Tajne nauczanie Polek w KL Ravensbrück

Przyjechaliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli komuś się nie podoba, to może zaraz iść na druty. Jeżeli w transporcie są Żydzi, to nie mają prawa żyć dłużej, niż dwa tygodnie. Jeżeli są księża, mogą żyć jeden miesiąc, reszta tylko trzy miesiące. Tymi słowami  przywitał pierwszą polską grupę więźniarską z Tarnowa w dniu 14 czerwca 1940 r. kierownik obozu w Auschwitz SS-Hauptsturmfuhrer Karl Fritsch.

Wobec takiego założenia polityki eksterminacyjnej, rodzi się zatem pytanie, jak możliwe było prowadzenie tajnego nauczania na terenie kobiecego obozu koncentracyjnego Ravensbrück w Meklemburgii?

Znakomitą większość polskiej społeczności więźniarskiej stanowiła grupa inteligencji: nauczycielki, profesorki uniwersytetów, arystokracja, urzędniczki, uczennice gimnazjum, lekarki itp., które w ogromnej większości zaangażowane były w pracę konspiracyjną. Na tle pozostałej społeczności Polki odróżniały się wysoką postawą godności osobistej, co zauważali sami Niemcy: „Kobieta, która widocznie tu była komendantką, zapytała o nazwisko, rok i miejsce urodzenia itp. (…) Następnie kazano mi przejść dalej, do małej klitki, gdzie inna znów więźniarka kazała mi się rozebrać, przypatrując mi się przy tym uważnie. Mnie ta sytuacja śmieszyła. Wreszcie Niemka oświadczyła: No, Sie sind eine Polin”. Zapytałam zdziwiona, po czym to poznaje. „Jestem Niemką, siedzę tu już cztery lata, to się nauczył już człowiek ludzi poznawać, a was to znamy dobrze. Jedne tylko Polki wchodzą tu z głową do góry i z miną po prostu wesołą.”

Tajne nauczanie w dziejach kobiecego obozu Ravensbrück stanowiło wyjątkową i osobliwą kartę w dziejach ruchu oporu. Stanowiło  bastion walki wewnętrznej przed zatraceniem i upodleniem ze strony oprawców. Głód wiedzy w obozie odczuwało wiele kobiet, które w sposób nagły, a często dramatyczny zostały wyrwane z dotychczasowego życia. Wyjątkowo silnie odczuwały go dziewczęta w wieku szkolnym. Szukały w sobie i wokół siebie ratunku i wtedy wyszły im naprzeciw nauczycielki, również ogarnięte silnym pragnieniem stworzenia jakiegoś życia intelektualnego i służenia własną wiedzą młodym.

W obozach najbardziej rozpowszechnione były pogadanki i prelekcje, pogadanki historyczne, przyrodnicze i podróżnicze, o sztuce i artystach, literaturze, filozofii, o zjawiskach fizycznych, a nawet z zakresu medycyny. Często odbywały się one albo po wieczornym apelu, albo w nielicznych chwilach wolnego czasu, jakimi dysponowali więźniowie. W przypadku kobiecego lagru Ravensbrück ta forma przekształciła się w regularną szkołę. Silna była w obozie dążność do społecznego i ideowego oddziaływania na młode nasze koleżanki, w szczególności na „króliki”. Ten pęd do wiedzy towarzyszył dziewczętom o zróżnicowanym stopniu wiedzy, pochodzenia społecznego, wcześniej zdobytego wykształcenia. Wzruszającą rzeczą było patrzeć, jak dziewczęta wymęczone całotygodniową dwunastogodzinną  i nocną pracą w warsztatach w niedzielę rezygnowały ze snu, ażeby się uczyć. Nie pomagały rewizje, nie odstraszały ofiary tych, które dostawały się do bunkra czy karnego bloku.

