Idea

Społeczny Trybunał Narodowy to instytucja obywatelska, która ma na celu symboliczne osądzenie komunistycznych morderców, którzy do tej pory nie ponieśli należnej im kary za swoje zbrodnie. Będzie to sąd obywatelski, dlatego wyroki będą miały wymiar symboliczny – orzeczenie infamii.

W polskiej tradycji infamis był człowiekiem będącym poza nawiasem społeczeństwa. Kara infamii spotykała go za czyny haniebne, rozboje, kradzieże, gwałty. Z infamisem nikt nie mógł się kontaktować, udzielać schronienia, pomagać.

Teraz, współcześnie, infamisem możemy nazwać człowieka, który świadomie i z premedytacją wystąpił przeciwko dobru wspólnemu, przeciwko Ojczyźnie. 27 lat od czasu, gdy Polska wybiła się na niepodległość, należy głośno wołać, że komunistyczne zbrodnie wciąż nie zostały ukarane, zbrodniarze odchodzą nie osądzeni, często traktowani z honorami, a wielu żyje wśród nas.

Tych właśnie przestępców, nikczemników i zdrajców trzeba wskazać i nazwać infamisami. Tak należy postąpić z tymi, którzy dopuszczali się zbrodni na Polakach, żołnierzach, działaczach niepodległościowych – organizowali na nich obławy, przetrzymywali w nieludzkich warunkach w obozach, aresztach, więzieniach, i innych miejscach, aresztowali, przesłuchiwali i torturowali w śledztwach, oskarżali przed sądami i skazywali w tych sądach, wykonywali wyroki, zakopywali w utajnionych miejscach, tuszowali zbrodnie i im zaprzeczali.

Trzeba wskazać, nazwać i w ten sposób chociażby symbolicznie osądzić sprawców komunistycznych zbrodni w mundurach UB i SB, Głównego Zarządu Informacji WP, KBW, ZOMO i innych. Funkcjonariuszy, współpracowników i donosicieli. Sprawców masakr w Poznaniu, Lublinie i na Wybrzeżu i tych ze stanu wojennego, morderców w togach prokuratorskich i sędziowskich komunistycznego wymiaru bezprawia.

Sprawiedliwą, nowoczesną Rzeczpospolitą budować można tylko na fundamencie prawdy. Tymczasem państwo polskie przez 27 lat nie zdołało wskazać i skutecznie osądzić sprawców.
Niechże zatem symbolicznego osądu dokonają obywatele.


WYWIAD Anny Dąbrowskiej z Prezesem Społecznego Trybunału Narodowego, Tadeuszem Płużańskim. Wywiad ukazał się w tygodniku „Polska Niepodległa”

W listopadzie ubiegłego roku, Fundacja Reduta Dobrego Imienia, wspólnie z Fundacją Łączka, powołały Społeczny Trybunał Narodowy. Czy oznacza to, że nie ma już nadziei na uczciwe osądzenie zbrodniarzy komunistycznych przez polskie sądy?

Większości zbrodniarzy komunistycznych nie da się osądzić z prostego powodu: odeszli z tego świata. Albo jeszcze w PRL-u, albo już w III RP, niektórzy nawet w ostatnich miesiącach. Odchodzą wiekowi stalinowcy, ale też mordercy późniejszego okresu PRL, w tym stanu wojennego, „nieznani sprawcy” końca lat 80-tych, tak jak ich szef – Czesław Kiszczak. Ale nawet, gdyby oni wszyscy żyli, jest niemal pewne, że nigdy przed sądem by nie stanęli. Tak było przez 27 lat okrągłostołowej RP. Tylko nieliczni usłyszeli wyrok skazujący, na ogół nieadekwatny – kilka lat więzienia za mordowanie ludzi. Za kratki już nie trafili, bo jako resortowi funkcjonariusze zasłaniali się zwolnieniem od resortowych lekarzy. Ale co tu mówić o sądzie, skoro czerwoni oprawcy przeważnie nie zostali nawet postawieni w stan oskarżenia. Tak jak prześladowca Żołnierzy Wyklętych/Niezłomnych major KBW Zygmunt Bauman, czy śledczy gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – Kazimierz Górski. Niestety, wymiar sprawiedliwości III RP nie zdał egzaminu i trzeba ze smutkiem powiedzieć, że komunizm w Polsce nie został i nigdy już nie zostanie osądzony. Społeczny Trybunał Narodowy jest odpowiedzią na ten stan rzeczy. Bo skoro sądy nie skazały bestii, istnieje zagrożenie, że ich zbrodnie mogą ulec zapomnieniu, dewaluacji. Już dziś słyszymy, że komunizmu w Polsce nie było. A jeśli tak, to nie było również komunistów, a tym bardziej komunistycznych zbrodniarzy.

Liderzy podpisali stosowny dokument. W naród poszła informacja, że oto narodziła się nowa obywatelska inicjatywa, która przejmie rolę wspomnianych sądów. Co powie Pan nieprzekonanym, ewentualnie malkontentom, czy radykałom, którzy dość mają „pozorowanych ruchów” i symbolicznego dociekania elementarnej sprawiedliwości?

W jednym zgoda. Jest to nowa, obywatelska inicjatywa, skupiająca historyków, prawników, dziennikarzy i inne osoby cieszące się społecznym autorytetem. Natomiast podkreślić muszę, że celem Społecznego Trybunału Narodowego nigdy nie było przejmowanie roli sądów III RP. Nie rościmy sobie takich praw, nie mamy takich kompetencji. Zadaniem, jakie sobie postawiliśmy, jest symboliczne uznanie zbrodniarzy komunistycznych za infamisów – słownikowo – ludzi niegodziwych, bez czci, wykluczonych, będących poza nawiasem społeczeństwa. Będzie to dotyczyć zarówno nieżyjących, jak i żyjących. Ich nazwiska zostaną podane do publicznej wiadomości. Ale wobec żyjących mamy nadzieję nie tylko na ich napiętnowanie, ale skazanie przez sądy III RP. Liczymy, że nasza akcja – przede wszystkim edukacyjna – spowoduje zainteresowanie tymi oprawcami przez dzisiejszy wymiar sprawiedliwości. Że prokuratorzy i sędziowie zobaczą, że można tych zbrodniarzy odnaleźć, odnaleźć także dokumenty ich obciążające, i na tej podstawie uznać za infamisów. A dociekanie elementarnej sprawiedliwości, choćby symbolicznie, jest naszym obowiązkiem.

Z perspektywy trzech miesięcy można już powiedzieć, jak działał będzie Trybunał w praktyce?

Udało nam się po wielu dyskusjach ustalić procedurę, na podstawie której działać będzie STN i wytypować pierwsze osoby. Na początek przyjrzymy się życiorysom nieżyjącego Bolesława Bieruta i żyjącego Stefana Michnika. Pierwszy – jeden z twórców komunizmu w Polsce, agent NKWD, „prezydent” podpisujący wyroki śmierci na polskich bohaterów. Drugi – stalinowski sędzia wojskowy, morderca sądowy, a do tego agent i rezydent zbrodniczej Informacji Wojskowej.

Jakimi realnymi karami dysponuje STN? Jak będą wyglądały procesy? Kto będzie mógł w nich uczestniczyć?

Mówiłem już, że chcemy się oprzeć na karze infamii. Sądzę, że będzie bardzo dotkliwa. Warto przypomnieć, że ta formuła – wywodzona z prawa starożytnego Rzymu – w I Rzeczpospolitej była orzekana za najcięższe przestępstwa. Oznaczała utratę czci, zakaz sprawowania funkcji publicznych oraz częściowe wyjęcie spod prawa. Dodatkowo – co też w naszym kontekście jest bardzo istotne – obłożenie infamią mogło dotknąć osoby, która pomagała infamisowi.

Na razie mogę ujawnić, że Trybunał będzie się zbierał na cyklicznych posiedzeniach. Nasi członkowie będą referować życiorysy komunistów. Ich wystąpienia, dokonane na bazie zebranego materiału historycznego, staną się podstawą wydania orzeczenia przez STN, które zostanie ogłoszone. O reszcie dowiedzą się państwo zapewne już na początku lutego, podczas pierwszej rozprawy.

Kolejny zbrodniarz doczekał szybciej Boskiego Sądu, niż ziemskiego. Czy mimo tego, będziecie się kiedyś zajmowali, zmarłym niedawno, majorem Zygmuntem  Baumanem?

To także wynik opieszałości i zaniechań sądów, które – ze względu na swój komunistyczny rodowód i obsadę – nie chciały sądzić komunistycznych zbrodniarzy. No bo jak napiętnować starszego kolegę z towarzystwa? W takiej sytuacji, wobec Baumana, który nie jest dla mnie żadnym autorytetem, tylko komunistycznym zbrodniarzem, pozostaje procedura infamii. Mogę Państwa zapewnić, że takie działania Społeczny Trybunał Narodowy podejmie.

Znając stosunek obu Panów do przeszłości i biorąc pod uwagę dotychczasową działalność, wiadomo jedno, nie odpuścicie. Tylko czy to w ogóle jest możliwe osądzić ich wszystkich?

Rzeczywiście powołanie STN jest konsekwencją naszych wcześniejszych działań, z których oczywiście nie rezygnujemy. Reduta Dobrego Imienia będzie dalej walczyła z określeniami typu „polskie obozy koncentracyjne”, a Fundacja „Łączka” dbała o pamięć o wyklętych przez komunistów Żołnierzy Niezłomnych. W kwestii uznania za infamistę kategorii jest multum. Trzeba wskazać i nazwać po imieniu sprawców komunistycznych zbrodni w mundurach UB i SB, Głównego Zarządu Informacji WP, KBW, ZOMO i innych. Funkcjonariuszy, współpracowników i donosicieli. Sprawców masakr w Poznaniu, Lubinie i na Wybrzeżu i tych ze stanu wojennego, morderców w togach prokuratorskich i sędziowskich komunistycznego wymiaru bezprawia. Pracy – na lata – mamy pod dostatkiem.

Bardzo proszę powiedzieć, jak można skontaktować się ze Społecznym Trybunałem Narodowym. Gdzie mają zgłaszać się ludzie, którzy np. mają wiedzę o żyjącym gdzieś w ich okolicy, funkcjonariuszu dawnego Urzędu Bezpieczeństwa, czy równie „pokojowo” nastawionej do patriotów, PRL-owskiej instytucji?

Czekamy na wszystkie zgłoszenia, zarówno dotyczące osób, które powinny stanąć przed Społecznym Trybunałem Narodowym, jak i pokrzywdzonych, oraz świadków zbrodni. Kontaktować się można pod adresem: tadeusz.pluzanski@fundacjalaczka.pl