Wokanda Reduty

Maciej Świrski

Jan Grabowski pozwał Redutę Dobrego Imienia po ponad półtora roku od czasu opublikowania w 2017 roku „Stanowiska”, podpisanego przez 134 polskich naukowców, z wezwaniem zachowania przez niego należytej staranności i standardów badań naukowych. Nie wiemy do końca, dlaczego po tak długim czasie Jan Grabowski występuje na drogę sądową. Nie zmienia to faktu, że musieliśmy sporządzić solidną odpowiedź na pozew. Liczy ona razem z załącznikami ok. 900 stron. Publikujemy poniżej fragmenty tego dokumentu – jego część dotyczącą niedociągnięć w pracy historyka, naszym zdaniem rzutujących na całość badań Jana Grabowskiego. Autorką dokumentu jest pełnomocnik procesowy Reduty Dobrego Imienia, dr Monika Brzozowska – Pasieka.

Uważamy, że pozew Grabowskiego jest nie tyle skierowany przeciwko Reducie, co przeciw całej polskiej polityce historycznej.

Rozpoczęliśmy zbieranie funduszy na obsługę sprawy sądowej. Koszty procesu będą wymagały opłacenia ekspertyz, analiz, tłumaczeń przysięgłych, badań archiwalnych w wielu krajach, obsługi prawnej oraz zbudowania zespołu naukowców i historyków, którzy zajmą się dokładną analizą twórczości Jana Grabowskiego. Dotacje można wpłacać za pośrednictwem strony http://rdi.org.pl oraz przez zbiórkę na portalu Facebook https://t.co/aYrV8BygZq.

Zapraszamy Państwa do lektury i do wsparcia Reduty!

 

 

Odpowiedź Reduty Dobrego Imienia na pozew Jana Grabowskiego – wybrane przykłady

 

W pierwszej kolejności chcemy podkreślić, że treść Stanowiska Reduty i wspierających ją naukowców, odnosiła się stricte do błędów warsztatowych, dotyczących ustalania faktów historycznych, opisywanych w publikacjach Jana Grabowskiego.

W odpowiedzi na pozew wskazaliśmy, że Jan Grabowski:

  • powiela w swoich pracach często niepotwierdzone informacje,
  • nie uwzględnia kontekstu historycznego,
  • wybiórczo sięga lub pomija w ogóle źródła dotyczące zachowania Polaków wobec Żydów podczas II wojny światowej.

Te liczne błędy w pracach Jana Grabowskiego zauważone zostały przez innych naukowców, dziennikarzy oraz publicystów. A przecież te braki metodologiczne prowadzą do zafałszowania obrazu sytuacji i w konsekwencji do całkowicie nieuzasadnionej tezy, stawianej przez Jana Grabowskiego jakoby Naród Polski był współodpowiedzialny za zbrodnię Holocaustu.

W tym miejscu chcemy stanowczo podkreślić, że zarówno Reduta Dobrego Imienia, jak i naukowcy, którzy podpisali się pod listem, popierają wolność badań nad każdym aspektem Holocaustu, w tym również nad przypadkami, w których Żydzi padli ofiarą nie tylko Niemców ale także Polaków, Żydów, Ukraińców czy innych nacji. Badania te należy prowadzić jednak z uwzględnieniem pełnych i znanych faktów historycznych, a nie z powoływaniem się wyłącznie na te fakty, które pasują do tezy badacza.

 

W odpowiedzi na pozew oparliśmy się m.in.: o następujące prace naukowe:

  • analizy merytoryczne (krytyki naukowe) jednej z najważniejszych publikacji Jana Grabowskiego – „Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu”, Warszawa, 2011 (zwana dalej: „Judenjagd”) dokonanej przez dr. hab. Bogdana Musiała (wówczas prof. UKSW), dr Krystynę Samsonowską, dr. Łukasza Męczykowskiego oraz historyka Marka Paula;
  • materiały opublikowane przez historyka Bohdana Piętkę i porównane ich z informacjami zawartymi w książce „Judenjagd”;
  • analizę „liczby 200.000 Żydów wymordowanych przez Polaków” dokonanej przez dr Jakuba Kumocha.

Część z zarzutów środowiska akademickiego, przedstawionych w artykułach naukowych, powtarza się, stąd należało ją usystematyzować. Wszystkie analizy naukowe zostały załączone jako dowody w sprawie sądowej. Jednocześnie wnosiliśmy, by sąd powołał biegłego z zakresu metodologii badań historycznych. Podkreślamy, że poniższe przykłady, które również przedstawiliśmy w odpowiedzi na pozew, to jedynie niewielka część, a nie ich wyczerpujące zestawienie.

 

Zauważone przez naukowców błędy warsztatowe Jana Grabowskiego – wybrane przykłady

 

Analiza pracy „Jugenjagd”

 

Jan Grabowski opisuje w „Judenjagd” losy Żydów w okresie okupacji niemieckiej, koncentrując się przede wszystkim na ostatnim etapie zagłady Żydów, czyli wyłapywaniu i mordowaniu żydowskich uciekinierów usiłujących ratować się przed śmiercią. Źródła, na które powołuje się Jan Grabowski w „Judenjagd”, sięgają do bardzo szczególnej formy dokumentów, jakimi są polskie oraz niemieckie akta procesowe w sprawach karnych oraz relacje ocalałych z zagłady. Jako wiarygodne źródło stosowane są również przez Grabowskiego akta procesów i postępowań prowadzonych w latach 1946-1956.