Początki tajnego nauczanie w obozie rozpoczęły się już w 1940 r. Rozwinęły się one w regularną szkołę za sprawą Wandy Madlerowej, Marii Bujalskiej, Urszuli Wińskiej, Janiny Peretjatkowicz, Julii Szartowskiej. Nauczanie przebiegało na poziomie klas gimnazjalnych i klas szkoły średniej. Na poziomie gimnazjalnym przerabiano materiał z języka polskiego, historii, łaciny, fizyki, chemii, chemii organicznej, matematyki, geografii oraz języków: rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego, francuskiego. Zofia Bastgen prowadziła również wykłady z zagadnień życia współczesnego. Natomiast Józefa Kantor zorganizowała kurs przygotowawczy do zawodu nauczycielskiego, który ukończyło 16 dziewcząt w ciągu 6 miesięcy. W niezwykle arcytrudnych warunkach stałego terroru ze strony niemieckich strażniczek i różnych obozowych konfidentek odbywał się proces kształcenia.  Przybliża go relacja Wandy Kiedrzyńskiej: ”Nie było żadnych pomocy naukowych; bez książek, czerpiąc tylko ze skarbnicy własnej pamięci, nauczycielki układały tematy lekcji. Patykiem na uliczkach obozowych wykonywano zadania matematyczne czy fizyczne. Skrawki papieru ze starych gazet niemieckich lu opakowań paczek żywnościowych służyły za materiał piśmienny do notatek. A trzeba było widzieć, z jakim pietyzmem były one robione. Prowizoryczne zeszyciki przechowywano jak najstaranniej w siennikach i innych skrytkach, a podczas licznych rewizji wielkim zmartwieniem była również obawa , że mogą się zniszczyć.” Program nauczania zawierał również w sobie powtarzanie utrwalonych wiadomości i ustne odpytywanie przez nauczycielki. Do kompletu „królików” dołączono wykłady z literatury pięknej, historii i historii sztuki. Pewną pomocą w dydaktyce była tzw. własna „biblioteka”, którą konspiracyjnie skompletowały Polki, składająca się  głównie z utworów Adama Mickiewicza. Do lagru trafiały poszczególne kartki jako opakowanie na chleb, czy inne dozwolone do wysyłki produkty żywnościowe. Epopeja narodowa „Pan Tadeusz” został przysłany w paczce z kraju jako opakowanie jajek na Wielkanoc, a „Noc listopadowa” Stanisława Wyspiańskiego posłużyła  jako opakowanie do jabłek.

W podobny sposób skompletowano Mickiewiczowskie „Księgi pielgrzymstwa i narodu polskiego”. Kartki gładzono i artystycznie oprawiano w warsztatach obozowych. Pewne ilości literatury pozyskiwano na zasadzie kradzieży z magazynów obozowych, z mienia odebranego przybyłym w transportach. Tak kompletowaną bibliotekę ukrywano w blokach pod sufitem lub przypinano pod stołami lub szafami chroniąc przed konfiskatą podczas rewizji. Organizatorki nauczania na poziomie szkoły powszechnej przyjęły zasadę: Nie ma dziecka w Ravensbrück– bez nauki! „Na strychu, w tajemnicy i ciągłym lęku, działały nasze szkoły. Nasza czarująca madame Karczewska uczyła nas po angielsku…i jak postępować z mężczyznami.”

 Jednym z istotnych przejawów pracy kulturalno-oświatowej, a zarazem utrzymywania stałości ducha  były imprezy artystyczne. Z okazji świąt religijnych wystawiano misteria, jasełka, scenki rodzajowe. Obchodzono czcząc akademiami święta narodowe: 3 Maja, 11 Listopada, rocznicę Powstania z 1831 r i in. Organizowano recytacje poezji, która pozwalała choć na chwile zapomnieć o „piekle na ziemi”. Recytowały swoje utwory uzdolnione poetki, których twórczość dotykała codzienności ludzi i miejsca.

