków. Pierwszym byłoby odsunięcie od władzy PiS, a drugim afirmacja środowisk LGBT. Prawdopodobnie stalibyśmy się wówczas wzorcowym (ju­nior)partnerem Niemiec. Strona niemiecka nie jest wprawdzie przekonana, że Rafał Trzaskowski zwycięży w drugiej turze, ale bez wątpienia jego wyborczy sukces podsyciłby nadzieję na odwrócenie niekorzystnego z punktu widzenia Berlina trendu. W wymiarze międzynarodowym przegrana prezydenta Andrze­ja Dudy ułatwiłaby Niemcom utrzymanie dominującej roli w UE i ogranicza­nie wpływów USA w Europie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.