Tymczasem – jak wskazali zarówno B. Musiał jak i K. Samsonowska w swoich krytycznych analizach – akta procesowe są zawsze specyficznym przekazem historycznym, ponieważ zawierają tylko wycinek pewnej rzeczywistości, ten szczególnie przestępczy i patologiczny, dlatego pozostający w obszarze zainteresowania sądów. Na podstawie takich źródeł trudno wyciągnąć wnioski generalizujące postawę zdefiniowanej terytorialnie ludności wobec zagłady Żydów, a tym bardziej nie można uogólniać takich tez na całość polskiego społeczeństwa.

Podobnie jak dzisiaj nie można ocenić społecznych i socjologicznych zachowań mieszkańców Warszawy wyłącznie powołując się na akta procesowe spraw karnych, nie można także budować tez generalizujących społeczne zachowania podczas niemieckiej okupacji z powołaniem się na tak specyficzne źródła jak akta procesowe.

Ponadto – co należy również podkreślić – znając realia stalinowskiego systemu prawnego okresu powojennego, zwłaszcza jego części prokuratorsko-śledczej i sądowej, z dużą rezerwą i krytycznie należy podchodzić do tego typu źródeł i sposobu uzyskiwania informacji przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, prokuratury czy sądy.

Jan Grabowski dość bezkrytyczne wskazuje, że całkowicie ufa tym przekazom ponieważ „to źródła niesłychanie wiarygodne (…) to były normalne sprawy cywilne z przedwojennymi prokuratorami i sędziami”. 

 

Pomijanie źródeł, selektywny wybór źródeł

 

Zdaniem naukowców Jan Grabowski w „Judenjagd” pomija lub umniejsza wagę najbardziej wiarygodnych źródeł informacji, jakimi były bezpośrednie relacje polskich mieszkańców, niemieckie dokumenty z okresu okupacji oraz archiwalia Polskiego Państwa Podziemnego z tego terenu.

Badacze krytyczni wobec Jan Grabowskiego wskazują, że np. odrzucona została w całości praca Józefa Kozaczki (jako mająca propagandową wymowę), podczas gdy należało raczej zweryfikować zawarte tam informacje. K. Samsonowicz, B. Musiał i Mark Paul wskazują też wykorzystania informacji z książki Adama K. Musiała „Lata w ukryciu”, będącej 600 stronnicowym opracowaniem z relacjami świadków – Polaków i Żydów z powiatu, który podlegał analizie Grabowskiego.

Na selektywny i naukowo nieuzasadniony wybór źródeł zwraca uwagę Mark Paul wskazując, że Jan Grabowski wybiera selektywnie pewne informacje nawet z rozbieżnych i niespójnych relacji ocalałych, które są składane np. dwukrotnie, w różnym czasie, przez ocalałego. Wybierana przez Grabowskiego jest wówczas jedna wersję historii danego świadka/ocalałego bez wskazywania, że świadek ten złożył również odmienną wersję tej samej historii.

 

Przykład:

Jak wskazuje Mark Paul, Chaja Rosenblatt, która została złapana w swojej kryjówce lesie przez niemieckich żołnierzy, złożyła dwa świadectwa swojej historii – tuż po wojnie w 1946 r. oraz w roku 1996. W pierwszym świadectwie złożonym po wojnie nie wspominała w ogóle o udziale Polaków. Natomiast w drugim świadectwie opowiedziała, że wiele razy Niemcy urządzali tzw. „łapanki” w lesie, a Polacy wiedzieli o ukrywających się Żydach i, jak wskazuje sama ocalona „tym razem Niemcy nas znaleźli (…) prawdopodobnie Polacy powiedzieli im gdzie się ukrywamy”. Jest to więc domniemanie i założenie samej ocalonej. Tymczasem u Jana Grabowskiego jest przedstawiona jako informacja, że to Polacy zadenuncjowali Żydów, jako fakt.

 

Prezentowanie fałszywych informacji poprzez dobór/zmianę słownictwa

 

Jan Grabowski w swoich publikacjach w fałszywy sposób przedstawia informacje poprzez zmianę słów lub dobór słownictwa i kontekstu w sposób, który sprzyja udowadnianiu jego tez.

Warto na przykład zauważyć, że w polskiej wersji tytuł brzmi książki Grabowskiego brzmi Judenjagd: Polowanie na Żydów, a w wersji angielskiej jest to tylko Hunt for the Jews. Zniknęło zatem bezpośrednie odniesienie do niemieckiej operacji Judenjagd. Angielski tytuł ma dużo szersze konotacje i odwraca uwagę czytelnika od niemieckiej operacji, zwracając uwagę na zachowania samych Polaków. Należy podkreślić, że sam Jan Grabowski wskazywał, że celowo wybrał właśnie to słowo „Judenjagd” i umieścił je w tytule, by wskazywać element niemiecki. Tego elementu zabrakło już w wersji angielskojęzycznej.

