Walka o odkłamanie historii Polski toczy się na kartach anglojęzycznych podręczników

Uczestnicy seminariów „Przywracanie zapomnianej historii” już od 11 lat  z sukcesami prostują przekłamania dotyczące dziejów Polski i Europy Środkowo-Wschodniej obecne w anglojęzycznych podręcznikach, które trafiają do milionów studentów na całym świecie. Zdaniem uczonych to właśnie te publikacje, o wiele skuteczniej niż materiały w mediach, kształtują wiedzę o historii Polski w społeczeństwach Zachodu.

Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o tym, w jaki sposób polska historia jest zakłamywana na Zachodzie. Najbardziej znanym przykładem jest sformułowanie „polish death camps” (ang. polskie obozy zagłady), którego to użył nawet prezydent USA Barack Obama i to podczas odbywającej się w Białym Domu uroczystości uhonorowania Jana Karskiego Prezydenckim Medalem Wolności w maju 2012 r. Ostatnio Polaków zelektryzowała wiadomość przekazana przez wicepremiera Piotra Glińskiego. Profesor zwiedzał wystawę w powstałym z inicjatywy Parlamentu Europejskiego Domu Historii Europejskiej w Brukseli. Na ekspozycji stałej, dot. głównie historii Europy w XX wieku, dostrzegł w dziale „faszyzm”…  Józefa Piłsudskiego! Marszałka umieszczono tam bez znajomości żadnego kontekstu historycznego, w którym funkcjonowała II RP. To jednak nie wszystko. –  Z narracji wystawy wynika, że największymi ofiarami II Wojny Światowej byli Niemcy. Nie wskazano ich roli jako agresorów i inicjatorów wspomnianej wojny oraz nie wskazano na cywilne ofiary niemieckich działań wojennych w całej Europie – mówił o wystawie wicepremier Gliński.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Takich przekłamań jest znacznie więcej. Co gorsza, nie pojawiają się one tylko w przekazach medialnych i memach internetowych, ale także w podręcznikach do historii, które – w samych tylko Stanach Zjednoczonych – trafiają do 14 milionów studentów. Teksty zawarte w tych źródłach trafiają do wszystkich studentów, niezależnie od kierunku studiów na terenie Stanów Zjednoczonych i w krajach kultury anglosaskiej. We wspomnianych publikacjach mówi się – poza „polskimi obozami śmierci” oraz „faszyście Piłsudskim” – o tym, że wkroczenie Sowietów 17 września 1939 r. do Polski było „próbą ochrony ludności przed niemiecką okupacją”, w 1945 r. Armia Czerwona “wyzwoliła” Polską i całą Europę Środkowo-Wschodnią, a komunizm upadł nie pod naporem „Solidarności” i dzięki współudziałowi Jana Pawła II, lecz dzięki Michaiłowi Gorbaczowowi. Podręczniki informują o Powstaniu w Getcie Warszawskim, nie wspominając o Powstaniu Warszawskim, a granicę Europy utożsamiają ze wschodnią granicą Niemiec. W przekonaniu wielu Amerykanów i Europejczyków postanowienia konferencji jałtańskiej obowiązują nadal, co przekłada się na interpretację historii. Brzmi to jak „political fiction”, ale takie przekłamania rzeczywiście mają miejsce. I to w publikacjach naukowych!

Przekłamania polskiej historii dziedzictwem XIX w.

Aby wyjść naprzeciw problemowi zakłamywania polskiej historii w zachodnim przekazie naukowym i medialnym, 11 lat temu Fundacja Przestrzeni Obywatelskiej i Przestrzeni Społecznej zorganizowała seminarium naukowe pod hasłem „Przywracanie Zapomnianej Historii. Obraz Europy Środkowo-Wschodniej w anglojęzycznych podręcznikach akademickich”. Dotychczas odbyło się piętnaście takich spotkań. Oprócz ekspertów Polski,  krajów Grupy Wyszehradzkiej oraz innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, uczestniczyli w nich naukowcy z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na Zachodzie, a także przedstawiciele najważniejszych wydawnictw naukowych na świecie, takich jak Cambridge University Press, Harvard University Press, czy Oxford University Press. Warto wspomnieć, że jeden z panelistów prof. John McNeill (uczestnik trzech konferencji), został wybrany w 2017 r. na prezesa American Historical Association – najstarszego, największego i najbardziej prestiżowego zrzeszenia historyków w USA. W trakcie seminariów uczestnicy zwiedzają Polskę i poznają kulturę regionu. Ten networking służy wymianie informacji i doświadczeń oraz z pewnością wpływa pozytywnie na efekty końcowe projektu.

Skąd w ogóle biorą się wspomniane już przekłamania? – Trwała i trwa – trzeba to nazwać wprost – walka o historię. To nie jest nic nowego – mówił dla interii.pl pomysłodawca projektu, prof. Andrzej S. Kamiński z Georgetown University. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje jeszcze w XIX w. To wtedy tworzyła się nowoczesna nauka historii, a Polski nie było na mapach. Tymczasem mocarstwa zaborcze już wtedy inwestowały swoje siły w budowę odpowiednich przekazów dotyczących ich dziejów. Dziś te same państwa wydają na politykę historyczną olbrzymie pieniądze. – Na przykład Niemcy przeznaczają około 20 milionów euro rocznie, by na Uniwersytecie Georgetown, działał instytut niemiecki. Wychowuje on amerykańskich naukowców, którzy następnie idą pracować na innych amerykańskich uczelniach – mówił we wspomnianej rozmowie prof. Kamiński.

Nie tylko historia najnowsza jest obiektem zainteresowań ekspertów konferencji. Równie ciekawe są ich zdaniem czasy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Eulalia Łazarska – prezes Fundacji Przestrzeni Obywatelskiej i Polityki Społecznej – twierdzi, że wspomniane już lata rozbiorów były preludium do obecnej sytuacji. – Przestrzeń zajmowaną wcześniej przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów zajęły albo Niemcy, albo Rosja, a sama Rzeczpospolita i narody ją zamieszkujące po prostu nie istniały. Pozycja naszego kraju, jednego z pierwszych, w którym uformowało się społeczeństwo obywatelskie (XVI w.), i jednego z nielicznych, w którym trwało ono tak długo (XVI –XVIII w.), nie istnieje w tych opracowaniach. Pomija się też zupełnie znaczenie staropolskiej myśli politycznej i działania Polaków w budowie podstaw demokratycznego liberalizmu europejskiego i demokratycznej myśli narodowej, co ówcześnie stanowiło wzór dla innych krajów europejskich. Te fakty są zapomniane lub nierozumiane przez ogół historyków światowych – mówi Łazarska w wywiadzie dla polonijnego „Nowego Dziennika”. Jej zdaniem, nieobecność Polski i regionu Europy Środkowo-Wschodniej  w historiografii wynika z braku dostępu do anglojęzycznych źródeł na ten temat, a te które istnieją są przekładami z opracowań rosyjskich i sowieckich. A te z kolei niekorzystnie interpretują dzieje naszej ojczyzny i regionu.

Sukcesy bez udziału kamer

Seminarium „Przywracanie zapomnianej historii” może pochwalić się licznymi sukcesami. Dotychczas zrecenzowano 84 publikacje, dzięki czemu wprowadzono do nich pożądane korekty. Przykładowo, na jednej z konferencji ekspertom udało się przekonać autorów dwóch najpopularniejszych podręczników amerykańskich do historii Rosji, iż warto uczciwie wspomnieć w nich o Katyniu, prawidłowo przedstawić znaczenie paktu Ribbentrop-Mołotow, czy też wreszcie ukazać atrakcyjność modelu polityczno-ustrojowo-kulturowego Rzeczypospolitej w XVI-XVII wieku. Z kolei w 2016 r. wydawnictwo Harvard University Press złożyło prof. Andrzejowi Nowakowi propozycję publikacji podręcznika „History of Modern Poland”. Ten, jeden z najbardziej znanych polskich historyków, nie kryje swojego entuzjazmu wobec projektu. – Nie znam bardziej skutecznego sposobu na zmienianie (niekorzystnego dotąd na ogół) obrazu Polski i całego regionu, który można by określić jako obszar dziedzictwa I Rzeczypospolitej w środowisku akademickim USA – mówi profesor. – Żadne, 5- czy nawet 30-sekundowe filmiki dla CNN nie będą miały większego efektu. O ich treści przypadkowi widzowie zapomną po kilkunastu sekundach, może dniach, najwyżej tygodniach. Zmieniane pod wpływem omawianych konferencji podręczniki do historii Europy, cywilizacji czy Rosji – amerykańscy studenci muszą „wkuwać”.  Oni będą stanowić elitypolityczne, biznesowe, kulturalne i opiniotwórcze  Ameryki. Jeśli nie docenimy tego „kanału” wpływu na ich wyobrażenia o naszym regionie, o Polsce, to zmarnujemy wielką szansę – konkluduje.

Specyfikę seminarium naukowego, czy też workshopu, jak mówią organizatorzy, docenił wspominany już w tym tekście wicepremier Piotr Gliński. – Godny najwyższego uznania jest przede wszystkim przedmiot pracy, którą tu się wykonuje. Daleko od kamer, daleko od zgiełku i rozgłosu, daleko od emocjonalnego i wyższościowego uniesienia, oskarżeń i pretensji, tak charakterystycznych dla „walki” o prawdę we współczesnej „debacie” publicznej. Organizatorzy podejmują się benedyktyńskiej pracy u podstaw. Analizują treści anglojęzycznych podręczników i szukają sposobów dotarcia do ich autorów, żeby w uczciwej i szczerej rozmowie – nie zaś w pojedynku na ideologiczne maczugi – przekonać ich do polskiego punktu widzenia – mówił szef resortu kultury w przedmowie do specjalnej broszury wydanej przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA – mecenasa strategicznego tegorocznej (2017) edycji projektu. Piotr Woźniak, prezes spółki docenia tego typu projekty. – Konferencja „Przywracanie Zapomnianej Historii” doskonale wpisuje się w nasze działania prowadzone w ramach programu „Rozgrzewamy Polskie Serca”, którego celem jest troska o wartości patriotyczne, edukacja historyczna i budowanie naszej polskiej wspólnoty narodowej. Uważam, że PGNiG SA jako jedna z największych firm w Polsce ma wobec społeczeństwa obowiązki sięgające dalej niż tylko działalność biznesowa. Nowocześnie pojmowana społeczna odpowiedzialność biznesu to także dbałość o dziedzictwo narodowej pamięci. Znajomość historii pozwala nam lepiej zrozumieć współczesną geopolitykę, z którą związane są interesy zarówno naszej firmy, jak i całej polskiej gospodarki – pisze we wstępie do wspomnianej broszury.

Projekt będzie kontynuowany, a obecnie trwa pozyskiwanie środków na XVI edycję, która odbędzie się w 2018 r.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.