Wall, Ściana i wolność wypowiedzi

Prawo do wolnej wypowiedzi jest cenne dla każdego człowieka. W czasach, kiedy wolność była ograniczona – jak chociażby podczas wojny – umożliwiały to mury miejskie: każda „kotwica” stanowiła wypowiedź, podnosiła na duchu ludzi i wołała, że Polska nie zginęła. Przede wszystkim zaś pokazywała innym, że ktoś myśli podobnie do nich, że nie są sami w swoim oporze. Mury nadal pełnią tę funkcję. W obecnych czasach, choć wolność wypowiedzi jest nieograniczona, ludzie nadal czują potrzebę wykrzyczenia swojego przesłania/złości/poglądów w przestrzeń; pragną widzieć, że ktoś myśli podobnie do nich. Jednak w dobie technologii prawie nikt już nie naraża się na złapanie na gorącym uczynku i mandat za wandalizm – ludzie wolą wypisywać różne rzeczy na wirtualnych ścianach…

Wall w social media jest miejscem, w którym możemy podzielić się naszymi poglądami. Gdzie możemy wypisać nasze postulaty, przekonania czy antypatie. W obecnym świecie „wirtualną ścianę” możemy porównać do realnego muru, na którym ludzie wypowiadają się także w dość prosty sposób – poprzez wypisywanie swoich haseł. Mur miejski jest dość dobrym nośnikiem przekazu. Oczywiście skuteczność przekazu zależy od tego, gdzie mur się znajduje.

Wall w social media podlega podobnym uwarunkowaniom jak mur miejski, który może znajdować się przy ruchliwym skrzyżowaniu albo gdzieś na odludziu. W zależności od tego, czy publikujemy na swoim, czy na czyimś wallu; jaką treść propagujemy i jak duży jest profil, na którym publikujemy  – osiągamy większy lub mniejszy efekt.

Tym, co zdaje się różnić oba sposoby przekazu jest anonimowość napisu na murze. W mediach społecznościowych występujemy przecież pod własnym imieniem! Tutaj jednak należy pamiętać, że zawsze możemy stworzyć stronę, i pisać nie jako „ja”, użytkownik, a jako właśnie ta strona, co zapewnia nam do pewnego stopnia nierozpoznawalność. Przy murze z kolei zawsze możemy zostać złapani na gorącym uczynku bądź podpisać się. Anonimowość muru miejskiego jest raczej wymuszona obawą poniesienia kary za wandalizm, niż brakiem chęci podpisana się pod własną treścią.

Chęć podzielenia się, zobaczenia, kto myśli podobnie, czy otrzymania jakiegoś odzewu (dopisek innej osoby na murze, komentarz pod postem na fejsie) jest więc w ludziach silna – wystarczająco, aby pozwoliło to osiągnąć sukces mediom społecznościowym, opierającym się właśnie na dawaniu możliwości takiej nieskrępowanej wypowiedzi, poprzez łatwy dostęp, daleki zasięg oraz łatwość publikacji.

SJ

1 komentarz

  1. Media społecznościowe osiągnęły taki sukces, ponieważ na różne platformy wydano miliardy dolarów na infrastrukturę, hardware i software. Są wykorzystywane komercyjnie i dla inwigilacji, która praktycznie jest totalna. Każde zalogowanie się gdziekolwiek ujawnia nie tylko adres ale i unikalny identyfikator komputera. Nie ma czegoś takiego jak anonimowość w sieci. Gdy korzystamy z Google, Facebooka, Yahoo itp., które zapisują każdy nasz ruch i skanują nasze maile (przynajmniej gmail się z tym nie kryje) nie trudno im zgadnąć kto siedzi za klawiaturą. Przcież kupujemy online, płacimy online i przy okazji ujawniamy i z kim się łączymy i co kupujemy. Te portale zbierając i analizując te informacje znają nasze poglądy, zainteresowania, preferencje polityczne, choroby, stan zamożności, adres i dane osobowe, znajomych i rodzinę. Te dane mogą być użyte do filtrowania tego co widzą na portalach, ukrywania przed nimi treści i blokowania ich postów. W skrajnych wypadkach nawet do tworzenia list w celu eliminacji określonych grup ludzi. Wkrótce nie odróżnimy co się dzieje naprawdę a co na niby, w wirtualnej rzeczywistości w mediach.

Pozostaw odpowiedź Johnny Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.