Jeden z historyków, Mark Paul, wskazuje, że Jan Grabowski utrzymuje na przykład, że księża podburzali parafian przeciwko Żydom a także odmawiali zwrotu Żydom ich własności, które ci ostatni powierzyli duchownym. Podaje jako przykład historię z Radomyśla Wielkiego. Tymczasem ze świadectwa ocalałej Chaji Rosenblatt – Lwei wynika, że ksiądz, któremu faktycznie Żydzi powierzyli swoje dobra, wskazał, że zostały one mu zabrane przez jednego z lokalnych Volksdeutschów i nie są już w jego posiadaniu. Nie odmówił on zatem ich oddania, a powiedział jedynie, że zostały mu zabrane przez kogoś innego.

W innym przykładzie historyk Mark Paul wskazuje, że opisy dokonywane przez Jana Grabowskiego są bardzo jednoznaczne, jeśli chodzi o Polaków, którzy są przedstawiani jako „nieczuli”, „okrutni” czy wyrachowani”. Mark Paul wskazuje, że w taki właśnie sposób został opisany jeden z rolników ukrywający Żydów, podczas gdy opis ocalałej z Holokaustu wskazuje, że rolnik ów był miły i udzielił jej schronienia, a tylko strach przed własną śmiercią sprawił, że prosił ją o opuszczenie kryjówki.

Wydaje się, że zmianę doboru słów z tych, które znajdują się w materiale źródłowym na inne, wybrane przez autora publikacji można – z punktu widzenia metodologii badań – ocenić jako manipulację źródłami a nie prezentację źródeł. W sytuacji opisywania drastycznych wydarzeń przedstawionych w źródłach istotne jest każde słowo, a nie dowolne ich podmienianie i prezentowanie tak, jakby występowały w materiale źródłowym.

 

Nieprecyzyjne liczby ocalałych i Sprawiedliwych

 

Wszystkie analizy krytyczne książki Jana Grabowskiego wskazują, że ma on problem z precyzyjnym podaniem liczb osób ocalałych, jak i liczb osób odznaczonych medalem Sprawiedliwi wśród Narodów.

Na przykład w publikacji „Judenjagd” podaje on liczbę 38 uratowanych Żydów w powiecie Dąbrowa Tarnowska. Tymczasem Krystyna Samsonowska wskazała, że liczba uratowanych w tym regionie Żydów to 90 osób, a Bogdan Musiał podkreślał, że są źródła, które podają nawet liczbę 150 uratowanych Żydów. Są to więc znaczące rozbieżności.

Musiał wskazuje, że np. Feliks Świerczek w Gorzycach ukrywał nie tylko Fajgę (jak pisze J. Grabowski), lecz również jej brata, który także przeżył wojnę. Właściwe nazwisko Franciszki Kryształ, jak się legitymowała w okresie okupacji, brzmiało Feiga Birken. Również jedna z jej kuzynek przeżyła w ukryciu w pobliżu Dąbrowy Tarnowskiej, a po wojnie wyszła za mąż za swojego opiekuna i przeszła na katolicyzm. Także w Oleśnie przechowywano kilkunastoletnią dziewczynkę o imieniu Hajka, która przeżyła niemiecką okupację, a którą Jan Grabowski pominął. Podobnych przypadków uratowanych Żydów, pominiętych przez Jana Grabowskiego – zdaniem naukowców – jest dużo więcej.

Jeśli chodzi o odznaczonych medalem Sprawiedliwi wśród Narodów K. Samsonowska wskazuje, że instytut Yad Vashem odznaczył 15 osób z powiatu Dąbrowa Tarnowska, a nie jak podaje Jan Grabowski w swojej pracy 8 osób. Jest to istotna różnica.

 

Sposób – opis prezentowanych tragicznych wydarzeń; pomijanie pewnych faktów (w tym świadectw korzystnych dla Polaków) oraz pomijanie kontekstu historycznego

 

Również specyficzny sposób przedstawiania tragicznych wydarzeń przez Jana Grabowskiego jest wart wskazania, bo odnosi się wrażenie, że bardzo krytycznie ocenia on Polaków (dużo bardziej krytycznie niż nawet świadkowie tamtych wydarzeń), pomijając niemal w ogóle ich rolę w pomocy Żydom. Na tę okoliczność zwracają uwagę w zasadzie wszyscy historycy czy recenzenci prac Jana Grabowskiego. Nie usprawiedliwia tego tytuł opowieści, ani dobór materiałów, gdyż chodzi tu o wprowadzenie czytelnika w kontekst historyczny.

Wydaje się więc, że Jan Grabowski intencjonalnie pomija fakty, które nie pasują do jego tez, co jeszcze przed publikacją listu powodowało krytykę naukowców zajmujących się tematyką niemieckiej okupacji w Polsce oraz Holocaustu. Wszyscy krytyczni wobec Jana Grabowskiego badacze wskazują na pomijanie przez niego kontekstu historycznego.

Grabowski pisze obszernie w „Judenjagd” o antysemickiej agitacji w latach 30. ubiegłego wieku, natomiast ledwie wspomina (w trzech zdaniach) niemiecką propagandę antysemicką podczas okupacji, która miała na celu całkowite odizolowanie Polaków od Żydów. Zdaniem B. Musiała trudno jest zrozumieć przyczyny takiego zabiegu w pracy naukowej.