Uprawiano tez w obozie sztuki plastyczne, które stanowiły dla społeczności izolowanych Polek kontakt z pięknem wobec brudu, wszy i ogolonych głów kobiet, co dawało nadzieję, że za drutami istnieje inny świat. Wielką popularność zyskały sobie drobne rzeźby , wykonane głównie z oprawek szczoteczek do zębów, pierścionki z guzików. Za narzędzie pracy służył często mały kozik, którym rzeźbiono  bardzo misterne figurki, Celowały w tej sztuce: Joanna Szydłowska, Irena Benia, Jadwiga Dzikiewicz, Stefania Sieklucka, Halina Danielewicz, Hanna Sienkiewicz, Helena Perzyńska, Stanisława Stelmaszewska i in.  Dla wielu z dziewcząt była to kolejna dziedzina do nauki i wyrabiania w sobie poczucia smaku.

Mimo że na początku zderzenie z nieludzką rzeczywistością, jaką niewątpliwie był obóz koncentracyjny, mogło spowodować uczucie załamania, apatii, a nawet chęć śmierci, to jednak po wielu latach, kiedy zbierano ankiety od Polek – byłych więźniarek KL Ravensbrück, jedna z nich, wyznała: „Piszę jako jedna z tych, dla których obóz stał się miejscem edukacji. Jestem wychowanką obozu, tak jak można być wychowanką uczelni lub klasztoru. Rozumiem przez to, że to obóz ukształtował moje cechy, jako dojrzałego obywatela i członka społeczeństwa. Wychowana i wykształcona byłam w obozie przez współwięźniarki, które zaimponowały mi swoją bezkompromisową i godną postawą życiową.”

Dla wielu dziewcząt nauczycielki stały się nie tylko wzorami, ale i przyjaciółkami na pozostałe lata „wolnościowe”. O jednej z nich wspomina była uczennica, dziś 96 letnia emerytowana dr psychiatrii, bliska współpracownica ks. Karola Wojtyły – Jana Pawła II, Dama Orderu Orła Białego, „królik z Ravensbrück” – dr Wanda Wojtasik-Półtawska: „Pani Profesor Urszula Wińska, „Pani Ula”, bo tak ją nazywałyśmy wówczas  my, dziewczyny aresztowane za udział w  walce podziemnej Związku Walki Zbrojnej i Szarych Szeregów, uczennice (najmłodsza miała czternaście lat). Przez ponad cztery okrutne lata w obozie koncentracyjnym Ravensbrück otaczała nas swoją troską. Wspaniała, mądra kobieta ratowała naszą ludzką godność i – młodość. To ona była główna inspiratorką zorganizowania tam „szkoły”. Dzięki niej te młode dziewczyny nie tylko mogły lżej znosić okrutny los, ale wręcz rozwijały się intelektualnie, uczyły się.”

Te bohaterki – nauczycielki –  to: Urszula Wińska, Elżbieta Kotarska, Helena Salska, Kazimiera Głębocka, Renee Skalska, Halina Boltowa, Julia Szartowska, Zofia Bastgen, Józefa Kantor, Kazimiera Chrobakowa, Róża Pruszak, Maria Malinowska, Teresa Bromowicz, Halina Chorążyna, Bogumiłą Bąbińska-Dobrowolska, Maria Dydyńska, Jadwiga Krasicka, Zofia Karczewska, Zofia Kaliszanka, Zofia Modzelewska, Maria Milewska, Wanda Mazurek, Wanda Madlerowa, Janina Peretjatkowicz, Felicja Panakówna, Maria Rielke, Aniela Sierakowska, Maria Świebodzianka, Aniela Zawadzka, Renata Zawadzka, Banasiewicz, Cezara Dicksteinowa, Janina Jasibędzka, Zofia Jętkiewiczowa, Karolina Lanckorońska, Janina Kimayer, Kazimieraz Kurbisowa, Domaradzka, Tyrankiewiczowa, Walentyna Biedrzycka, C. Orlikowska, Waleria Wypiorowa, Maria Masłowska i in.

Fundacja Cultura Memoriae

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *