Salon24 – portal wolnej Polski

Bogna i Igor Janke

Kiedy 12 lat temu pojawił się w Polsce pierwszy portal blogowy – Salon24.pl – nikt nie spodziewał się, jak bardzo wpłynie on na debatę publiczną, życie polityczne i kształt Internetu. Choć od tamtej pory media w Polsce bardzo się zmieniły, spolaryzowały, to Salon24 pozostał miejscem wolnej, pluralistycznej debaty a jego oglądalność znowu rośnie.

 

W 2006 roku, kiedy rozmawialiśmy o tym, czy warto tworzyć coś tak dziwnego jak platforma blogowa, nikt nie pisał jeszcze blogów pod własnym nazwiskiem, a blogi jako takie dopiero raczkowały. Mimo tego, że w 2005 roku prawica wygrała wybory, polskie media były zdominowane przez stronę lewicowo-liberalną. Konserwatywni dziennikarze klepali często biedę, siermiężne prawicowe tygodniki walczyły o przeżycie, stacje telewizyjne i radiowe zgodnie nie cierpiały i walczyły z nowym rządem Marcinkiewicza, a potem Kaczyńskiego. Konserwatywna część Polski nie miała swojego głosu, czuła się pogardzana i zdominowana przez „drugą stronę”, której głos brzmiał mocno w TVN, TVP, Polsacie, Gazecie i Polityce. Zbalansowana „Rzeczpospolita”, czy nowo powstały wówczas „Dziennik”, nie zmieniały zasadniczo układu sił. Portale internetowe, jak Onet czy WP, były głównie miejscem agregowania informacji, a nie kreowania opinii. Konserwatywny wyborca nie czuł się traktowany tak samo jak ten, który głosował na lewicę czy ówczesną Platformę.

Rynek medialny przez lata był bardzo mocno zdominowany przez jedna stronę ideową. Przedsiębiorstwa państwowe wspierały niemal wyłącznie maintreamowe wówczas media. Podobnie zachowywał się prywatny biznes.  Ogłaszanie się w prawicowych mediach było ryzykowne i niewielu przedsiębiorców się na to decydowało, a domy mediowe prawie nigdy nie włączały ich do oferowanych klientom pakietów.

 

Od Ziemkiewicza po Szczukę

 

Salon24 powstał jako platforma pluralistyczna. Zaprosiliśmy kilkunastu znanych publicystów z lewej i prawej strony, by założyli swoje blogi na jednej platformie. Balans ideowy był idealnie wyprofilowany. Od Jana Pospieszalskiego przez Rafała Ziemkiewicza do Edwina Bendyka i Kazimiery Szczuki. Co było jednak najważniejsze – otworzyliśmy platformę dla wszystkich. Pierwszy raz w historii polskich mediów każdy obywatel mógł publikować na równych zasadach co zawodowy dziennikarz. Dziś, kiedy świat komunikacji zdominowały social media nie dziwi to już nikogo, ale wtedy był to przełom. Przełom, który burzył podziały na mainstream i peryferia oraz na profesjonalistów i amatorów. Z dnia na dzień na portalu rejestrowały się najpierw dziesiątki, setki, a potem tysiące nowych, nieznanych nikomu autorów. Początkowo najbardziej ekscytowała ich dyskusja na równych prawach z tzw. „znanymi nazwiskami”. Dla „znanych nazwisk” szokiem była wielka liczba komentarzy pod ich tekstami. Dziennikarze zafascynowani byli błyskawicznymi reakcjami czytelników i sami wchodzili z nimi w dyskusje. Łamała się poprawność polityczna, ponieważ publikowanych tekstów nikt nie redagował poza samymi autorami.

 

Bez poprawności mainstreamu

 

Z dnia na dzień lawinowo rosła liczba użytkowników i tych, którzy tylko czytali i tych, którzy komentowali i sami zakładali swoje blogi. Najbardziej fascynujące było to, że z głównej strony Salonu24 świat zaczął wyglądać zupełnie inaczej niż z mainstreamowych mediów. Był dużo bardziej barwny, pluralistyczny, otwarty i żywy. Okazało się, że w publicznych dyskusjach mogą brać udział nie tylko trzymający się ustalonych reguł dziennikarze głównych mediów, ale dostęp ma każdy. Szybko zobaczyliśmy, że paleta poglądów, które mają polscy wyborcy, jest dużo szersza niż ta, którą widać było w głównych dziennikach i stacjach telewizyjnych. Co więcej – okazało się, że wielu nikomu nieznanych ludzi potrafi analizować równie ciekawie i błyskotliwie, a czasem nawet bardziej, niż tzw. uznane autorytety. Dziennikarzom, którzy początkowo zachwyceni byli możliwością codziennej, żywej dyskusji z czytelnikami, wyrosła potężna konkurencja: tysiące nowych autorów. Lepszych i gorszych, ale wśród nich wielu świetnych, którzy szybko wyrośli na gwiazdy sieci, a potem nierzadko byli wykorzystywani przez tzw. tradycyjne media.