Antysemicka agitacja Niemców w połączeniu z karą śmierci za pomoc Żydom była skutecznym czynnikiem zapobiegającym odruchom pomocy ze strony tych członków społeczności, którzy nie byli obdarzeni pełnią empatii czy też refleksji moralnej. Jest to oczywisty i bardzo istotny element rozważań dla historyka zajmującego się okresem II wojny światowej w Polsce. Dotyczy to nie tylko kwestii związanych z Holokaustem, ale także wszystkich aspektów losu obywateli polskich, żyjących pod okupacją zarówno niemiecką, jak i sowiecką. Analizując na przykład kwestię represji stosowanych przez okupanta sowieckiego na tzw. Kresach Wschodnich w latach 1939-1941 nie sposób przecież pominąć kontekstu przepisów prawa wprowadzonych przez okupanta sowieckiego po 1939 roku w połączeniu z propagandą sowiecką skierowaną przeciwko „wrogom klasowym”, „polskim panom” itd. Czynnik wpływu propagandy okupanta skierowanej przeciwko jakiejś kategorii ludności jest istotnym elementem opisywanej rzeczywistości okupacyjnej, a jego pominięcie daje zafałszowany obraz przedstawianych wydarzeń.

Tymczasem w latach 30-tych agitacja antyżydowska była zwalczana i ścigana przez ówczesne organy państwa polskiego. W okresie okupacji, gdy Państwo Polskie przestało istnieć, cel niemieckiej propagandy antyżydowskiej był następujący: „Trzeba wszystko uczynić przy zastosowaniu wszelkich możliwych środków propagandy, aby Polacy i Żydzi się nie porozumieli”, jak pisał Richard Türk (po 1945 roku działacz Związku Wypędzonych) w kwietniu 1941 roku do Kreishauptmanna powiatu Tarnów dr. Kipke. Pominięcie tego źródła wypacza przedstawiany obraz rzeczywistości okupacyjnej. Jest to sztandarowy przykład z kontrowersyjnej publikacji Jana Grabowskiego, w którym fałszywie zestawiane i dobierane przez niego źródła realizowały postawioną przez niego  tezę, jakoby Naród Polski przyczynił się walnie do tragedii Holocaustu.

Naukowcy wskazują, że pominięcie kontekstu historycznego oraz dokumentu źródłowego, wytworzonego przez władze okupanta niemieckiego, jest uchybieniem metodologicznym, które całkowicie zmienia kontekst opisywanych wydarzeń, a w konsekwencji pokazuje ich zafałszowany obraz. W tym kontekście należy rozumieć użycie przez autorów “Stanowiska” słów o obowiązku naukowców dążenia do prawdy.

Pisząc o antysemickiej agitacji w Polsce w latach 30-tych Jan Grabowski pomija także fakt, że postawy takie nie były odzwierciedleniem zachowania całego Narodu Polskiego. Dowodem na to są m.in. wypowiedzi udzielone przez Zbigniewa, Grabowskiego ojca Jana Grabowskiego (Żyda ocalałego z Holocaustu i polskiego naukowca z dziedziny chemii), który powiedział m.in. w jednym z wywiadów:

„PYTANIE: Czy panował duży antysemityzm w latach przedwojennych w Krakowie?

ODPOWIEDŹ: Jako dziecko tego nie odczuwałem, przeciwnie, powiedziałbym, że w szkole moi koledzy katolicy mi zazdrościli. Kilku Żydów, których było w klasie, uczyło się po szkole hebrajskiego. Znaliśmy litery hebrajskie. Wobec tego mogliśmy między sobą korespondować literami hebrajskimi po polsku, języka hebrajskiego nie znaliśmy. Nasi koledzy katolicy ogromnie nam zazdrościli, że mamy swój szyfr dla nas wszystkich zrozumiały, oni nic takiego nie mieli. Wielu z nich zazdrościło też, że mogliśmy wychodzić wtedy, kiedy oni mieli religię.” Cała rozmowa dostępna jest tutaj.

Zdaniem naukowców Jan Grabowski bagatelizuje również czynniki, które wpłynęły na strach ludności polskiej odnośnie działań polegających na ratowaniu i ukrywaniu Żydów przed Niemcami. Dotyczyło to zarówno kwestii opisywanego obszaru Dąbrowy Tarnowskiej, jak również całej okupowanej Polski. Jan Grabowski  nie wskazuje w swoich pracach, w tym także w „Judenjagd”, kluczowego rozporządzenia niemieckich władz okupacyjnych, według których za wszelką pomoc Żydom groziła śmierć. Przy czym są to dokumenty dostępne w wersji polskiej i niemieckiej w Internecie (oraz oczywiście w archiwach).

I tak dnia 28 października 1942 r. wyższy dowódca SS i Policji oraz sekretarz stanu do spraw bezpieczeństwa w Generalnym Gubernatorstwie Friedrich-Wilhelm Krüger ogłosił policyjne rozporządzenie o utworzeniu żydowskich dzielnic mieszkaniowych w okręgach Warschau i Lublin. Natomiast paragraf 2 rozporządzenia nakazywał wszystkim Żydom najdalej do 30 listopada 1942 r.: „obrać sobie miejsce pobytu w jednej z wymienionych w § 1 dzielnic mieszkaniowych.” Z kolei paragraf 3 rozporządzenia regulował sankcje za złamanie tych nakazów:

„(1) Żydzi, wykraczający przeciwko przepisom § 2 podlegają według istniejących postanowień karze śmierci.

(2) Tej samej karze podlega ten, kto takiemu żydowi świadomie udziela schronienia, tzn. kto w szczególności umieszcza żyda poza obrębem żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej, żywi go lub ukrywa.

(3) Wobec tego, kto uzyska wiadomość o tym, że jakiś żyd bezprawnie przebywa poza obrębem żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej a nie zgłosi tego Policji, zastosowane będą policyjne środki bezpieczeństwa.)”[pisownia zgodna z oryginałem]

Dwa tygodnie później, 12 listopada 1942 r., weszło w życie analogiczne policyjne rozporządzenie Krügera (Nr 98) dotyczące dystryktu radomskiego, krakowskiego oraz galicyjskiego. Paragrafy 2 oraz 3 rozporządzenia, dotyczące sankcji, były identyczne do wyżej wymienionego rozporządzenia policyjnego z 28 października 1942 r.

Świadczy to o realnych, historycznie potwierdzonych przesłankach, przez które ludność polska bała się udzielać pomocy Żydom. Okoliczności dotyczące psychicznego sterroryzowania ludzi przez okupanta niemieckiego są pomijane lub umniejszane w publikacjach Jana Grabowskiego, w szczególności w opracowaniu „Judenjagd.

Głównym zagrożeniem dla ludności za pomoc Żydom była bezwzględna kara śmierci. Innej możliwości nie przewidywano, co stanowiło istotne zaostrzenie sankcji w porównaniu z rozporządzeniem z 15 października 1941 r., które przewidywało możliwość kary ciężkiego więzienia. Co istotne, zgodnie z nowym rozporządzeniem kara śmierci obowiązywała nie tylko wobec tego, który „Żydowi świadomie udzielił schronienia”, lecz także wobec osoby, która takiego „Żyda […] żywi lub ukrywa”. Sformułowanie te brzmią co prawda podobnie, lecz z punktu widzenia prawnego różnią się. Według rozporządzenia z 15 października 1941 roku samo „wyżywienie” Żyda nie było karane śmiercią, jedynie „udzielenie schronienia” podlegało karze śmierci. Natomiast według nowego rozporządzenia, każda forma pomocy Żydom traktowana była przez niemieckie władze według okupacyjnego prawa jak zbrodnia sankcjonowana bezwzględną karą śmierci.

Istotnym z punktu widzenia powyższych rozporządzeń jest również treść § 3 punktu 3 rozporządzeń, który brzmiał: „Wobec tego, kto uzyska wiadomość o tym, że jakiś żyd bezprawnie przebywa poza obrębem żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej, a nie zgłosi tego Policji, zastosowane będą policyjne środki bezpieczeństwa”. Punkt ten oznaczał nakaz denucjacji żydowskich uciekinierów przez wszystkich Polaków, pod groźbą zastosowania „policyjnych środków bezpieczeństwa”, co było równoznaczne z rozstrzelaniem lub w najlepszym wypadku wywiezieniem do obozu koncentracyjnego nie tylko właściciela domu, ale także jego najbliższej rodziny oraz domowników. Tych obaw ludności polskiej przed drastycznymi konsekwencjami ukrywania Żydów nie wziął pod uwagę Jan Grabowski w swojej publikacji. Dokumenty w postaci rozporządzeń były powszechnie znane historykom i dostępne publicznie, stąd, wobec określonych konkluzji płynących z opracowania Jana Grabowskiego, krytyka jego warsztatu historycznego w tym zakresie jest jak najbardziej uzasadniona.

Przytoczenie powyższych rozporządzeń winno być kluczowe dla zrozumienia przyczyn, dla których część ludności polskiej nie udzielała schronienia Żydom, a przez to winno być kluczowym, jeśli nie obowiązkowym elementem każdego opracowania dotyczącego relacji pomiędzy Narodem Polskim a Żydami podczas okupacji niemieckiej. 

 

Stosowane słownictwo – używanie współczesnych pozytywnych określeń na przymusowe działania lub stosowanie anachronizmu semantycznego

 

Również stosowane przez Jana Grabowskiego słownictwo jest warte analizy, gdyż pisząc o np. Polakach w tzw. Służbie Budowlanej używa słowa „podopieczni”  w stosunku do Polaków, zaś Niemców nazywa ich „przełożonymi”. W rzeczywistości Służba Budowlana była to forma pracy przymusowej Polaków, gdzie doświadczali oni licznych okrucieństw ze strony Niemców. Dodatkowo Jan Grabowski pisze o polsko – niemieckiej „kooperacji” przy zagładzie Żydów. 

Zdaniem naukowców jest to nadużycie, z założenia bowiem „kooperacja”, „współpraca” czy relacja „przełożony – pracownik” polega na dobrowolności. Dodatkowo należy zauważyć, że słowo „kooperacja” oznacza „współdziałanie w jakiejś dziedzinie, współpraca między ludźmi lub przedsiębiorstwami w produkcji towarów i usług”. Słowo to, jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN, kojarzy się z działalnością biznesową, dla obopólnych korzyści „kooperantów”. Ten sam słownik podaje, że dawniej używano słowa „spółdzielczość” „kooperatywa”. W tym kontekście mamy do czynienia z użyciem słowa, które ma zasugerować ścisłe współdziałanie Polaków z Niemcami dla obopólnych korzyści, podczas gdy mamy tu do czynienia z brutalnym przymusem stosowanym przez Niemców w stosunku do Polaków.

Podobnie używanie słowa „ochotnicza” [straż pożarna] bez podania informacji że jest to tylko pozostałość nazwy z okresu przedwojennego jest – w ocenie naukowców – nadużyciem semantycznym. Oczywiście jest to część nazwy, ale wówczas czytelnik powinien wiedzieć, że niemieccy okupanci zmilitaryzowali Ochotniczą Straż Pożarną, która została z dniem 22 kwietnia 1941 roku rozporządzeniem Generalnego Gubernatora przekształcona w „niemiecką techniczną jednostkę policyjnej służby pomocniczej”, która podlegała gubernatorom dystryktów / Kreishauptmannom oraz niemieckiej policji porządkowej (żandarmerii). Od tego momentu straż pożarna stała się narzędziem w ręku okupanta hitlerowskiego, wykonującym jego rozkazy.

Tego typu zabiegi winny być traktowane jako swoista manipulacja językowa która prowadzi do absurdalnej tezy, że ludzie przymuszeni pod groźbą kary śmierci do współudziału w wyłapywaniu ofiar są współodpowiedzialni za dokonaną zbrodnię.

Jest to jednocześnie ciężkie oskarżenie, bo zdaniem naukowców dochodziło do sytuacji, że osoby ukrywające Żydów zmuszone były brać udział w takich „akcjach wyłapywania ukrywających się Żydów”.

Oczywiście byli i tacy, którzy chętnie uczestniczyli w tym procederze, napadali, rabowali, dokonywali gwałtów a nawet mordowali uciekinierów żydowskich. Jednak to państwo niemieckie dało im tę możliwość, więcej, wręcz kazało i przymuszało, by tak postępować – właśnie w świetle niemieckiego „prawa”.

Ponadto, ci sami osobnicy napadali, rabowali i zabijali również polskich mieszkańców. Powszechnie wiadomo bowiem, że bandytyzm kwitł w czasie okupacji, a jego ofiarami padali wszyscy, bez względu na pochodzenie. Decydujący był status materialny, a także łatwość rabowania, a nie pochodzenie. W okresie okupacji bandyci w powiecie Dąbrowa Tarnowska mordowali i rabowali nie tylko żydowskie ofiary, które były szczególnie łatwym łupem, lecz i polskich mieszkańców wsi. Setki osób zabito, a tysiące obrabowano.

 

Świadkowie polscy, żydowscy i niemieccy i ich wyjaśnienia w pracach Jana Grabowskiego

 

Naukowcy zauważają również asymetrię w traktowaniu materiału źródłowego. Jan Grabowski zdaniem naukowców słusznie podchodzi krytycznie do zeznań polskich świadków. Problem w tym, że takiej rezerwy nie zachowuje już wobec zeznań żydowskich ofiar, pisząc: „Jeżeli chodzi o relacje żydowskie, to rzeczywiście skłonny jestem przyjmować je ‘na dobrą wiarę’.

Zdaniem B. Musiała, rozumując w kategoriach emocjonalnych, można zrozumieć taką postawę, jednak nie jest to podejście o charakterze naukowym, a z punktu naukowego wręcz niebezpieczne. Co się stanie np., jak jeden żydowski świadek stwierdzi, że jego brat został zamordowany przez Polaka, a drugi żydowski świadek stwierdzi, że ta osoba została zamordowana przez Niemca – któremu z tych dwóch żydowskich świadków, ocalałych z Holokaustu dać wiarę?

 

Korzystanie z niemieckich źródeł – wykazywany przez naukowców brak znajomości języka niemieckiego

 

Nieznajomość języka niemieckiego zarzuciło Janowi Grabowskiemu dwóch recenzentów – naukowców, opisując dość istotny przypadek, który z pozoru niewielki, niesie ze sobą duże konsekwencje dla narracji autora „Judenjagd”.

Musiał wskazuje, że na stronie 124 swojej pracy J. Grabowski opisuje udział „Beutegermanen” w likwidacji getta w Tarnowie, twierdząc, iż byli to członkowie „oddziałów pomocniczych ze wschodu”. Niemcy z Rzeszy mieli ich określać jako „Beutegermanen”, „czyli „Germanie od łupów”, tak twierdzi Grabowski. Natomiast na stronie 169 zastanawia się, „czy Niemcom udałoby się bez pomocy Beutegermanen oraz ‘obcoplemiennych’ poputczyków dokonać (…) dzieła Zagłady?