W Salonie24 pojawiło się wielu ekspertów z różnych dziedzin, swoje blogi zakładały organizacje, pisma polityczne od lewa do prawa. Tworzyła się społeczność, która umiała się organizować do wspólnych akcji. Politycy szybko zorientowali się, że powstało miejsce, w którym mogą komunikować się z wyborcami. Wielu z nich nie rozumiało tej nowej konwencji, ale niektórzy poczuli się jak ryba w wodzie. Waldemar Pawlak, kiedy został wicepremierem rządu, pisał relacje z posiedzeń Rady Ministrów, kiedy one jeszcze trwały! Blogerka Kataryna, która szybko wyrosła na gwiazdę, doprowadzała do furii polityków, a jeden z nich, ówczesny minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, publicznie domagał się odtajnienia prawdziwych danych autorki. Przez media przetoczyła się kampania w jej obronie, co wywołało dyskusje o anonimowości blogerów.

 

Walczyliśmy z hejtem zanim stało się to modne

 

Ta anonimowość odegrała wielką rolę. Z jednej strony pozwalała na wypisywanie dowolnych bzdur, a czasem pomówień przez podpisanych tylko nickami autorów, z drugiej pozwoliła tysiącom komentatorów promować opinie, które wcześniej nie miały miejsca w domenie publicznej – ze względu na ograniczenia wynikające z politycznej poprawności. Salon24 znacząco poszerzył przestrzeń debaty publicznej. Dostawaliśmy ogromną liczbę komentarzy i podziękowań za stworzenie przestrzeni wolnej debaty. Wielu ludzi dopiero wtedy zorientowało się, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, a głosy uchodzące za kontrowersyjne były warte poważnego brania pod uwagę, bo podzielało je wiele osób.

Oczywiście wraz z wolnością pojawiła się agresja słowna i szalone teorie. Salon24 był pierwszym wielkim poligonem walki z hejtem, z fake newsami. Jako twórcy platformy byliśmy bez przerwy oskarżani z lewa i prawa za wprowadzanie cenzury. Brało się to z realnej, a nie deklarowanej walki z rosnącym chamstwem w sieci.  Walczyliśmy z hejtem  zanim stało się to modne. Spędziliśmy tysiące godzin na wyszukiwaniu obraźliwych komentarzy. Blogerzy sami zaczęli pisać własne kodeksy i zasady, których czasem się trzymali, a czasem nie…

Blogerzy i użytkownicy stworzyli wspólnotę. Organizowali własne dyskusje i akcje charytatywne.

Po katastrofie smoleńskiej – Białą Księgę zbierającą wszystkie informacje dotyczące tragedii, które były pomijane w oficjalnych raportach. Salon24 stał się wówczas wyjątkowym miejscem w sieci, gdzie blogerzy, obywatelscy dziennikarze, zbierali wszystkie fakty, komentarze i analizy dotyczące możliwych przyczyn katastrofy. Duża część tych informacji była pomijana w mainstreamowych mediach.

 

 

Kaczyński i Obama

 

Niektórzy politycy, jak Zbigniew Kuźmiuk z PiS czy Jan Filip Libicki z PO, prowadzili własne blogi. Jarosław Kaczynski po dwóch miesiącach milczenia po katastrofie smoleńskiej pierwszy raz publicznie zabrał głos właśnie w Salonie24, udzielając portalowi głośnego wywiadu i tym samym rozpoczynając swoją prezydencką kampanię wyborczą.

Rok później w Salonie24 pojawili się prezydent USA Barack Obama i jego konkurent w wyborach prezydenckich, senator John McCain. Kiedy amerykański przywódca wybierał się w podróż do czterech krajów europejskich: Francji, Irlandii, Anglii i Polski, w specjalnym samolocie leciało z nim ponad 300 dziennikarzy. W każdym z odwiedzanych krajów o wywiad z prezydentem USA zabijały się wszystkie główne media. Barack Obama podczas całej podróży do czterech państw udzielił tylko jednego wywiadu. Ku zdziwieniu wszystkich, amerykański prezydent wybrał polski portal Salon24. Jego doradcy uznali, że platforma blogowa będzie najciekawszym miejscem.

 

Miejsce spotkań różnych stron

 

Sukces Salonu24 sprawił, że zaczęło powstawać wiele konkurencyjnych platform. Większość z nich jednak nie przetrwała. Dziś niemal każda gazeta czy tygodnik ma własne blogi i zobowiązuje zatrudnionych u siebie dziennikarzy do pisania na należących do danego wydawnictwa stronach. Niemniej Salon24 przetrwał. Po zmianie  szaty i formuły – dziś jest platformą informacyjno-blogową z coraz większym udziałem tekstów poświęconych sprawom gospodarczym i społecznym.  Od dwóch lat portal notuje stały wzrost liczby użytkowników i wrócił do swoich najlepszych czasów, choć jest inny niż 10 lat temu.

W obecnej rzeczywistości – bardzo ostrej polaryzacji ideowej i politycznej – Salon24 jest chyba jedynym w polskiej sieci miejscem spotkań ludzi o różnych poglądach – i takie jest założenie twórców portalu.

Salon24 powstał w 2006 roku – założyli go Igor Janke i Radosław Krawczyk. Przez pierwszy rok pierwszym i jedynym adminem była Bogna Janke. Od połowy 2013 roku Bogna Janke jest prezesem zarządu spółki, która jest właścicielem portalu, a od jesieni 2018 roku jego jedynym, 100-procentowym właścicielem, co zapewnia portalowi pełną niezależność.

 

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.