Jednakże, Niemcy z Rzeszy nazywali „Beutegermanen” także Volksdeutschów, czyli również Niemców. Nie byli to więc „Germanie od łupów”, lecz „Germanie stanowiący łup”, co oznacza zupełnie coś innego. To jest błąd w zakresie właściwej interpretacji nazewnictwa. Po drugie, przez z pozoru szkolny błąd, zdaniem naukowców pomniejsza się niemiecką odpowiedzialność za Zagładę czyniąc Volksdeutschów członkami „formacji ze wschodu” czyli nie-Niemców. Ta pozornie błaha pomyłka niesie ze sobą duże konsekwencje dla narracji autora „Judenjagd”.

 

Zastrzeżenia dot. nierzetelnego powołania się na źródła przez prof. Grabowskiego wskazane przez Ambasadora RP w Szwajcarii, dr Jakuba Kumocha.

 

Nierzetelność badawczą prof. Grabowskiego podnosił także w swoich wpisach na portalu Facebook Ambasador RP w Szwajcarii dr Jakub Kumoch. Ponieważ wpisy w sposób bardzo analityczny punktują nierzetelności badawcze i budowane na nich tezy Powoda, w tym miejscu przytaczamy je bezpośrednio. Zostały one również załączone jako dowody w odpowiedzi na pozew.

 

We wpisie z dnia 19 lutego 2018 r. dr Jakub Kumoch zarzucił Janowi Grabowskiego fałszowanie źródeł:

 

(…) Profesor Grabowski posługuje się liczbą 40-50 tys. Ocalonych i broni tego bardzo twardo. W rozmowie ze mną nie chciał jednak udostępnić pełnej metodologii. Odtworzyłem ją dzięki inicjatywie i pracy Robert Bogdański, który naprowadził mnie na trop literatury i przekazał część materiałów. 

 

Pięć minut wnikliwej lektury wystarczy by zrozumieć genezę bardzo poważnego przeinaczenia źródła:

  1. Jan Grabowski, Hunt for the Jews. Betrayal and Murder in German-Occupied Poland, Indiana University Press 2013, s. 2: 

“According to more recent estimates, however, the number of survivors has been reduced to no more than 50,000 people, while the number of Jewish victims who perished on the “Aryan” side has been revised significantly upward”. 

Przypis po tym fragmencie (s. 248) odsyła do dwóch pozycji: Saul Friedländer, “The Years of Extermination. Nazi Germany and the Jews 1939-1945”, New York, Harper 2007, s. 632 ; Albert Stankowski, Piotr Weiser, “Demograficzne skutki Holokaustu” w: Feliks Tych, Monika Adamczyk-Garbowska, “Następstwa zagłady Żydow Polska 1944-2010”, Lublin 2012 [bez podania strony]. Obie omawiam w pkt. 2 i 3.

  1. Albert Stankowski, Piotr Weiser, “Demograficzne skutki Holokaustu” w: Feliks Tych, Monika Adamczyk-Garbowska, “Następstwa zagłady Żydow: Polska 1944-2010”, Lublin 2012. W artykule nie znajduję żadnego stwierdzenia, które uzasadniałoby umieszczenie go w przypisie i które potwierdzałoby konkluzję prof. Grabowskiego. Autorzy odżegnują się od proponowania liczb (s. 36, 38).
  2. Saul Friedländer, “The Years of Extermination. Nazi Germany and the Jews 1939-1945”, New York, Harper 2007, s. 632: 

“Of the 3.3 million Jews who had lived in Poland in 1939, some 300,000 survived the war; among these some 40,000 at most survived in hiding on Polish territory”. 

Przypis po tym fragmencie odsyła do pozycji: Antony Polonsky, “Beyond Condemnation, Apologetics and Apologies: On the Complexity of Polish Behavior Toward the Jews During the Second World War” in David Cesarani, ed. “Holocaust: Critical Concepts in Historical Studies”, 6 vols (New York, 2004) p. 31. Fragment artykułu omawiam w p. 4.

  1. Antony Polonsky, “Beyond Condemnation, Apologetics and Apologies: On the Complexity of Polish Behavior Toward the Jews During the Second World War” in David Cesarani, ed. “Holocaust: Critical Concepts in Historical Studies”, 6 vols (New York, 2004) p. 31: 

“According to the records of the Central Committee of Jews in Poland (Centralny Komitet Żydów w Polsce [CKŻP]), the principal Jewish body in postwar Poland, only 74,000 survivors had registered by June 1945. Of these, 5,500 had returned from concentration camps in Germany; 10,000 had been freed from such camps in Poland; 13,000 had served in the pro-Communist Polish Army, established in the Soviet Union after the withdrawal of the Anders Armyl and about 30,000 had made their way back from the Soviet Union. This suggests that 20,000 Jews had survived on the “Aryan” side. The figure is certainly too low, since it does not include those who did not register with the CKŻP, whether because they wished to stay away from Jewish organizations or because they were assimilated or baptized. But even if the figure is doubled, we still do not have more than 40,000 Jews who survived in hiding”.

  1. Jak Państwo widzą ma miejsce klasyczny łańcuch cytatów. Prof. Grabowski powołuje się na źródło wtórne (Friedländer), które pasuje do jego tezy. Jednocześnie nie sięga dalej, do źródeł pierwotnych. Sięgnięcie do Polonsky’ego falsyfikuje jego tezę – dane Polonsky’ego są za CZERWIEC 1945 ROKU. 

Ostatnie zdanie prof. Polonsky’ego sugeruje, że nawet on nie wierzył w dokładność danych CKŻP. Zwracam też uwagę, że popełnił błąd arytmetyczny 74-5.5-10-13-30 = 15.5, a nie 20. „Podwojenie” ma charakter arbitralny. Równie dobrze można potroić, pomnożyć przez 5, 7, 10, ile się chce. To szacunki, a nie dane.

WNIOSKI

  1. Źródłem pierwotnym dla liczby 40.000 jest jedno zdanie z artykułu Antony’ego Polonsky’ego – reszta to wyłącznie cytaty z niego;
  2. Artykuł Polonsky’ego bardzo jasno wyznacza cezurę czasową rejestracji (czerwiec 1945), co następnie w jego cytowaniach przez Friedländera i Grabowskiego nie jest uwzględniane;
  3. Widać poważny problem badawczy, jakiego dostarcza cenzus CKŻP – jest niewiarygodny. Jedni się zarejestrowali, inni nie. Jaki odsetek się zarejestrował? Nie wiemy.

(…) 

 

UWAGI METODOLOGICZNE

Pracę Friedländera znam z wersji na Kindle’a z 2009 roku, jednak powołuję się na cytat, który prof. Grabowski in extenso zamieścił w przypisie. Brzmi identycznie i po nim następuje przypis numer 108. 

Fragmenty książek przepisywałem ręcznie, więc mogłem popełnić nieznaczne błędy

W kolejnym wpisie z dnia 27. 03. 2018 r. dr Jakub Kumoch analizując wywiady Jana Grabowskiego (w Gazecie Wyborczej i wcześniejsze) wskazuje, że: do czasu, aż metodologia prof. Grabowskiego nie została przez przypadek publicznie obnażona (fałszowanie źródła, błędne przypisy, manipulacja danymi liczbowymi), mówił on dziennikarzom, że Polacy zamordowali 200 tys. Żydów i przywoływał przy tym Szymona Datnera jako jedno ze źródeł. Obecnie zaprzeczając temu, mówi nieprawdę.

Powyższy wpis ma charakter prywatny i jest wyrazem protestu byłego dziennikarza i badacza w zawieszeniu. Albo dążymy do prawdy i stosujemy narzędzia badawcze konsekwentnie, albo uprawiamy tanią publicystykę.

 

W ostatnim wpisie z dnia 13.04.2018 r. dr Jakub Kumoch znowu wskazał na błędne wnioski  pisząc:

W programie “Kropka nad I” w wypowiedzi prof. Jan Zbigniew Grabowski dla Monika Olejnik na samym początku padają dwa następujące twierdzenia:

– dwóch spośród trzech ukrywających się Żydów zginęło. (2m12s)

– 30-40 tysięcy przeżyło. (3m10s)

Co wynika z takich twierdzeń? Jeżeli oba są prawdziwe, to oznaczałoby, że w ukryciu zginęło od 60 do 80 tysięcy Żydów. To bardzo dużo ludzi, jednakże liczba ta daleko odbiega od lansowanej przez Pana Profesora liczby 200 tysięcy (19m15s).

 

Podsumowując:

Działania Jana Grabowskiego analizowana była przez badaczy, naukowców, dziennikarzy czy publicystów. Jego nierzetelność jako badacza (przyjęta wadliwa metodologia badań historycznych, manipulacja źródłami, danymi, używane słownictwo, nieznajomość źródeł, pomijanie kontekstu historycznego, wybiórcze traktowanie źródeł), opisywane są zarówno w krytycznych recenzjach naukowych i opracowaniach, jak również w wywiadach z historykami czy nawet w mediach społecznościowych, i poddawane są dużej krytyce (zarówno co do tez, jak i rzetelności przeprowadzonych badań). Bez wątpienia uzasadniało to zajęcie i opublikowanie „Stanowiska” naukowców.

komentarze 2

  1. Szanowni Państwo!

    W 2018 Grabowski opublikował rozdział w książce “Dalej jest noc”, krytycznie oceniony przez dra Domańskiego i dra Gontarczyka. Domański (IPN) opisuje problemy występujące już w “Judenjagd” i innych tekstach Grabowskiego, np. opisywanie granatowej policji jako polskiej formacji.

    Angielskie wydanie “Judenjagd” jest poszerzone. Uwagi Poula dotyczą tego wydania, natomiast polscy historycy odnoszą się do wydania polskiego. O ile wiem nikt nie opisał różnic między tymi dwoma wydaniami. Istnieje także wersja hebrajska.

  2. Cieszy mnie, że wreszcie Prada zwycięży!!! Bóg w Trójcy Jedyny jest Tą Prawdą. Dla tego Polska tak jest wdeptywana w ziemię. Dosyć Polacy wylali krwi. Nikt nie ma prawa nas osądzać. Nie my zaczęliśmy tą wojnę. Z dwóch stron zostaliśmy napadnięci!!!! W dodatku nie My zachowywaliśmy się najgorzej. Prawda zwycięży za ks. prof. Guzem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.